Urząd Miejski Gdańska w załganym natarciu wyborczym

Szanowni

Miałem sobie już Gdańsk odpuścić, ale nieopatrznie wlazłem na oficjalny portal miasta Gdańska (!!!) i z żalem stwierdziłem, że obok takiego załgania odnośnie wyborów na prezydenta, po prostu nie można przejść obojętnie, szczególnie że jest to jawne angażowanie Urzędu Miasta Gdańska w bezczelne oszukiwanie jego mieszkańców i "robienie wody z mózgów".

Na czym rzecz polega? Otóż pod grzmiącym nagłówkiem: "Sąd Najwyższy: skarga Grzegorza Brauna na komitet Aleksandry Dulkiewicz - bezpodstawna" znajduje się stek zwykłych kłamstw o tym że rzekomo sędziowie Sądu Najwyższego: "...Uznali, że ważna jest nie tylko rejestracja Aleksandry Dulkiewicz jako kandydatki w wyborach na prezydenta Miasta Gdańska, ale też 10 tys. podpisów z poparciem mieszkańców, które zebrano przed zgłoszeniem zastrzeżeń przez Grzegorza Brauna...", zaś fotograf Jerzy Pinkas (chyba etatowy fotograf miejski, choć co do tego nie mam pewności) wystrzelił z rewelacją, jakoby: "...Sąd Najwyższy potwierdził, że rejestracja Aleksandry Dulkiewicz jako kandydatki na urząd prezydenta Miasta Gdańska jest jak najbardziej prawidłowa. Podobnie - ważne jest 10 tys. podpisów mieszkańców, które zebrano, zanim jeden z dwóch kontrkandydatów zgłosił swoje zastrzeżenia...".

Otóż Sąd Najwyższy NIE POTWIERDZIŁ, że rejestracja Aleksandry Dulkiewicz jako kandydatki na urząd prezydenta Miasta Gdańska jest prawidłowa. Podobnie jak NIE STWIERDZIŁ że ważne jest 10 tys. podpisów mieszkańców, które zebrano, zanim jeden z dwóch kontrkandydatów zgłosił swoje zastrzeżenia, a to z tej prostej przyczyny, że w ogóle sprawy nie rozpatrywał merytorycznie (bo gdyby rozpatrzył, to by skargę "oddalił" a nie "odrzucił").

Takie stwierdzenia na stronie Urzędu Miasta, będące w istocie oczywistym kłamstwem, mają na celu "podniesienie na duchu" zwolenników "ich" kandydatki i zdeprecjonowanie kandydatury p. Brauna, pod pretekstem rzekomego wsparcia przez Sąd Najwyższy oczywistego przewału wyborczego w wykonaniu Komisarza Wyborczego przy wsparciu PKW.

Najwyraźniej decydujący o takich tekstach urzędnicy Urzędu Miasta Gdańska mają czytelników portalu, a być może w ogóle mieszkańców miasta, za idiotów i serwują maluczkim takie bzdury w nadziei, że nikomu się nie będzie chciało sprawdzać faktów i w związku z tym się nie połapią że są "robieni w konia".

Mało kto rozróżnia pomiędzy skargą "oddaloną" (po rozpoznaniu merytorycznym) a "odrzuconą" bez rozpoznawania, mało kto słuchał wystąpienia rzecznika SN o przyczynach (zresztą całkowicie niesłusznego) odrzucenia skargi, a nawet jeżeli, to nie wiadomo co z tego zrozumiał.

Na czym rzecz polega? Niby proste, ale trzeba znać zarówno dokument PKW (czyli "Uchwałę nr 2/2019" z dn. 2019-02-04) jak i Ustawę - Kodeks wyborczy (a konkretnie kilka artykułów na krzyż) oraz umieć w tym kontekście umieścić wypowiedź rzecznika SN o przyczynach odrzucenia skargi.

Otóż Uchwała PKW przyznająca rację p. Braunowi, została podjęta w trybie art. 161 par. 2 Ustawy - Kodeks wyborczy na skutek skargi wniesionej przez niego w trybie art. 160 par. 1 pkt 5 Kodeksu. Uchwała ta uchylała postanowienie Komisarza Wyborczego o przyjęciu zgłoszenia KWW "Wszystko Dla Gdańska" jako czynności dokonanej z naruszeniem prawa i skierowała sprawę do ponownego rozpoznania, czyli co do meritum była zgodna z wnioskiem skarżącego, czyli p. Brauna.

Ale przedmiotem zaskarżenia do Sądu Najwyższego nie była sama Uchwała (bo jako podjęta w trybie art. 161 par. 2 nie podlega zaskarżeniu), ale zawarta w uzasadnieniu Uchwały wskazówka dla Komisarza Wyborczego odnośnie dalszego sposobu postępowania (udzielona w trybie art. 161 par. 1, a w związku z tym, zgodnie z art. 161a par. 1, podlegająca zaskarżeniu do SN), w tym szczególnie:
a) możliwości przyjęcia zgłoszenia komitetu wyborczego tydzień po terminie wynikającym z Rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów odnośnie wyborów uzupełniających w Gdańsku;
b) uznania podpisów złożonych przed wydaniem potwierdzenia o przyjęciu zgłoszenia komitetu wyborczego (zgodnie z art. 98 Kodeksu, dopiero od tego momentu można dokonywać wszelkich czynności wyborczych).

Natomiast Sąd Najwyższy przyjął za "dobrą monetę" (może też i przymknął oko - nie powiem że nie, bo nie wiem) wyjaśnienia PKW o niezaskarżalnym trybie podjęcia Uchwały i bez analizy podstawy zawarcia w jej Uzasadnieniu wspomnianych wskazówek, skargę odrzucił.

ODRZUCIŁ, do cholery, a nie "ODDALIŁ" !!!

I ponad wszelką wątpliwość nie ma mowy o tym, aby: "...Sąd Najwyższy potwierdził, że rejestracja Aleksandry Dulkiewicz jako kandydatki na urząd prezydenta Miasta Gdańska jest jak najbardziej prawidłowa. Podobnie - ważne jest 10 tys. podpisów mieszkańców, które zebrano, zanim jeden z dwóch kontrkandydatów zgłosił swoje zastrzeżenia...", jest to zwykłe, bezczelne kłamstwo, a nawet wręcz potwarz i insynuacja wobec Sądu Najwyższego.

Tyle, że co tam może o takich sprawach wiedzieć jakiś fotograf, a jakich prawników ma urząd miasta, no to proces rejestracji komitetu wyborczego dowodnie pokazał.

Mam podstawy przypuszczać, że w Gdańsku "dobry prawnik" to nie taki który zna prawo i wie jak je stosować, ale taki który w gdańskim sądzie potrafi sprawę wygrać, a nie jestem pewien czy znajomość akurat przepisów prawa jest tu do czegokolwiek potrzebna (pamiętacie "sędziego na telefon"?), o ile wręcz nie jest przeszkodą...