Śmierć "państwa prawa"... to szansa na zmartwychwstanie !!!

Wczoraj na "wPolityce" ukazał się artykuł p. Jachowicza o obumieraniu państwa prawa. Bardzo ciekawie się zaczyna konstatacją, że: "...Polska znalazła się w pułapce bez wyjścia. W obecnym stanie prawnym. Bez sądów oraz czynnych sędziów przestanie funkcjonować państwo. Z obecnie wykonującymi swój zawód sędziami, państwo prawa również przestaje funkcjonować, a co najmniej zaczyna przeistaczać się w karykaturę praworządnego państwa...".

Oczywiście święte są słowa p. Jachowicza z początku artykułu, bo rzeczywiście: "...Polska znalazła się w pułapce bez wyjścia...", ale wyłącznie "...w obecnym stanie prawnym...". Należy więc przyjrzeć się badawczo "obecnemu stanowi prawnemu" i w oparciu o wynikające z tego konstatacje rozpocząć dyskusję o pożądanych kierunkach reformy, szczególnie że orzeczenie TSUE daje ku temu nie tyle powód (no bo jest jakie jest) ale całkiem niezły pretekst

Problemem jest to, że środowisk prawniczych na długość solidnej, dębowej lagi NIE WOLNO dopuszczać do określania ZAKRESU I KIERUNKÓW REFORMY (!!!), bo "nemo iudex in causa sua" i tak jak, że zacytuję p. Dejmka, "...aktor jest od grania...", tak "papuga" powinna być od znajomości prawa, a nie od wymyślania jak ma funkcjonować system sądownictwa. To nie im ma być wygodnie, to my powinniśmy mieć komfort pewności rzetelnego orzekania w naszych sprawach.

W takim razie to my, "cywile", powinniśmy wskazywać kierunki i zakres reform, a skoro nasi przedstawiciele (Parlament mam na myśli) od czterech lat obijają się od ściany do ściany nie bardzo wiedząc do czego dążyć, bo żadna centrala partyjna im tego jeszcze nie objawiła, no to trzeba wspomnianym centralom partyjnym spróbować podpowiedzieć.

I świadomość nikłych szans na zainteresowanie proponowanymi rozwiązaniami wspomnianych central partyjnych nie powinna zniechęcać, żeby potem nie słyszeć: "...a bo nikt nam nie powiedział...", albo że: "...trzeba było o tym mówić...". No to trzeba było o tym czytać, po to macie subwencje i całe usłużne dwory dookoła, żeby czytały ile wlezie i wyłuskiwały różne idee, a nie dziwić się potem, że ludzie głosują w inny sposób niż się wymarzyło.

Ponieważ reelekcja p. Andrzeja Dudy jest kluczowo ważna dla możliwości jakiejkolwiek sanacji Polski, zaś Prezydent jest postrzegany jako "hamulcowy" zmian w sądownictwie (no bo "zawetował" ustawy PiSu), to uruchomienie rzeczywistego procesu reformy wymiaru sprawiedliwości jest jednym z istotnych czynników mogących mieć istotny wpływ na wynik wyborów.

Tak więc co można sensownego zrobić w naszym kraju, jeżeli w obronie "status quo" stoi bardzo silnie umocowana grupa wpływowych sędziów, dla których (z różnych powodów) wszelka zmiana jest zagrożeniem, a z drugiej strony wydaje się, że w obecnym systemie prawnym tak naprawdę nie ma ich kim zastąpić.

OTÓŻ NIE !!! Można ich spokojnie zastąpić w sposób zgodny z Konstytucją, sposób - zgodnie z wyrokiem TSUE - całkowicie zgody z prawem Unii, a w dodatku w sposób zależny wyłącznie od Prezydenta i większości sejmowej.

Wystarczy prosta zmiana na poziomie czterech ustaw i mamy całkowitą nową sytuację w CAŁYM polskim sądownictwie wszystkich szczebli. Jaka to zmiana? Ano bardzo prosta (i pewnie dlatego niedostrzegana przez wszelkich prawników).

Mianowicie w składach sędziowskich prawo orzekania w pierwszej instancji powinni mieć WYŁĄCZNIE sędziowie z wyboru (czyli ławnicy, co wymaga zmiany ustawy o ławnikach i działaniu sądów), natomiast sędziowie zawodowi powinni w trakcie rozprawy jedynie pilnować porządku, procedury i przepisów, zaś w trakcie narady sędziowskiej służyć pomocą prawną i mieć głos doradczy z prawem weta, natomiast w sądach drugiej instancji odwrotnie, prawo orzekania powinien mieć skład z sędziów zawodowych z głosem doradczym ławników, ale też posiadających prawo weta (skorzystanie z tego prawa powinno skutkować skierowaniem sprawy do wyższej instancji w trybie pozaapelacyjnym).

Dodatkowo w ustawach o adwokaturze i radcach prawnych powinien znaleźć się zapis, że wprowadzanie Sądu w błąd w danej sprawie jest deliktem karnym, a celowe wprowadzanie Sądu w błąd w sprawie w której adwokat lub radca reprezentuje organy Państwa, instytucje samorządowe lub agencje państwowe, dodatkowo skutkuje obligatoryjnym dożywotnim wykreśleniem z list.

A więc jedna, nowa, prosta ustawa o ławnikach, skutkująca wybieralnością, kadencyjnością, niezależnością finansową i immunitetem ławników (w weekend postaram się opisać konkretne propozycje, ale teraz chodzi o zasadę ogólną), druga odnośnie sposobu funkcjonowania sądów w nowej sytuacji oraz trzecia i czwarta, zakazująca i penalizująca kłamstwa prawników w trakcie procesu.

Dodatkową kwestią jest wyodrębnienie osobnej procedury cywilnej dla osób prawnych (zasada kontradyktoryjności i prekluzji dowodowej oraz biernej roli sądu) oraz dla spraw w których choć jedną stroną są osoby fizyczne lub Skarb Państwa (zasada docierania do prawdy materialnej i aktywnej roli sądu). Ta pierwsza, dla osób prawnych, jest obecnie stosowana w sprawach gospodarczych, więc istnieje, trzeba tylko zmienić zakres obowiązywania, a co do drugiej - no to była przez dziesiątki lat, wystarczy wziąć za wzór dawny k.p.c. i go pod tym kątem po prostu poprawić. 

Szansę (a właściwie pretekst) daje nam orzeczenie TSUE, pozwalające na wywalenie "w powietrze" wszystkich obecnych sędziów poprzez utratę prawa orzekania (a właściwie: stwierdzenie braku tego prawa) - ale żeby oczywisty bunt uśmierzyć, trzeba coś zaproponować, no i tą propozycją może być pełnienie funkcji "sędziów zawodowych" bez prawa orzekania (czyli na poziomie sądów pierwszej instancji), do czego trzeba będzie wprowadzić wymóg praktyki orzeczniczej. Pomimo nieprawidłowości powołania zachowają apanaże, przywileje i emerytury, więc powinni się cieszyć i siedzieć cicho, bo mogą i to stracić.

Chodzi o stwierdzenie przez TSUE, że choć sprawa ważności uchwał KRS jest wewnętrzną sprawą Polski zarówno od strony czysto formalnej (sposób wyboru) jak i czysto faktycznej (sposób działania KRS, chroniący niezależność sądów i niezawisłość sędziów), to w sytuacji zbiegu tych dwóch czynników, a mianowicie kiedy sposób wyboru może wpływać w konsekwencji na niezależność sądów i niezawisłość sędziów, sprawa wkracza w obszar chroniony przez Unię Europejską. Dlatego też w wyroku znalazło się stwierdzenie, że w tej konkretnej sprawie dotyczącej sędziów SN, w wypadku wątpliwości co do niezależności Izby Dyscyplinarnej SN i niezawisłości jej sędziów z uwagi na sposób wyboru członków KRS itd., sąd właściwy do rozpoznania sprawy powinien tę kwestię rozpatrzyć, a w wypadku stwierdzenia niezgodności ze wzorcem unijnym, nie kierować sprawy do Izby Dyscyplinarnej SN zgodnie z właściwością wynikającą z polskich przepisów, lecz pominąwszy je, stosować wprost prawo unijne i załatwić sprawę we własnym zakresie.

No i dobrze, w rezultacie TSUE wskazał na niezgodność z prawem Unii takiego sposobu wyboru sędziów-członków KRS, który może skutkować tym, że jej wnioski do Prezydenta o nominacje sędziowskie MOGĄ skutkować brakiem niezawisłości powołanych w ten sposób sędziów, a w konsekwencji brakiem niezależności sądów.   

A cóż może być silniejszym środkiem nacisku na sędziów niż korporacyjnie funkcjonująca świadomość bezprawności ich powołania i bezprawności przywilejów, których ochronę zapewnia wyłącznie ta korporacja ("nadzwyczajna kasta"), korzystająca w ramach Unii z takiej autonomii, że wszystkie instytucje mogące sprawę ujawnić są w jej rękach... Przecież w ten sposób unijny postulat "państwa prawa" skutkuje w rzeczywistości "rządami sitwy", zaś prawo stanowione staje się bezprawiem.

No to teraz wracam do sprawy sprzed dwóch lat z hakiem, opisywanej też i w zeszłym roku, a mianowicie, że od 24 marca 1998 roku (koniec ostatniej kadencji "ustawowej" KRS i początek pierwszej kadencji "konstytucyjnej" KRS po wejściu w życie Konstytucji) żaden skład KRS nie spełniał wymagań konstytucyjnych co do składu, ze względu na pełnienie funkcji sędziów-członków KRS przez osoby nie będące sędziami w rozumieniu Konstytucji, tj. nie będących osobami powołanymi przez Prezydenta na wniosek "konstytucyjnej" KRS.

Bardzo chciałbym usłyszeć od sędziów powoływanych od 24 marca 1998 roku, w odpowiedzi na zarzut świadomego przyjęcia nienależnych korzyści związanych z milczącą akceptacją uchwały nominacyjnej podjętej przez KRS w niezgodnym z Konstytucją składzie, że nie wiedzieli o niezgodności składu KRS z Konstytucją i wady prawnej nominacji - no bo jacy z nich wtedy sędziowie.

Ale jeżeli wiedzieli - no a skoro my to wiemy, to sędziemu też by wypadało - to na danego sędziego (a konkretnie na wszystkich sędziów w Polsce) jest hak jak półwysep helski, a jeżeli na kogoś w tak wrażliwej kwestii jest "hak", no to o jakiej niezawisłości sędziowskiej mówimy? A w takim razie o jakich niezależnych sądach mowa? No i w ten sposób TSUE pokazuje nam, jak to całe towarzystwo wywalić w powietrze.

Tyle tylko, że o stwierdzeniu statusu sędziego (zgodności stanu faktycznego z przepisami) decyduje nie władza sądownicza, lecz wykonawcza, konkretnie Minister Sprawiedliwości. Uprawnienia takie daje mu art. 11b ust. 8 Ustawy o KRS, a od takiej decyzji oczywiście osoba której ona dotyczy może odwołać się do właściwego miejscowo sądu administracyjnego. Ale sukcesów nie rokuję, bo skoro Ustawa daje Ministrowi prawo do orzekania o posiadaniu statusu sędziego, to daje i tyle, jak jest w prawie, to z niego korzysta, co najwyżej można błagać na kolanach władzę Ustawodawczą o zmianę przepisów lub ich doprecyzowanie - wyobrażacie sobie sędziego Tuleję proszącego Prezesa na kolanach o zmianę przepisów? Bo ja nie bardzo...

Niestety, parę godzin wcześniej zamieszczono również na "wPolityce" notatkę, że p. prof. Kamil Zaradkiewicz, SSN, zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego o rozstrzygnięcie pewnej kwestii, której istotą pozornie jest zgodność z Konstytucją prawa do decydowania przez dowolny sąd o tym, czy dany sędzia, powołany na wniosek wadliwie powołanej Krajowej Rady Sądownictwa, ma "prawo orzekania" czy też nie, a w rzeczywistości zawężającej kwestię do stwierdzenia przez Trybunał Konstytucyjny czy wadliwość powołania KRS (ale tylko stwierdzona wyrokiem TK z dn. 20 czerwca 2017 r. w sprawie o sygnaturze K 5/17) może być przesłanką unieważniającą uchwałę KRS do Prezydenta o nominację sędziowską i w konsekwencji akt powołania na sędziego. 

Problem polega na tym, że próbę p. prof. Zaradkiewicza widziałbym raczej w kategoriach zneutralizowania dawanej przez TSUE szansy na rzeczywistą sanację polskiego systemu sądownictwa niż jej wykorzystania.

Rzecz w tym, że wyrok w sprawie K 5/17, który można sobie wraz z uzasadnieniem przeczytać w internecie, dotyczy specyficznej sytuacji dotyczącej jedynie SPOSOBU REPREZENTACJI SĘDZIÓW różnych sądów w procesie wyboru przedstawicieli do KRS, co - pomimo stwierdzonego przez Trybunał braku zgodności ówczesnego przepisu z Konstytucją - nie wpływa na ważność podejmowanych przez KRS uchwał, bo nawet jeżeli sędziowie-członkowie KRS byli wybrani w sposób wadliwy, to wada wyboru nie wpływała ani na ich status sędziowski ani rodzaje sądów z których pochodzili, a ważność uchwał KRS zależy przecież od posiadania tego statusu przez sędziów-członków KRS w ilości pozwalającej na stwierdzenie kworum, a nie od sposobu ich wyboru.

Ponieważ Trybunał Konstytucyjny jest związany zakresem wniosku, to w wypadku jego rozpatrzenia oczywiście stwierdzi brak wpływu wadliwości powołania KRS w tym aspekcie na prawo orzekania sędziów powołanych przez Prezydenta na jej wniosek, co niestety zakopie "in saecula saeculorum" możliwość rozstrzygnięcia znacznie poważniejszej kwestii, a mianowicie czy ważne są wnioski nominacyjne do Prezydenta uchwalone przez KRS w której składzie stanowiska sędziów-członków są obsadzone przez osoby nie posiadające prawa orzekania...

Po prostu Trybunał Konstytucyjny nie będzie już rozstrzygał takiej kwestii powołując się na zasadę "powagi rzeczy osądzonej" i podobieństwa przedmiotu do tej sprawy, podczas gdy tego akurat zagadnienia rozstrzygać nie może, jako że jest sądem prawa a nie faktów, zaś wadliwość składu KRS w tym przypadku nie wynika z niezgodności jakichś przepisów z Konstytucją, ale z błędnej praktyki ich stosowania, a to zupełnie inne zagadnienie, pozostające poza obszarem kognicji Trybunału Konstytucyjnego.

Mówiąc bardziej po ludzku, p. prof. Zaradkiewicz domaga się od Trybunału Konstytucyjnego stwierdzenia, czy sąd rodzinny może orzec o nieważności małżeństwa cywilnego ze względu na sprzeczność z obecną Konstytucją przepisu o godle na łańcuchu urzędnika USC w sytuacji gdy w czasie zawierania związku przepisowym godłem był orzeł bez korony (ocena zgodności przepisu z Konstytucją), podczas gdy rzeczywistym problemem jest to, czy ten łańcuch wisiał rzeczywiście na szyi urzędnika USC czy też kogoś, kto się pod niego podszywał (stan faktyczny co do spełniania wymogów formalnych ważności małżeństwa). A stanów faktycznych Trybunał Konstytucyjny nie bada...

Reformujemy?

   

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Marek1taki

23-11-2019 [09:23] - Marek1taki | Link:

Nie wyobrażam sobie aktywnego prowadzenia spraw przez ławników. To byliby podobni ludzie do tych wybieranych do samorządów, a posiedzenia nie różniłyby się od zebrań wspólnoty mieszkańców. Najpierw chcieliby sobie pogadać, a po przegadaniu części spraw zaczęłyby się tendencje aby kończyć i iść do domu, i nie odkładać na następną rozprawę.

Obrazek użytkownika Obserwator_3

23-11-2019 [10:36] - Obserwator_3 | Link:

Jakich sobie sędziów ludzie wybiorą, przez takich będą też i sądzeni, w tej chwili nawet na to nie mają wpływu...

Obrazek użytkownika Marek1taki

23-11-2019 [17:35] - Marek1taki | Link:

Jest rzeczywiście błędne koło. Pisze o nim red.Jachowicz. Świadczy przykład z ostatniego akapitu. Świadczą decyzje w sprawach znanych powszechnie i znanych tylko prywatnie. Sędziowie mieli 30lat na oczyszczenie i tego nie zrobili. Przez analogię mogę się domyślić, że całkiem jak lekarze. Nie mniej i nie więcej. To kwestia błędnego koła uwikłań i propagandy. Tak samo będzie z ławnikami o ile będą wybieralni. Tak samo jak politycy i samorządowcy będą dobrani ławnicy. Tylko łapanka losowa daje szansę przerwania błędnego koła. Z łapanki można by się było wymiksować udając głupiego - na teście badającym kontakt z rzeczywistością, np. czy płeć można wybierać?, czy dwóch mężczyzn może mieć ze sobą dzieci, czy ZUS jest bankrutem, czy z rozdawania pieniędzy bierze się dobrobyt? itp. Nie spodobałby się TSUE ale co mnie to obchodzi. Wyroki TSUE nie działają na terenie IIIRP.

Obrazek użytkownika Adalbertus

23-11-2019 [20:18] - Adalbertus | Link:

Wyroki TSUE nie działają na terenie IIIRP.

To chyba żart? Ale cosik mało smieszny...

Obrazek użytkownika Marek1taki

23-11-2019 [23:45] - Marek1taki | Link:

Chętnie usłyszę jaka jest podstawa prawna działania TSUE na terenie IIIRP, bo to kwestia podstawowa, a jakoś nie istnieje w powszechnej świadomości. Zamiast tego jest sterowanie propagandą, że jest bo tak, a politycy się po tym ślizgają. Prezydent Duda zamierzał wprowadzić to do konstytucji, więc chyba nie bez powodu? Czy też bez? Podobnie z NATO? a właśnie? Jak to jest z tą podwójną wasalizacją? Konstytucyjna?

Obrazek użytkownika Adalbertus

24-11-2019 [00:13] - Adalbertus | Link:

Wszystkie państwa, które przystąpiły do UE poddały się jurysdykcji jej trybunału, który tworzą sędziowie ze wszystkich państw członkowskich. Że też takie oczywistości trzeba jeszcze po 15-tu latach tłumaczyć...Co prawda w latach poprzednich nikt Polski przed TSE nie stawiał, więc może niektórzy niedoinformowani teraz się dziwują.

Obrazek użytkownika Marek1taki

24-11-2019 [08:27] - Marek1taki | Link:

To co Pan pisze było nielegalne. Kto i kiedy popełnił ten zamach stanu nawet jeśli w stosunku do tak nikczemnej formy suwerenności jaką była IIIRP?
To oznacza, że żyjemy w Państwie bezprawia i każdego, kto przyłożył do tego rękę należy ująć z obywatelskiego poczucia obowiązku, doraźnie osądzić i wykonać wyrok w imieniu Polski.

Obrazek użytkownika Adalbertus

24-11-2019 [14:39] - Adalbertus | Link:

@23-11-2019 [09:23] - Marek1taki
Oczywiście! Nic dodać, nic ująć!

Obrazek użytkownika Marek1taki

23-11-2019 [19:27] - Marek1taki | Link:

I dalej w ten deseń:
https://nczas.com/2019/11/23/p...
Czy każdy sędzia powołujący się na TSUE a nie na prawo IIIRP (bo to są sędziowie IIIRP) nie popełnia czasem czegoś co go wyklucza?
Ostatecznie IIIRP jeśli nawet zbyła suwerenność to zrobiła to bezprawnie. Pozostaje obowiązywanie konstytucji IIRP o czym przypomina nam Pan Owsiński.

Obrazek użytkownika Adalbertus

23-11-2019 [20:11] - Adalbertus | Link:

Sędzia polski jest również takim samym sędzią europejskim (unijnym),jak sędziowie pozostałych 27 krajów UE i może, a nawet powinien powoływać się na prawo unijne, na co Polska  się zgodziła podpisując traktat akcesyjny. No,ale tego nie mówią ani media narodowo_patriotyczne, ani inna propaganda.

Obrazek użytkownika Adalbertus

23-11-2019 [20:27] - Adalbertus | Link:

Tak jest: sędziowie powinni być wybieralni tak jak powinno to  być ws  innych zawodach, np. lekarskim, inżynierskim nauczycielskim, dziennikarskim i t.p., i t.d., etc...
Warto też byłoby dowiedzieć się jaki  to mamy proces: kontradyktoryjny czy...no właśnie: jaki?
A kiedy wreszcie oczyści się środowisko sędziowskie z komuchów: za 40, 50  czy więcej lat, skoro za 30 jeszcze nie zdążyło i nadal te prawie stuletnie zgredy komunistyczne sądzą Polaków?
A recepta na uzdrowienie chorego sądownictwa polskiego wprost rewelacyjna - majstersztyk!!! Że też ci durnowaci prawnicy jeszcze na to nie wpadli...

Obrazek użytkownika Jabe

23-11-2019 [21:25] - Jabe | Link:

Inkwizycyjny?

Obrazek użytkownika Marek1taki

23-11-2019 [23:49] - Marek1taki | Link:

"Inkwizycyjny" w potocznym czy rzeczywistym znaczeniu? Mnie zaczyna brakować właśnie Świętej inkwizycji podobnie jak cierpliwości.

Obrazek użytkownika Obserwator_3

23-11-2019 [23:58] - Obserwator_3 | Link:

"Sędzia orzekający" to nie zawód tylko funkcja, aczkolwiek w naszym pięknym kraju pełniona głównie przez zawodowych prawników (oraz nielicznych ławników). A niestety na studiach prawniczych uczą co prawda (aczkolwiek mimochodem) klasycznej definicji "sprawiedliwości", natomiast gros uwagi poświęcone jest na zagadnienia czysto prawne. Przez porównanie: na studiach z chirurgii kosmetycznej nauczą przyszłego lekarza w jaki sposób sprawnie działać skalpelem i strzykawką, ale nie nauczą jak ma wyglądać "piękna twarz", to już zupełnie inne zagadnienie i dyplom lekarza najlepszej uczelni tudzież lata praktyki nic tu nie zmienią, jeżeli ktoś po prostu nie ma gustu i zmysłu estetycznego...

Obrazek użytkownika Marek1taki

24-11-2019 [08:33] - Marek1taki | Link:

A tym bardziej na studiach i w ramach specjalizacji z chirurgii plastycznej nie uczą kubizmu, a spotkałem się, że w ramach funduszy norweskich tematyka zajęć dla prawników była "kubistyczna".

Obrazek użytkownika angela

24-11-2019 [22:21] - angela | Link:

Trollowisko ma się dobrze, a ten pieciodniowy nabytek, pracuje,aż się styki na trzech zwojach grzeją. 
Ciemnotę wciska, ze Polska podlega prawom unijnym.
Otóż nie. Kazdy kraj we wspólnocie  rzadzi sie własnymi prawami, i ustanawia własne prawa.
Ramy wspólnotowe są jasno określone,  które, a tym bardziej sądy nie podlegają żadnym dyrektywie unijnym.
To, ze sprzedawczyki sskarżą Polskę,  podciagaja wszystko pod magiczne słowo "demokracja", że niby Polski rząd łamie demokrację,  bo chce oczyścić sądy z komunistycznej kasty, pozostałości ruskiej i nie ruskiej agentury.
 

Obrazek użytkownika Adalbertus

26-11-2019 [02:04] - Adalbertus | Link:

Andżela zmarnowała doskonałą okazję, żeby siedzieć cicho i się nie ośmieszać kompletną nieznajomością nie tylko prawa, ale w ogóle jakichś zasad rządzących UE i przynależnością do tej Unii. Plecie więc  durnowate dyrdymały i pewnie jest z siebie bardzo zadowolona.