Armageddon cz. 5 - owo światełko w tunelu, to jednak pociąg

"Raz nie zabrać, to jak dwa razy dać".

Siadłem sobie do analizy elementów "tarczy antykryzysowej", żeby odnaleźć logikę zawartą w tej propozycji i wychodzi mi na to, że jej podstawą jest troska o ZUS i wiara w możliwość powrotu gospodarki do stanu z końca stycznia, czyli coś w rodzaju swoistego "resetu" rodem z gier komputerowych. Budzimy się rano w połowie czerwca (może pod koniec lipca) i za oknem wszystko "gro i bucy" jak w płucach palacza, historia pandemii przechodzi do kategorii żartów, a uśmiechnięte rodziny w towarzystwie zadowolonych seniorów rozpalają sobie sobotniego grilla na działce.

Tak to sobie chyba wyobrażają urzędnicy, w dodatku podświadomie, czego efektem jest prezentowany zarys wspomnianej "tarczy", której głównym zadaniem jest najwyraźniej niedopuszczenie do zawalenia się systemu ubezpieczeń społecznych. Co tu dużo ukrywać, np. wyartykułowana przez p. Emilewicz przykładowa propozycja udzielenia restauratorowi zatrudniającemu do dziewięciu osób, mikropożyczki w kwocie 5 tys. PLN, łaskawie umarzanej pod warunkiem nie zwolnienia nikogo przez pół roku, niewątpliwie ściga się o lepsze ze skeczami co lepszych polskich kabaretów, zresztą, policzmy:
- sześciu pracowników na minimalną pensję: miesięcznie 18.720 PLN (dla każdego pracownika "na rękę" 1.877 PLN, koszt dla pracodawcy 3.120 PLN za osobę)
- wspomnianych sześciu pracowników przez sześć miesięcy kosztuje wspomnianego restauratora ponad 110 tys. PLN
Już nie mówiąc o takich przyjemnościach restauratora jak czynsz, środki czystości, energia etc. Nic więc dziwnego, że wiadomość o proponowanej kwocie mikropożyczki spotkała się z salwą śmiechu i komentarzami po których nie powinno nikomu być do śmiechu...

Najgorsze, że urzędasy rzeczywiście są święcie przekonani o tym, jak bardzo dobrze robią ludziom, i już nawet policzyli że na te pięć tysięcy połasi się pół miliona przedsiębiorców. Będzie sukces jak z "ZUSem +".

Tak do końca to nie jestem przekonany, jak ma ostatecznie wyglądać ta mikropożyczka, bo z wypowiedzi medialnych to tak bezpośrednio nie wynika i można wyciągnąć trzy wnioski:
1. mikropożyczka 5 tys. dla przedsiębiorcy (umarzana pod warunkiem nie zwolnienia pracowników przez pół roku)
2. mikropożyczka dla przedsiębiorcy po 5 tys. na pracownika (umarzana pod warunkiem nie zwolnienia pracowników przez pół roku)
3. mikropożyczka dla przedsiębiorcy po 5 tys. miesięcznie na pracownika (umarzana pod warunkiem nie zwolnienia pracowników przez pół roku)

Propozycja nr 1 jest po prostu śmieszna, propozycja nr 3 byłaby rzeczywistym wsparciem, bo jeszcze trochę pozostałoby dla przedsiębiorcy, propozycja nr 2 w istocie dotyczy udzielenia pożyczki na obciążenia publiczno-prawne od wynagrodzeń pracowników (ZUS, PIT) - pozostaje mieć nadzieję, że chodzi przynajmniej o propozycję nr 2, zobaczymy. 

Jest taka anegdotka o podnoszeniu obciążeń pomimo buntów i protestów ludu do momentu, aż tajniacy donieśli, że z kolejnej podwyżki podatków ludzie zaczęli się śmiać. No to uprzejmie donoszę, że już zaczęli, więc czas najwyższy skorzystać z prawa Murphy'ego, mówiącego że: "Ludzie postępują rozsądnie dopiero wówczas jak wszystkie inne możliwości zawiodą" i dać na ministra rozwoju oraz na ministra finansów kogoś, kto może niekoniecznie zna się na finansach i rozwoju (jak widać po obecnych, nie jest to żadna wada dyskwalifikująca), ale koniecznie zna się na ludziach i wie coś o życiu.  

Co do meritum odnośnie "tarczy", to za chwilę, ale przy okazji chciałbym zwrócić uwagę rządzących na dwie kwestie czysto formalne:

       a) "trzecia osoba w Państwie" stwierdziła chyba wczoraj, że Senat planuje się zebrać dopiero w końcu kwietnia (konkretnie X posiedzenie odbędzie się 22-23 kwietnia, o ile oczywiście nie wystąpią dodatkowe problemy okołokoronawirusowe), więc nawet jeżeli pakiet ustawy "tarczy" przeleci przez Sejm jak wiosenna burza, to ugrzęźnie na miesiąc w Senacie, więc po pierwsze jest obawa że przed wyborami 10 maja Prezydent nie będzie miał czego podpisywać, a po drugie (ważniejsze), jeżeli ta "tarcza" wejdzie w życie za dwa miesiące, czyli w okolicy planowanych na razie wyborów prezydenckich, to będziemy już żyli w innym świecie, którego nawet nie potrafimy sobie wyobrazić - wystarczy porównać wypowiedzi Prezydenta Trumpa z 27 lutego o koronawirusie (celowo z "GazWyb", bo bardziej krytycznie) i z 16 marca o rozważaniach co do wpompowania 250 mld USD w rynek, a przecież dzieliło je zaledwie niespełna trzy tygodnie (tak w ogóle to wczoraj czytałem sobie z rozrzewnieniem rozmaite artykuły z początku lutego, z zaangażowaniem opisujące różne konferencje, kongresy i spotkania, pokazujące jakież to doniosłe problemy nurtowały wtedy świat i Europę - odnoszę wrażenie, że ostatnio jakby spadło zainteresowanie spełnianiem obowiązku szkolnego przez niejaką Gretę, nieprawdaż?) 

       b) co prawda mało kogo już w tej chwili to interesuje, ale klincz na poziomie TK i Sądu Najwyższego (których spór póki co pozostaje nierozstrzygnięty, najwyraźniej w oczekiwaniu na orzeczenie TSUE, które być może też się odwlecze) skutkuje wzajemnym nieuznawaniem się, a ponieważ notatka z towarzyskiego spotkania 59 sędziów Sądu Najwyższego (nie wiedzieć czemu nazywana "Uchwałą Trzech Izb SN", a nawet wpisana do księgi zasad prawnych) sugeruje nieważność/niebyłość orzeczeń Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych od momentu sporządzenia wspomnianej notatki, czyli od 23 stycznia, to ciekawe czy to nieuznawanie będzie dotyczyło również orzeczenia o ważności wyborów prezydenckich? Na pewno możemy tu liczyć na opozycję - chyba że wygra ich kandydat, bo wtedy, być może, PiS powoła się na ten wytwór "fioletowych". Pytanie tylko, co na to orzeczenie o wyborach "powiedzą w Paryżu" (a w każdym razie w Luksemburgu).

Dlaczego piszę o tych dwóch kwestiach formalnych? No bo pierwsza powoduje, że tak naprawdę nie ma żadnego większego znaczenia co się znajdzie w tym pakiecie ustaw, skoro wejdą w życie zdecydowanie za późno i w innej rzeczywistości niż obecna, natomiast druga w zasadzie czyni wybory prezydenckie pewną fikcją - i tak kto będzie chciał, ma argumenty prawne rodem z SN żeby ich nie uznać, być może dotyczy to również świata, chyba że będzie miał akurat inne problemy na głowie.

No a teraz o "tarczy".

Wszędzie już opisują (np. w "Bussiness Insider"), że ma się ona składać z pięciu elementów:
1. bezpieczeństwo pracowników;
2. przedsiębiorcy;
3. służba zdrowia;
4. bezpieczeństwo lokat i płatności;
5. inwestycje publiczne.

Ale już zdążyli się na ten temat wypowiedzieć pracodawcy (co prawda specyficzni i przez przedstawicieli) oraz branża turystyczna ustami pani prezes jednego ze stowarzyszeń. Reszta przedsiębiorców też się wypowiedziała, ale po oczyszczeniu wypowiedzi ze słów powszechnie przypisywanych ośmiorniczkowej elicie, pozostało jedynie głuche milczenie.

Zresztą p. Borys z Polskiej Fundacji Rozwoju w ogóle nie ukrywa, że cała ta pomoc ma w zasadzie na celu dostarczenie środków na opłacenie składek, warto przeczytać.

Tak więc to "światełko w tunelu", o którym pisałem przedwczoraj, niestety raczej nie zwiastuje jego końca, lecz bardziej nadjeżdżający pociąg.

WARS wita...

 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Zunrin

19-03-2020 [23:32] - Zunrin | Link:

Proponuję poczytać też o zastrzeżeniach ze strony spłacających kredyty co do "wakacji" kredytowych. Jakoś ludzie nie wierzą, że banki raptem tak ochoczo chcą zrobić im dobrze.

Obrazek użytkownika Marek1taki

20-03-2020 [08:07] - Marek1taki | Link:

Bo to powinno być tak jak Pan proponował debet - do spłaty.
"np. wyartykułowana przez p. Emilewicz przykładowa propozycja udzielenia restauratorowi zatrudniającemu do dziewięciu osób, mikropożyczki w kwocie 5 tys. PLN, łaskawie umarzanej pod warunkiem nie zwolnienia nikogo przez pół roku"
oznacza alibi za którym będą duże pomoce dla korporacji, a jak powiedział niejaki Modzelewski "musimy się przyzwyczaić do tego, że kredyty będą restrukturyzowane", wiadomo kto przejdzie zgodnie z wytycznymi ministerstwa głupich kroków.

Obrazek użytkownika Marek1taki

20-03-2020 [08:09] - Marek1taki | Link:

Durch a cięgiem wracamy do "sroczka kaszkę ważyła".

Obrazek użytkownika jazgdyni

20-03-2020 [09:12] - jazgdyni | Link:

Wydaje mi się Janku, że czegoś nie wyczuwasz.

Te całe 212 mld, które odsyłasz do kabaretu, to akcja TYMCZASOWA. Klasycznie doraźna i bardziej pokazująca, że coś się "odważnie" robi, niż liczenie na duże pozytywne efekty.
Dlaczego tak się postępuje? Bo: A/ sytuacja jest dynamiczna; B/ sytuacja jest chaotyczna i nieprzewidywalna; C/ trzeba za wszelką cenę zachować spokój społeczny.

Więc już jutro całe to działanie może być nieważne i trzeba będzie wprowadzać coś kompletnie innego.

Z naukowego punktu widzenia mamy do czynienia z niestabilnym układem dynamicznym, a ja z własnego doświadczenia wiem, że próby regulowania, by przywrócić stabilizację są bardzo niebezpieczne. Przypomnij sobie chociaż 2008 i Lehman Brothers Holding.

A na dodatek lwia część społeczeństwa ciągle się zachowuje, jak Polacy 2 września 1939. A nigdy już nie będzie tak, jak było. Wg. mnie trzeba przestać się odwoływać do ustalonych wzorców, które na dodatek, wiemy, były bardzo kiepskie; zapomnieć o wielu ustawach, a nawet o komuszej Konstytucji. O klasycznej strukturze władzy też.

Wielu nadal liczy, że rząd i prezydent rozwiążą wszystkie kłopoty, które są nieuniknione. W 1939 nie było już rządu i prezydenta, jak wybuchła wojna. A dzisiaj koronawirus.

Jasne, że trzeba radzić, trzeba krytykować, lecz należy przy tym się zapytać, czy mamy zatrzymać maszynę, bo szwankuje, czy pędzić ją nadal, choćby w trybie jałowym.

Jak już koniecznie chcemy patrzeć do tyłu, a nie do przodu, to czy coś lepszego w skali makro wymyślono niż keynesim? Więc dlaczego teraz nie wymyslić czegoś jeszcze lepszego?
Nie ma intelektualnego potencjału?

Pozdrawiam

Obrazek użytkownika Obserwator_3

20-03-2020 [11:12] - Obserwator_3 | Link:

Janusz, JEDYNĄ realną formą zapobieżenia przynajmniej części nieodwracalnych skutków tego co się już w gospodarce zaczyna dziać, jest utrzymanie (za wszelką cenę) płynności na samym dole, na poziomie portfeli ludzi (w tym mikro- i małych przedsiębiorców). Dlatego koncepcja powszechnego debetu w rachunku (jeżeli nie czytałeś, to tu jest link).

Owszem, jest to rewolucja, owszem, grozi to lekko podwyższonym poziomem inflacji, ale z tym da się żyć. Ostatecznie przy kreacji pieniądza w formie debetu na poziomie 300 mld, czyli obecnej ilości pieniądza w obiegu, w tym kredytowego oraz z perspektywą spadku PKB o 30% - jeżeli uruchomi się to narzędzie w miarę szybko - czyli do 2 bln PLN, inflacja wyniesie momentami ok. 20%, przy czym regulacją stóp procentowych da się przekierować część pieniędzy kreowanych z debetu na likwidację pieniędzy z kredytów, poprzez ich spłatę - ostatecznie spłata salda kredytu to jego anihilacja).

Problem w tym, że Prezes Glapiński wystąpił we środę z takim przemówieniem, że włosy zjeżyły mi się na głowie. On chyba naprawdę nie ma pojęcia co się dzieje i za chwilę będzie działo. Zresztą sam posłuchaj i oceń...

Pozdrowienia

Obrazek użytkownika rolnik z mazur

20-03-2020 [11:49] - rolnik z mazur | Link:

On nawet nie wie skąd się biorą pieniądze myśli że z drukarni. To woła o pomstę. PDr