Jan Hartman „Oczywiście, nie wiemy, kto w tym świecie będzie pilnował porządku. Nie będzie tak silnych centralnych ośrodków władzy jak teraz, bo te rządy słabną. Inne pozarządowe instytucje, na czele z korporacjami i organizacjami finansowymi, stają się silniejszymi aktorami społecznymi i politycznymi niż rządy i agendy rządowe, rozmaite ministerstwa czy instytucje publiczne, które działają w granicach prawa i bardzo ograniczających procedur. I są mniej wydajne, choć obciążone ciężkimi zadaniami. Przyszłość państw jest wielką niewiadomą „..(źródło )
Jakub Jałowiczor „Krasnoludki nie płacą . Lewice sponsoruje biznes Coca Cola sponsorowała Paradę Równości, Microsoft finansował kampanie na rzecz „ ślubów” homoseksualnych, a Konfederacja Pracodawców Lewiatan szukała sponsorów Kongresu Kobiet. Rewolucja obyczajowa kosztuje miliony. Lewica dostaje je od kapitalistów. „...”Walkę o przywileje dla homoseksualistów popierają najważniejsze firmy informatyczne. W czerwcu tego roku w paradzie homoseksualistów w San Francisco wzięła udział 700-osobowa grupa pracowników Facebooka. Przewodził jej twórca serwisu Mark Zuckerberg. „....”W Microsofcie działa oficjalnie grupa pracowników będących homoseksualistami GLEAM. Podobna grupę, zwaną Gayglers, ma Google. Prezes Apple'a, Tim Cook znalazł się na pierwszym miejscu listy najbardziej wpływowych gejów Stanów Zjednoczonych opublikowanej przez adresowany do homoseksualistów magazyn „Out”. Tim Cook nie opowiada publicznie o swoich upodobaniach seksualnych, ale nie oponował wobec publikacji pisma „Out”, a jego firma jest znana z poparcia dla ruchu na rzecz przemian obyczajowych. Najlepszym tego przykładem było wyłożenie 100 tys. dolarów n
[...USUNIĘTO: zbyt długa wklejka...]
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
- Odsłony: 6716
Dziś też widać działanie tych różnych "krasnoludków" jak na dłoni, ale trzeba przy tym ruszyć głową. Jak to bowiem jest, że np. te sprytne fundusze hedgingowe albo wielkie firmy brokerskie dostają już od paru lat ostro w pytę na światowych giełdach, a tymczasem połowa spamu w e-mailach i artykułów "znawców" giełdy, forexów i spekulowania, dotyczy cudownych i pewnych sposobów na inwestowanie. Metoda inwestowania harmonicznego lub formacje harmoniczne w ruchach cen, to takie nowe metody magnesowania wody przez telewizor. Oczywiście w ruchach cen powodowanych działalnością istot świadomych istnieją pewne regularności, tak jak w każdym ruchu Browna, ale konia z rzędem temu, kto powiąże te dane z konkretnym algorytmem postępowania. Gdyby to było takie proste, to fundusze ze swoimi hiper super serwerowniami komputerowymi rozkminiłyby te wzorce w try miga.
Moja hipoteza jest taka, że skoro nie da się skutecznie przewidywać reakcji mas ludzkich nawet z użyciem ciężkiego sprzętu do obliczeń, to trzeba zrobić tak, żeby te reakcje były przewidywalne. Trzeba nauczyć ciemniaków wzorców postępowania i reagowania na błystkę w danych. Od tego właśnie jest ta cała sieciowa edukacja. Korporacje niemało wydają na stręczenie tych fusów w całej sieci i na każdej uczelni, ale chyba im się to opłaca. Skubią detalistów na cacy już kilka lat z rzędu.
To nie rząd USA sam wykombinował i wprowadził totalną inwigilację, tylko najpierw wielkie firmy typu Google zaczęły gromadzić dane wrażliwe milionów użytkowników. To nie hakerzy z gimnazjum tworzą zaawansowane wirusy i konie trojańskie, tylko korporacje w walce ze sobą i pomiędzy sobą. Ze sobą samym, by mieć pretekst do dalszych niecnych działań, a pomiędzy sobą, by zdobywać nowe rynki. Nawet TOR i Blockchain stworzyły korporacje i uczelnie, ale te cacka akurat im się wymknęły.
Te przykłady powinny nam uświadomić, że korporacje nie są zainteresowane ani naszą wolnością, ani zręcznością w rozumowaniu, ani wreszcie różnorodnością poglądów. Korporacje są zainteresowane tylko i wyłącznie szmalem, a reszta się nie liczy. Jakby konkretny szmal robili głodni niewolnicy, to dziś już pół świata byłaby jednym wielkim ZSRR. Komunizm czy faszyzm, szmal się musi zgadzać. Oto jest wielka tajemnica wiary o korporacjach.
To zdanie, którym autor podsumował swój tekst o bankierach mówi wszystko. Jedni będą weń wierzyć. Inni piszą takie rzeczy bo liczą na jakieś dziennikarskie łaski obozu decyzyjnego. A jeszcze inni popukają się w głowę widząc że J. Kaczyński delegował na premiera bankiera.
Dokładnie tak wygląda obecnie publicystyka z prawej strony sceny politycznej. Tzn. są praktycznie tylko te dwie pierwsze opcje a trzecia uczestniczy w niej zwykle tylko jako widz bądź komentator.