Znowu grają anty-PiSem

Przedstawiam zapis mojego radiowego wywiadu, który został wyemitowany przez Polskie Radio Koszalin (a fragment również przez Radio Opole). Rozmowa ze mną była częścią audycji „Express Warszawa-Koszalin”, a przeprowadziła ją red. Magdalena Ogórek.  
Magdalena Ogórek, witam bardzo serdecznie, Państwa i moim gościem jest Ryszard Czarnecki, europarlamentarzysta Prawa i Sprawiedliwości, dzień dobry. 
– Witam Panią Redaktor, witam Państwa bardzo serdecznie. 
Oczywiście zaraz o Unii Europejskiej i o tym, co dzieje się wewnątrz będziemy rozmawiać, ale to co teraz jest tematem „numer jeden”, to ostre wejście Rafała Trzaskowskiego do gry. Panie Pośle pytam, ponieważ oglądając telewizję komercyjną, tam każdy program, każdego redaktora zaczyna się od pytania, czy jest rozluźnienie w sztabie prezydenta Andrzeja Dudy? Dlaczego tak polaryzują rozmowę, nie pytają o to, co chce zrobić kandydat Rafał Trzaskowski, tylko pytają o sztab prezydenta Andrzeja Dudy? 
– Mam wrażenie, że część mediów prywatnych, komercyjnych pełni rolę chcianego czy niechcianego sztabu kandydata Trzaskowskiego i niejako zastępują jego sztabowców. Praktycznie rzecz biorąc, chcą znowu zagrać tym anty PiS-em, to znaczy chcą, aby wszyscy wyborcy sceptyczni, ci nieprzekonani jeszcze przez Prawo i Sprawiedliwość zagłosowali na pana Trzaskowskiego, stąd w ogóle nie ma mowy o Hołowni, Kosiniak-Kamyszu, czy innych kandydatach, jest taka właśnie bipolaryzacja, dwubiegunowość: urzędujący prezydent, Głowa Państwa pan doktor prawa Andrzej Duda i kandydat Rafał Trzaskowski. A więc to wyraźnie widać takie pozycjonowanie i znowu odtwarzanie tej starej zdartej płyty anty-PiS. Ja tylko przypomnę, że w ostatnich, jak policzyłem, sześciu wyborach, to znaczy dwukrotnie wybory parlamentarne, dwukrotne samorządowe, a tam sejmiki, bo to łatwiej policzyć, prezydenckie i po raz pierwszy w historii europejskie były wygrane przez Prawo i Sprawiedliwość, właśnie dlatego, że opozycja, czy też formacje przeciwne PiS-owi nie miały programu pozytywnego, nie mówiły, co chcą zrobić, tylko mówiły, że PiS jest taki i owaki, że PiS jest „be”, że PiS jest „brzydki”, PiS jest „zły”, no i teraz Andrzej Duda też jest „zły”, ale to nie jest budowanie programu pozytywnego. 
To ja jeszcze dopytam o taką kwestię, dla pełnej uczciwości, Rafał Trzaskowski to jest jednak inny kandydat niż Bronisław Komorowski, to tutaj na pewnie się zgodzimy, czy w związku z tym w sztabie, w momencie, kiedy wszedł do gry, w sztabie prezydenta były jakieś rozmowy na temat pewnej zmiany kierunku strategii, bo wszyscy zobaczyliśmy, a szczególnie dziennikarze Telewizji Publicznej, że to będzie kampania ostrego ataku, to nie tylko gry na tak zwanym „anty PiS-ile”, ale to będzie uderzanie w dziennikarzy Telewizji Polskiej, to będzie bardzo brutalny ostatni odcinek. 
 – To prawda, przede wszystkim Rafał Trzaskowski co było widać po sondażach, on stał się adresatem także tych wyborców, którzy byli zniechęceni, którzy mówili, machając ręką „nie pójdziemy na wybory, nie lubimy prezydenta Dudy, ale nie pójdziemy na wybory” - i przez to podwyższył frekwencję. Stąd w tych sondażach prezydent Duda nie wygrywa w pierwszej turze, jak wygrywał przez wiele tygodni, i jest prawdopodobieństwo dojścia do drugiej tury. Natomiast na pewno takie brutalne ataki, bo tak to trzeba powiedzieć, czy pod szyldem prezydenta Trzaskowskiego, czy „nieznani sprawcy”, którzy obwieszają przystanki komunikacji miejskiej w Warszawie, takimi bardzo haniebnymi plakatami skierowanymi wobec jednego z członków rządu, to wszystko służy wzbudzeniu emocji, zagraniu na emocjach, ta ostra kampania ma niejako skrzyknąć wyborców PO, wyborców Koalicji Obywatelskiej, wyborców opozycji, ma także ułatwić przejęcie wyborców Lewicy, wyborców PSL-u, którzy według tych planów powinni zagłosować na Trzaskowskiego już w pierwszej turze. 
Panie Pośle, to jeszcze pozwolę na jedno pytanie krajowe, bo sam Pan nawet to powiedział, zresztą mówi to wielu komentatorów, także dzisiaj ,ze opozycją są media komercyjne, prywatne, no ale to są też szwajcarsko-niemieckie media w Polsce. Czy w takiej sytuacji, biorąc pod uwagę już parę lat rządzenia, PiS nie popełnił grzechu zaniechania polegającego na nieprzeprowadzeniu repolonizacji mediów? Pytam dlatego, ponieważ w krajach ościennych taka nadreprezentacja zagranicznych mediów ,jak w Polsce, tam nie miałaby szansy w ogóle ani racji bytu. Te plakaty, o których Pan wspomniał to prawdopodobnie „Sok z Buraka”, co pokazuje, że Platforma ma swoje inne „niezależne media” odpowiadające za czarny PR, ale to jest przede wszystkim brutalny atak, bardzo często kłamliwy, zagranicznych portali w Polsce na rząd. I to była główna oś narracji przez ostatnie lata, bo Platforma nie była w stanie niczego innego wygenerować. 
– Potwierdzam, że patrząc z perspektywy Unii Europejskiej, mówię te słowa będąc w Parlamencie Europejskim w Brukseli, regulacje dotyczące mediów w takich krajach , jak Francja czy Niemcy chociażby, są zupełnie inne niż w Polsce. To znaczy tam jest możliwość -niełatwa! -zakupu przez kapitał obcy mediów, ale nie ma możliwości przekroczenia pewnego progu procentowego, a ponadto także w praktyce, chociażby w Niemczech, nawet jeśli Brytyjczycy  nabywali media, to potem byli zmuszeni, żeby się ich pozbyć. Ma Pani rację, to jest pewna fotografia rzeczywistości, ponieważ, jak rozumiem, obóz rządzący uznał, że są priorytety najważniejsze i ważne, ale jednak nie najważniejsze i w związku z tym nie chce sobie otwierać kolejnych frontów np. z Unią Europejską i pewne rzeczy przełożył na okres późniejszy. Myślę, że sprawa repolonizacji mediów jest jedną z takich spraw. Ja zresztą używam trochę innego określenia :  „westernizacji mediów”, w tym sensie, żeby te standardy zachodnie, o których mówimy: niemieckie, francuskie były także w Polsce, są to standardy, które nie pozwalają właśnie kapitałowi obcemu, zewnętrznemu na skupianie mediów, a przez to odgrywanie roli politycznej stricte. Jak bowiem już niemiecki ,znany Pani Redaktor doskonale , pisarz Thomas Mann pisał, że „Nie ma nie-polityki. Wszystko jest polityką”. 
Bardzo dziękuję za ten przykład, tym bardziej że Tomasz Lis ostatnio forował, że pomylenie Thomasa Manna z Wojciechem Mannem to świadczy o inteligencji i o oczytaniu, spuśćmy na tą kurtynę. Panie Pośle, ja pytam dlatego, że PiS będzie zawsze na nierównych prawach w Polsce przy takim układzie medialnym, bo zawsze będzie głaskana Platforma, a PiS zawsze będzie dostawał po głowie, Pan to widzi, obserwuje to Pan szczególnie w tym brutalnym ataku, który nasilił się w ciągu ostatnich lat. 
– Z całą pewnością. Rzeczywiście były bardzo silne głosy, aby wziąć przykład z Węgier, gdzie jednak kapitał obcy nie ma wpływu na media. Owszem , mają bogaci Węgrzy, są to media prywatne i ich właściciele potrafią zmieniać sympatie polityczne, bywają w opozycji wobec Orbana, lub tacy, którzy mu sprzyjają, zresztą takich jest większość, natomiast Węgrzy rozwiązali sprawę obcego kapitału w mediach i jakoś nie zostali przez to z Unii Europejskiej usunięci. Natomiast teraz mamy sytuację kampanii, ale to daje do myślenia co do przyszłości. 
Panie Pośle, szczyt Unii Europejskiej poświęcony sporym pieniądzom, chodzi o środki z Funduszu Odbudowy, planowany był chyba na 19 czerwca i coś tak słychać, że ma być przeniesiony, być może na koniec czerwca lub na lipiec. Czy to oznacza, że państwa członkowskie w jakiś sposób poróżniły się tam o pieniądze, że jest jakaś manipulacja związana z tymi pieniędzmi, nie tak będą wydatkowane, jak powinny? Proszę nam wyjaśnić tę sytuację. 
– Bardzo ciekawe pytanie, rzeczywiście w kuluarach brukselskich od zeszłego tygodnia huczało, mówiąc wprost, ze państwa członkowskie Unii nie dogadają się, jeżeli chodzi o pieniądze, trzeba dać im czas, w związku z tym szczyt będzie przeniesiony. Wybrano i to jest pewien news, dosłownie z ostatnich godzin, wybrano salomonowe rozwiązanie, mianowicie, do tego szczytu dojdzie, ale będzie to szczyt zdalny, a miał to być szczyt -po raz pierwszy po pandemii, czy w okresie pandemii, przecież trwającej jeszcze - miał to być szczyt, na który przyjadą wszyscy przywódcy 27 krajów członkowskich Unii. A więc będzie to szczyt zdalny. Czyli co to oznacza, w praktyce politycznej ? To oznacza „posadzenie sprawy na żółwia”, jak to się mówi, czyli na szczycie zdalnym nie ma mowy o podziale pieniędzy, bo normalnie to jest tak, że tego typu szczyty unijne trwają czasem dwa, trzy dni, są dziesiątki, a nawet setki negocjacji bilateralnych w różnych grupach, koalicje się tworzą, to stanowisko się uciera. Szczyt zdalny odbędzie się 19 czerwca tylko po to, by przywódcy państw sobie pogadali, pogadali i ustalili termin następnego szczytu, już tego, gdzie te sprawy mogą być już ewentualnie rozstrzygnięte. Wiadomo, że mamy sytuację, w której cztery państwa z „klubu skąpców”: Holandia, Szwecja, Dania, Austria - to są wszyscy płatnicy netto, to wszyscy ci, którzy więcej płacą, znacznie więcej płacą do kasy Brukseli niż z niej biorą, te kraje mówią: no, owszem Fundusz Odbudowy - tak, ale tylko na dwa lata, a w zasadzie tylko w formie pożyczki, a nie bezzwrotne darowizny, dotacje, granty. I przekonanie tych państw będzie niełatwe. Myśmy wygrali -to wielki sukces obecnego rządu, premiera Morawieckiego, prezydenta Dudy, polskich władz, polskiego kraju, polskiego państwa, że myśmy to wygrali . Ale to jest wygrana bitwa, natomiast jeszcze przed nami ustalenia na poziomie właśnie Rady Europejskiej i Parlamentu Europejskiego. Ale tutaj o ile Parlament Europejski wadzi się czasem z Polską w różnych sprawach, o tyle tutaj trzeba powiedzieć, że będzie sojusznikiem dużego budżetu Unii Europejskiej, będzie sojusznikiem Polski,  to jest wiadomość dobra. 
Czyli nie ma obawy, że na przykład tych środków może być trochę mniej, czy jednak trzeba brać to pod uwagę? 
– Przypomnę, że tydzień temu kanclerz Niemiec i prezydent Francji mówili o 500 miliardach euro,  po czym, to było dwa tygodnie temu, tydzień temu Komisja Europejska i pani von der Leyen wystąpiła z planem 750  miliardów euro - na pewno ostateczne kwoty będą oscylowały między tymi wartościami. Ważne jest, żeby utrzymać pozycję Polski, jako jednego z trzech największych beneficjentów tego Funduszu Odbudowy, myślę, że to jest możliwe. 
Jeszcze jedno pytanie na koniec, Panie Pośle, bo mam nadzieję, że mija w Europie pandemia koronawirusa, ale ja tak się zastanawiam, bo przyglądałam się całej sytuacji i ja nie znam  działań na rzecz ochrony zdrowia ze strony Unii Europejskiej, a jeśli ja nie znam, to dla obywateli  to był jeden wielki nieobecny, czy gdyby przyszła druga fala COVID-u, to Unia Europejska sobie poradzi? 
– Znowu dobre pytanie, ja tylko przypomnę, że w tym gmachu, w którym teraz jestem czyli  w Parlamencie Europejskim w Brukseli, pani von der Leyen w imieniu Komisji Europejskiej i  Unii Europejskiej  przepraszała za brak reakcji, za spóźniona reakcję Unii Europejskiej. To nie jest tak, że ktoś to wymyśla, że eurosceptycy tak obgadują, nie : kierownictwo Unii Europejskiej ma poczucie,  że nie zareagowało odpowiednio szybko, że zareagowało bardzo późno, że podjęło nieadekwatne działania. Ja tylko przypomnę sytuacją dosyć kompromitującą : decyzję Unii, że Unia zakupi i przekaże krajom członkowskim czyli 27, podkreślam 27, państwom  15u respiratorów. Wypada po pięć, trochę ponad pięć na państwo członkowskie- a w tym czasie polski Caritas, polski kościelny Caritas zakupił 100 respiratorów. To pokazuje jakąś kompletną nieadekwatność działań Unii Europejskiej. Teraz mówimy o pieniądzach,  o pieniądzach, które Unia Europejska ze względu na swój bardzo dobry rating pożycza na bardzo niski procent, jakieś tam działania podjęła, natomiast ta sytuacja sprzed ponad miesiąca, pokazała, że tak naprawdę to państwa narodowe, państwa członkowskie potrafią reagować szybko jak Polska, jak Czechy, jak Dania, lub też potrafią reagować źle, nieskutecznie i późno, jak Hiszpania, Włochy Francja, Belgia, w której jestem, gdzie śmiertelność jest proporcjonalnie na milion mieszkańców 29 razy większa niż w Polsce. A więc to wszystko zależy od państw członkowskich. Tutaj Unia, po pierwsze w sensie formalno-prawnym nie ma tych kompetencji w obszarze ochrony zdrowia, jak państwa  członkowskich, ale przede wszystkim proces decyzyjny w Unii jest tak długi, że po prostu, jeżeli ktoś liczy, że Unia tutaj będzie receptą na te problemy, to niech na to nie liczy, to jest po prostu niemożliwe. 
Trzymamy się w takim razie tej myśli, którą wczoraj podał niemiecki „Die Welt”, że Polska świetnie radzi sobie z każdym kryzysem i także z pandemii wyszła suchą nogą. Ryszard Czarnecki był Państwa i moim gościem, europarlamentarzysta Prawa i Sprawiedliwości, dziękuję bardzo Panie Pośle. 
– Dziękuję za zaproszenie do tego prestiżowego programu, pozdrawiam, kłaniam się. 
Dziękuję, pozdrawiam.