Piotr Kościelniak” Przyjęte przez amerykański Kongres przepisy dają prawo do eksploatacji kosmosu prywatnym firmom.”...”Na świecie i w Polsce dzieje się tyle, że nic dziwnego, iż jedna z najważniejszych zmian przeszła niemal niezauważona. W połowie listopada Izba Reprezentantów przyjęła regulację zaakceptowaną wcześniej przez Senat, dotyczącą komercyjnego wykorzystania przestrzeni kosmicznej. Nie owijając w bawełnę – zrobiono pierwszy krok do prywatyzacji kosmosu. „...”Na świecie i w Polsce dzieje się tyle, że nic dziwnego, iż jedna z najważniejszych zmian przeszła niemal niezauważona. W połowie listopada Izba Reprezentantów przyjęła regulację zaakceptowaną wcześniej przez Senat, dotyczącą komercyjnego wykorzystania przestrzeni kosmicznej. Nie owijając w bawełnę – zrobiono pierwszy krok do prywatyzacji kosmosu. „...”W założeniu Commercial Space Launch Competitiveness Act ma służyć rozwojowi amerykańskiego prywatnego sektora kosmicznego. Firmy mają ponosić mniejsze koszty, a jednocześnie móc wydobywać i sprzedawać surowce pochodzące z planetoid, planet i księżyców. Taki przywilej jest sprzeczny z międzynarodowymi traktatami. W tym również takimi, które Stany Zjednoczone ratyfikowały. „...”Te więzy to m.in. uprawnienia Federalnej Administracji Lotnictwa (FAA) w sprawach bezpieczeństwa lotów kosmicznych. Prywatne firmy uzyskały wydłużenie okresu działania bez kontroli FAA do ośmiu lat. To także przejęcie przez państwo odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez „działalność kosmiczną" prywatnych firm ponad sumy ubezpieczenia – co ma je uchronić przed upadłością.I wreszcie najważniejsza nowość – przyznanie korporacjom praw do eksploatacji zasobów pozaziemskich. Pierwotna wersja zakładała tylko eksploatację planetoid – o czym „prywaciarze" mówią od dawna (są nawet firmy przygotowujące się do takiego kosmicznego górnictwa). Po poprawkach doło
[...USUNIĘTO: zbyt długa wklejka...]
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
- Odsłony: 4760
Anglia zaczęła budowę imperium od aktów nawigacyjnych ;-)
Autor – naiwne dziecię – spodziewa się od innych, że będą w prometejskim zapale eksploatować kosmos dla dobra ludzkości. Dlatego oburza się, gdy mu uświadamiają, że „lichwiarstwo” (A jakże! Słowo nasycone emocjami musiało paść) planuje przedsięwzięcie z myślą o własnych korzyściach. A ogół nie będzie przy okazji beneficjentem – za trudne by było i niezgodne z narracją myśleć inaczej.
Bo ci źli ludzie (rzekomo ci sami, którzy planowali wyniszczenie ludzkości) działają z zamiarem zarobku. Nie mają neopolskiej duszy z wszczepioną niechęcią do profitów i przekonaniem, że dobre rzeczy to te, które przynoszą straty.
To jest terra nullius – wezmą sobie, jeśli zdołają. Naturalnie trzeba traktat jakoś obejść; w ostateczności zignorować, bo jest anachronizmem. Jest.