W ciągu ostatnich trzech miesięcy opinia publiczna dowiedziała się o istnieniu wielu rewolucyjnych w kształtowaniu poglądów ogółu oczywistości. Okazuje się, że długi rzeczywiście istnieją i kiedyś tam trzeba zacząć je spłacać, a przynajmniej zadrukować rzeczywistość ekonomiczną nowymi banknotami, które ktoś musi chcieć podżyrować. Że państwa – nawet te będące zielonymi wyspami – mogą zbankrutować, albo, mówiąc aktualną nowomową, selektywnie zrestrukturyzować.
Że nie ma takiego limitu zadłużenia, którego nawet najbardziej na świecie prorynkowy parlament nie zniesie i przegłosuje - jeśli zabraknie mu pieniędzy. Że demokratyczne państwa gotowe są w demokratycznych głosowaniach zrzec się ostatnich elementów suwerenności gospodarczej – jeśli tylko dostaną nowe kredyty dla podtrzymania istnienia chorego systemu ustrojowego (chwileczkę, to akurat zdaje się znamy już od ponad 200 lat, a nie od paru miesięcy).
Obecna sytuacja ekonomiczna świata przypomina dryfowanie rozbitków w szalupach po zatonięciu statku. Jeszcze mają co jeść i pić, jeszcze nie wystrzelali całej amunicji i nadal skutecznie odganiają się od rekinów. Z każdym dniem jednak widmo wyczerpania zapasów i wzajemnego kanibalizmu zagląda w oczy.
Receptą dla upadającego socjalizmu Zachodu miała być technologiczna ucieczka do przodu. Wymyślono nośną teorię społeczeństwa i gospodarki opartych na wiedzy. Założono, że podobnie jak Ronald Reagan narzucił sowietom wyścig zbrojeń i go wygrał, wykończywszy przeciwnika gospodarczo, tak Zachód wygra gospodarczy wyścig technologiczny z Azją i utrwali podział świata na konsumujący i myślący oraz ciężko pracującą resztę.
Wojnę tą jednak przegraliśmy.
Po pierwsze - nie tak łatwo już tworzyć nowe technologie, krańcowa efektywność ekonomiczna nowych technologii wyraźnie maleje, rośnie natomiast kapitałochłonność ich wytwarzania.
Po drugie – para poszła w gwizdek. Większość rozwoju technologicznego, to de facto rozwój rozrywki i medycyny, z punktu widzenia wyścigu technologicznego cywilizacji bezużytecznych. Stało się tak dlatego, iż technologie zachodnie rozwijały się według potrzeb rynkowych chorego na przerost konsumpcji społeczeństwa Zachodu. Społeczeństwo Zachodu potrzebuje zabawy, doznań i przedłużania życia, a nie rozwoju, kosmosu i poczucia godności.
Po trzecie – konsumpcyjne społeczeństwo trudno zagonić do nauki i innowacyjności. Bo w imię czego? Wartości, których już nie ma? Awansu ekonomicznego i zaspokojenia potrzeb? Lepsze i łatwiejsze są zasiłki i kredyty. Społeczeństwo dobrobytu nie jest w stanie produkować umysłów chcących pracować i rozwijać się. Może je tylko importować.
Po czwarte – nie udało się dokonać przełomu technologicznego. W dziedzinie energii - klęska. Gaz łupkowy jest jakąś nadzieją, nadal jednak to ropa dyktuje warunki. Badania kosmiczne – brak postępu. Technologie komputerowe i informacyjne – coraz powolniejsze i droższe udoskonalanie stanu istniejącego. Fizyka – wielomiliardowe nakłady i coraz więcej pytań.
Opinię publiczną usiłuje się uspokajać spektaklami takimi, jak tzw. stress testy dla banków. Najpierw tak długo pisze się te testy, aby odpowiednio wiele banków mogło minimalnie przekroczyć zadany próg odporności. Potem straszy i się i szczuje agencje ratingowe, aby te konsultowały wcześniej ze światem polityki swoje ratingi. A jak się komuś współpraca nie podoba, to zawsze może mieć nie oczekiwaną przygodę w hotelu i okazać się niegodnym zajmowanego stanowiska.
Na dniach dowiemy się, że Grecja dostanie pomoc, banki będą dokapitalizowane, parlament USA zwiększy limit zadłużenia, i tylko ta głupia inflacja będzie musiała poczekać na kolejną redefinicję koszyka dóbr, żeby szacunki zgadzały się z głównym nurtem.
Nikogo już nie dziwią ujemne realne stopy procentowe, nikt nie przejmuje się relacją poziomów inwestycji i konsumpcji. Nikt już nie mówi o niezależności banków centralnych. Wracamy do ram do starej „normalności”, gdzie wszystko było w porządku, bo rządzący tak twierdzili. Do następnego wybryku spekulantów.
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
-
-
- Odsłony: 3368
Większość ludzi jest zbyt głupia, nawet by samodzielnie wpaść na pomysł przesadnego konsumowania. Dlatego wpisy o Rewolucji Francuskiej i bolszewickiej też są na miejscu...
;))