Podnieś głowę i zaciśnij pięść!

Rok 1969. Po przegranej w Polsce w drużynowym Pucharze Europy w boksie Rosjanie pałali żądzą rewanżu. Przebieg pojedynków był jednostronny, Polacy byli rozbijani przez niezwykle bojowo nastawionych pięściarzy gospodarzy. Żal było patrzeć. Wtedy  kolejnej z kategorii wagowych do ringu weszli Borys Minikajew i Włodzimierz Caruk. Rosjanin po przełamaniu pierwszych prób oporu szybko zaczął dominować. Bił soczyste sierpy z obu rąk. Caruk wyprowadzał sporadyczne ciosy i trwał jeszcze tylko dzięki podwójnej gardzie. Skulił się przy linach - wydawać się by mogło, że nastąpiło to po ciosach na wątrobę. Minikajew już tylko czatował na dogodny moment, żeby go dokładnie trafić i zakończyć pojedynek przed czasem. Jeśli ktoś znał trochę sposób walki Włodzimierza Caruka, to wiedział, że takie przygarbienie się należało do jego stylu i wcale nie musiało oznaczać utraty sił i ochoty do walki. Gdyby rosyjski bank informacji działał właściwie, to wiedzieliby, że Polak dysponuje potwornym kopytem. Już za sekundę mieli się o tym wszyscy przekonać. Bo nagle odkrytego lekkomyślnie Rosjanina potężny zamachowy Polaka po prostu odrywa od podłoża. Zawisł on w powietrzu w pozycji horyzontalnej  z nogami odrzuconymi do tyłu (jest takie zdjęcie) i spadł  nieprzytomny na matę.
W całym meczu Polacy wygrali bodajże tylko dwie walki, dostali prawdziwy łomot. Ale, jak czytałem komentarze w rosyjskiej prasie, całą radość ze zwycięstwa przysłoniła im spektakularna porażka Minikajewa. Z kolei dla mnie i dla kibicowskie masy w Polsce, prawie wcale nie liczyła się gorycz porażki z potęgą sportową, w której liczba uprawiających boks stukrotnie przewyższała polską statystykę - pamiętało się wyczyn, wspaniałe zwycięstwo Włodzimierza Caruka, niezwykle rzadko oglądany bokserski comeback. Było to odwrócenie już nie tylko losów jednego pojedynku, ale wykazanie, że stać nas na podniesienie szansy na najogólniej pojęte mentalne i fizyczne odrodzenie – jak potężny by nie był nasz przeciwnik, musi spodziewać się polskiej riposty. 
 
Wspaniała poezja Tadeusza Buraczewskiego jest mi natchnieniem. Jakże prawdziwe są słowa: „głów powielonych sprzedane plemię” (NB 07.11.2019). Jednakowoż  staram się,  szukam, grzebię w tych kwarkach – „vistości quarkach”.    Wyciągnąłem tę historię  o polskim bokserze sprzed pół wieku. Zastanawiam się, na ile inne było tamte pokolenie. Przecież wciąż słychać:  - Podnieś głowę i zaciśnij pięść! To fragment poezji z innego śpiewnika, ale to bogactwo gatunków jest świadectwem witalności zdziesiątkowanego pokolenia.
My kibice z Łazienkowskiej nie poddamy się, będziemy z Tobą zawsze i na dobre i na złe, Legia albo śmierć, Legia albo śmierć! Podnieś głowę i zaciśnij pięść!

W Hamburgu rozgrywany jest trzeci z czterech turniejów szachowych, będących etapem kwalifikacji mającej wyłonić kandydata do gry o mistrzostwo świata w szachach w przyszłym roku. Spotka się on z aktualnym mistrzem Magnusem Carlsenem z Norwegii. Spośród doborowej szesnastu, którzy rozpoczęli hamburski turniej, zostało dwóch. Doświadczony Rosjanin Aleksander Griszuk i młoda polska gwiazda, do niedawna  najbardziej pożądana na turniejach dzika karta, a od teraz zadomowiony w elicie szachowej, były mistrz świata juniorów 21-letni Jan Krzysztof Duda.
 
Agencja PAP się tym nie zajmuje. Któż nią kieruje? Prawdziwe pokolenie pochylonych głów! Hiszpański piłkarz Villa kończy karierę, Thiem pokonał Djokovica, Milik opuścił zgrupowanie, bilety na TCS wysprzedane – na tym kończy się zakres ich myślenia. Prawdziwe PPG, pokolenie pochylonych głów. Dobrze, że nie całe!  

Najpierw Duda pokonał najwyżej sklasyfikowanego w światowym rankingu Rosjanina, Jana Niepomniaszczego. Jak przeciwnikowi zależało na wygranej, pokazuje jego upór przy kontynuacji remisowej rewanżowej partii aż do 132-giego posunięcia, a potem naurąganie niemieckim organizatorom. W zasadzie to koniec jego marzeń o koronie szachowego mistrza świata.
Potem Polak zmierzył się z Chińczykiem Yangyi Yu, czołowym przedstawicielem szybko rosnącej potęgi szachowej. Ograł go w trybie klasycznym, co jest szczególnie cenione. Formuła pojedynków w turnieju kwalifikacyjnym przewiduje, dwie partie klasyczne, dalej w razie braku rozstrzygnięcia, dwie partie szachów przyspieszonych (rapid), potem ewentualne dwie partie błyskawicznych i na końcu armagedon - partia wykluczająca remis.
Kolejna runda dla Jana Krzysztofa Dudy to pojedynek z Rosjaninem Daniłem Dubowem.  Miał on dramatyczny przebieg. Po remisach w obu partiach klasycznych Duda przegrał białymi pierwszą partię szachów szybkich. W rewanżu nie zdołał uzyskać lepszej pozycji - wydawało się, że jest „martwy i pogrzebany”. Trochę jak kiedyś Włodzimierz Caruk, którego walkę opisałem. Polakowi udało  się wszakże skomplikować remisową w teorii końcówkę. Dubow pewny korzystnego dla siebie remisu, stracił tempo na niepotrzebny szach, mający pognębić jeszcze bardziej czarnego króla, ale ten ruszył na tyły przeciwnika, zdemolował jego pionki i zapewnił zwycięską w partii przewagę. W dogrywce, po smutnym doświadczeniu, Rosjanin zagrał bojaźliwie i zdecydowane prowadzenie gry w drugiej partii blitza dało Dudzie awans.
Dziś albo jutro rozstrzygnie się finałowy pojedynek młodej polskiej gwiazdy z doświadczonym Aleksandrem Griszczukiem. Jakim wynikiem by się on nie zakończył, należy mówić o wspaniałym sukcesie, o ulokowaniu się na stałe Jana Krzysztofa Dudy w ścisłej światowej elicie starożytnej gry.
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika maks jamnicki

16-11-2019 [17:32] - maks jamnicki | Link:

Szachy wspaniała rzecz, gram b. słabo ale szanuję bardzo. Właśnie to mnie  dziwi, młody Polak osiągnął już wynik fenomenalny, ma szansę na zwycięstwo w całym turnieju, jednym z kilku najważniejszych na świecie, z dotychczas dużo lepszymi od siebie. I..... nigdzie nie trafiłem nawet na wzmiankę. Wbrew pozorom szachy mają sporo kibiców, też koneserów. O co w tym chodzi? Ten młody Polak do niedawna, może i do teraz, był chyba kompletnie bez pieniędzy /?/, żadnego wsparcia czy stypendium sportowego. I cisza. O co tu chodzi?   Wczoraj idę  przez skwerek, nie za ciepło, wiatr wieje, a kilku starszych facetów gra na dwu szachownicach pod gołym niebem. A kilku z boku cierpliwie kibicuje.Piszę "cierpliwie" bo grający siedzą a kibice stoją, mają swoje lata a partia potrafi się ciągnąć długo. Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika paparazzi

16-11-2019 [15:59] - paparazzi | Link:

Szachy to wspaniała gra żeby jeszcze były w polityce polskiej. I ten ostatni zwrot, szach-mat. Powodzenia JKD.

Obrazek użytkownika xena2012

17-11-2019 [14:59] - xena2012 | Link:

Proszę nawet nie pisać choćby w przenośni o zaciśnietej pięści,bo może Pan zostac podejrzany o faszyzm.

Obrazek użytkownika NASZ_HENRY

18-11-2019 [15:01] - NASZ_HENRY | Link:

JKD przegrał minimalnie  z AG i w przyszłym roku nie zagra o mistrzostwo świata. 
Ale za kilka lat zagra na pewno. A za 15 lat  zostanie prezydentem ☺