Zaskakujące priorytety PE czyli Unia na równi pochyłej...

Kiedy czytają Państwo te słowa, obywa się ostatnia w listopadzie i przedostatnia w tym roku sesja Parlamentu Europejskiego w Brukseli (Strasburg dalej jest zamknięty dla europosłów: podczas pandemii odbyły się w nim tylko dwie sesje – w styczniu i lutym). 
 
PE w listopadzie 2020 ocenił ...wybory europejskie z maja 2019 !!
 
Obecne posiedzenie zdominowane być powinno przez unijny budżet na lata 2021-2027 i Fundusz Odbudowy, tymczasem posłowie zajęli się tą sprawą … dopiero w trzecim dniu sesji i to podczas debaty o „Przygotowaniach do posiedzeniach Rady Europejskiej w dniach 10-11 grudnia 2020”.  To, co ważniejsze było, można się domyślać, wcześniej. Na przykład raport pani europoseł Magdaleny Adamowicz zatytułowany: „Wzmocnienie wolności mediów: ochrona dziennikarzy w Europie, nawoływanie do nienawiści, dezinformacja i rola platform”. Uszczegóławiając: w kwestii platform nie chodzi o Platformę Obywatelską...     
 
Debata na temat raportu europosłanki PO miała miejsce już w poniedziałek. We wtorek zajęto się między innymi „Oceną wyborów europejskich”. Dyskusja o tym raporcie Komisji Spraw Konstytucyjnych odbyła się 24 listopada 2020, a przypomnijmy, że  wybory europejskie miały miejsce w maju 2019 roku. Jak widać, po półtora roku już wiemy, co o nich myśleć...                             
 
Ponadto zajęto się również „Sytuacją w zakresie praw podstawowych w UE – sprawozdanie roczne 2018-2019”. Problem polega na tym, że owe „prawa podstawowe” interpretuje się tak, że często są one w kolizji z prawem naturalnym.
 
O pieniądzach na szarym końcu ....
 
Europarlamentarzyści ocenili również „unijną politykę handlową”, a także „Powództwa zbiorowe na rzecz ochrony zbiorowych interesów konsumentów”. Odbyły się też debaty na temat Turcji i jej konfliktu z Grecją i Cyprem, wspieranymi przez Francję oraz porozumień na Bliskim Wschodzie. Miała też miejsce debata zatytułowana: „Walka z bezkarnością przestępstw przeciwko dziennikarzom na świecie”. O popychanych, bitych, szturchanych, niemal linczowanych dziennikarzach telewizji publicznej w Polsce mowy tam jakoś nie było.
 
Głosowaliśmy również nad rezolucjami dotyczącymi: „Rynku, instrumentów finansowych, czy „Dążenia do bardziej zrównoważonego jednolitego rynku dla przedsiębiorstw i konsumentów”.
 
Warto dodać, że poprzedniego dnia głosowano rezolucje na temat „Problemu bezdomności w Unii Europejskiej”, a także „Systemu Schengen i środków podjętych w czasie kryzysu związanego z COVID” oraz uruchomienia wypłaty zaliczek dla szeregu krajów w związku z „Wystąpieniem poważnego stanu zagrożenia zdrowia publicznego”. Konkretnie chodzi o straty związane z zarazą. Pieniądze z tego tytułu trafią do Niemiec, Grecji, Irlandii, Hiszpanii, Portugalii, Węgier i Chorwacji. Pomocy udzielono też Polsce, tyle że w związku z … klęskami żywiołowymi na naszym terytorium ! Trochę to wyglądało, jakby u nas powodzie, czy pożary lasów były ważniejsze niż pandemia. Ale zostawmy złośliwości. Siedem milionów euro dla Podkarpacia po lipcowych powodziach –  cóż, dobre i to...
 
Wczoraj zajęto się w  końcu budżetem. Ale i tak decyzje ostateczne nastąpią na szczycie Rady Europejskiej w Brukseli w przyszły czwartek i piątek.
 
Dziwne priorytety
 
Wczoraj też odbyły się, po przerwie na głosowania, trzy fundamentalne z punktu widzenia teraźniejszości i przyszłości Unii Europejskiej debaty. Oto ich tytuły: 1. „Ingerencja Węgier w media w Słowenii i w Macedonii Północnej”. Tak, to oficjalny tytuł w języku polskim, autoryzowany przez administrację europarlamentu. Cóż, cale życie myślałem, że w moim języku ojczystym mówi się „na Słowenii”. Dopiero w wieku niemal 58 lat dowiedziałem się, że mam mówić „w Słowenii”. Jak widać, w Unii szykują dla Polski nie tylko rewolucję obyczajową, ale też rewolucję lingwistyczną.  2. „Prawo do aborcji  w Polsce”. 3. Nowa strategia  dotyczącą osób LGBTIQ.
 
Jak widać, Unia Europejska, a ściślej jej parlament przedstawił swoje priorytety. Czy są one zbieżne z priorytetami blisko pół miliona obywateli krajów członkowskich UE – to już Państwo ocenią sami.   
 
Zaraz po tych, jakże ważkich (!) debatach przyszedł czas na głosowanie. Głosowano między innymi rezolucje w następujących  sprawach:  „Ołów amunicji śrutowej na obszarach wodno-błotnych i wokół nich”, a także „Substancje czynne w tym chlorotoluron” i „Karbendazym do stosowania w niektórych produktach biobójczych”.
 
W dniu, w którym ten artykuł się ukaże, Komisja Europejska przedstawi europarlamentarzystom „Strategię farmaceutyczną dla Europy”. Odbędą się też tradycyjne debaty na temat przestrzegania praw człowieka w świecie. Tym razem mamy mówić o Algierii, Etiopii i ponownie o Białorusi – w szczególności po morderstwie Romana Bondarenki.
 
Sesja Parlamentu Europejskiego odbywa się w trybie hybrydowym. Oznacza to, że część MEPs (od: Member of European Parliament) przyjechała jednak do Brukseli, a część została swoich krajach członkowskich i stamtąd głosuje. Jeśli ci nieobecni chcą zabrać głos, muszą przejechać się do Biura Informacyjnego PE – w przypadku polskich europosłów są takie w Warszawie i Wrocławiu  –  i po zalogowaniu się w specjalnym systemie na komputerze mogą wygłosić przemówienie. Oczywiście jeśli wcześniej zostało to zaakceptowane przez administrację frakcji, w której dany poseł funkcjonuje.  
 
Europarlament wrócił do pracy po trzytygodniowym całkowitym lock-downie. Mogę już potwierdzić, że w grudniu PE będzie pracował aż niemal do świąt Bożego Narodzenia. Po tej sesji są jedynie dwa dni przerwy: piątek 27 i poniedziałek 30 listopada. 
 
PE pracuje, ale Unia na zakręcie...
 
Bardzo znacząco ograniczono obecność asystentów i innych pracowników w Parlamencie Europejskim. W praktyce przeszło 80 procent z nich pracuje zdalnie. Jeżeli dany poseł ma jednego asystenta – ja na przykład mam trzech – to w PE fizycznie może przebywać tylko jeden. Jest to bardzo skrupulatnie wyliczane i jeżeli drugi asystent, nawet bez chęci łamania przepisów, tylko z braku  wiedzy, że kolega czy koleżanka już są w gmachu europarlamentu przyjdzie i będzie chciał wejść, pokazując tzw. „budge’a” czyli europarlamentarny identyfikator, to system go „wyłapie” i zatrzyma.           
 
Bardzo też zmalała liczba dziennikarzy. Na ostatnim briefingu prasowym europosłów Prawa i Sprawiedliwości – Europejskich Konserwatystów  i Reformatów, w której uczestniczyłem z posłankami Jadwiga Wiśniewską i Beatą Kempą oraz posłem Patrykiem Jakim nie było – zwykle zawsze asystujących w taklach okazjach – korespondentów Polsatu i TVN-u . Obecni byli wyłącznie przedstawiciele PAP, Polskiego Radia i TVP.
       
Europarlament funkcjonuje, ale Unia Europejska znalazła się na zakręcie i wiele wskazuje na to, że wjedzie z niego wprost na równię pochyłą…

* tekst ukazał się w "Gazecie Polskiej Codziennie" (26.11.2020)