HGW o 5zł w Wilanowie: ja tylko pobiegłam za znajomymi

HGW wyjaśniła dziś widzom TVN jak to naprawdę było w Wilanowie:

Otóż HGW poszła ze swoimi znajomymi z Holandii zwiedzać Wilanów. Po zwiedzeniu pałacu chciała zwiedzić ogrody. Ku zaskoczeniu HGW okazało się, że powinno się tam kupić bilety, i to w automatach bardzo trudnych w obsłudze. Przed wejściem zebrała się duża  kolejka. Warszawiacy z wyrzutem patrzyli na swoją prezydent. Zawstydzona HGW poszła więc do strażnika by spytać go, dlaczego należy tutaj kupować bilety. W tym czasie znajomi HGW weszli już do ogrodów więc pani prezydent, bez biletu, pobiegła za nimi. HGW zdementowała z całą mocą informacje jakoby czymś groziła strażnikowi. Wręcz przeciwnie, pochwaliła jego zachowanie.

HGW stwierdziła, że relacja pani Katarzyny opublikowana w Naszym Dzienniku jest nieprawdziwa. Sugerowała wręcz zemstę dziennika na jej osobie. A oto wersja Naszego Dziennika:

Pani prezydent nadeszła w towarzystwie trzech, może czterech osób. Chciała wejść na teren ogrodu, ale nie miała biletu. Pan z obsługi nie chciał jej wpuścić, argumentując, że nie ma takiego zapisu w regulaminie, który uprawniałby taką darmową wizytę. Na to ona odparła, że jest prezydentem Warszawy i może wejść – relacjonuje nasza rozmówczyni.
Nie wiadomo, czy prezydent Warszawy nie chciała stać w kolejce, czy też uznała, że gospodarzowi miasta i jego gościom „z urzędu” przysługuje darmowy wstęp do ogrodu. Tak czy owak, prominentny polityk partii rządzącej zagroziła pracownikowi ogrodu, że jeśli nie wpuści jej za darmo, będzie w jego sprawie „interweniować u samego dyrektora”.

– To był młody chłopak i chyba się wystraszył tych gróźb. Wpuścił grupę do ogrodu, ale też oznajmił pani prezydent, że może zostać zatrzymana przez ochronę, a wtedy to on będzie miał nieprzyjemności – opowiada świadek incydentu.

Mężczyzna przezornie zadzwonił do swojego przełożonego i poinformował go o całym zajściu. Zdarzenie wzbudziło zainteresowanie i uśmiechy politowania wśród osób stojących w kolejce do kasy biletowej. – Niektórzy, widząc, co się dzieje, dzwonili do znajomych, dzieląc się swoimi doświadczeniami – mówi pani Katarzyna.

Ah ta pani Katarzyna. Jakże mogła nie zauważyć sprintu HGW za znajomymi?
Swoją drogą zaś, jeśli wziąć tłumaczenia HGW na poważnie wynika z nich, że po prostu
bez biletu uciekła strażnikowi. Czy straż miejska nie powinna jej ukarać mandatem?

W kwestii przetargu na wywóz śmieci wg nowej ustawy, cofniętego przez Krajowa Izbę Odwoławczą HGW stwierdziła, że "nie sądzi", by przetarg ten był źle przygotowany.