Żenujące wybryki sędziego Mazura z "Themis"

Szanowni

Od paru dni próbuje się w merdiach głównego ścieku zrobić kogiel-mogiel z idiotycznego postępku takiego jednego sędziego z Olsztyna, który - choć zasadniczo jest zobowiązany do przestrzegania prawa - najwyraźniej postanowił przestrzegać tylko takiego prawa, które sam stworzył.

Naturalnie dostał za to po uszach i to dubeltowo, bo zarówno od strony formalnej (od rzecznika dyscypliny) jak i materialnej (od przewodniczącego własnego sądu oraz od Ministerstwa Sprawiedliwości), natomiast wspomniany w tytule sędzia Mazur z "Themis" poczuł zew trąbki i stanął w ordynku, niestety, sądząc z wypowiedzi też nie za bardzo ze znajomością prawa. Może jeszcze jako-tako konstytucję (przynajmniej we własnym mniemaniu), ale z innymi przepisami to już chyba nie bardzo.

W czym rzecz. Otóż ten "olsztyński sędzia" zażyczył sobie od Kancelarii Sejmu list poparcia dla sędziów-kandydatów na sędziów-członków KRS. Rzekomo celem żądania jest ocena, czy osoby popierające kandydatów są sędziami w rozumieniu prawa unijnego, to znaczy czy zostały sędziami wskutek wniosku w formie uchwały podjętej przez prawidłowo (czyli zgodnie z Konstytucją) wybrany KRS w sposób gwarantujący niezawisłość sędziowską i niezależność sądów.

Najwyraźniej skromność nie jest uderzającą cechą charakteru wspomnianego sędziego, ale nic dziwnego, bo - podobnie jak pokora - jest ona w pewnej kontrze do takich cech umysłu jak otwartość, inteligencja, zdolność rozumowania logicznego etc. Naturalnie nie chcę sugerować że wzmiankowany sędzia jest tych cech pozbawiony, aczkolwiek osobiście nie miałem okazji podziwiać.

Na czym polega pewna niezręczność żądania pana sędziego? Ano, skoro chce sprawdzić status sędziego osób popierających sędziów-kandydatów do KRS, nie potrzebuje imiennej listy z adresami, PESELami i innymi danymi, uznawanymi przez Unię Europejską za wrażliwe, ale informacji, czy takie osoby posiadają status sędziego oraz od kiedy.

Trzeba trafu, że w Ustawie o KRS jest umocowanie prawne dla organu administracji rządowej do weryfikowania statusu sędziego osób popierających sędziów-kandydatów do KRS, który to organ, na wezwanie Marszałka Sejmu analizę taką przeprowadza i ocenę wydaje.

Organem tym, zgodnie z art. 11b w/w Ustawy, jest Minister Sprawiedliwości, zaś Trybunał Konstytucyjny oddalił wniosek o sprawdzenie zgodności tego artykułu z Konstytucją, więc jest on z Konstytucją zgodny jak najbardziej.

Dlaczego więc olsztyński sędzia postanowił zawracać głowę osobom z Kancelarii Sejmu zamiast napisać wprost do Ministra Sprawiedliwości o informację w tej sprawie, tajemnica to wielka, ale nic też dziwnego że Minister Sprawiedliwości mógł poczuć się nie tylko dotknięty powątpiewaniem w jego rzetelność jako organu w udzielaniu Marszałkowi Sejmu wspomnianej informacji, ale też i (excuse le mot) koncertowym olaniem go pomimo wyłącznej właściwości rzeczowej.

I teraz jeremiada sędziego Mazura z "Themis" w obronie działania nie tylko bezprawnego (bo bez podstawy prawnej), ale wbrew prawu (bo co ma Kancelaria Sejmu do Ministra Sprawiedliwości, a nie ma podstawy prawnej nawet do udzielenia informacji ile osób z listy popierających sędziego-kandydata ma status sędziego wg. Ministra Sprawiedliwości, bo przecież wystarczy że liczba ta jest większa od minimalnej wymaganej Ustawą), wygląda na zachęcanie sędziów do jawnego łamania Konstytucji, skoro - zgodnie z Konstytucją - sędziowie związani są Konstytucją i ustawami.

Dodatkowo ważna informacja: otóż przedwczoraj byli (już na szczęście) członkowie Trybunału Konstytucyjnego wezwali do zmiany Ustawy o KRS, przy czym istotnym elementem nowelizacji ma być (UWAGA, UWAGA !!!):
1. prawo sędziego powoływanego na stanowisko sędziego-członka KRS do złożenia urzędu sędziowskiego, ale (UWAGA, UWAGA !!!) z jednoczesnym prawem do:
2. uzyskania od KRS wniosku do Prezydenta o nominację sędziowską (!!!!!!!)

Rozumiecie Państwo co się dzieje?

Być może jakimś cudem Rzepliński się ogolił i doznał olśnienia na zwojach, poleciał na przykład do Zolla i Stępnia, razem do Niemcewicza et consortes, bo się zorientowali biedaki, że WSZYSTKIE NOMINACJE SĘDZIOWSKIE począwszy od wejścia w życie Konstytucji są NIEWAŻNE, bo w składach KRS stanowiska sędziów-członków KRS piastowały osoby NIE BĘDĄCE SĘDZIAMI w rozumieniu Konstytucji.

No i teraz próbują to łatać...

Na śmietnik historii z tą - jak sądzę - niedouczoną kastą wybrańców tajnych służb PeeReLu i wszawą bandą kreatur prowadzonych na krótkiej smyczy doraźnych korzyści płynących z synekur za dyspozycyjność wobec swoich mocodawców.

I oni mówią o niezawisłości sędziowskiej !?! Tej na telefon? 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika maxilampus

30-11-2019 [14:13] - maxilampus | Link:

Pomyslec,ze kiedys wystarczyly 2 konie i kawalek sznurka aby uporac sie z takim problemem..Ta cala " demokracja" przewrocila niektorym w d...ch

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

30-11-2019 [15:39] - Imć Waszeć | Link:

No właśnie. Teraz trzeba się skupić na tym, czy rzeczywiście zmiana konstytucji daje szansę Polakom i doprowadzić może do wyzerowania sądownictwa, czy raczej ponownie zostaną pod groźbami "partnerów" z EU i USA zainstalowani "nasi sukinsyni". Przy obecnej miękkiej postawie PIS-u ja stawiam na to drugie, czyli taka zmiana konstytucji może okazać się wręcz groźna, bo zainstaluje w państwie żydokomunę na wieczność i jeden dzień dłużej. Kaczyński to żaden rewolucjonista i nie umywa się do Orbana. Dlatego właśnie postawiłem tezę o następującym brzmieniu "Nie należy pytać o to czym jest PIS, tylko po co jest PIS". No i tu kłania się umiejętność rozpoznawania sytuacji impasowych w brydżu. Gdy pominie się cały tok rozumowania, to końcowy wniosek brzmi "PIS jest po to, żeby żydokomunie w Polsce nie stała się krzywda". I nie jest to właściwy wybór PIS-u, lecz oczekiwania wobec PIS-u, które pozwoliły "mocodawcom" kolonii zgodzić się na demokratyczny wybór. Gdyby był choćby cień szansy na to, że Kaczyński postąpi wbrew tym zakulisowym oczekiwaniom, to albo kelnerzy napotkaliby ciężarówkę ze żwirem, albo wybory okazałyby się niedemokratyczne lub sfałszowane, albo wreszcie w czasie ciamajdanu ogłuchłyby i oniemiały wszystkie główne nadajniki mediów w Polsce, którymi przypadkowo zarządza jakaś firemka amerykańska (tak jak przypadkowo TVN jest "amerykański", nie tyka go się za hajlowanie i który węszy głównie wrodzony polski antysemityzm). Wtedy Tusk na białym koniu i tak dalej...

PS: Dopóki nie zostaną rozwiązane kwestie nacisków (czyli po prostu najnormalniejsze działania obcej agentury), to lepiej nie tykać konstytucji, bo nie nasz interes będzie tam przyświecać.

Obrazek użytkownika jazgdyni

01-12-2019 [06:52] - jazgdyni | Link:

Cześć Janku

Pamiętam dobrze paru sędziów i nawet profesorów prawa w latach 60-tych, którzy bywali u rodziców. Byli to ludzie godni najwyższego szacunku. Od A do Z. To znaczy od zawsze wypastowanych butów do logicznych wywodów, czy cytowaniu po łacinie prawideł Juliusa Paulusa Prudentissimusa.
Potem miałem w 70-tych przyjemność mieć za sąsiadów małżeństwo prawników, już nieco inne pokolenie, jednakże ludzie wartościowi. Co ciekawe, oni odeszli od sądownictwa szybko. On jest cenionym radcą prawnym ze swoją kancelarią, a ona zarządza działem prawnym wielkiego banku.
Już tylko parę lat po nich rozpoczął się chów wsobny i selekcja negatywna. Nie wiem ile, ale sądzę, że ponad 80% tych, co studiowali prawo, a potem gładko robili i przechodzili odpowiednie aplikacje, niezależnie od reprezentowanego poziomu głupoty, lenistwa i nieuctwa, zostawali członkami sądowych gremiów.
Czy to możliwe i do społecznego przyjęcia, że pani sędzia, jak to ma miejsce w Gdańsku, ma 28 lat? No nie żartujmy! Jakie ona może mieć doświadczenie życiowe? Jaką wiedzę zdobyła? Jaka mądrość mogła się w niej tak szybko rozwinąć? To naturalny geniusz?

Cały ten system jest chory i głupi. Począwszy od pani Gersdorf, która nigdy nie była wyrokującym sędziom, po tego głupka z Olsztyna, czy inną tuleję.

Serdeczności