„Z badań włoskich ekonomistów wynika, że przez ostatnie 600 lat te same rodziny zaliczają się do najbogatszych we Florencji - informuje pb.pl. Ekonomiści porównali dane podatkowe we Florencji z 1427 r. i 2011 r. Wynika z nich, że rodziny, które były bogate w czasach renesansu należą do bogatych także obecnie. Ekonomiści przekonują, że zawód i poziom dochodu przodków pozwala przewidzieć zawód i poziom dochodu współczesnych członków najstarszych florenckich rodów. Ich zdaniem, wnioski wynikające z ich badania można w całości zastosować do innych gospodarek rozwiniętych zachodniej Europy.”..(źródło)
Monika Florek-Moskal „Skąd pochodzą Polacy”...”Badania DNA Polaków nie ujawniły żadnych różnic genetycznych między ludnością chłopską i szlachecką „...”Grecy są bardziej spokrewnieni z Etiopczykami i innymi mieszkańcami Sahary niż z Włochami, Słowianami czy nawet Turkami. Węgrzy mają najwyższy wśród ludności niesemickiej udział haplotypów, czyli charakterystycznych dla danej populacji wariantów genów, typowych dla Żydów „..”Polacy różnią się między sobą mniej niż inne społeczności, wszyscy mamy podobny koktajl genów - sugerują próbki DNA, które pobrano do tej pory w różnych rejonach Polski. „...” we Włoszech, Francji i w Wielkiej Brytanii w jednym społeczeństwie żyją obok siebie grupy wręcz odmienne genetycznie - mówi dr Rafał Płoski, kierownik pracowni genetycznej Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Warszawie.
Chorwaci mają znaczny udział haplotypów charakterystycznych dla Polaków i Rosjan, ale u mieszkańców Dalmac
[...USUNIĘTO: zbyt długa wklejka...]
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
- Odsłony: 117066
"zależy, co przez to ktoś rozumie"
Wiele zależy od określenia założeń wyjściowych, czyli w tym wypadku od umiejscowienia badanego praprzodka w "drzewie genealogicznym" grupy potomków, z którą porównujemy.
Na każdym z etapów badania popełnione mogą być błędy i wyniki nie są tak zero-jedynkowe jak byśmy chcieli.
Efektem mogą być zbieżności przypadkowe i przypadkowe braki zbieżności genetycznych.
Taką przypadkową korelację może (lecz nie musi) dać próba weryfikacja zbieżności językowych przez przyjęcie za punkt odniesienia zbieżności genetycznych.
Z innej, nieznanej mi dziedziny, spotkałem się z opinią o sympatycznej zbieżności polsko-irlandzkiej w tańcach ludowych. Podobno do muzyki celtyckiej świetnie się tańczy kujawiaka i oberka - ten sam rytm. Nie wnikam w poziom integracji na imprezie ale nie tylko Azja Mniejsza była terenem wędrówek ludów.
Part I
.."Kto konroluje przeszlosc ma wladze nad przyszloscia"... George Orwell
A sierpień to miesiąc niezwykły. Zaczyna się wraz z rocznicą wybuchu powstania warszawskiego, w połowie miesiąca wraca pamięć o zwycięskiej, ważnej dla Polski i Europy Bitwie Warszawskiej 1920 roku, a zamyka go 31 sierpnia, dzień w którym komunistyczne władze ustąpiły pod presją strajków i solidarności obywateli. Każda z tych dat przypomina wydarzenia, wokół których w normalnym społeczeństwie toczą się dyskusje, ale gdy przychodzi święto – wspomina bohaterów i ich ofiarę, wspólnie nadając sens i znaczenie minionym dniom. W zgodzie z narodową tożsamością i narodowymi interesami. Tak bywa w normalnym narodzie i w suwerennym państwie. Inaczej jest w podbitych prowincjach, w których lokalne, uległe wobec imperium elity zajmują się piętnowaniem wad i nieudolności własnego społeczeństwa, czyniąc je odpowiedzialnym za wszystkie narodowe klęski i niepowodzenia. Gęsto tam od emocji i alternatywnych scenariuszy, nierzadko pogardliwych wobec przodków i bohaterów.
Nasza historia pokazuje, że lepiej jest, gdy to obywatele nadają sens własnej przeszłości. Z dumą i bez lęku przed Rosją wspominają nieprawdopodobne zwycięstwo świeżo odrodzonej Polski nad bolszewikami, ceniąc talenty dowódców i odporność polskiego żołnierza na sowiecką propagandę. Nie dlatego, że nie popełniali błędów, lecz dlatego, że odważnie przyjęli na siebie odpowiedzialność za Polskę. W rocznicę powstania warszawskiego możemy z dumą wspominać społeczeństwo obywatelskie Warszawy, zorganizowane w warunkach zbrodniczej, niemieckiej okupacji, walkę i ofiarność powstańców oraz ich dowódców. I zrezygnować z dyskusji o obłędzie zdiagnozowanym na podstawie bardzo wątłych przesłanek. Mamy także wybór, czy 31 sierpnia wspominać jednego lidera i nieliczne, mianowane odgórnie autorytety, czy tysiące solidarnie strajkujących pracowników na Wybrzeżu, w Warszawie, Lublinie, na Górnym Śląsku, we Wrocławiu, Poznaniu, Krakowie, Nowej Hucie, Szczecinie oraz wielu innych miastach i miasteczkach. Wszak to obywatele „rządzą przeszłością” i nadają jej sens, bo to głównie w ich rękach spoczywa przyszłość Polski."
Barbara Fedyszak-Radziejowska
Ma charakter honorowy, a jej celem jest przywrócenie szacunku narodowej przeszłości i chronienie wartości, dzięki którym Polska przetrwała. Nagrodzeni to postaci, stowarzyszenia i instytucje, które w bardzo trudnych czasach nadawały swoją aktywnością i postawą sens polskim dziejom. Wśród 53 laureatów są m.in.: Stowarzyszenie Upamiętnienia Polaków Pomordowanych na Wołyniu, Stowarzyszenie Memoriał, Społeczny Komitet Pamięci Górników KWK Wujek poległych 16 XII 1981 roku czy Komitet Katyński. Są profesorowie: J. Kurtyka, T. Strzembosz, B. Otwinowska czy E. Zawacka „Zo”, chociaż nie z powodu profesury zostali nagrodzeni. Są także księża: W. Karłowicz, Cz. Wala, T. Isakowicz-Zaleski i liczne instytucje: Biblioteka Polska w Paryżu, Instytut J. Piłsudskiego w Londynie czy Studium Polski Podziemnej. Wszyscy – w czasach, gdy „Partia kontrolowała przeszłość”, czuli się odpowiedzialni za pamięć i nadawanie sensu minionym wydarzeniom. Budowali suwerenną i demokratyczną Polskę, w której nie tylko kontroluje się rządzących, lecz także aktywnie „współtworzy” pamięć o przeszłości.
Niech więc historycy ustalają, „jak to naprawdę było”, ale obywatelom pozostawmy władzę nad nadawaniem znaczenia naszym dziejom, w zgodzie z wartościami i naszą narodową tożsamością. By w miejsce jednego totalitaryzmu, zbudowanego na naukowym marksizmie, propagandzie i przemocy, nie pojawił się inny, „zakamuflowany, w który łatwo przemienia się demokracja pozbawiona wartości” (Jan Paweł II, IV pielgrzymka 1991r. i „Centesimus annus”). Bo temu, co wydarzyło się w przeszłości Polski, i temu, co dzieje się na naszych oczach, sami nadajemy znaczenie, nie zawsze słuchając autorytetów – wyroczni, bo te wielokrotnie nas zawodziły. Nie możemy też zgodzić się, by sens naszej historii ustalała „niewidzialna ręka rynku”, gdyż w miejsce trudnych odpowiedzi na trudne pytania pojawi się fascynacja paszkwilami i obrazoburczymi sensacjami. To na nich zarabia się największe pieniądze i zdobywa medialną popularność w kraju i za granicą.
Kto kontroluje przeszłość?
To obywatele „rządzą przeszłością” i nadają jej sens, bo to głównie w ich rękach spoczywa przyszłość Polski
Rok 1984 mamy już za sobą, ale slogan partii opisanej przez G. Orwella: „Kto kontroluje przeszłość, ten ma władzę nad przyszłością, kto kontroluje teraźniejszość, w tego rękach jest przeszłość”, wciąż bywa aktualny. Budowanie wspólnotowego poczucia sensu dziejów i nadawanie znaczenia naszej przeszłości trwa w każdym kolejnym pokoleniu. Są wśród nas zwolennicy poglądu, że historię należy pozostawić wyłącznie historykom, wymiar sprawiedliwości prawnikom, a gospodarkę ekonomistom, bo tylko kompetentni i posiadający stosowne uprawnienia fachowcy prawidłowo zinterpretują naszą przeszłość i teraźniejszość.
Ten sposób myślenia dobrze przystaje zarówno do rzeczywistości III RP, jak i, paradoksalnie, do PRL. Niechaj zwyciężają profesjonalizm i naukowe gwarancje. Gdy jednak profesorom pozostawimy kontrolowanie przeszłości, to kto będzie władał przyszłością? Może ten, kto dzisiaj ustala mechanizmy awansu i wydawania pieniędzy w nauce? Dobrym przykładem nieco innego sposobu myślenia jest Nagroda Kustosza Pamięci Narodowej, ustanowiona w 2002 roku przez prezesa IPN, przyznawana za szczególnie aktywny udział w upamiętnianiu historii narodu polskiego w latach 1939 –1989.