Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Tokio w cieniu nieolimpijskiego żużla…

Ryszard Czarnecki , 23.08.2021
Wróciłem z Igrzysk w Tokio – gdzie byłem członkiem delegacji ścisłych władz Polskiego Komitetu Olimpijskiego – gdy nie ucichły jeszcze echa dwóch Grand Prix w Lublinie. Zwycięzcą zawodów na stadionie Motoru okazał się Wrocław i to w podwójnym tego słowa znaczeniu. Po pierwsze to Betard Sparta Wrocław uratowała zawody wypożyczając za darmo (podkreślam: za darmo!) plandekę, która przykrywała lubelski tor. Gdyby nie ona, zwycięzcą zawodów w weekend byłby Pan Deszcz.
 
Kluby z Wrocławia i Lublina nie są nadmiernie ze sobą zaprzyjaźnione, ale w tej sprawie Wrocław wykazał się niebywałą solidarnością i dzięki klubowi lidera tabeli Ekstraligi organizatorzy GP nie mają problemów z nowymi datami przekładanych zawodów. Po drugie sportowym tym razem zwycięzcą – oczywiście poza Zmarzlikiem – został też wrocławianin (od tego sezonu) – Artiom Łaguta. Pokazał on po raz kolejny, że ma nie tylko aspiracje, ale i żużlowe papiery na jednego z najważniejszych kandydatów do tytułu mistrza świata. Do Łaguty z głębi Rosji właśnie przyjechała rodzina i może to spowodowało, że wstąpił w niego bojowy duch. A może: jeszcze bardziej wstąpił, bo Artiom zawsze był wojownikiem, choć wojownikiem niekontrowersyjnym, w przeciwieństwie do jego brata, skądinąd brylującego drugi sezon w barwach Lublina.
Szkoda mi Maćka Janowskiego, ale powtarza się to, co było jego udziałem w kilku poprzednich sezonach: świetny start w cyklu GP, zwycięstwa, miejsca na podium, po czym coś się zacina.
Na koniec o Bartku Zmarzliku: ma wielkie szanse zostać po raz trzeci z rzędu mistrzem świata, ale musi uważać na Artioma Łagutę i obecnego niemal w każdym finale GP Lindgrena. Oni się nie położą i nie oddadzą mu złotego medalu za darmo. Na szczęście Bartek jest takim profesjonalistą, że na pewno jego nie dotyczy i nie będzie dotyczyć polskie powiedzenie: “Już był w ogródku, już witał się z gąską”. Tak, do naszego mistrza świata z Gorzowa nie ma zastosowania także inne polskie przysłowie: “Myślał indyk o niedzieli, a w sobotę łeb ucięli”. On doskonale wie, że musi zadbać o wszystkie szczegóły, a potem zostawić całe serce na torze, aby na koniec cyklu GP po raz trzeci usłyszeć Mazurka Dąbrowskiego…
*tekst ukazał się na portalu pobandzie.pl (10.08.2021)
  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 378
Ryszard Czarnecki
Nazwa bloga:
Blog autorski

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 6, 894
Liczba wyświetleń: 8,096,584
Liczba komentarzy: 11,077

Ostatnie wpisy blogera

  • Ambasador - słoń i Polska jako skład porcelany
  • USA-IRAN : WOJNA CORAZ BLIŻEJ
  • DWIE STRONY MEDALU

Moje ostatnie komentarze

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • EKSHUMACJA ŚP. WASSERMANA I MILCZENIE PIĄTEJ KOLUMNY
  • Najnowszy kawał o Tusku i Gierku
  • Nowy kawał o Tusku i raju

Ostatnio komentowane

  • sake2020, ,,Zadaniem dyplomaty jest stwarzanie przyjaznej,dobrej atmosfery wokół kraju który reprezentują''. Jako tego dobrego klimatu nie widzimy ze strony ukraińskiej czy niemieckiej.,,Nie musimy kochać…
  • Jabe, Serwilizm dał taki efekt.
  • Es, Narracja jakoby to " j.bac pis" było przyczyną porażki jest z gruntu fałszywa i stanowi glowny element strategii unikania odpowiedzialności przez pis nie tylko za popełnione błędy, ale przede…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności