O polityce – grze zespołowej i pszczołach Marka Aureliusza

Zaprawdę, powiadam Wam:  polityka to gra zespołowa. Kto tego nie rozumie – nic nie rozumie. Jak pisał Marek Aureliusz: „To, co nie jest dobre dla roju, nie jest też dobre dla pszczoły”. Polityczne cmentarze pełne są singli, którzy uważali, że mogą okiwać wszystkich, aż w końcu sami zakiwali się na śmierć. Wiem, co mówię, bom w polityce długie lata. Widziałem masę jegomości, którym wydawało się, że sami z siebie są tak genialni, najmądrzejsi, najlepsi, najsprytniejsi, że mogą wszystko ze wszystkimi. Dawno są już na aucie, mało kto o nich pamięta. Myślałem o tym, gdy zadawano mi pytania dlaczego jestem „dopiero” drugi na liście w PiS do wyborów europejskich w Warszawie i tzw. „warszawskim obwarzanku” (Otwock, Pruszków, Wołomin, Legionowo, Piaseczno, Nowy Dwór Mazowiecki, Grodzisk Mazowiecki oraz powiat Warszawa Zachodnia), a nie „jedynką” w Wielkopolsce, jak w tej kadencji. Piłkarz też gra na pozycji, na jakiej ustawi go trener: czasem na obronie, czasami w  pomocy, czasami na skrzydle. U nas „grającym trenerem”, by użyć określenia ze świata sportów zespołowych właśnie, jest Jarosław Kaczyński. „Prezes Kaczyński locutus – causa finita”. I basta. Ważne jest zwycięstwo drużyny. Biało-Czerwonej drużyny. Koniec, kropka.
Politycy powinni mieć ideały, a jednocześnie muszą być pragmatyczni. W polityce politowanie budzi  zasada francuskiego twórcy nowożytnych igrzysk olimpijskich barona  Pierre’a  de Coubertina, iż „ważny jest udział, a nie zwycięstwo”. W polityce trzeba wygrywać. A jeśli nawet się przegrywa, to od razu ma się myśleć o rewanżu. Do polityki świetnie pasuje dewiza Józefa Piłsudskiego, że „zwyciężyć i osiąść na laurach – to porażka”. A z kolei: „Być pokonanym, a nie ulec – to zwycięstwo”. Bardzo to polskie. Ale bardzo prawdziwe.
Kreślę te słowa wyszarpując czas na pisanie w kampanii wyborczej. Dziś byłem w Otwocku, wczoraj w Pruszkowie, zresztą po raz drugi w ciągu 48 godzin. W ostatnich dniach także w Wołominie, Markach i Kobyłce.  Zaraz – po raz kolejny – udaję się do Legionowa. Kampania musi być intensywna, ale jednocześnie należy pamiętać o głębokiej słuszności amerykańskiego politycznego powiedzenia, iż „kampania zaczyna się następnego dnia po wyborach”. Gdy pracowało się solidnie, dzień po dniu, przez 4 lata (w przypadku posłów i senatorów) czy 5 lat (w przypadku europosłów, a od tej kadencji także samorządowców), to na finiszu można, owszem, przyspieszyć, ale ze świadomością, że gros wysiłku jest za nami i przeważnie wygrywa ten, kto pracował przez lata, a  nie tylko przez ostatnie tygodnie.To tak, jak sportowcy, którzy mają tym silniejszą psychikę i spokojne głowy, im bardziej przepracowali cały długi okres przygotowawczy do startu w zawodach.
Jaka jest recepta na szczęście w polityce? Odpowiedział na to mój bohater z licealnych lat, spędzonych na warszawskich Bielanach (liceum DeWuLotu – to samo, które półtorej dekady przede mną skończył Nasz Prezydent  ś. p. Prof. Lech Kaczyński) – Mahatma Mohandas Gandhi. Otóż Gandhi pisał: „Szczęście jest wtedy, gdy to, co myślisz ,mówisz i robisz pozostaje ze sobą w harmonii.”.
Otóż to!

*tekst ukazał się w „Gazecie Polskiej” (13.03.2019)
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Marek1taki

19-03-2019 [20:32] - Marek1taki | Link:

Zawodników się kupuje - to wiem, ale z jakiej drużyny jest kupiony Saryusz?
Problemem demokracji są koszty transferów, sędziowanie, ustawki, gra na czas.
Gola strzelcie. Prawdziwego. Nie w trybuny.