Bogusław Wolniewicz „Wiem natomiast, że Bronisław Komorowski jest zdrajcą sprawy polskiej i że prezydentem być nie powinien. To mi wystarczy by głosować na Andrzeja Dudę „...(źródło )
Marzena Nykiel” Koniec z udawaniem katolicyzmu. Czas na decyzje. Czy Komorowski potrafi stanąć po stronie prawdy?”....”Czy w tak trudnych dla Polski czasach wojny cywilizacyjnej, w ostatniej fazie rewolucji kulturowej, Polsce potrzebny jest lewicowy prezydent? Czy naprawdę mamy oddać ją w ręce człowieka, który dla zyskania poparcia elektoratu potrafi przez lata trwać w moralnej schizofrenii? Platforma Obywatelska od dawna jest już partią lewicową. Opowiada się za rozwiązaniami prawnymi o marksistowskim rodowodzie i forsuje przepisy, które skutecznie zdekonstruują struktury społeczne. Przyjęta przez Sejm Konwencja Rady Europy ws. przemocy wobec kobiet została wprowadzona siłą. Jej postulaty są zwieńczeniem długofalowej strategii demontażu społeczeństwa. O jej totalitarnym charakterze i konsekwencjach, jakie niesie pisałam wielokrotnie, więc odwołam się tutaj do wcześniejszych tekstów. „...”Jak Komorowski odpowie na apel ks. bp. Ignacego Deca, który w liście otwartym prosi o nieratyfikowanie Konwencji? Panie Prezydencie, wielokrotnie Pan określał się jako wierzący i praktykujący katolik. Jest Pan katolikiem od chwili chrztu, a zwolennikiem określonej partii od pewnego czasu. Partie i rządy przemijają, a słowo Boga trwa na wieki, słowo, którego aktualnie strzeże Kości
[...USUNIĘTO: zbyt długa wklejka...]
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
- Odsłony: 11203
Odnośnie do wywodu p. Nykiel. Nie wiadomo kogo chce zrazić do platformy i komorowskiego. Jeżeli "radykalnych" katolików i prawicowców - nie ma takiej potrzeby, to grono jest już wystarczająco zrażone, a taki jest przecież target tekstów redakcji, w których się angażuje. Do rzeczy - wszystko by było ładnie i pięknie, gdyby nie oderwanie autorki od rzeczywistości. Potężny elektorat platformy pokolenia młodego i średniego wieku nie jest radykalnie katolicki. To generacja "wierzących, niepraktykujących", z którą można rozmawiać np. nt. słuszności aborcji (ale już nie nt. antykoncepcji, pigułek etc.), tu nie ma odniesienia do prawicowych haseł i Boga, do tego, że coś jest uznawane za złe, natomiast jest odniesienie do laickich kryteriów - szkodliwości dla zdrowia, życia, użyteczności, wygodnictwa, przy jednoczesnym zachowaniu kursu wolnościowego. To nie jest generacja, która robi coś w imię Boga albo księdza, odgórnego przykazania, tylko z wyboru, własnej woli, indywidualnego rozpoznania. Ślepe owce się skończyły. A to wszystko w oderwaniu od podziału lewicowy/prawicowy; etykieta tutaj nie ma znaczenia.
Dlatego może przekonać kogoś, że dany zabieg (in vitro, aborcja, in.) jest szkodliwy, ale bez skutku w wyborze opcji politycznej. Przecież to odwoływanie się do mechanizmu, który stanowi zaprzeczenie tej generacji - jak można wymagać zmiany orientacji politycznej na podstawie takich tematów światopoglądowych, w przypadku gdy odbiorca już dawno przekroczył etap, na którym uciekł od politycznej orientacji (!), są kim są, dlatego, że dokonali wyboru odrzucenia asocjacji poglądu z frontem politycznym/kościelnym; wobec czego zmiana poglądu nie zmieni opcji politycznej! A wręcz przeciwnie, może wywołać jeszcze większą wobec niej niechęć.