O PPR czyli Partii Przyjaciół Rosji w UE...

Zapraszam do lektury zapisu mojego radiowego wywiadu, którego udzieliłem red. Antoniemu Opalińskiemu. Rozmowa emitowana była w PR 24.

Dzień dobry Państwu, Antoni Opaliński, zapraszam Państwa na „Świata pogląd”. „Obu nam zależy, aby Unia Europejska była globalnym mocarstwem gospodarczym , ale i politycznym” – powiedział premier Mateusz Morawiecki po spotkaniu z nowym przewodniczącym Rady Europejskiej, Charlesem Michelem, ekspremierem Belgii. 

A co się dzieje w Parlamencie Europejskim? – z tym pytaniem będziemy się mogli zapewne zwrócić do naszego rozmówcy w Strasburgu – Ryszard Czarnecki, mam nadzieję, że jest. Halo, dzień dobry! 

 - Oczywiście jestem już od kilkunastu minut w studio, czekam na połączenie. 

Właśnie się połączyliśmy i pierwsze pytanie będzie takie, czy może słuchał pan w Parlamencie Europejskim ukraińskiego bohatera Oleha Sencowa, który był wieziony przez Rosjan, a dzisiaj miał dać świadectwo o tym, co się działo? 

- Zwracam uwagę, że nie tylko nasza frakcja w europarlamencie, frakcja, gdzie jest Prawo i Sprawiedliwość, Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy wystąpiła z inicjatywą właśnie tej kandydatury , ale również jako członek Podkomisji Praw Człowieka europarlamentu, a także jako przewodniczący delegacji Unia-Rosja zostałem zaproszony na spotkanie z panem Olehem Sencowem i wpisany na listę mówców. Jego apel przeciwko Putinowi jest rzeczą ważną. Pan Oleh Sencow zwrócił się też by pamiętać o tych więźniach dalej przez Rosję przetrzymywanych. Myślę, że jego wystąpienie – uwaga, można na to patrzyć nawet politycznie – na dosłownie parę tygodni przed decyzją Rady Europejskiej o ponownym przedłużeniu na kolejne pół roku sankcji wobec Federacji Rosyjskiej – lub też nie przedłużeniu – jest to wystąpienie szczególnie ważne. Ten timing – istotny. Myślę, że tzw. PPR czyli Partia Przyjaciół Rosji w Unii Europejskiej, w poszczególnych krajach członkowskich istnieje i myślę, że nie była szczęśliwa po tym wystąpieniu. 

Czy tego typu świadectwa są w stanie wpłynąć na przykład na politykę, na przykład Francji, która wyraźnie zmierza w tą stronę, żeby tutaj włączać Rosję w różne inicjatywy? 

- Zwracam uwagę, że Włochy, po sąsiedzku z Francją, już parokrotnie deklarowały – zarówno lewicowy premier Matteo Renzi, jak i prawicowy wicepremier Matteo Salvini, że rząd włoski według nich powinien opowiedzieć się przeciwko sankcjom. Ale gdy dochodziło do głosowania na Radzie Europejskiej to zarówno lewicowy jak i prawicowy rząd Italii głosowały za przedłużeniem tych sankcji – a więc odbieram te różne werbalne deklaracje czy to Włoch, czy to Węgier wcześniej, czy teraz prezydenta Francji jako jedynie słowa, to nie jest tak prosto się wyłamać z tego unijnego frontu. 

Dzisiaj przewodniczący-elekt Rady Europejskiej jest w Warszawie, padną różne konstruktywne słowa o dialogu i jak Pan sądzi, jaka będzie tutaj perspektywa pracy tego nowego przewodniczącego? Bo doświadczenia są, powiedzmy, takie różne. 

- Doświadczenia są takie, że gdy jego rodak, van Rompuy był szefem Rady, to relacje były bardzo dobre. Dwie dwu i pół letnie kadencje poprzednika Charlesa Michela były zle – ponieważ przewodniczący Rady Europejskiej wówczas, wbrew unijnemu prawu i europejskim obyczajom, chciał wykorzystać funkcję przewodniczącego Rady Europejskiej do ataków na rząd własnego kraju, na własny kraj. I to było bezprecedensowe i niedobre. Stosunki między Radą Europejską , kiedy jej przewodniczącym był Donald Tusk i rządem Polski były nacechowane emocjami Donalda Tuska, obsesjami personalnymi wobec Jarosława Kaczyńskiego. I były to relacje zupełnie nienormalne. Teraz czas na normalność. Premier Belgii Charles Michele jest synem byłego ministra spraw zagranicznych Belgii, byłego komisarza, dobrze mi znanego, w Komisji Europejskiej z ramienia Królestwa Belgii i byłego europosła, mojego kolegi – jest nadzieja na tą normalność właśnie. Skądinąd poczułem się staro, jak zakomunikowano, że to będzie Charles Michel, bo przecież znałem jego ojca, a proszę bardzo tu jego syn zostaje szefem Rady. Będzie myślę wreszcie racjonalnie, zdroworozsądkowo w tych relacjach między Komisją Europejską a Polską. 

W każdym razie pozostanie w rodzinie. Panie Przewodniczący … 

- Oczywiście dodam jeszcze tylko jedną rzecz, w polityce międzynarodowej nie ma czegoś takiego jak słowo „wdzięczność”, w polityce zresztą też jest krótka pamięć, ale myślę, że w interesie pana przewodniczącego Michela będą dobre relacje z Polską. Mało się o tym publicznie w Polsce mówi. Może warto o tym powiedzieć publicznie i głośno – mianowicie kulisy szczytu Rady Europejskiej z lipca tego roku, kiedy wybrano właśnie kandydaturę szefa Rady, to wówczas po tym jak Frans Timmermans przegrał walkę – chociaż był już nominowany przez te główne kraje – walkę o fotel szefa Komisji Europejskiej, to wówczas pod pretekstem, że ma to być stanowisko dla krajów Beneluksu czyli Belgia-Luksemburg-Holandia, Frans Timmermans wznowił walkę i naprawdę był już blisko nominacji na szefa Rady Europejskiej, bo van Rompuy z Belgii był już pięć lat temu szefem Rady,potem Juncker szefem Komisji i teraz przypadała kolejka dla Holandii. I dopiero akcja głównie Polski, Polska to rozpoczęła i kraje naszego regionu, nastąpił zwrot w akcji, a potem cała Unia wybrała na stanowisko szefa Rady Europejskiej Charlesa Michela  nie Fransa Timmermansa. Trzeba pamiętać jednak, że Timmermans wtedy walczył i miał szansę na to stanowisko, ale przegrał. 

Teraz ma stanowisko, na którym też jeśli będzie chciał, będzie mógł rożne rzeczy robić. 

- Ale bez porównania mniej ważne niż szef Rady Europejskiej. 

Jutro głosowanie na temat składu Komisji Europejskiej. Prosimy o prognozy na temat tego, jak to głosowanie może wypaść. 

- Raczej Komisja przejdzie, ale nie jest to do końca, na sto procent pewne. Głosowanie ma być jawne. To zwiększa szanse na przejście. Niektórzy socjaliści, którzy głosowali za von der Leyen mówią, że zagłosują przeciwko. To z kolei zmniejsza szanse. Myślę, że jednak jutro po dwunastej powołamy Komisję Europejską. Ale teraz pewne to nie jest tak jak wtedy, gdy powoływaliśmy Komisję Junckera. 

Czy to jest tak, że frakcja EKR jest przekonana co do tego, że na pewno w całości będzie głosować za Komisją pani Ursuli von der Leyen? 

- Nie ma dyscypliny w  tej kwestii, większość posłów, w tym posłowie PiS-u uważają, że lepsza nowa Komisja z von der Leyen niż stara Komisja z już abdykującym Junckerem czy Timmermansem. 

Czy poza socjalistami mogą nastąpić tutaj jakieś większe niespodzianki? Ktoś może się wyłamać? 

- Wówczas, gdy pani von der Leyen wygrała dziewięcioma głosami, a zadecydowały głosy 26 europosłów PiS-u, przeciwko niej głosowała spora część frakcji socjalistycznej, w tym niemiecka SPD. Głosowała również mniejsza część liberałów. W tym także część niemieckich liberałów. Głosowali przeciwko niej także komuniści. Głosowali Zieloni i część, ale nie wszyscy eurosceptycy. Jak będzie teraz? Myślę, że głosy sprzeciwu będą głównie właśnie z tych frakcji. 

Wróćmy zatem jeszcze – bo o tym głosowaniu będziemy zapewne rozmawiać jeszcze nieraz w najbliższych dniach, niezależnie od jego efektu – do Rady Europejskiej, która już chyba w grudniu będzie musiała się zmierzyć z różnymi pomysłami, które pojawiają się w Parlamencie Europejskim, dotyczącymi zaostrzenia polityki klimatycznej takimi jak wykluczanie węgla, ale również i gazu. Czy tutaj jest kompromis, który byłby znośny dla polskiej gospodarki? 

- Jest to w ogóle rzecz bardzo ciekawa. Dobre pytanie, Panie Redaktorze. Ja zwracam uwagę, że nowa pani przewodnicząca Komisji Europejskiej w czasie swego przemówienia w lipcu w Strasburgu, kiedy ją wybrano na tę funkcję – ona zapowiedziała, że uwaga, po stu dniach funkcjonowania nowej Komisji Europejskiej przedstawi założenia europejskiej polityki klimatycznej.  A Rada Europejska zupełnie zignorowała Komisję, nie chce czekać na te upływające sto dni – szybko liczę – upłyną w połowie marca mniej więcej – i chce to zrobić w grudniu. To jest przykład takiego podziału i pewnych sporów w ramach instytucji europejskich, nie Unia kontra państwa członkowskie , a właśnie w środku, w instytucjach unijnych. Bo tutaj Rada Europejska chce wyprzedzić o trzy miesiące stanowisko Komisji Europejskiej. Ta sama Rada Europejska ma zupełnie inne stanowisko w sprawie uchodźców niż Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu. A z kolei, gdy chodzi o powiązanie funduszy unijnych z oceną stopnia praworządności w poszczególnych krajach członkowskich, to akurat ten temat dzieli zupełnie diametralnie Komisję Europejską, która jest na jednym biegunie – chce karać i Europejski Trybunał Obrachunkowy czyli European Court of Auditors, również z siedzibą w Luksemburgu, który uważa, że tutaj absolutnie nie można dać takiego bata, kija bejsbolowego do ręki Komisji Europejskiej. Jest to bowiem bardzo nieprecyzyjnie sformułowane, nie ma de facto pokazane ,na jakiej podstawie prawnej miałoby to być. Ta sprawa po raz kolejny pokazuje głębokie pęknięcia w ramach instytucji unijnych, które coraz bardziej różnią się między sobą. 

Bardzo serdecznie dziękuje, Ryszard Czarnecki dla Polskiego Radia 24 ze Strasburga. Dziękuję bardzo za rozmowę. 

 - Dziękuję Panu, kłaniam się Państwu.