Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Bahrajn – kraj, gdzie Allah nie widzi alkoholu

Ryszard Czarnecki , 06.04.2018
Żeby dolecieć do Bahrajnu trzeba spędzić 2,5 godziny w samolocie do Konstantynopola (turecka nazwa: Stambuł), poczekać kilka godzin na lotnisku w największej metropolii Turcji i wreszcie spędzić w powietrzu ponad 4 godziny w drodze do Manamy - stolicy państwa dynastii Chalifa. To znaczy oficjalnie cztery, ale w rzeczywistości niespełna trzy i pół. Zostawiamy z tylu Zatokę Gemlik, samolot skręca w prawo i nad lądem leci na wschód. Mijamy po prawej Gebze, Golcuk, po lewej Kocaeli, Sakarye, Karasu i Hendek, po prawej Geyve i Beypazari. Odbijamy lekko na skos, na południe, zostawiając nadmorskie Akcakoca, Eregli, Zonguldak. W dole niewidoczna Ankara i ziemie dawnego Imperium Ottomańskiego, do którego współczesna Turcja chyba nawiązuje, gdy chodzi o strefę wpływów, choć tego publicznie nie deklaruje. Dalej na południowy wschód, dalej i dalej od Morza Czarnego a w stronę Morza Śródziemnego. Dziesięć kilometrów pod nami Anatolia. Po prawej góry 1,5 raza wyższe niż nasze Rysy.
Manama nie lubi Dohy i Teheranu
Na wysokościach jem „Manti” - tureckie ravioli (no, powiedzmy), słucham Mozarta i studiuję historię Bahrajnu. W jakiejś mierze jest ona bliźniaczo podobna do innych krajów regionu Zatoki Perskiej: czasy przedislamskie, od VII wieku dominacja islamu, wiek XVI to inwazja Portugalczyków, potem panowanie Persów, wreszcie kolonia Jej Królewskiej Mości i 170-letnie formalne wpływy Londynu. Być może najważniejsze jednak wydarzenie - obok początków wydobywania ropy naftowej (1932) i uzyskania niepodległości (1971 - pełna, trzy lata wcześniej częściowa) czasów nowożytnych i najnowszych miało miejsce pod koniec XVIII wieku, gdy władzę na obecnym terytorium Bahrajnu zdobył rod Al Chalifa (1783), pochodzący z Półwyspu Arabskiego, z plemienia Al-Utub. I niepodzielnie dzierży ją już przez dwa i pół wieku.
Niegdyś te ziemie były jednym z głównych centrów handlu niewolnikami i działalności prawdziwych korsarzy (sic!), stanowiąc zresztą część Wybrzeża Piratów, jak to określano.
Od 17 lat Bahrajn jest królestwem. Emir Hamad Al-Chalifa stał się królem, a emirat - monarchią konstytucyjną. Polityka zagraniczna Manamy jest prozachodnia i sceptyczna do muzułmańskich Iranu i Kataru. Charakteryzuje się jednak pewną elastycznością. I tak w 2001 roku Bahrajn wraz z USA zaatakował - po zamachu z 11 września - Afganistan, by po już dwóch potępić kolejną amerykańską inwazję - na Irak. W wojnie Iraku z Kuwejtem Bahrajn wsparł ofiarę czyli tych drugich, aby po 13 latach ofiarować azyl Saddamowi Hussajnowi. W wymiarze wewnętrznym dynastia Al Chalifa ma olbrzymie doświadczenie w tłumieniu puczów i zamachów, których było jak na ten region świata wyjątkowo dużo. Zaczęło się od rewolty lewicowej młodzieży, trzy lata przed polskim Marcem’68 i paryskim Majem’68. Przeszła ona do historii jako „intifada marcowa”. Następnie, po 13 latach (to warto zapamiętać!) był zamach stanu zorganizowany w 1981 roku przez szyitów, który przerodził się z czasem w ataki terrorystyczne na reprezentantów Emira. Ciekawe, że po kolejnych 13 latach wybuchło powstanie, które trwało aż pięć lat, a w jego szeregach walczyli zarówno szyiccy fundamentaliści, jak i lewicowcy. Po upadku powstania minęło … 12 lat, gdy znów rozpoczęły się zamieszki, inspirowane przez szyitów. Niedługo potem Manama zdelegalizowała opozycyjną strukturę (a la partia), a jej przywódcę ajattollacha Osę Kassimę po prostu skazano na banicję. Właśnie w tym czasie przybyłem tutaj po raz pierwszy. Przybyłem do kraju, którego flaga składa się z bieli i czerwieni - jak nasza.
Bahrajn znaczy „dwa morza”
Pochłonięty dziejami i współczesnością państwa, którego dewizą są słowa „Nasz Bahrajn” nie zauważam, że właśnie przelecieliśmy ,mając po prawej Syrię i Aleppo. Niedługo ,także po prawej,będzie Irak i dosłownie bezpośrednio pod nami osławiony Mosul,do którego teraz, powoli wracają nasi bracia w wierze. Myślę o etymologii słowa Al-Bahrajn. Po arabsku - a tym językiem mówi się w kraju sąsiadującym na archipelagu z Arabią Saudyjską z jednej strony i Katarem z drugiej - oznacza to po prostu „dwa morza”. Ale czy chodziło o dwie części Zatoki Perskiej czy może o „morze” słodkiej wody źródlanej z jednej strony oraz słonej z „prawdziwego”morza, z drugiej - tego się pewnie już nigdy nie dowiemy.
Jeszcze przelatuję mając Gruzję po lewej, jeszcze tuż po prawej poniżej trajektorii lotu mam Bagdad, jeszcze pode mną Basra i Kuwejt, a na wprost, ale już za Manamą, w której mam lądować - Katar, jeszcze Arabia Saudyjska mocno po prawej i wreszcie jestem w stolicy Królestwa Bahrajnu. Jest głęboka noc, prawie godzina druga, ale samolot łukiem schodzący na lotnisko odsłania feerię świateł miasta, które nie chce ułożyć się do snu. Zwłaszcza w weekend, zwłaszcza z soboty na niedzielę. Właśnie wtedy są tu liczni goście z innych muzułmańskich krajów. Bogaci wyznawcy islamu uwielbiają Bahrajn z jego alkoholowymi wyszynkami, których nie uświadczysz w ich państwach, przestrzegających prohibicji...
Po wyjściu z samolotu, mimo środka nocy jest ciepło. Mogę to porównać nie tylko z minusową temperaturą w Polsce, ale z faktem, że jeszcze kilkanaście minut za oknami powietrznego ptaka, który podchodził do lądowania w Manamie było minus 52 stopnie Celsjusza.
Już w dzień, choć pod wieczór zwiedzam Muzeum Narodowe w stolicy Bahrajnu. Ciekawsze niż się można spodziewać. Moją uwagę zwraca ekspozycja poświęcona ślubom w tym kraju. Bardzo często małżeństwa są zawierane w ramach … rodziny. Mąż i żona to kuzyni! Czasem jednak jest to niemożliwe i wtedy do akcji wkracza „chataba” czyli kobieta zajmująca się kojarzeniem par – oczywiście małżeńskich. Ta islamska swatka szuka odpowiedniej panny dla muzułmańskiego kawalera, ale i tak ostateczna decyzja należy do ojca rodu. W Bahrajnie to rodzina pana młodego ustala datę ślubu, stroje weselne oraz ile pieniędzy wyda się na weselisko.
Mieszkańcy Bahrajnu tradycyjnie - widzę to także na ekspozycji muzealnej - używają specjalnych, oryginalnych kosmetyków. Ale też specyficzne, bo z wyjątkowymi wyszywankami są ubrania zarówno dzieci, jak i kobiet.
W Muzeum Narodowym w Manamie posadzka to rodzaj, powiedzmy, linoleum, na którym umieszczono... mapę całego państwa. Na przestrzeni „-set” metrów kwadratowych można, z lotu ptaka, zobaczyć dosłownie wszystkie domy(!) na całym terytorium liczącym 694 kilometrów kwadratowych. Jakby się tym nie zachwycać takie odwzorowanie mapy Polski - państwa z 312 tysiącami kilometrów kwadratowych powierzchni - choćby w warszawskim Muzeum Narodowym to jednak kompletna „mission impossible”...
*tekst ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie” (26.03.2018)
  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 1563
Ryszard Czarnecki
Nazwa bloga:
Blog autorski

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 6, 998
Liczba wyświetleń: 8,140,665
Liczba komentarzy: 11,177

Ostatnie wpisy blogera

  • UKRAINSKIE DRONY NAD POLSKĄ ?
  • Polska ,Ukraina, konflikt czyli Kijów ante portas ...
  • ANI SŁOWA O MUNDIALU !

Moje ostatnie komentarze

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • EKSHUMACJA ŚP. WASSERMANA I MILCZENIE PIĄTEJ KOLUMNY
  • Najnowszy kawał o Tusku i Gierku
  • Nowy kawał o Tusku i raju

Ostatnio komentowane

  • Alina@Warszawa, LEGION św. EKSPEDYTA: "Stało się! Pierwszy polityk Konfederacji Mentzena stawia Polskę na pierwszym miejscu" Tekst ciekawy, chociaż pomija fakt, że od dawna  to Grzegorz Braun postawił…
  • sake2020, Do listy hańbiących zachowań trzeba dołączyć  wspólne oświadczenie kardynałów Polski i Ukrainy Wymownie milczą o UPA i nad przyszłą gloryfikacją zbrodniarzy,za to ostrzegają przed ,,negatywną…
  • Mirek Skalski, Tutaj też jest taki cymbał, choć jeszcze nie grozi Polakom ale już aktywnie wybiela banderowców. Od tego się zaczyna, Dla niepoznaki przyjął ksywkę "kaczysta" mimo tego, że kaczyści razem ze swoim…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności