Marzenia o Euro i lęk przed euro

Posłowstwo wszelakich płci rozpoczęło inauguracyjne plenum dziesiątej kadencji Sejmu odśpiewaniem hymnu narodowego, wróć, Mazurka Dąbrowskiego, bo wszystko, co narodowe, trąci nacjonalizmem, a stąd już krok do szowinizmu. Ale wprawne ucho cynicznego melomana mogło wychwycić między tonami peregrynacji z ziemi włoskiej do Polski podprogowe treści.
Z ław zwycięskiego konglomeratu dobiegały słowa: „za znój, za krew, za lata łez, już zemsty nadszedł czas!”. A echo, szanując różnorodność(?) ideologiczną, pomrukiwało w tle: „zemsta, zemsta, zemsta na wroga, z Bogiem, lub choćby mimo Boga!”.
Patriotyczna opozycja niecąc resztki animuszu, usiłowała pocieszać siebie i swoich wyborców nucąc: „jeszcze w biało-czerwone gramy, jeszcze nie umieramy, jeszcze któregoś rana odbijemy się od ściany…”. Lecz okrutne echo deprecjonowało te obietnice kpiąc: „miałeś chamie złoty róg…”.
Piskliwy głosik garstki empatycznych naiwniaków zawodzących trącącą nacjonalizmem, niepoprawną politycznie mantrę: „wszyscy Polacy, to jedna rodzina”, zupełnie zanikał w owej kakofonii. Zaś sentymentalna przestroga: „Rodzina, ach, rodzina, rodzina nie cieszy, nie cieszy, gdy jest, lecz kiedy jej nima, samotnyś jak pies”, dobiegała chyba z kuluarów, lub dźwięczała jedynie w mej imaginacji.
W tej sytuacji duch wieszcza Adama słysząc, co się święci, wróć, co się wyprawia, zrezygnował ze swojego orędzia. A przecież w pewnym sensie dziarscy wyborcy koalicyjnych ugrupowań zrealizowali jego wezwanie sprzed dwóch wieków: „Razem, młodzi przyjaciele… Wspólnymi łańcuchy opaszmy ziemskie kolisko, zestrzelmy myśli w jedno ognisko i w jedno ognisko duchy!” Choć zapewne nie taką młódź miał twórca „Pana Tadeusza” na myśli.
Po pieniach zaczęła się jazda walcem, ba, buldożerem demokracji. I już na starcie rydwany progresu zmiażdżyły kandydaturę pani Elżbiety Witek na funkcję wicemarszałkini. Ta decyzja skłania mnie do dwóch dygresji.
Po pierwsze, nie rozumiem czemu feminatywne cyzelowanie polszczyzny zahamowało w pół drogi ku doskonałości i nadal wzorcem do tworzenia wariantów jest rodzaj męski rzeczowników? Precyzując, dlaczego podstawy słowotwórczej nie stanowią takie określenia jak właśnie marszałkini, sportowczyni, gospodyni czy sędzini, co zaowocowałoby terminami: marszałkin, sportowczyń, gospodyń i sędzin? Przypomnę, że istnieje już precedensowy wiedźmin.
I po drugie, występując w roli suflera nowej władzy wspomnę, że na przykład dyplomacja od dawna uznaje prawo strony przyjmującej odrzucania kandydatur na ambasadorów swoim kraju. Tyle tylko, że w tych nader rzadkich przypadkach ustalenia personalne trwają za kulisami. I dotyczą ewidentnych pomyłek w obsadzie, a nie postaci bezkompromisowych, nie dających sobie dmuchać w kaszę, o znacznym dorobku parlamentarnym, wróć, dyplomatycznym, czasami wprawdzie popełniających błędy, ale per saldo godnych szacunku.
Wracając do zmagań parlamentarnych. Zażartowałem, jakich zmagań? Ekipa demontująca, ciekawe na jak długo, barierki wokół sejmowej posiadłości, powinna w ich miejsce stawiać tabliczki z napisem: „Porzućcie wszelką nadzieję, wy pisiory, którzy tu wchodzicie!”. A domyślny ciąg dalszy brzmiałby: bo moc jest z nami.
Ktoś zauważy, że moc truchleje przed vetem prezydenta. No i są jeszcze trybunały w Rzeczpospolitej. Sorry, lecz bezskutecznie usiłuję powściągnąć groteskową narrację. W rzeczywistości nad Wisłą nie obowiązuje stara rzymska paremia: Roma locuta, causa finita! Od kiedy bowiem każdy sędzia, nie wykluczam, że Szymon Marciniak, międzynarodowy arbiter piłkarski także, może sam oceniać zgodność wszelkich przepisów prawa, z ustawą Zasadniczą, Trybunał Konstytucyjny stał się zbędny. A niejaki Duda ma uprawnienia jedynie do vetowania ustaw, więc jego fochy można obchodzić uchwałami. Zresztą zapewne gościu nie doczeka końca kadencji, bo populacja na zew lewicy odwoła go w referendum.
Reasumując, w poprzedniej kadencji siła zjednoczonej(?) prawicy manifestowała się dopiero w głosowaniach. Natomiast w pyskówkach, wróć, w debatach większą ilością czasu dysponowała rozczłonkowana opozycja. Podobne dysproporcje występowały w dyskusjach medialnych, zwłaszcza w generatorach rzeczywistości urojonej.
Teraz sytuacja mniejszości znacznie się pogorszyła. Nie dość, że przewagę w głosowaniach diabli wzięli, to po staremu proporcje czasu zajmowania trybuny sejmowej będą wynosić pięć do jednego na korzyść koalicji wraz z Konfederacją. Już marszałek Hołownia dopilnuje tego ze stoperem w ręku. No, chyba, żeby…
Właśnie, chyba żeby potężny, 194-osobowy, klub Pis podzielić na dziesięć mniejszych. Wówczas patriotyczna opozycja zyskałaby dziesięć razy więcej czasu na prezentowanie swych racji w sejmie. Wprawdzie tyle drobniejszych bytów trudniej utrzymać w ryzach niż jeden zintegrowany, ale sądzę, że zysk z takiej strategii przewyższyłby mankamenty. Przypuszczenie, że koalicja również mogłaby przegrupować szyki, dodaje jedynie temu pomysłowi pikanterii.
Na koniec z zupełnie innej beczki. Oceniając poczynania naszej piłkarskiej reprezentacji w eliminacjach do mistrzostw Europy, pozostaje mi tylko powtórzyć za Hamletem: „ta czaszka już się nie uśmiechnie”. Ponieważ jednak nadzieja umiera ostatnia, liczę na to, że w barażach nasze orły spotkają kilka innych ponurych czaszek i doczłapią na Euro. Zastrzegam, że owej tęsknoty za Euro nie należy przenosić na euro. A takie uczucie wobec tej waluty zdaje się żywić lewicowa koalicja. Odpukać.
 
Sekator
 
PS.

- A czy my zasługujemy na euro? –-pyta mój komputer. - Mam na myśli walutę - precyzuje.
- Wyborcy ugrupowań koalicyjnych niewątpliwie tak. A nas - mój Eustachy - nikt nie będzie pytał o zdanie.
 
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Edeldreda z Ely

23-11-2023 [11:23] - Edeldreda z Ely | Link:

Czekałam, czekałam i się doczekałam :-) 
A z repertuaru KSP też lubię rodzinę, ale jej ;) 
https://m.youtube.com/watch?v=...
 

Obrazek użytkownika NASZ_HENRY

23-11-2023 [11:44] - NASZ_HENRY | Link:


                                                                                                                                                              '