KULISY POLSKIEGO ŻUŻLA

Proponuję lekturę mojego wywiadu o tematyce żużlowej, który ukazał się w branżowym portalu po-bandzie.com.pl. Rozmowę ze mną przeprowadził red. Bartłomiej Czekański.

W Rzeszowie pod Twoim Honorowym Patronatem odnieśliśmy sukces w pierwszym finale IMŚ w longtracku. Staszek Burza był drugi, a zwycięski Duńczyk Hansen nazwał go nawet „polską legendą”. Jak oceniasz tę swoją imprezę rozegraną na torze, który tylko udaje longtrack. Czy ta odmiana speedwaya ma u nas przyszłość?

Sukcesy Stanisława Burzy, który na rozgrywanych w Rzeszowie już trzeci rok z rzędu – i trzeci rok pod moim Patronatem Honorowym – IMŚ staje na podium, może spowodować, że zainteresowanie żużlem na długim torze w naszym kraju wzrośnie. Uważam zresztą, że życiorys 45-letniego Polaka, który jest jak wino: im starszy, tym lepszy, nadaje się na fabułę dobrego filmu. Chłopak, który zaczął się ścigać dopiero w wieku 20 lat, bo wcześniej żużla… zabraniali mu rodzice (!), który ze speedwayem się rozstawał, bo a to brali go do wojska, a to połamał dwie ręce, a to na inauguracji sezonu, w pierwszej kolejce złamał kręgosłup - a mimo to zdobył dwa złote medale DMP, choć w Unii Tarnów na pewno nie grał pierwszych skrzypiec, jeździł w ligach Szwecji, Anglii, Czech i na Ukrainie i słynie z tego, że nikomu nie odmawia pomocy, a od lat pomaga ukraińskim żużlowcom – to postać godna spopularyzowania.
Co do samych IMŚ w long-tracku to był to pierwszy z turniejów i - masz rację – pozostałe odbędą się na naprawdę długich torach we Francji, Holandii i Niemczech, które nie służą do klasycznego żużla. Burza, który na torze jest taki, jak się nazywa, zajął najwyższe, bo drugie miejsce w swojej karierze. Poprzednio był dwa razy trzeci, ale korzystał z „dzikiej karty” – teraz po raz pierwszy jedzie w IMŚ jako pełnoprawny uczestnik, bo wygrał w zeszłym roku Challenge kwalifikujący do IMŚ – tutaj zasady są identyczne, jak w GP.
Niestety w Rzeszowie nie było zbyt wielu widzów. Czy przeniesienie IMŚ w long- tracku w przyszłym roku np. do Poznania spowoduje, że będzie ich więcej? Trzeba to przemyśleć.

27 czerwca ma dojść do spotkania prezesów klubowych z szefami Ekstraligi. Ponoć będzie tam forsowany powrót do KSM, żeby beniaminek miał większe szanse niż teraz Ostrovia, żeby nie było wysokich wyników i by zawodnicy nie windowali cen za swoje usługi. Z tego co wiem, Ty jesteś przeciwny KSM-owi?

Tak, nic się nie zmieniło, jestem przeciwko KSM. Takie wyrównywanie szans klubów „na siłę” uważam za niewłaściwe. Nigdy nie będzie klubów o takim samym budżecie i nie będzie tak, że każdy klub będzie mógł zakontraktować zawodników z najwyższej półki. KSM jest czymś sztucznym, ale ma - nie ukrywajmy - wielu zwolenników.

Jest jeszcze inny pomysł, żeby „zamknąć” Ekstraligę, niczym NBA, czyli nie byłoby spadkowicza i nikt nie mógłby do niej awansować z 1. ligi. To ma sens?

Boże broń! To najgorszy z możliwych pomysłów! Polska Liga Siatkówki zamknęła na parę sezonów ligę męską, po czym zrezygnowała z tego pomysłu, widząc, że przyniósł on opłakane skutki i wiele bardzo negatywnych emocji. Sport to rywalizacja, sport to awanse i spadki – tylko wtedy jest ciekawie.

W Szwecji frekwencja na meczach żużlowych spadła do dramatycznego poziomu 1000-2000 widzów! Prezesi polskich klubów, może poza Wrocławiem i Lublinem, też narzekają na odpływ kibiców z ich stadionów. Palcem oskarżająco wskazują na telewizję. Owszem, ona płaci duże pieniądze klubom, ale jeśli ludzie wybiorą telewizor (bo wygodniej) niż trybuny, to w końcu odejdą sponsorzy, a i telewizja też w końcu się zwinie, gdyż oni zawsze idą tam gdzie jest tłum i zainteresowanie. Czy więc transmisje z prawie wszystkich spotkań ligowych i innych imprez to nie jest zjadanie własnego ogona i wręcz zabijanie żużla

Obserwujemy rzeczywiście ekspansję telewizji i prawdę mówiąc wiele osób ma już tego przesyt. Ale to walka z wiatrakami : to jest po prostu tendencja cywilizacyjna. Gdyby ktokolwiek chciał ograniczyć transmisje telewizyjne pierwsi zaprotestowaliby… wspomniani przez Ciebie prezesi klubów, bo przecież telewizja słono płaci Ekstralidze za te transmisje, a Ekstraliga dzieli się tymi pieniędzmi z klubami. Jednym słowem, mówiąc słynną maksyma pierwszej kobiety – premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher: TINA – „There is no alternative”, czyli nie ma, jak się wydaje, alternatywy dla telewizji. A swoją drogą, skoro we Wrocławiu, czy Lublinie mimo transmisji telewizyjnych są komplety publiczności, a na niektóre mecze brakuje biletów, to może warto się zastanowić dlaczego Betardowi Sparcie i Motorowi się udaje?

Prezesi klubowi narzekają, że popadliśmy w jakiś żużlowy amok, impreza goni imprezę: liga, Ekstraliga U-24, DMPJ, kaski, eliminacje do SEC i GP itd., itp. A za wszystko trzeba płacić. Czy nie przegrzejemy koniunktury? Przecież i pyszną czekoladą można się przesłodzić i przesycić.

Ci sami ludzie często narzekali wcześniej w zupełnie innym kierunku,  że młodzi  żużlowcy, którzy kończą wiek juniora, nie mają gdzie jeździć. Z tych narzekań powstała Ekstraliga U-24. Narzekano też, że juniorzy nie mają gdzie jeździć - stąd DMPJ. Brak eliminacji do SEC miał miejsce w okresie pandemii i był sztuczny – to naturalne, że eliminacje do IME – SEC są i będą. Tak samo oczywiste jest to, że są eliminacje do Challenge GP i sam Challenge. Trzeba jednak powiedzieć głośno, że speedway stał się swoistym przemysłem – jeżeli ktoś tęskni za czasami manufaktury, to trudno „To se ne vrati, panie Czekański”. Tak, może i jest pewna inflacja imprez żużlowych, stąd nawet pewien przesyt u kibiców – ale ta mnogość imprez żużlowych ma swoje uzasadnienie.

Skoro jest Ekstraliga U-24, to po co jeszcze obowiązkowy U-24 w drużynie? Ponadto w ligowym zespole pod numerem 8. jest U-23, pod nr 6. i 7. są U-21. I tylko cztery miejsca dla seniorów. Czy nie przesadzamy z tym moszczeniem ciepłego gniazda młodzieżowcom? Kiedyś Plech, Jancarz, A. Woryna, czy Wyglenda sami musieli przebić się do pierwszego składu swego klubu. Prawdziwe talenty jak Zmarzlik, czy Janowski poradziłyby sobie bez takiego regulaminowego wsparcia. To byłaby prawdziwa, rzetelna selekcja, kto się nadaje, a kto nie. A Ty co sądzisz o tej nakazowej, takiej na siłę, zmianie pokoleń w naszym żużlu?

Tak, jest to eksperyment. Zobaczymy, jakie będą tego efekty. Argument o Zenku Plechu i reszcie jest prawdziwy, podobnie jak to, że Maciek Janowski czy Bartek Zmarzlik tez potrafili się przebić. Nowa sytuacja regulaminowa jest jednak odpowiedzą na postulaty środowiska żużlowego, aby „zagospodarować” w większym stopniu zarówno juniorów, jak i zawodników, którzy właśnie kończą wiek juniora. Anglosaska zasada „wait and see” każe nam poczekać zapewne kilka lat na efekty tej zmiany. Poczekajmy zatem.

Czekałem z tymi pytaniami do Ciebie, gdyż media zapowiadały, że Discovery ogłosi jakąś bombę dotyczącą finału tegorocznego cyklu GP. Nic takiego nie nastąpiło. No chyba, że coś mnie omięło. Hm, czyli z listopadowej Oceanii nici? Czy więc to nie jest amatorszczyna, że nadal nie został dopięty kalendarz GP ‘2022?! Ludzie są rozczarowani tym jak Discovery zarządza IMŚ. Tory są źle przygotowane, kwalifikacje na wzór F1 okazały się niewypałem, turnieje zagraniczne schowano w dodatkowo płatnym Playerze, a te polskie upchnięto na bardziej otwartym kanale, ale który słynie z lansowania byłej burdelmamy, skazanej za stręczycielstwo… Niezłe towarzystwo dla speedwaya, nie ma co! Zatęsknimy za butnymi i nieudanymi Angolami z BSI?

Nie będę bronił Discovery, ale zwracam uwagę na fakt, że gdy zapadały wstępne decyzje w sprawie cyklu GP 2022, Australia miała znacznie ostrzejsze od innych państw, w tym europejskich, restrykcje odnośnie pandemii COVID-19. Słyszałem, że to było przyczyną – a może pretekstem? – że nie ma powrotu po latach do Grand Prix w Oceanii. Rzeczywiście słyszę głosy krytyczne, ale z generalną oceną poczekajmy do końca sezonu. Jest to pierwszy sezon Discovery jako organizatora Grand Prix – być może „pierwsze koty za płoty”. Swoją drogą jednak bezdyskusyjne jest, że GP Niemiec odbywało się na torze przygotowanym w sposób skandaliczny, a poprzednie trzy turnieje w Chorwacji, Polsce i Czechach były nudnawe, bo tory uniemożliwiały prawdziwe ściganie, mijanki itd.
A ja na pewno nie zatęsknię za arogantami z Benfield Sport Intenational, bo świetnie pamiętam negocjacje z nimi w Londynie, na których byłem z Andrzejem Rusko przeszło 20 lat temu, a które dotyczyły GP we Wrocławiu. Ich arogancja to jedno, ale brak chęci promocji żużla, poszerzenia geografii speedwaya, oszczędzanie na wszystkim i brutalna maksymalizacja zysków kosztem dyscypliny – to grzechy, które nie sposób Brytyjczykom z BSI wybaczyć.

Przed nami GP w Gorzowie, czyli na dworze króla Zmarzlika. Powiększy swoją przewagę punktową nad rywalami? Zdobędzie trzeci tytuł IMŚ? A „Magic” Janowski wreszcie sięgnie po medal?

Jestem bardzo ciekaw tego piątego już, a drugiego w Polsce turnieju GP. Jeżeli Bartek Zmarzlik u siebie wygra i znacząco powiększy przewagę nad konkurentami, to zapewni sobie, mówiąc językiem Formuły 1, „pole position”. Jeżeli natomiast Maciek Janowski chce liczyć się nie tylko w walce o podium, ale też o tytuł mistrza świata, to nie może stracić kolejnych punktów do Bartka. Ciekawe tez czy Patryk Dudek potwierdzi renesans swojej formy z GP w Niemczech potwierdzony dobrym występem na Motoarenie przeciwko „Bykom”, który to mecz widziałem osobiście, bo byłem w tym czasie w Toruniu. Naprawdę z niecierpliwością czekam na gorzowskie GP, które jeszcze niczego nie rozstrzygnie, ale może sporo wyjaśnić. Konkludując: póki co Bartek ma wielką szansę na swoje trzecie złoto, ale Maciek Janowski wciąż jest w grze. Ten ostatni ma też, jeśli nie autostradę, to drogę szybkiego ruchu otwartą do medalu IMŚ.

Mamy obecnie okropny wysyp kontuzji w żużlu. Jak myślisz, skąd to się bierze poza tym, że to niebezpieczny sport? Przez to i przez brak zawieszonych Rosjan Ekstraliga jakby stała na głowie. Sytuację ratują różne ZZ-etki, rezerwy taktyczne i zwykłe. Dzięki nim nawet dwóch punktujących zawodników może trzymać przyzwoity wynik. Spodziewałeś się, że GKM bez Pedersena wygra u siebie z Włókniarzem, A Betard Sparta bez Czugunowa i ze słabym teraz Woffindenem (co z nim?) postawi się Stali w Gorzowie, zaś Leszno bez Kołodzieja i Pawlickiego ostro powalczy z Apatorem w Toruniu? Kto zatem mistrzem, kto medalistą DMP, a kto poza play off (Sparta na razie poza finałową „6”!) i do spadku?

Żużel to sport kontuzji. Bogu dzięki, że teraz kończą się urazami, po których zawodnik wraca tracąc jeden czy dwa mecze. Starsi kibice, w tym ja, pamiętają, że nie raz w ciągu roku w Polsce i nie tylko ginęło na torze i w wyniku obrażeń odniesionych na torze paru jeźdźców.
A jeżeli mimo kontuzji Pedersena GKM -klub z miasta, w którym mój dziadek Henryk Karol Czarnecki był dyrektorem teatru w czasach II Rzeczypospolitej- wygrywa z Częstochową, to jest to urok tego sportu i piękno żużla. Przepowiednie ekspertów dotyczące drużyn skazywanych na żużlowy „czyściec” poza play-offami, jak właśnie Grudziądza, pokazują, że nigdy nie wolno przesądzać wyników sportowych, zwłaszcza w „czarnym sporcie”. Widziałem, jak powiedziałem, mecz w Toruniu i byłem pod wrażeniem postawy Unii, która do jedenastego biegu nie oddawała pola i była w grze o bonus. Szacun! Tego dnia zresztą spotkałem się w Toruniu z prezesem „Byków” Piotrem Rusieckim. Może to tak natchnęło „Byków” do walki? (śmiech).

Nie chcę spekulować co do kolejności tabeli Ekstraligi na koniec sezonu 2022, ale faworytem do złotego medalu wydaje się być Motor Lublin. Konia z rzędem temu, kto dziś wskaże skład podium DMP. Przecież nie wiadomo jeszcze, jak będzie wyglądał skład play-offów. Co do spadku, to sprawa wydaje się być przesądzona. Fascynująca natomiast jest walka o to, kto pojedzie w Ekstralidze w sezonie 2023: Bydgoszcz, Zielona Góra czy Krosno? Mamy bardzo ciekawy żużlowy sezon.

Zaproś nas na najbliższe imprezy pod Twoim patronatem.

Zapraszam zatem na nie, podając precyzyjnie ich kalendarz:

02.07. SEC -IME I Turniej -Rybnik
06.08. SEC -IME II Turniej - Guestrow (Niemcy)
03.09. SEC  -IME III Turniej -Łódź
23.09. SEC - IME IV, Finałowy Turniej Pardubice (Czechy)
02.10. DME U-23 Kraków
09.10. Mecz Północ-Południe – Kraków .

Do tego dochodzą trzy turnieje IMP - po raz pierwszy w historii pod moim Patronatem Honorowym! - w Grudziądzu, Krośnie i Rzeszowie oraz być może jeszcze jeden towarzyski mecz żużlowej reprezentacji Polski. Więcej „grzechów” nie pamiętam....

*tekst ukazał się na portalu po-bandzie.com.pl (24.06.2022)