Hitler i Stalin chcieli, by Polska była doprowadzana do poziomu lumpenproletariatu
Jeżeli chodzi o to, czego twórcą jest Platforma Obywatelska - procesu ciągłej degradacji polskiego życia i języka publicznego, znamy sprawy takie jak "8 gwiazdek" - to jest to proces, który znów się pogłębia. Wszyscy wrogowie Polski, łącznie z Hitlerem i Stalinem chcieli tego, by Polska była doprowadzana do poziomu lumpenproletariatu. A to jest droga do pełnej lumpizacji Polski, naszego życia publicznego - odniósł się do zaciekłego ataku koalicji 13 grudnia pod adresem prezydenta RP, prezes PiS - Jarosław Kaczyński.
Nie przepadam za panem Glapińskim. Styl ma momentami taki, że człowiek ma wrażenie, iż za chwilę zacznie sprawdzać obecność i zapowie kolokwium z ekonomii. Ale uczciwość wymaga przyznać jedno: na ostatniej konferencji zrobił rzecz bezcenną.
Zrobił wykład. "Jak sfinansować zbrojenia z niewykorzystanych zysków z rezerw Państwa."
I to taki, po którym połowa polskiej debaty publicznej wyglądała jak klasa, która przez rok dyskutowała o podręczniku… nie otwierając go ani razu.
Prezes NBP wziął na warsztat temat finansowania bezpieczeństwa państwa i programu Safe 0%. I zamiast politycznego teatru zrobił coś znacznie bardziej niebezpiecznego dla polityków i medialnych ekspertów: spokojnie wytłumaczył mechanizm. Krok po kroku. Tak, żeby – mówiąc kolokwialnie – było to jasne nawet „jak krowie na rowie”.
A mechanizm jest prosty.
Państwo, które chce poważnie traktować swoje bezpieczeństwo, potrzebuje realnych rezerw finansowych. Dlatego bank centralny gromadzi złoto. Dlatego część rezerw jest w różnych miejscach świata. Dlatego są w różnych walutach i aktywach. Nie dlatego, że ktoś coś ukrywa. Dlatego, że tak wygląda elementarz bezpieczeństwa finansowego państwa.
Dywersyfikacja.
Na wypadek kryzysu, wojny, załamania rynków albo sytuacji, w której trzeba szybko uruchomić finansowanie strategicznych potrzeb – w tym obronności.
I właśnie w tym miejscu zaczęła się część konferencji, która dla wielu była wyjątkowo bolesna.
Bo kiedy Glapiński tłumaczył ten mechanizm jak studentom pierwszego roku, nagle bardzo wyraźnie wyszło na jaw, jak bardzo absurdalnie brzmi alternatywa proponowana przez rząd i powtarzana przez część medialnych komentatorów.
Alternatywa, która polega na tym, żeby bezpieczeństwo państwa finansować wieloletnim zadłużeniem zewnętrznym.
Najlepiej na czterdzieści pięć lat.
Czyli – mówiąc wprost – uzależnić strategiczne finansowanie armii od kredytu z instytucji europejskich, który będą spłacać kolejne pokolenia podatników.
I tu właśnie nastąpił moment, w którym konferencja zamieniła się w niezamierzoną satyrę na polską debatę publiczną.
Bo kiedy ktoś spokojnie tłumaczy, że państwo trzyma rezerwy złota właśnie po to, by w sytuacjach kryzysowych mieć własne źródło finansowania bezpieczeństwa, a obok pojawia się pomysł kredytu na niemal pół wieku – kontrast robi się… powiedzmy delikatnie: edukacyjny.
Glapiński nie musiał nikogo atakować. Nie używał wielkich słów. Nie wygłaszał politycznych tyrad.
Wystarczyło, że cierpliwie tłumaczył podstawy.
A podstawy są brutalnie proste: poważne państwa budują bezpieczeństwo na własnych rezerwach i własnej stabilności finansowej. Nie na kredycie, który będą spłacać jeszcze dzieci dzisiejszych wyborców.
Dlatego ta konferencja była tak niewygodna dla wielu ludzi.
Bo czasem największym ośmieszeniem dla politycznych pomysłów nie jest agresywna krytyka.
Czasem wystarczy spokojny wykład z ekonomii – i jedno zdanie, które wisi w powietrzu po jego zakończeniu:
Naprawdę chcemy finansować bezpieczeństwo państwa kredytem warunkowym na czterdzieści pięć lat? i zostać Niemieckim landem ? Tego chcemy ?
REPARACJE !!!!