Rynek pracy nie zaskoczył z powodu COVID-19 (na początku)

W I kwartale liczba pracujących w naszym kraju była mniejsza niż na koniec IV kwartału 2019 r. Wzrosła względem końca poprzedniego kwartału liczba zlikwidowanych miejsc pracy, spośród których co czwarte zlikwidowano z powodu sytuacji wywołanej pandemią koronawirusa.
Publikowane w tym tygodniu dane GUS na temat sytuacji na rynku pracy w I kwartale potwierdzają intuicyjne przekonanie o dość istotnym wpływie COVID-19 na gospodarkę, w tym przypadku - na rynek pracy, już na samym początku pandemii.
Przypomnijmy, że w naszym kraju dała ona o sobie znać w marcu, a więc w końcówce I kwartału. Dane GUS dotyczą zarówno liczby pracujących (w porównaniu do IV kwartału ub. roku); udziału w rynku osób pracujących zdalnie (umożliwiły to wprowadzone w marcu przepisy); udziału pracujących, którzy w związku z sytuacją epidemiczną korzystali z zasiłku
opiekuńczego na czas opieki nad dziećmi z powodu zamknięcia żłobka, przedszkola, klubu dziecięcego, czy szkoły; oraz udziału pracujących, którzy korzystali z wynagrodzenia za czas choroby lub zasiłku chorobowego z powodu objęcia kwarantanną lub izolacją.
Pierwszym spektakularnym objawem pandemii, który znalazł odbicie w statystykach GUS był spadek liczby pracujących w I kw. br. Okazało się, że było ich wówczas o 3,6 proc. mniej niż w końcu IV kwartału ub. r.
Jak przy tym zwrócił uwagę GUS taka sytuacja na naszym rynku pracy jest nietypowa. Od 2012 r. bowiem liczba pracujących w I kwartale danego roku była zawsze wyższa niż w IV kwartale roku poprzedniego. Z reguły różnica wynosiła 2 proc., ale w latach 2017 i 2018 wzrost liczby pracujących w I kwartale względem stanu na koniec IV kw. poprzedniego roku sięgał nawet 4-6 proc. Według GUS „mogło na to wpłynąć wiele przyczyn, w tym rozprzestrzenianie się COVID-19”.
Spośród wszystkich zlikwidowanych miejsc pracy w I kw. br. co czwarte (24,4 proc.) zostało zlikwidowane w związku z pandemią. Jak można się było spodziewać zlikwidowane z powodu następstw koronawirusa miejsca pracy dotyczyły niemal wyłącznie sektora prywatnego i dotknęły wszystkich przedsiębiorstw niezależnie od ich wielkości: zarówno z sektora MŚP, jak i dużych. GUS dodaje, że w I kwartale znacząco, bo o blisko 40 proc., zmniejszyła się względem poprzedniego, liczba wolnych miejsc pracy, „podczas gdy przez całą drugą dekadę XXI wieku w pierwszych kwartałach kolejnych lat wolnych miejsc pracy przybywało”.
We wszystkich sektorach, gdzie było to możliwe jeszcze w marcu pracodawcy umożliwili swoim pracownikom przejście na pracę zdalną, co pozwoliło na zachowanie dystansu społecznego. GUS podaje, że na koniec marca 2020 r. pracą zdalną objętych zostało 11,0 proc.  pracujących, przy czym ta forma pracy była stosowana w szerszym zakresie w sektorze publicznym niż prywatnym. W tym pierwszym udział ten wynosił 18 proc., podczas gdy w ostatnim - nieco ponad 8 proc. Przy tym w ogólnej liczbie pracujących zdalnie z powodu pandemii większość stanowili zatrudnieni w największych firmach.
Co ciekawe przejście na pracę zdalną w stopniu znacząco przewyższającą średnią w Polsce miało miejsce w regionie warszawskim stołecznym (tj. w Warszawie i otaczające ją dziewięć powiatów). Dotyczyło to bowiem niemal co szóstego zatrudnionego tam w formie pracy zdalnej. W pozostałych regionach średnio dotyczyło to co 8-14 pracującego. Na drugim biegunie znalazły się województwa: warmińsko-mazurskie, świętokrzyskie i podlaskie. W tych regionach tylko co 14 pracujący wykonywał swoje obowiązki zdalnie. W odniesieniu do branż - pracę zdalną podjęło najwięcej zatrudnionych w edukacji oraz informacji i komunikacji.
W sposób znacznie mniej spektakularny pandemia wpłynęła na liczbę zatrudnionych, korzystających z zasiłku opiekuńczego na czas opieki nad dzieckiem do lat 8 z powodu zamknięcia żłobka, przedszkola, klubu dziecięcego, lub szkoły. Otóż według stanu na koniec I kwartału br. takich osób było 2,3 proc. (z tego 80 proc. w firmach prywatnych) wśród ogółu wówczas pracujących.
Interesujące przy tym, że zaledwie 0,6 proc. pracujących na koniec I kwartału br. skorzystało
z wynagrodzenia za czas choroby lub zasiłku chorobowego z powodu objęcia kwarantanną lub izolacją. Jak widać pandemia COVID-19 w marcu jeszcze nie odcisnęła pod tym względem znaczącego piętna.
W tej sytuacji trzeba uzbroić się w cierpliwość i czekać na analogiczne statystyki GUS dotyczące II kwartału. To wówczas bowiem pandemia ujawniła w pełni swoje katastrofalne skutki w naszej (i światowej) gospodarce, w tym dotyczące rynku pracy. Odnośne dane poznamy zapewne w najbliższych tygodniach.