Nie uważam - mówię to od razu na wstępie - aby porównywanie prezydenta Maduro do premiera Tuska było racjonalne. Siłą rzeczy sugerować to bowiem może, że polska prawica liczy na interwencję zewnętrzną, aby obalić rząd koalicji 13 grudnia. Tymczasem tą władzę obalić trzeba, ale kartką wyborczą, rękami samych Polaków ,a nie sugestiami, że zrobi to za nas Wuj Sam. Wszystkich moich kolegów polityków i dziennikarzy, którzy takie porównania uczynili czy czynią przestrzegam : nie idźcie tą drogą! Maduro to ponura postać, płakać po nim nie sposób, ale zdecydowanie wolałbym ,aby jego polityczna dekapitacja odbyła się rękoma samych Wenezuelczyków, a nie przy „bratniej pomocy” Jankesów.
W drugiej połowie lat 1940-ch, w najtrudniejszych czasach komuny wśród części zacnych polskich patriotów panowało przekonanie, że Harry Truman zrobi porządek z Sowietami i spod władzy komunistów, a de facto ZSRR wyzwolą nas Amerykanie. Nic takiego się nie zdarzyło, bo zdarzyć się nie mogło : Waszyngton miał swoje interesy i nie bez powodu poprzednik prezydenta Trumana Franklin Delano Roosevelt sprzedał nas „czerwonej Rosji” (mówiąc tytułem książki historyka Jana Kucharzewskiego) najpierw w Teheranie w 1943 roku, a potem w Jałcie na początku roku końca wojny czyli 1945. Do tej zdrady Polski przez Amerykę Roosvelta Truman dołożył swoją w Poczdamie w połowie roku 1945. Doprawdy więc lepiej szukajmy sposobów obalenia obecnej pełzającej dyktatury we własnym narodzie, a nie u sojuszników . Nawet jeśli Donald Trump szczerze Polskę lubi i publicznie ciepło o nas mówi, w tym także o polskiej historii - co w kontekście fałszerstw obecnych w amerykańskich mediach o rzekomych „polskich obozach śmierci” , w których mordowania Zydów -
naprawdę należy docenić i trzeba docenić.
Jestem gotów ubrać T-shirt z napisem „Nie płakałem po Maduro”, cieszę się, że Trump jest prezydentem, a nie lewaczka Kamala Harris, trzymam kciuki za Republikanów w tegorocznych jesiennych „mid-term elections” ,ale doprawdy nie będę, sięgając prawa ręką do lewego ucha, udawać, że amerykańska interwencja zbrojna w Wenezueli była zgodna z prawem międzynarodowym. Bo po prostu nie była ! A uznanie, że możemy machnąć na to ręką zdecydowanie osłabia moralną siłę naszego sprzeciwu, gdy łamanie prawa międzynarodowego zarzucamy na przykład Rosji...
*Artykuł ukazał się na portalu "DoRzeczy.pl"
Wsparcie obiecywał gen.Patton. Ale zbyt szybko zginął.