| REJESTRACJA
Стукачам, чекистам и членам российской агентуры вход воспрещен

Powieść "Pas Kuipera" rozdział I

Prolog

Młody mężczyzna siedział na specjalnym fotelu , liczne pasy krępowały całe jego ciało , nogi, ręce , czoło, nawet jego szczęki były przypasane do zagłówka , tak aby nie mogły się zacisnąć i połamać zębów . Czekał . Jego oczy patrzyły ze zwierzęcą nienawiścią na dwóch mężczyzn stojących trzy metry od niego
- Czy to jest konieczne? Jakie są szanse , że mój syn przeżyje załadowanie jego wczepu atomami hebe. – stary, nobliwie wyglądający człowiek rzucił pytanie w kierunku stojącego obok niego wiekowego kapłana . W jego głosie przeplatały się przerażenie z rezygnacją.
Boży człowiek zwlekał dłuższa chwilę z odpowiedzią , po czym przerwał swoje milczenie
- nasz wywiad zdobył zbyt małe ilości substancji od Ziemian,aby przeprowadzić prawdziwe badania ,dokładne badania .Pierwszy ochotnik zmarł zaraz po aplikacji hebe, drugi przeżył , mózg początkowo zaczął pracować z załadowanym hebe wczepem , ale później pojawiły się zaburzenia umysłowe. Nasi naukowcy dają twojemu synowi 30 procent szans ,że wszystko skończy się dobrze
- trzydzieści procent mówisz -jego głos był cichy , mówił z wysiłkiem ,prawie szeptem- więc przyszło mi osobiście asystować przy wykonaniu wyroku na własnym, ukochanym dziecku-w głosie ojca słychać było tym razem wielkie cierpienie , żal,poczucie beznadziei.
- nie mamy wyjścia – zdecydowanym głosem przemówił kapłan ,którego siwe , rozpuszczone włosy sięgały aż do pasa- według naszych strategów Ziemianie najpóźniej za 15 – 20 lat uderzą na nas. Dla nich wciąż jesteśmy zbuntowanymi koloniami górniczymi ,które należy przykładnie ukarać. Nasz wywiad dokonał analizy aktywności różnych struktur decyzyjnych, militarnych i logistycznych na Ziemi i potwierdził fakt rozpoczęcia tajnych przygotowań do karnej ekspedycji , która ma naszą federację doszczętnie zniszczyć .Nasz tajny wydział analiz strategicznych nie daje nam żadnych szans. Szalę zwycięstwa na nasza stronę może przechylić jedynie wybitny wódz . Nasza jedyna nadzieja w twoim synu, mój panie . Jeśli przeżyje. I jeśli racje maja nasi naukowcy, którzy uważają ,że hebe utworzy dodatkowe struktury we wczepie ,dające nowe możliwości kontrolującemu go mózgowi.
Kapłan dał znak ręką . Profesor Zacharski , najwybitniejszy naukowiec w zakresie neurologi wczepowej podszedł do fotela , wyciągnął z futerału dziwne urządzenie przypominające skrzyżowanie pistoletu z obwarzankiem i przytknął je do wczepu mężczyzny znajdującego się w tyle głowy,a którego korzenie zanurzone były bezpośrednio w mózgu. Urządzenie wprowadziło do wczepu kilkaset atomów tajemniczego transuranowca , pierwiastka o nazwie hebe.
Ciało mężczyzny wyprężyło się w paroksyzmie bólu, z gardła wydobyło się nieludzkie ,zwierzęce wycie ,straszliwy skowyt ,który wypełnił całe pomieszczenie namacalną wręcz męka istoty ludzkiej. Z oczu ojca popłynęły łzy. Krzyk nie ustawał. Każda kolejna minuta,godzina wypełnione była potwornym , niekończącym się bólem. Nagle jego głowa opadła na piersi , jego nieustanny, świdrujący krzyk ustał a pomieszczenie wypełniła głucha , grobowa cisza.

Rozdział pierwszy

Bojowe roboty wyniosły ładunek z kapsuły abordażowej do luku bagażowego .Stanowiło go prawie pięćdziesiąt odurzonych dziewcząt i młodych kobiet zdobytych podczas ataku na wycieczkowego Oriona . Był to łup o ogromnej wartości. Nawet najmniej atrakcyjne niewolnice pochodzące z Ziemi był warte kilkakrotnie więcej złota niż same ważyły. Za najpiękniejsze płacono wręcz bajkowe kwoty. Inna sprawa ,że złoto w koloniach górniczych pasa Kuipera nie było tyle warte co kiedyś na Ziemi.
 
Roboty delikatnie poukładały Ziemianki na podłodze wyłożonej elastycznymi poduszkami pola magnetycznego. Specjalnie przygotowanego , zabezpieczającego dostawę przed uszkodzeniem.
 
Kobiety powoli budziły się z narkotycznego odurzenia wywołanego gazem rozpylonym przez roboty w zaatakowanym okręcie kosmicznym. Wokół nich zebrała się załoga pirackiego statku .Kilkunastu mężczyzn mówiących językiem wywodzącym się z najtrudniejszego na Ziemi . Kobiety nie rozumiały ani słowa z tego co do siebie mówili. Miał mnóstwo miękkich i twardych głosek , mówiony był bardzo szybko, tak że wyrazy zlewały się w jedną całość , w niekończący się jeden wyraz .
- dobra robota chłopaki – dowódca przerwał zażartą dyskusję jaką toczyli zgromadzeni przy zdobyczy piraci -czeka nas ładnych parę miesięcy podróży. Należy wam się porządny relaks w towarzystwie pań – roześmiał się rubasznie. Czereda odpowiedział mu tym samym - szybko wybierać sobie po jednej do kabin,a resztę zaprowadzić do zagrody -zagrodą nazywali część statku przeznaczoną do transportu schwytanych niewolnic . Połączenie komfortu ze spartańskim zagospodarowaniem tak brakującej na statku przestrzeni.
Pierwszy do podziału uszył oczywiście sam herszt .Przechodził wolno wzdłuż potrójnego rzędu kobiet . Jego twarz wykrzywiał obleśny uśmieszek , a jego paskudne , świdrujące oczka wzbudzały popłoch wśród Ziemianek.
- oż cholera – zatrzymał się przy jednej z branek i zasłonił gwałtownie dłonią nos - co tu tak strasznie śmierdzi? - przyglądnął się bliżej dziewczynie zakutanej w jakieś białe chałaty z ponaszywanymi rombami o kolorystyce tęczy . Nawet jej twarz była zakryta, nie całkiem, ale i tak nie był widać ani rysów twarzy, jedynie oczy wpatrywały się w oczy mężczyzny gdzie spoza zasłony- Co te roboty tu przywlekły- coraz bardziej zdenerwowany krzyczał i rozejrzał się za kimś na kim mógłby się wyżyć , komu mógłby przypisać winę za pojawienie się cuchnącego problemu - to twoja wina , ty koordynowałeś pracę robotów – wskazujący palec ryżego kapitan drgał w powietrzu wskazując na młodego , niespełna trzydziestoletniego mężczyznę stojącego na uboczu pirackiej zgrai -
- to nie mój problem - odrzucił zarzuty – ty sam podałeś tylko takie parametry jakie mają spełniać niewolnice . Mówiłem żeby dodać kilka innych kryteriów, na przykład IQ , przebyte choroby , ale ty z chciwości chciałeś nałapać jak najwięcej rybek w siec . To teraz masz .Roboty miały konkretną instrukcje. Schwytać i przynieść tutaj wszystkie kobiety między 18 a 25 rokiem życia . No i przyniosły
- I co za łachy ma ona na sobie- dopytywał się ryży- jakaś sekta , nie myjących się z powodów religijnych
- robot musiał ją tutaj przytaszczyć z ich szpitala , bo ma na sobie te tęczowe romby – trzydziestolatek zaczął tłumaczyć dowódcy – dawniej na Ziemi był czerwony krzyż , czerwony półksiężyc , ale jak Rewolucja ostatecznie zwyciężyła i nowy porządek świata został ustanowiony to krzyż stał się symbolem zakazanym i w jego miejsce wprowadzono rąb i tęcze. Przecież powinieneś to skojarzyć. Flaga ziemi też jest tęczowa .
Kapitan poczuł się głupio. Był zwykłym niewykształconym tłumokiem , co wpędzało go w straszne kompleksy. Publiczne wytknięcie mu jego braków przez inżyniera od robotów wzbudziło tylko jeszcze większa niechęć do niego.
- tylko nam jakieś nieznanej zarazy tu brakowało,- tu zaklął szpetnie . Rozglądnął się po czym wydukał -czy to jest zaraźliwe? – pytanie był skierowane do dziewczyny .Automatyczny translator przetłumaczył na ziemski
- to nie jest zakaźne – dobiegł jej cichy głos zza chust- to jedynie jakaś nowa choroba skóry . Mam ohydne duże liszaje i wrzody na całym ciele , na twarzy też, jak pękają , to wylewająca się ciecz nieprzyjemnie pachnie. Ale jak tylko później porządnie zmyję skórę to prawie wcale nic nie czuć- zaczęła uspokajać mężczyznę .W jej głosie dało się słyszeć strach.
- może wyrzucimy ją w przestrzeń- wyrwał się jakiś mądry z szeregu- i tak za nią nic nie dostaniemy , a tak problem się rozwiąże .
-dlaczego otaczają mnie sami idioci – żachnął się kapitan- za coś takiego kapłani obłożą nas ekskomunika i nikt nic od nas nie kupi, nawet za darmo. Co za cholerny głupek – pieklił się
- no dobra chłopaki wybierajcie szybko po jednej laleczce , bo musimy stąd jak najszybciej spieprzać, póki nie ma jeszcze pogoni za nami.
Rudy oczywiście jako pierwszy dokonał wybory .Wziął dla siebie bardzo ładną młodą dziewczynę. Oczywiście białą. Białe , te najczystszej krwi, bez żadnych domieszek były najrzadsze , najbardziej rasowe ,jak o nich mówiono i to one co oczywiste osiągały najwyższe , bajońskie ceny. Inne kolory i mieszanki schodziły taniej , chociaż był niedawno przypadek że czarnoskóra kobieta , inteligentna , świetnie wykształcona o europejskich rysach twarzy i perfekcyjnie zbudowana poszła na licytacji za kwotę stanowiącą małą fortunę. Przy sprzedaży takich pereł jak ta Afrykanka nie stosowano klasycznej szybkiej formy licytacji . To były negocjacje , w jej przypadku z kilkoma poważnymi , bardzo bogatymi kupcami ciągnące się czasami miesiącami. Pomimo tego ,że Państwo Ziemia odcięła zbuntowaną i faktycznie niezależną luźną federacje koloni górniczy od dostępu do informacji ,i jakichkolwiek danych wpływowi klienci swoimi kanałami sprawdzali linie genealogiczne , weryfikowali historie nauki i poziom wykształcenia , strukturę psychologiczną , praktycznie wszystko. Ale nie ma co co się dziwić. Przy takich pieniądzach ,jakie wchodziły w grę przy nabyciu takiego cacka jak ta czarna Venus każdy drobiazg, każdy szczegół ,każdy błąd , czy przeoczeniu wart był prawdziwa fortunę . Dosłownie. Dla przykładu przy zleceniu takiego researchu najważniejsze było sprawdzenie , czy aby przypadkiem w linii pochodzenia nie było nikogo z in vitro, czy poddanego jakimkolwiek manipulacjom genetycznym , nie mówiąc o coraz powszechniejszym na Ziemi w środowiskach homoseksualnych tworzeniu komórek jajowych i plemników z komórek skory , które zapładniały lub były zapładniane przez gamety drugiego geja lub lesbijki . Jeśli coś takiego wychodziło na jaw to cena spadała nawet stukrotnie, a żaden szanujący się magnat górniczy nie pozwoliłby sobie nawet na dotknięcie takiego sztucznego produktu.
 
Pozostali członkowie załogi byli wywoływani do swojej kolejki ruchem palca ryżego. Trzeba powiedzieć ,że kapitan dbał o swoich ludzi .Mógł w końcu te najładniejsze ,czyli najdroższe wysłać do zagrody , a im zostawić resztki po selekcji . Ale on szanował ryzyko jakie niesie za sobą ich fach. Statystycznie co czwarta, piata taka wyprawa kończyła się tragicznie. Zniszczeniem statu, zabiciem załogi , a najlepszym razie doścignięciem przez wojsko ziemskie i przepadnięciem na zawsze gdzieś w czeluściach ziemskich więzień. Dlatego nie oszczędzał na nich. Ale i mógł na nich liczyć. Jeśli uda im się wrócić bezpiecznie w głąb Pasa Kuipera to każdy z nich po sprzedaży swoje zdobyczy będzie mógł rozpocząć spokojne , dostatnie życie. Kupić prawa do jakiegoś bogatego w złoża okrucha skalnego, kupić statek wydobywczy , czy zająć się handlem w coraz liczniejszych i coraz większych gwiezdnych miastach.
 
Na końcu, kiedy towar został przebrany i co lepsze sztuki zostały odniesione przez człekokształtne maszyny do kajut załogi, pirat wskazał palcem na człowieka od robotów.
- teraz twoja kolej Niemir -
- wiesz Rudy ,że jestem zaręczony, nasza religia wymaga w takich przypadkach czystości – zwrócił się po imieniu, czy raczej po ksywie do dowódcy- daj mi jak zwykle udział w zyskach. To mi wystarczy.
- to już trzeci raz jak odmawiasz wzięcia sobie kobiety do kajuty- rudy nie odpuszczał – to co czujesz się od nas lepszy? Ty taki porządny, wierny tej swojej narzeczonej , posłuszny nakazom kapłanów , a my to kim dla ciebie jesteśmy. Wszyscy jesteśmy tutaj jak jedna rodzina , trochę grzeszymy , ale czy wiemy czy jutro będziemy żyli , a ty na nas plujesz -po tych słowach było słychać szmer dezaprobaty całej załogi dla Niemira. Zapadła cisza
-Ale tak dalej być nie może bracia – krzywy uśmiech rozświetlił twarz dowódcy – wywołał hologramy , na których widać było strony dokumentów. - o proszę - wskazał palcem na jeden z nich- kapitan statku ma prawo przydzielić według uznania przysługującą członkowi załogi część łupu – oczy aż mu się świeciły kiedy to czytał
Niemir już zorientował się jaki obrzydliwy plan wykluł się w głowie rudego
- no nie , nie możesz mi tego zrobić- gwałtownie zaprotestował
- a właśnie ,że mogę – Rudy nie krył satysfakcji i triumfu- paragraf 34, podpunkt 5 umowy , którą podpisałeś
- ale przecież jesteśmy przyjaciółmi – ratował się Niemir – duch umowy jest najważniejszy, zaufanie jakim cię obdarzyłem dowódco -podlizywał się ordynarnie
- na mocy moje władzy jako twoją cześć łupu wyznaczam ci pachnące ogrody Samiramindy
Niemir zwiesił głowę w akcie beznadziei
- nie rozumiem- wyrwało się jednemu z piratów – jakie ogrody mu dajesz
- no jakie- Rudy się żachnął – pachnące przecież powiedziałem- popatrzył na pytającego z politowaniem- głupku, daję mu tego śmierdziela , tak dla jaj nazwałem ją pachnącym ogrodem .
Cała załoga na wieść o tym ,że Niemir dostał jako łup owrzodzoną , cuchnącą dziewczynę , a co więcej ,że musi zabrać ja do swoje kajuty wybuchnęła szczerym , zaraźliwym śmiechem.
Robot wykonując rozkaz kapitana delikatnie podniósł dziewczynę i skierował się z nią do kajuty Niemira. Kiedy go mijał smród bijący od dziewczyny był tak silny ,że ten o mało nie zwymiotował.
Po rozdzieleniu łupu Rudy zrobił krótką odprawę. Piloci bezpośrednio z niej udali się ma mostek kapitański , aby rozpocząć powrót z niezwykle udanej łupieżczej wyprawy. Do zadań Niemira należało operowanie systemem obronnym i wprowadzenie statku w stan głębokiego kamuflażu na czas drogi powrotnej . Oznaczało to zaprogramowanie tych systemów tak , aby żadna informacja nie wydostawała się na zewnątrz, żaden foton , żadna inna fale elektromagnetyczny co mogłoby zdradzić ich pozycje ziemskim statkom wojskowym. Oprócz tego miał ustawić systemy soczewek ,które czyniły statek niewidzialnym .dzięki czemu całe światło ,które normalnie odbijałoby się od statku i go demaskowało było przechwytywane i uwalniane tak jakby okręt nie stanął na jego drodze. Oczywiście żaden system nie jest doskonały i zawsze istniała szansa ,że ziemskie statki i systemy przeczesujące przestrzeń kosmiczną go wyśledzą , szczególnie w momencie , kiedy silniki działały, ale chodziło o maksymalne obniżenie tego prawdopodobieństwa .Mały piracki statek był świetnie wyposażony i uzbrojony , ale od tego przecież zależał nie tylko sukces łupieżczej wyprawy, ale również życie załogi .
Niemir przed pójściem na mostek , z którego kierowano statkiem wrócił do swojej kabiny po swój dodatkowy przekaźnik ,który przyspieszał jego komunikacje z chmurą informacyjną okrętu
Czujnik jego inteligentnych drzwi natychmiast się otwarły , czekały na niego. Jego myśli był na bieżąco wysyłane do systemu poprzez neuroprzekaźnik. Było to jak z chodzeniem , czy podniesieniem ręki , aby się podrapać. Robiło się to bezwiednie, niejako poza świadomością . Po wejściu do pomieszczenia nieprzyjemny , ciężki zapach zmusił go do zatkania ręka nosa. Pomimo posiadania przez okręt najnowszego systemu kontroli powietrza nie udawało się zneutralizować fetoru. Przenikał on cała kajutę , Niemirowi wydawało się ,że emituje go sama przestrzeń , był równie intensywny w każdym miejscu i z każdego kierunku.
- chyba nie jesteś tak napalony ,żeby mnie zgwałcić w tym stanie – chora dziewczyna użyła translatora, aby się z nim skomunikować – chociaż cholera wie , takiemu pastuchowi jak ty sam fakt że ma do czynienia z kobietą może rozum odebrać. Ale pamiętaj .Ropa z wrzodów namaści twoje ciało , skóra wchłonie ją i przez parę miesięcy będziesz cuchnął jak ja. Będziesz rzygał bez przerwy, za każdym razem jak pomyślisz o mnie, albo powąchasz samego siebie- słowa wylewały się zza chusty zasłaniającej jej twarz istnym strumieniem- to już lepiej wyciągnij spod łóżka jakiegoś seksrobota i ulżyj sobie z nim . Nie martw się, odwrócę oczy ,i tak na taki syf z tobą w roli głównej nie mogłabym patrzeć bez obrzydzenia.
Mężczyznę zaskoczyła śmiałość i bezczelność niewolnicy. Pomyślał że przypadłość na która cierpi podobna jest do dawno zapomnianej przez ludzkość choroby wenerycznej,. Kiły , która oprócz zmiana na skórze atakowała również mózg. Po chwilowym zaskoczeniu jej agresywnością doszedł do wniosku ,że z osobą chorą psychicznie należy postępować łagodnie, a nawet delikatnie. Że należy ją uspokoić , ukoić jakość jej atak chorobliwego pobudzenia
- jak już wiesz , jestem zaręczony – przemówił w perfekcyjnym ziemskim – i jestem bardzo zakochany w mojej narzeczonej , do tego jestem osobą religijną stosującą się do praw ustanowionych przez kapłanów – mówił cicho , delikatnie, uspokajająco – tak że nawet gdybyś była najpiękniejszą dziewczyną w całym Układzie Słonecznym i położyła się tutaj na tym łóżku nago to i tak bym z tego nie skorzystał.
Zaległa cisza. Dziewczyna wyraźnie się uspokoiła.
- skąd znasz tak dobrze ziemski język? – zapytała się podejrzliwe – i do tego mówisz z idealny akcentem wyższych sfer
- właściciel statku górniczego, na którym pracowali moi rodzice posiadał niewolnicę z Ziemi – zaczął jej tłumaczyć- nie mogła mieć dzieci , a nasz prawo zakazuje in vitro i jakiejkolwiek inżynierii genetycznej. Z tego powodu znalazła sobie dziecko zastępcze, czyli mnie i pomagała moim rodzicom w opiekowaniu się mną i przy okazji nauczyła mnie ziemskiego
Po jej oczach widział ,że mu uwierzyła. Wziął urządzenie po które przyszedł
- wrócę za kilka godzin .Weź jakiś proszki uspokajające i nasenne. Odpocznij. niczego się nie bój. Wymuszony seks nawet z najbardziej seksowna kobieta jest jak jedzenie wykwintnego jedzenia położonego na brudnym , nieumytym ,osyfiałym talerzu. Prędzej się wyrzygam , niż dotknę
 
Idąc na mostek uświadomił sobie ,że nawet nie zapytał się dziewczyny o imię . W pomieszczeniu panował szum. Robiło go kilku członków załogi przygotowujących statek do startu w drrogę powrotna. Zespój napędowy składający się z z różnego rodzaju silników pracował napędzając pojazd. Dało się czuć wibracje .Coraz silniejsze w miarę jak włączały się różne sekcje modułu napędowego. Niemierz dokonał paru poprawek w kodzie programu i wyrzucił ręce za siebie, wygodnie rozpierając się w fotelu. Musiał pozostać na stanowisku do czasu aż procedura startu zostanie zakończona. Wtedy pozostać na miejscu będą musieli jedynie piloci.
 
Dwa miesiące wcześniej.
Niepozorny statek osiadł na powierzchnię Plutona , niedaleko miejsca będącego celem wycieczek turystycznych z Ziemi. Kiedyś uderzył w to miejsce jakieś dziwne ciało kosmiczne, meteoryt zawierający minerały zupełnie nieznane w Układzie Słonecznym. Składały się na nie związki tworzone przez pierwiastki z grupy trans uranowców o liczbach atomowych od 138 do 145. Ludzkości do tej pory nie udało się wyjść z tworzeniem sztucznych pierwiastków poza liczbę atomową 121 . O ile praktycznie wszystkie transuranowce rozpadały się , znikały natychmiast po powstaniu o tyle te tworzyły wyspę stabilności. Co prawda odkryto jedynie śladowe ich ilości , ale to wystarczyło , aby zbadać przynajmniej część ich właściwości. Jedną z najbardziej fascynujących odkryto przez przypadek . Naukowiec niechcący upuścił kroplę roztworu zawierającego pierwiastek o liczbie 141 na fragment odsłoniętej skóry. Substancja musiała przeniknąć do organizmu i zacząć tam działać , bo po kilku tygodniach siedemdziesięcioletni badacz zaczął młodnieć. Odizolowano go, i poddano obserwacjom. Po kilku miesiącach jego ciało osiągnęło wygląd 30 latka. Setki szczegółowych badań dały tylko częściową odpowiedź jak to się stało. Atomy dotarły do mózgu i tam utworzyły skomplikowaną strukturę geometryczną. Prawdopodobnie , bo naukowcy nie byli tego pewni struktura ta wzmocniła funkcję mózgu i pozwoliła mu kontrolować proces starzenia. Stał się on odwracalny . Ala, jak ,dlaczego nie wiedzieli. Czy to była jakaś świadoma decyzja , pragnienie zostania młodszym , czy też pierwiastek uruchomił samoczynnie procesy regeneracyjne. Ziemianie mieli za mało pierwiastka, aby przeprowadzić szersze badania. Transuranowca nazwano hebe , od imienia greckiej bogini młodości Hebe ,żony Heraklesa . W każdym razie rząd Republiki Ziemi zwiększył dziesięciokrotnie nakłady na akceleratory próbujące uzyskać nowe pierwiastki, licząc ,że ludzka nauka dotrze do niego .Niestety ogromne pieniądze na niewiele się zdały , nie posunięto się zbyt daleko , przez kilka dziesięcioleci odkryto jedynie trzy nowe pierwiastki . Do uzyskania hebe droga była jeszcze odległą , o ile w ogóle było to możliwe. Na szczęście dla zbuntowanych koloni Ziemianie nie wpadli na pomysł,aby zacząć eksperymentować z wczepami wpuszczając tam cudownego transuranowca . 
 
Przez dwadzieścia lat badacze i roboty zgromadzili praktycznie wszystkie atomy transuranowców z rozbitego meteorytu , po czym stację badawczą zamknięto. Zaraz potem dotarli w to miejsce nielegalni poszukiwacze i górnicy marzący o zdobyciu fortuny , którzy złudnie liczyli ,że rządowi coś przeoczyli ,że jakiemuś szczęśliwcowi uda się w końcu znaleźć jakąś grudkę pełną hebe. Nic to nie dało , lub też nie udało się nikomu dowiedzieć , mam na myśli czynniki oficjalne o takim fakcie. Ale legenda rosła, a niej rosły liczby chytrych poszukiwaczy, którzy znaleźli duże ilości hebe i po cichu się z nią wynieśli na Ziemię, gdzie dotąd żyją bogaci, szczęśliwi i co najważniejsze wiecznie młodzi. Legenda tego miejsca i hebe niczym drzewo rosła i rozgałęziała się . Niejeden twierdził ,że rząd okłamuje ludzi ,że to nie by żaden meteoryt tylko to obcy tam lądowali , bo chcieli ludziom przekazać tajemnice nieśmiertelności , ale rząd ich zaatakował , kilku z nich pojmał i poddał eksperymentom w tajnej bazie. Rząd miał zawiązać spisek aby młodość zapewnić tylko garstce najbogatszych , a resztę ludzi zostawić na pastwę chorób i starzenia się. To wszystko tylko rozpalało wyobraźnię , co napędzało luksusową turystykę . Ziemianie i Ziemianki wybierali się w trwającą trzy lata podróż po Układzie Słonecznym zwiedzając planety, i księżyce. Na takim szlaku nie mogło zabraknąć Plutona i miejsca gdzie do ludzi dotarła obca cywilizacja, z cudownym lekiem wieczności .

I na jakąś taką właśnie wycieczkę czekali piraci. Udało im się niepostrzeżenie , a przynajmniej tak im się wydawało dotrzeć do Plutona i zaczaić się w okolicy odwiedzanej co parę miesięcy przez kosmicznych turystów. Wylądowali na lodowej planecie .Niemir skończył uaktywniać programy maskujące i wkroczył do kantyny, miejsca w którym załoga statku spotykała się po służbie. Pozostało im tylko czekanie na jakiś statek turystyczny. Kilka miesięcy a może i rok . W takich wyprawach czas nie grał dużej roli . W koloniach górniczych kapłani zakazali używania jakichkolwiek narkotyków ,z wyjątkiem starego , poczciwego alkoholu. W kantynie po służbie było go pod dostatkiem. Nie był też tak groźną substancja jak kiedyś na Ziemi. Wynaleziono odtruwacze , które w czasie snu błyskawicznie usuwały z organizmu sam alkohol jak i inne trucizny z nim związane.
Niemir przepił do dowódcy , poczciwego złośliwego satyra., do którego zwracali się Rudy Powodem nadania mu takiej a nie innej ksywki był fakt ,że miał rudą czuprynę, .Cudowna potencja ludzkich skojarzeń przynosi czasem fantastyczne , niewiarygodne wręcz efekty. Takim niewiarygodnym odległym skojarzeniem było nazwanie rudego Rudym.
- założę się ,że nie znajdziesz ani jednego okrucha meteorytu – Niemir zaczepił go- mamy dużo czasu, może jako były specjalista od surowców byś wyszedł na zewnątrz i spróbował chociaż poszukać.
- sam se wyjdź – odpalił rudy- oni wszystko wyzbierali , to co se będę tyłek odmrażał- tak tłumaczył swoją decyzję – jak masz ochotę to proszę bardzo. Nikt cie, a już na pewno nie ja nie trzyma cie w cieple przy wódeczce. Dzisiaj mamy prawie lato , na powierzchni Plutona jest jedynie 220 stopni poniżej zera i masa błota azotowego . Idealne warunki na relaksujący spacer
- robię zakład że coś znajdę – Nimir wyciągnął rękę w stronę kapitana
- dobrze .Jak przegrasz to będziesz kicał przez dziesięć minut tutaj po kantynie i powtarzał . Jestem mały głupek jestem mały głupek . I co , stoi - rudy też wyciągnął rękę
- stoi – uścisnęli się na znak że zakład został zawarty.
- aby nie tracić czasu wyruszam jutro. Biorę tego starego łazika.
- dobra – zgodził się Rudy- na wszelki wypadek weź więcej zapasów , różnie może być.
 
Niemir ostrożnie posuwał się po zamarzniętej powierzchni planety. Cieszył się ,ze tak łatwo przyszło mu zmanipulować kapitana. Trzy lata temu zaciągnął się na tą parszywą łajbę tylko w tym celu , aby dotrzeć tutaj i znaleźć przynajmniej jeden zagubiony gdzieś okruch dziwnego meteorytu.
Już przed zaokrętowaniem się na okręt wiedział ,że jeden z ziemskich satelitów Plutona się rozbił o planetę , a drugi ze starości stał się i głuchy i ślepy. Takiej okazji nie można był przegapić. Straszliwie zbiurokratyzowana Ziemia dostarczy nowe najwcześniej za pięć lat . Teraz wystarczyło załapać się na członka załogi i poinformować o tych faktach Rudego , zaszczepić mu wizję łatwego i bogatego jasyru jaki można zdobyć na Plutonie. Łazik mimo że był stary był tak wyposażony i podrasowany przez Niemira ,że stanowił najnowocześniejsze cudo techniki. Ponieważ mężczyzna odpowiadał za roboty bojowe i generalnie za cały sprzęt nikt nie spostrzegł ,że ten systematycznie przy użyciu robotów montował na nim najnowocześniejsze systemy wykrywania geologicznego , podtrzymywania życia , wyrafinowane systemy napędowe . Po pięciu dniach bezowocnych poszukiwań czujniki zatrzymały pojazd .Przed ni rozwierała się głęboka szczelina szeroka na trzydzieści metrów . Długa na kilkadziesiąt kilometrów. Ale był na to przygotowany . Mały robot pomógł łazikowi przerzucić prze szczelinę leciutki, ale o gigantycznej wytrzymałości grafenową kładkę, po której pojazd spokojnie przejechał na druga stronę. Wytrzymałość kładki nie miała na Plutonie takiego znaczeni jak na Ziemi , bo ciążenie wynosiło ułamek ziemskiego. Po kolejnych dniach bezowocnych poszukiwań Niemir został wezwany przez Rudego , który spieprzył go na funty za sam fakt ,że musiał użyć łączności, która mogła ich zdekonspirować.
- masz natychmiast wracać .To już prawie dwa tygodnie- krzyczał – paliwa starczy tylko na powrót, jak pojedziesz dalej, to nie będziesz miał jak wrócić. A ja nie mam zamiaru wysyłać całej ekspedycji ratunkowej po jakiegoś durnia .
Niemir udał że nie odebrał sygnału i parł dalej . Choćby nie wiem co nie zamierzał wracać na statek z pustymi rękami . Trzy lata na marne. Dał sobie jeszcze jeden dzień. Zrozpaczony zapadał w stan letargu wyczekując daremnie na sygnał czujników,który by oznaczał ,że coś w końcu znalazły .Pisk detektora wyrwał zaczął świdrować przestrzeń. Gdzieś tam w odległości kilkuset metrów znajdował się bryła bogata w metale . Łazik ruszył dziarsko w jej kierunku. Zatrzymał się przed kolejna rozpadlina . To w niej przyrządy geologiczne wykryły fragment meteorytu .Niemir wyszedł z maszyny i asekurując się stanął na skraju przepaści. To dlatego Ziemianie nie wydobyli tego kawałka. Po pierwsze nie zawierał pierwiastka hebe , ani żadnego innego transuranowca ,po drugie ryzyko ,że ściany rozpadliny się zapadną było zbyt duże. Mężczyzna nie wahał się ani chwili . Jeden koniec liny przyczepił do łazika, a drugi do siebie. Zaczął się powoli opuszczać. Detektor piszczał mu uszy coraz głośniej . Po zjechaniu kilkuset metrów lampa jego hełmu wyłuskała nieduży kawałek skały. Mały jak mały , nie Ziemi ważyłby ze sto kilo Nabożnie dotknął ja rękawicą, po czym przymocował na stałe do swojego skafandra specjalnymi klamrami . Łazik zaczął wciągać linę z kosmonautą do góry. I kamieniem oczywiście . Nagle wciągarka przestała działać . Zostało z dwieście metrów. Niemir skontaktował się z łazikiem . Najzwyczajniej w świecie jakiś element w temperaturze minus 230 stopni Celsjusza przestał działać. Wciągarka definitywnie zdechła . Obwieszony sporym kawałkiem meteorytu Niemir był skazany tylko na siebie. Nad rozpadlina pojawił się największy z pięciu księżyców Plutona Charon , nazwany tak na cześć przewoźnika do świata umarłych. Niemir mocno chwycił jedna ręką line ,która była jedynym łącznikiem pomiędzy nim łazikiem, a bazą, a światem żywych. Podciągnął się , drugą ręką chwycił line wyżej , już był dwadzieścia centymetrów dalej od konieczności skorzystania z usług piekielnego przewoźnika . Po kilku minutach był już na powierzchni. Zrobił to bez trudu , bo grawitacja na planecie karłowatej była minimalna , a on sam ważył ułamek tego co na Ziemi . Jeszcze tylko zwinął wykonaną w nanotechnologii line i wrzucił ją niedbale do luku , razem ze skała. Robot odłupał mu mały , parokilogramowy kawałek, który zabrał do kabiny pojazdu.
- wracam – zakomunikował krótko na statek i zaczął mozolną drogę powrotna. Był wyczerpany , ale i rozluźniony. Miał w ręce swój okruch zagadkowego meteorytu , który kosztował go parę lat życia w towarzystwie piratów i parokrotny udział w łupieżczych akcjach , których głównym celem było zdobycie jasyru. Ułożył się wygodnie do snu , w który zapadł niemal natychmiast.
Najpierw dostał solidnego kopa od Rudego ,na który całkowicie zasłużył , ale potem piraci urządzili na jego cześć ostra balangę w kantynie. Każdy z nich dostał od Niemira po niewielkim okruchu skały. Doceniali to , bo były to naprawdę wartościowe pamiątki ,w każdej chwili łatwe w koloniach do spieniężenia. Nie omieszkali oczywiście sprawdzić licznikami czy nie ma jakimś cudem w ich okruchach hebe
 
Niemir swój kawałek położył na stoliku. Przypatrywał mu się uważnie przez chwilę, dłonią badał powierzchnię. Wiedział ,że musi tam coś być , coś bardzo cennego , co ziemscy naukowcy poddani biurokratycznej tresurze przeoczyli. Trzeba tylko zadać inne pytanie , popatrzeć z innej perspektywy , pozwolić ciekawości , tej tak ludzkiej cesze zdominować umysł, przybrać pierwotną postać , czerpać dziecięcą radość z poznania.
 
Teraz piratom pozostało tylko cierpliwie czekać na jakiś statek wycieczkowy. Anteny odbiorcze bezustannie przeczesywały przestrzeń w poszukiwaniu sygnału ,że ofiara się zbliża. Po tygodniu już wiedzieli ,że wyprawa tutaj to był dobry pomysł. Turyści z Ziemi się zbliżali w kierunku Plutona, w ich kierunku.
 
Ziemski okręt wszedł na orbitę Plutona . Był to luksusowy statek przeznaczony dla zamożnych Ziemian, którzy zapragnęli pozwiedzać Układ Słoneczny. Fanaberia , która zabierała trzy lata. A czasem nawet więcej . Najbardziej popularny miejscem wycieczek z Ziemi był Mars ze swoja największą górą w Układzie Słoneczny Mons Olimpus wznosząca się dwadzieścia jeden kilometrów ponad średnią powierzchnie planety. Jest to wulkan , którego krater na szczycie jest długi na osiemdziesiąt pięć kilometrów , szeroki na sześćdziesiąt , a głęboki na trzy. Na Marsie była już spora ludzka kolonia. Co cztery lata odbywały się zawody polegające na tym kto szybciej z podnóża tej góry dotrze najpierw na szczyt, apotem na dno krateru . Wyprawa na Plutona była jednak dużo bardziej ekstrawagancka , no i oczywiście o niebo droższa .
 
Pluton był najdalszym peryferium faktycznie kontrolowanym przez Ziemię. Dalsze rejony Pasa Kuipera należały do strefy wpływów koloni górniczych. Faktycznie, bo formalnie Ziemi nigdy nie uznała niepodległości koloni , cały czas deklarowała ,że prawnie cały Układ Słoneczny w tym cały obłok Ooorta do niej należy. Zwyciężyła , przynajmniej na razie ekonomia , bo ten podział stref wpływów miał swoje merkantylistyczne uzasadnienie. Pomimo tego ,że formalnie z punktu widzenia rządu ziemskiego kolonie podlegały jurysdykcji i ordynacjo podatkowej w tym ubezpieczeniom ziemskim oraz wszystkim regulacjom typu bhp , to niezależność górników od biurokracji i regulacji ziemskich spowodowała że eksploatowali tak niewiarygodnie efektywnie i tanio asteroidy , komety i inne źródła surowców. ,że korporacjom za cichym przyzwoleniem rządu bardziej opłacało się kupować surowce od koloni ,niż samemu je wydobywać. Zresztą górnicy niszczyli wszystkie statki i roboty, które przekraczały linie orbity Plutona ,i zapuszczały się w obręb ich obszarów wydobywczych , a ponieważ planeta ta okrążała Słońce po elipsie , tak że czasem była bliżej gwiazdy niż Neptun przyjęli jako linię demarkacyjną odległość 40 jednostek astronomicznych od niej Wszystkie próby dokonywane przez korporacje ziemskie, czy to penetracji , czy przejęcia najbogatszych surowce asteroid kończyły się niepowodzeniem. Nawet piractwo , które pojawiło się bardzo szybko po zdobyciu niezależności przez kolonie i dawało się we znaki Ziemianom nie było przeszkodą do robienia dobrych interesów pomiędzy ziemskimi korporacjami i górnikami. W końcu te kilka dziewczyn , patentów , technologi, które padały łupem piratów były tylko małym kosztem w stosunku do strumienie tanich surowców płynących na Ziemie i gigantycznych zysków jakie wszyscy zaangażowani w to czerpali. Zresztą członkami rządu ziemskiego byli ci sami oligarchowie , którzy posiadali udziały w korporacjach handlujących z koloniami .
 
Ze statku wycieczkowego wychynął mniejszy ,który miał dotrzeć w miejsce rozbicia meteorytu .W zasadzie nie rozbił się on o powierzchnię planety, ale rozpadł się z nieznanych powodów nad powierzchnia. Niemir był już przygotowany od dłuższego czasu . Jego wczep zakorzeniony mocno w mózgu pozwalał mu uzyskać kontrolę nad całym pirackim statkiem , całą chmura informatyczna , nad robotami. Dawało mu to ogromne możliwości. Najpierw znalazł lukę w systemach zabezpieczających ziemskiego lądownika i przejął kontrole nad nim. Stamtąd już bez trudu pokonał zabezpieczenia orbitera i go oślepił , tak że ten przekazywał fałszywe dane na mostek kapitański .Poczekał aż lądownik rozpocznie procedurę otwarcia luków i w tym momencie zaatakował bojowymi robotami abordażowymi Maszyny kontrolowane i kierowane przez Niemira bez trudu wdarły się do statku , bez trudu umieściły narkotyczny gaz usypiający do centralnego systemu klimatyzacji. Obrony nie było żadnej,bo Niemir kontrolował również ziemski roboty obronne, systemy komunikacyjne,śluzy,dosłownie wszystko .Teraz wystarczyło poczekać parę minut ,aż wszyscy zapadną w sen i zacząć brać jasyr. Roboty ruszyły na poszukiwanie kobiet . Ich manipultory pobierały kilka komórek , czujniki sprawdzały wiek , i jeśli były spełnione kryteria ładowały do specjalnych skafandrów i przetransportowywały do statku piratów a potem znowu wracał po kolejna niewolnicę. I tak aż pozbierały wszystkie młode kobiety. Resztą już znacie.
 
Zjawisko piractwa było tak stare jak druga łódka jaka zbudował Homo Sapiens. Pierwsza nie mogła być łodzią piracką ,bo nie było nic oprócz niej do złupienia na wodzie, ale kto wie, ta druga została zbudowana, może tylko po aby móc ograbić tą pierwsza. Teraz , kiedy ludzie dotarli najpierw do Pasa Asteroid , a potem do Pasa Kuipera piractwo weszło w nową fazę. Kiedyś Anglicy łupili hiszpańskie konwoje wiozące złoto i srebro z kopalń Nowego Świata do Hiszpanii . Teraz też chodzi o złoto, platyne hel3,pierwiastki ziem rzadkich rzadkie izotopy wydobywane przez górników z asteroid , planet karłowatych, rumoru skalnego i czego się tylko dało ,jeśli tylko zawierało jakieś cenne surowce.
 
Statek piracki szczęśliwie wystartował i był już w drodze powrotnej do koloni. Za ich plecami potężna eksplozja zniszczyła lądownik,zacierając całkowicie ślady napaści i porwania Ziemianek . Niemir i rudy popatrzyli na siebie podejrzliwie . Nie było w planie niszczenia lądownika i zabijania kilkuset znajdujących się tam osób .Niemir tak przeprogramował jego inteligentne systemy operacyjne ,że dopiero po trzech dniach miały zacząć przekazywać prawdziwe informacje do orbitera . Mózg mężczyzny uruchomił wczep kwantowy i wszedł w chmurę informacyjna szukając odpowiedzi dlaczego wybuch nastąpił. Jego głowa była oparta na fotelu, zapadł w stan letargu . Przypomniał sobie wszystko . W czasie przejmowania kontroli nad lądownikiem przejrzał cały system pod kątem zagrożeń jakie mogły na nich z jego strony czekać. Ponieważ całkowicie sparaliżował całą chmurę informacyjną ich statku i kontrolował wszystkie decyzje jakie różnego rodzaju inteligentne programy mogły podjąć zlekceważył dziwny, ziemski program ,o charakterze trojana , ukryty w zakamarkach . Złośliwy niezwykle wyrafinowany i zaawansowany program przejął kontrole nad sterowaniem dopływem paliwa do silników. Wybuch miał nastąpić w dwie godziny po lądowaniu. Był zdziwiony że , który na pewno był na statu tego nie wykrył . Musiał być bardzo slaby .Niemir wywołał hologram i pokazał rudemu przyczynę eksplozji
- to był zamach – powiedział - ale dlaczego go dokonano, i w jakim celu , tego nie wiem , może walka korporacji o rynek , chociaż wątpię, bo za Ziemi wszystkie działają w zmowie . Najprawdopodobniej był to porachunki świata przestępczego
- nie zawracajmy sobie tym głowy- odpowiedział Rudy- dla nas to sama korzyść . Ślady uprowadzenia jasyru zatarte, nawet nie będzie wysłania za nami okrętów. Wreszcie czeka nas spokojna podróż, bez ciągłego wypatrywania pościgu. Idź wypocząć , odwaliłeś dzisiaj kawał roboty – dodał
- a czy mógłbym w ramach premii- zaczął
- nic z tego- Rudy przerwał mu gwałtownie- śmierdziuch zostaje u ciebie. Zgodnie z regulaminem , przydział łupu jest decyzją nieodwołalna. Trochę się zagalopowałem , ale sam rozumiesz , nie ma już odwrotu.
Niemir był tak zły ,że nawet nie popatrzył na dowódce , tylko wstał i ruszył w stronę swojej kajuty . Kroku nie miał najweselszego, nastroju też. Po drodze wstąpił do magazynu , gdzie drukarki zgodnie z jego zamówieniem wydrukowały specjalistyczne filtry do nosa , takie jakich używają w prosektoriach , czy w czasie wydobywani ciał ofiar jakichś katastrof , o ile oczywiście kopalnia, czy też inne tego miejsce posiadało sztuczna ziemska atmosferę. Po prostu tam , gdzie ma się do czynienia z rozkładającymi się zwłokami. Drzwi kabiny się otworzyły przed nim , wszedł do środka.
Dziewczyna zobaczyła jego zatyczki w nosie
- możesz już je wyjąć – odezwała się -zdążyłam chwilowo oczywiście pozbyć się zapachu. Porządnie się wymyłam i zdezynfekowałam. Nic już nie czuć
Mężczyzna chwilę się zastanowił , wyraźnie nie dowierzał jej . Smród jak panował w kabinie przed jego wyjściem był niemożliwy do wytrzymania . Jednak zaczął powoli wyjmować filtr z jednej dziurki, gotów natychmiast go wepchnąć z powrotem , jak tylko odór go uderzy. Nic takiego się nie stało. Nie tylko, że wyziewy zniknęły ,ale w całej kajucie unosił się przyjemny zapach doskonałych perfum. Skierował się do łazienki, aby wziąć prysznic przebrać spocone rzeczy .dziewczyna odwróciła się za nim i zobaczyła ,że z jego potylicy wystaje malutkie obudowane urządzenie.
- hej ty- zatrzymała go – skąd taki cienias jak ty ma wczep , zresztą to wygląda na atrapę , cwaniaczku- celowo go obrażała. Chciała się zorientować do jakich granic może się z tym górniczym pomiotem posunąć.
Niemir odwrócił się do niej. Nie chciał chorej wariatki rozdrażniać , Zalecał sobie spokój , spokój i jeszcze raz spokój . I dobre traktowani biednej , chyba lekko niedorozwiniętej umysłowo istoty
- niestety to oryginał – odpowiedział na jej zaczepkę , ale nie ja o tym decydowałem . To była decyzja ojca. Mój młodszy brat zmarł przy pierwszej implantacji, ja zaś przez trzy miesiące walczyłem o życie Był obłąkany na punkcie zrobienia przeze mnie kariery. Na nic nie patrzył Pierwszy wczep miałem w wieku dwunastu lat .Byłem normalnym ,zdolnym wesołym dzieckiem. Przeklinam ten dzień i ojca też.
- ile implantacji przeszedłeś , na jakim poziomi jesteś - ciągle była niesyta wiedzy – na moje oko, patrząc na twoją fizjonomie i taka nieruchawość umysłowa maksimum dwie. Każda kolejna implantacja niesie ryzyko śmierci , kalectwa lub w najlepszym razie utraty kontaktu z wczepem.
- nawet nie chcę o tym mówić. Czy wiesz ,że nigdy już tego się nie pozbędę ,że mój mózg wszedł w taka symbiozę z tym artefaktem techniki ,że nie jest już w stanie samodzielnie funkcjonować- powiedział z goryczą – mam piątkę -rzucił i poszedł do łazienki.
Dziewczyna i tak ucichła , dolna szczęka lekko jej opadała, na twarzy zastygł na dłuższą chwile wyraz zaskoczenia, zdumienia i niedowierzania. Na Ziemi wystarczyło mieć dwójkę, aby dobrze żyć na wysokich stanowiskach w korporacjach, z trójką zostawało się administratorem koloni na Marsie , z czwórką kontrolowało wojenne eskadry bojowe, A piątka dawała tak ogromne możliwości, że bano się ludzi je mających i starano wykorzystać jedynie do pracy naukowej , ale nie wszyscy byli w tym kierunku uzdolnieni ,i żaden wczep nic tu nie pomoże. Nikogo takiego z piątką osobiście nie spotkała, słyszała o kilkunastu takich ludziach na Ziemi. A tu patrz, górnik, tandetny piracik ma piętkę.
Kiedy wyszedł wcale nie zamierzała mu odpuścić. Po prostu nie dowierzała mu, wyglądał na mitomana.
- już wszystko wiem , masz taki mały mózg ,że wczepy bez żadnych zagrożeń dal ciebie się tam mieściły
- słuchaj no niewolnico – Niemir w końcu się zdenerwował – za twoja impertynencję mogą cię zadać kary cielesne , aby cię przywołać do porządku
- no to spróbuj , górniczyno , no dotknij mnie tylko, gdziekolwiek, tak dla próby
Niemir nie miał zamiaru ani jej dotykać, ani tym bardziej uderzać , ale dziewczyna przekroczyła wszelkie granice taktu. Podszedł do niej i delikatnie klepnął ją w tyłek. Poczuł uderzenie pięścią w krocze, potem drug a w kark i już leżał zwijając się z bólu na podłodze
- ty chamie, ty prostaku – prawie krzyczała, nie mogłeś mnie dotknąć w ramie , tylko musiałeś tymi brudnymi łapami obmacywać mój tyłek – i dodała mu jeszcze solidnego kopniaka w brzuch
Niemirowi wszystkie gwiazdy Drogi Mlecznej wirowały prze oczyma . Leżał z jakieś piętnaście minut, dopiero potem zaczął się pojękują podnosić. Musiała mieć jakieś solidne przeszkolenie wojskowe, albo i służb pomyślał kłębek bólu
- aha , i jeszcze jedno , gdzie ty będziesz spał , bo tu jest tylko jedno łózko – rzuciła się na niego agresywnie
Rzeczywiście w kajucie było jedno łózko ,ale za to tak duże,że nawet trzy osoby mogłyby się na nim swobodnie nim pomieścić. Te wygodne szerokie łóżka to był pomysł Rudego, który słusznie uważał ,że taki
- nie wiem , gdzie ty będziesz spałą , bo ja na łóżku – wycedził prze zęby- jak chcesz to sobie weź dodatkową pościel i możesz też na nim spać, tylko tak , aby mnie nie dotknąć tym twoich trędowatym cielskiem , a jak ci nie pasuje , to wyny na podłogę .A jak znowu spróbujesz użyć siły wobec mnie , swego pana- tutaj przebił siew w jego głosie sarkazm - to wezwę robota bojowego ,zwiąże cię , i przykuje do podłogi tam w kącie Ty nie tylko masz ciało chore , ale jeszcze bardziej mózg.
Do dziewczyny chyba w końcu coś dotarło , bo bez dyskusji wzięła dodatkową pościel i położyła się na wspólnym łożu,jak najdalej od niego.
Przeciągły pisk w uszach wyrwał Niemira ze snu .Musiało to być coś bardzo ważnego ,bo był to alarm najwyższego stopnia . Coś zagrażało istnieniu samego statku. Nie było sensu biec na mostek i tarcic cenny czas .Mężczyzna zamknął oczy , uruchomił wczep i przejął kontrole nad chmura informacyjna statku. Wpadli w fluktuacje czasoprzestrzeni. Zjawisko ,które przeczyło konwencjonalnej fizyce. Polegało ona na tym ,że fragment przestrzeni znikał ,był niewidoczny dla jakichkolwiek instrumentów ,po czym stawał się widoczny po wejściu w niego obserwatora .
Mieli pecha . Pecha to mało powiedziane. Niemir zobaczył potężny rój meteorytów mknący naprzeciw ich okrętowi. Użył wszystkiego,co tylko było dostępne . Lasery , roboty bojowe,działka magnetyczne , antymaterię , ale to wszystko było za mało. Rój był tak gęsty i tak gwałtownie w niego wpadli ,że nie był w stanie obronić statku przed uderzeniami . Skoncentrował się na największych , najgroźniejszych meteorytach , ale kosztem przepuszczania małych okruchów. Pierwsze z nich uderzyły w statek , Próbował za wszelka cenę osłonić kadłub nawet za cenę niszczenia robotów ,które przyjmowały na siebie uderzenia. Ale nic nie pomagało. Coraz większe odłamki skał uderzały w statek powodując coraz poważniejsze zniszczenia. Niemir zdał sobie sprawę ,że za chwilę zaczną przedzierać się przez jego rozpaczliwa obronę pierwsze duże meteoryty , było tylko kwestia czasu ,kiedy statek zostanie zniszczony .Przegrał ,a z nim cała załoga i jasyr. Tamci byli jeszcze nieświadomi, ale on przygotował się na nieuchronna śmierć.
- jeżeli wierzysz jakiegoś Boga, to zacznij się do niego modlić ,bo za chwile wszyscy zginiemy -odezwał się do dziewczyny.
Niewolnica instynktownie poczuła ,że mówi prawdę ,śmiertelna prawdę
- daj mi dostęp do chmury- potrząsnęła nim -ja tez ma wczep. Przynajmniej ci pomogę – jej głos był zdecydowany.
- potrzebna byłaby zgoda dowódcy, a na to nie ma już czasu . Jeśli boisz się stanąć twarzą w twarz ze śmiercią , to możesz chwycić mnie za rękę- nawet teraz stać go było na żarty. Ponure
-w takim razie daj mi dostęp do swojego wczepu – brzmiało to jak komenda
- ty chyba nie wiesz co mówisz , a ja jeszcze nie oszalałem – sprzeciwił się – dziewięćdziesiąt procent prób połączeń dwóch wczepów kończy się uszkodzeniem mózgu ,nie zamierzam stać się roślina – popatrzył na nią i zdał sobie sprawę,że robi z siebie w jej oczach skończonego kretyna . Bo jakie znaczenie ma zniszczenie mózgu w sytuacji i tak pewnej śmierci. Zwolnił blokady , dziewczyna już czekała ,była gotowa . Niemir czekał na coś w rodzaju spalenia mózgu, poprzedzającego śmierć .Nic takiego nie nastąpiło .Ich mozgi się sprzęgły. Niemir zaczął strzelać w kierunku pustych punktów przestrzeni. Coś musiało z tym połączeniem się z dziewczyna pójść nie tak. Przyspieszył tylko zniszczenie statku . A jednak się mylił .W ostrzelanych pustych dotąd punktach pojawiły się meteoryty .Były natychmiast anihilowane. Zdał sobie sprawę ,że jest wstanie przewidzieć ,gdzie pojawią się okruchy skał ,pomimo tego ,że instrumenty statku nie były w stanie ich wykryć. Odprężył się . Przy takich nowych jego możliwościach rój był mu niestraszny . Co nie oznaczało ,że nie musiał się w pełni skoncentrować. Pomimo tego ,że wyrąbywał sobie w nim drogę z niezwykła łatwością to kolejne siedem godzin chronienia pojazdu i odstrzeliwania meteorów wyczerpało Niemira i dziewczynę W pewnym momencie zobaczył dziurę ,przerwę w strumieniu kosmicznych okruchów i wydostał statek na obszar pustej przestrzeni. Obok , w coraz większej odległości mknęło niestrudzenie, nieprzerwanie rumowisko ,. Byli bezpieczni . Niemir odłączył się od chmury statku. Był już niepotrzebny. Do prowadzenia statku wystarczył zwykły automatyczny pilot Program kontrolujący lot pojazdu kosmicznego. Rozłączył się tez wczepem Ziemianki. Nie zamienili ani słowa ze sobą .Oboje byli całkowicie wyczerpani. Zapadli w rodzaj narkoleptycznego snu. Po dwudziestu godzinach obudzili się prawie równocześnie.
- byłaś niesamowita – odezwał się do dziewczyny- masz ogromne możliwości- dalej ją komplementował – jakiej jesteś klasy? Założę się że piątej.
- piątej tak jak ty- potwierdziła – ty też nie jesteś najgorszy – rzuciła pochwałę . Nie powiedziała mu co naprawdę myśli . Kiedy ich wczepy połączyły możliwości ich mózgów została zmuszona przez umysł Niemira do dokonania skomplikowanych,dziwnych obliczeń ,których sensu nie znała. do czasu ,aż zobaczyła jak łamiąc zasady praw informacji w fizyce był w stanie przewidzieć kiedy i gdzie pojawiają się meteoryty. Zrobił rzecz niemożliwą i niepojętą Nigdy nie słyszała o nikim , kto miałby takie możliwości jak ten człowiek. Nie chciała zdradzić się przed nim jak wielkie wrażenie na niej to wywarło. Gdyby tylko udało się go jakoś ściągnąć na Ziemię. W końcu była Ziemianką ,należącą do elity. Z początku zależało jej tylko na na przeczekani w towarzystwie tego głupiego barbarzyńcy porwania i wyrwania się z niewoli. Teraz zaczęła się zastanawiać jak tego nieświadomego swego talentu faceta wciągnąć w pułapkę i dostarczyć na Ziemię. Do tego udało im się połączyć wczepy , byli teraz ewenementem , osobliwością , bo ponieważ szansa ,że z takiego połączenia wyjdzie się bez uszkodzenia mózgu wynosiła jak jeden do dziesięciu. Co prawda na Ziemi udało się stworzyć sporo takich par , głównie z kryminalistów, którym dawano w zamian amnestie ,ale uzyskano jedynie jedno sprzężenie na drugim poziomie , a w ich wypadku chodziło o najwyższą klasę, coś co nikomu nawet się nie śniło. Badania nad ich dwójka mogłyby przynieść przełom.
Niemir poczuł coś dziwnego , czyjąś obecność na obrzeżach swoje jaźni .Sprawdził blokady swojego wczepu. Działały prawidłowo ,ale na wszelki wypadek je wzmocnił. Jednak poczucie obecności obcego w umyśle pozostało . Zaczął gorączkowo uruchamiać programy naprawcze , śledzące , analityczne. Jego mózg i wczep wręcz grzały się próbują rozwiązać problem . W końcu znalazł źródło problemu. Blokady i zamki działały na wszystko ,tylko nie na wczep dziewczyny. W żaden sposób nie mógł zablokować jej dostępu do swojego wczepu. Pomyślał ,że to efekt wczorajszego połączenia, i że to jest jego skutek. Aby się upewnić ,że tak jest spróbował wejść do wczepu niewolnicy . Nie udało mu się , ani za pierwszym, ani za dziesiątym podejściem
-nieładnie- usłyszał – co byś powiedział gdybym to ja próbowała wedrzeć się do ciebie. Myślałeś ,że nie zauważę twoich prób?
- to przypadek , jakaś taka spontaniczna reakcja po wczorajszym -niezdarnie kłamał. Ucieszył się jednak,bo ze słów dziewczyny wynikało,że nie zdaje sobie sprawy z tego ,że jego wczep stoi dla niej otworem. Ma więc czas na znalezienie jakiego sposoby, aby zablokować jej dostęp ,zanim się ona zorientuje,że jest bezbronny.
Dziewczyna uśmiechnęła się pod ażurowa zasłoną skrywającą jej oszpecona wrzodami twarz.
- z niego to jednak prawdziwy głupek- pomyślała do siebie -nie zdaje nawet sobie sprawy ,że ona celowo stworzyła w jego systemie zabezpieczeń furtkę dla siebie. Pewnie już przeszukał wszystkie programy zabezpieczające wczep . I oczywiście ni nie znalazł , żadnego błędu. Prawie że się roześmiała na głos, kiedy przypominała sobie ostatnie kilka minut, kiedy ich wczepy były sprzężone. W czasie, kiedy on wyrywał statek ze strumienia meteorów ona gorączkowo szukała sposobu na złamanie jego zabezpieczeń. I w końcu znalazła .Nie bez powodu uchodziła za jedną z najbardziej inteligentnych kobiet na Ziemi. Dokonanie jakichkolwiek zmian w oprogramowaniu wczepu nic by nie dało. Niemirowi wystarczyłoby kilka minut ,aby to wykryć i usunąć. Ba od razu by się się zorientował ,że to jej sprawka. Doszła do wniosku ,że wrota do niego musi stworzyć bezpośrednio w jego mózgu i umyśle. Prześliznęła się do jego układu libmicznego , a tam do interesującego ją układu nagrody. Tam udało się jej wdrukować swoja obecność jako coś bardzo przyjemnego, coś czemu nie może się oprzeć. To wystarczyło. To nie złamanie kodów wczepu zapewniało jej swobodny dostęp .to on sam,to jego własny mózg bezwiednie zdejmował dla niej zabezpieczenia i obezwładniał programy blokujące .Co ciekawe, jego umysł tego nawet nie dostrzegał ona sama mogła działać na niego irytująco, ba mógł czuć do niej niechęć ale biologia jego mózgu na podstawowym poziomie wiedziała i robiła swoje.

Koniec rozdziału pierwszego  
link do rozdziału drugiego http://naszeblogi.pl/59524-powiesc-pas-kuipera-rozdzial-drugi

Oddaję państwu pierwszy rozdział nowej książki pod roboczym tytułem „Pas Kuipera” . Jeśli macie państwo jakieś uwagi , nawet najbardziej krytyczne , to proszę się nimi ze mną podzielić. Będę za nie wdzięczny.

Marek Mojsiewicz
Ci z Państwa ,którzy chcą otrzymać informację o publikacji kolejnych rozdziałów Pasa Kuipera zapraszam do polubienie na facebooku strony Klechda Krakowska „ Klechda Krakowska”, na której oprócz informacji o Klechdzie Krakowskiej będą się znajdowały informacje o drugiej powieści , czyli właśnie o „Pasie Kuipera „

Marek Mojsiewicz „Klechda Krakowska"„
Rozdziały 1„ Dobre złego początki „ Na końcu którego będzie o bogini Kali „ „Nie należy nerwosolu pić na oko „ O rzeźbie Niosącego Światło „Impreza u Starskiego „           
                6 „Tych filmów już się oglądać nie da „ „ Mutant „  8 „ Anne Vanderbilt „ 9 „ Fenotyp rozszerzony. Lamborghini „ 10. „ Spisek w służbach specjalnych „  11.„ Marzenia ministra o łapówkach „  12. „ Niemierz i kontakt z cybernetyką „ 13„ Piękna kobieta zawsze należy do silniejszego „  14 ” Z ogoloną głowa, przykuty do Jej rydwanu „

Ci z Państwa , którzy chcieliby wesprzeć finansowo moją działalność blogerską mogą to zrobić wpłacając dowolną kwotę w formie darowizny na moje konto bankowe
Nazwa banku Kasa Stefczyka , Marek Mojsiewicz , numer konta 39 7999 9995 0651 6233 3003 0001 
Serdecznie dziękuję

Opinie użytkowników
Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.
Obrazek użytkownika ość

Ciekawie się zaczyna. Lubię takie tematy.
Tylko dobry korektor by się przydał, bo tekst czasami wygląda jakby go automat przetłumaczył z innego języka. Często brak liter w słowach.
Jednak nie mogę się doczekać na ciąg dalszy.

Obrazek użytkownika Marek Mojsiewicz

Z korektą to mój odwieczny problem. Musze kogoś znaleźć , lepszego ode mnie.
Na razie muszę wrócić do Klechdy i ja poprawić i uzupełnić .Prawdopodobnie będę chciał ja wydać w formie e-booka .I siłą rzeczy korekta musi być zrobiona.
W międzyczasie postaram się napisać kolejne dwa rozdziały Kuipera.
Pozdrawiam serdecznie

Obrazek użytkownika Ewa G

Interesujące... (w dialogach brak interpunkcji - kwestie powinny zaczynać się dużą literą, a na końcu kropka). Za mało, żeby móc powiedzieć coś więcej o bohaterach.

Obrazek użytkownika Marek Mojsiewicz

Dziękuje za komentarz.
Z grubsza mam już całą książkę w głowie, ale w trakcie pisania zawsze następują zmiany. Po pierwszych trzech rozdziałach profile osobowościowe bohaterów powinienem ostatecznie zarysować
Pozdrawiam serdecznie

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl
Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.