(Załącznik do niniejszego postu stanowi tekst Henryka Cimka pt.: „Żydzi w ruchu komunistycznym w Polsce w latach 1918-1937” [1]. To pierwszy z załączanych do moich postów tekstów dotyczących roli komunistycznych Żydów w Polsce w latach 1918 - 1989.
------------------------------------------
Impas w stosunkach żydowsko-polskich (izraelsko-polskich) znów nabrał swojej zaskakującej intensywności.
Po słowach polskiego premiera o fakcie, iż w czasie II Wojny Światowej z Niemcami kolaborowali przedstawiciele różnych narodowości, w tym również Polacy i sami Żydzi, bardzo duża część środowisk żydowskich ponownie i nawet w sposób aberracyjnie wściekły zaatakowała Polskę i Polaków oraz oskarżyła nasze władze niemalże o kłamstwo oświęcimskie, negowanie Holocaustu i – co normalne - oczywiście o antysemityzm. A już haniebne było dokonanie zbezczeszczenia naszej ambasady i wypisywanie tam swastyki oraz słów wobec Polaków obelżywych. Jest też wielce prawdopodobnym fakt (o czym mówi M. Ogórek), iż skierowane do M. Morawieckiego pytanie żydowskiego dziennikarza, które tak naprawdę rozpętało kolejną antypolską burzę, było od samego początku fałszywie zmanipulowane a sam dziennikarz zastosował zapewne kłamliwą i celową „prowokację dziennikarską”.
A przecież jest faktem historycznym – o czym pisałem w wielu moich wcześniejszych i ostatnich tekstach – że bez udziału w Holocauście m.in. samych Żydów niemożliwe byłoby w takiej ogromnej skali przeprowadzenie przez Niemców ich ludobójstwa. Smutnym jest też to, iż owa kolaboracja z Niemcami części środowisk żydowskich miała charakter instytucjonalny i sformalizowany, o czym nie możemy zapominać, bowiem Polacy nie stworzyli żadnej tego typu organizacji a wszelkie przejawy polskiej kolaboracji z Niemcami i szmalcownictwa były karane przez Polskie P
[...USUNIĘTO: zbyt długa wklejka...]
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
- Odsłony: 5328
"19 lutego 1944 r. żydowskie konfidentki Gestapo zadenuncjowały komórkę AK zakamuflowaną w biurze transportowym „Auto-Sped” (de facto ośrodek łączności AK na województwa północno-wschodnie) w Warszawie. Żołnierze konspiracji zostali aresztowani a następnie rozstrzelani. Jednym z nich był brat Wiesława Chrzanowskiego.
Tak mówił o całej sytuacji Chrzanowski na antenie Polskiego Radia:
Brat i ja byliśmy w AK w batalionie Gustaw. Brat skończył szkołę podoficerską, ja podchorążówkę, więc był kapralem. Niestety, rzecz tragiczna: tam w biurze Auto-Sped wprowadzono dwie urzędniczki, które były niby uciekinierkami z getta. Ale była taka żydowska grupa stworzona przez Gestapo (grupa Leona Skosowskiego) . Zresztą ich później wszystkich wykończyli. I one tam niby były zadekowane, ale one go wydały – i wszyscy zostali aresztowani i nikt z życiem nie wyszedł. Brat w tym momencie tam był – to był 19 luty 1944, a moment rozstrzelania 21 marzec 1944. A 6 skończył 19 lat na Pawiaku. Przeżył dwa tygodnie 20. roku życia. Alicja Hubner (znajoma brata Wiesława Chrzanowskiego, z którą prowadził działalność konspiracyjną – red.) też rozstrzelana. Później mieliśmy tylko jedną informację z więzienia, bo wyszedł siedzący z nim razem brat Mieczysława Fogga i pewne rzeczy przekazywał, że brat jeszcze wieczorem miał referaty dla współwięźniów, jak urządzić Polskę po wojnie…."
niezwykle.com
"W warszawskim getcie byli to Abraham Gancweich i Dawid Sternfeld – szefowie powstałej w grudniu 1940 r. tzw. trzynastki – składającej się z grupy żydowskich policjantów – agentów. Gancweich przed wojną był nauczycielem i działaczem syjonistycznym, legitymował się również dyplomem rabina. Z kolei Sternfeld był kapitanem przedwojennej policji. Oficjalnie grupa miała zwalczać przemyt i spekulację w getcie, faktycznie jednak jej działalność nakierowana była na kontrolę działalności Judenratu oraz infiltrowanie działających w getcie podziemnych organizacji. Działała również po stronie aryjskiej, gdzie jej członkowie udawali bojowników żydowskiego ruchu oporu.
Spośród agentów „trzynastki” wywodziła się również spora część Żydowskiej Gwardii Wolności – „Żagwi” – specjalnie stworzonej przez warszawskie gestapo i głęboko zakonspirowanej organizacji, w której czołową rolę odgrywał Leon Skosowski „Lonek”. „Żagiew” działała zarówno w getcie warszawskim, jak i poza nim. Zasłynęła przede wszystkim z potężnej afery, której ofiarami padły setki Żydów."
Do Hotelu Polskiego zgłaszali się Żydzi z całej Warszawy, licząc, że dzięki posiadanym środkom będą mogli rzeczywiście wyjechać z Polski. Tam kupowali paszporty i oczekiwali na dalszą podróż za granicę. Była to jednak sprytna pułapka, od początku wymyślona przez warszawskie gestapo, które w ten sposób wywabiało Żydów z kryjówek po aryjskiej stronie, by później ich zamordować. Szacuje się, że w wyniku całej prowokacji Niemcy mogli ująć i zamordować nawet 2,5 tysiąca Żydów. Podziemny Żydowski Związek Wojskowy (ŻZW) wytropił działalność „Żagwi” i przy współpracy AK na agentach wykonano 70 wyroków śmierci. Jednym z ostatnich zlikwidowanych był Leon Skosowski.
Ale żydowscy agenci gestapo działali skutecznie także w innych miastach. W Krakowie było kilka siatek. Najgroźniejszą kierował Józef Diamand. Jej członkowie niejednokrotnie podszywali się pod ludzi polskiego podziemia, denuncjowali nie tylko ukrywających się Żydów, ale i Polaków. Krakowski Kedyw od lata 1943 r. do wiosny 1944 r. podjął własną grę z siatką agentów Diamanda, likwidując kilkunastu jej członków. Ale Diamand zawsze wychodził cało z pułapek AK. W końcu jednak został zastrzelony przez Niemców w więzieniu na Montelupich.
Prawdziwym agentem zła był w lubelskim getcie Szama Grajer – człowiek przedwojennego lubelskiego półświatka, który gdy trafił do więzienia, zgodził się pracować dla gestapo. Niemcy pozwolili mu nawet na otwarcie własnej restauracji, do której drzwi pomalowane były ulubionym przez nazistów kolorem brunatnym. W restauracji Grajera gromadził się świat żydowskich prostytutek, alfonsów i szpicli. U Grajera bywał także kwiat lubelskiej SS, opijając kolejne swoje eksterminacyjne sukcesy w getcie. Ale Grajer przede wszystkim wyciągał rękę po pieniądze i kosztowności innych Żydów. Wydawał ich Niemcom dziesiątkami i zawsze od rodzin ofiar brał łapówki za interwencję w sprawie uwolnienia."
Leszek Pietrzak, fragment artykułu „Jak Żydzi kolaborowali z Niemcami” (źródło: Uważam Rze)
I jeszcze to: ptto.wordpress.com