Obecny system wyborczy, to nie system a burdel

Burdel celowo sprokurowany przez mądrzejsze i lepiej wiedzące od prostaków elyty.
Oddałbym wszystkie pieniądze, aby zrozumieć czym kierowali się decydenci majstrując przy naszym niby to proporcjonalnym systemie, który zmieniany już był kilkukrotnie, bez jakiegoś szczególnego nagłaśniania sprawy (bo po co, „my” wiemy lepiej), mimo to cały czas te zmieniane systemy występują pod jedną nazwą „systemu proporcjonalnego”.
To tak jak w kiepskim żarcie, w którym kelner kolejno podaje nie to co zamawialiśmy i cały czas argumentuje: „ale o co chodzi? to zupa, i to zupa, to drugie, i to drugie, to ciastko i to ciastko…”
            Jedynym wyraźnie zauważalnym efektem tych zmian były niby to drobne przesunięcia w granicach okręgów wyborczych, co ja tłumaczę manipulacjami przeprowadzanymi w oparciu o obliczenia matematyczne i statystyki, w celu uszczknięcia dla siebie dodatkowych kilku mandatów. Z demokracją i z wybieraniem przedstawicieli nie ma to zbyt wiele wspólnego.
 
Przedstawię teraz próbkę ustalania wyników w wyborach w Polsce – w praktyce można będzie prześledzić prostotę, sprawiedliwość i reprezentatywność stosownych u nas metod proporcjonalnych. – [próbkę przenoszę na koniec tekstu, jako najżmudniejszą, której 98% czytelników nie przebrnie]*
 
Historycznie koncepcje systemów proporcjonalnych pojawiły się wraz ze wzrostem masowości partii politycznych, które zaczęły się rozrastać dopiero pod koniec XVIII w. obejmując swym zasięgiem ideologicznym obszar całego kraju, w jakimś znaczącym stopniu rzędu kilkunastu procent, co nie musiało mieć żadnego przełożenia na wyniki w okręgach jednomandatowych i większościowych.
Dlatego pozbawiono obywateli możliwości wybierania reprezentantów wg. zasady bliskości geograficznej oraz osobistej znajomości osobistych zalet, co kandydatów sytuuje powyżej każdej partyjnej ideologii, gdyż daje możliwość zweryfikowania pięknych słówek i obietnic świadectwem prywatnego życia i historii kandydata, co system ideologiczny – partyjny, skutecznie wyeliminował. Empirycznie i pewnie stwierdzamy to, obserwując kaskadowy przyrost „pomyłek” wyborczych promujących do najwyższych godności państwowych osoby pokroju „ch.j dupa, kamieni kupa, sufler zza pleców itd., itp.
 
Oczywiście, partie polityczne też powinny posiadac reprezentację polityczną, ale nie kosztem istotnych wartości i praw obywatelskich, a zwłaszcza nie kosztem odebrania obywatelom dostępu do biernego prawa wyborczego poprzez zmonopolizowanie tegoż przez skorumpowanych, często na pasku lobby ruskiego, czy pruskiego, czy innego, partyjnych kacyków.
Miejscem dla nich odpowiednim byłby senat, stanowiąc też przeciwwagę dla byc może zbyt partykularnego punktu widzenia prezentowanego przez izbę niższą. Niech tam się wybierają proporcjonalnie, z partyjnych list.
Właściwie wystarczy zamienić zasadę, którą mamy obecnie, a którą jest JOW w senacie i system proporcjonalny w sejmie. Okręgi do senatu mogą byc duże, może byc nawet jeden okręg ogólnopolski, i niech sobie wyliczają, która lista więcej promili dostała. Okręgi do sejmu powinny byc zaś zmniejszone przynajmniej o połowę – żeby żaden szczur i oszust nie przecisnął się przez sito społecznej weryfikacji.
 
Także krytykom systemu JOW twierdzących że poszczególne jego odmiany są niezwykle skomplikowane, odrealnione i psychodeliczne, gratuluję dobrego samopoczucia, jako zwolennikom burdelu systemowego, który zaprezentowałem poniżej, a który znany jest pod nazwą systemu proporcjonalnego.
 
* Przedstawię teraz próbkę ustalania wyników w wyborach w Polsce – w praktyce można będzie prześledzić prostotę, sprawiedliwość i reprezentatywność stosownych u nas metod proporcjonalnych.
 
Jako wstęp do metody proporcjonalnej proponuję Metodę Hare’a. Następnie podam opis dwóch metod stosowanych w Polsce po 1989 r.
 
W pierwotnej wersji wyniki wyborów ustalało się w następujący sposób:
 
Obliczenie tzw. stałego ilorazu wyborczego, tzn. podzielenie ogólnej liczby
głosów oddanych w skali całego kraju przez ogólną liczbę mandatów do obsadzenia
w wyborach, np. 10 mln głosów przez 200 mandatów = 50 tys. Kandydat, który
uzyskał liczbę głosów równą ilorazowi wyborczemu, otrzymywał mandat.
b. Otrzymanie mandatu oznacza „skreślenie" takiego kandydata z listy i badanie
głosów oddanych na następnego kandydata z listy. Operację taką powtarza się ze
wszystkimi nazwiskami, które otrzymały wymaganą większość głosów.
c. Jeżeli po zbadaniu liczby głosów oddanych na wszystkich kandydatów okaże się, że
pozostają mandaty nieobsadzone, wówczas kandydaci, którzy uzyskali liczbę
głosów mniejszą od ilorazu wyborczego, otrzymują mandat przy zastosowaniu
zasady większości względnej.
2. Jak wspomniano wyżej, metodę Hare’a cechuje przyjęcie stałego ilorazu wyborczego,
co nie wyklucza takiego podejścia, w którym iloraz wyborczy może charakteryzować
również zmienność, tzn. jego obliczenie następuje przez podział liczby ważnie oddanych
głosów w określonym okręgu wyborczym przez liczbę mandatów przypadającą do
obsadzenia w tym okręgu. Zmienny iloraz wyborczy wykorzystywany jest w kilku
systemach proporcjonalnych, np. Andrago, Thielego czy Racuse’a. Natomiast do
najpowszechniej znanych i stosowanych należy system największej reszty i system
największej przeciętnej (średniej).
3. System największej reszty
a. Po ustaleniu zmiennego ilorazu wyborczego dzieli się przezeń liczbę głosów
oddanych na każdą listę, a otrzymane w ten sposób liczby całkowite wyznaczają
ilość mandatów przypadających poszczególnym listom.
b. Jeżeli pozostaną (co jest regułą) mandaty nieobsadzone, to przydziela się je
w kolejności tym listom, którym pozostały największe reszty (tzn. największa
niewykorzystana liczba głosów).Przykładowo w okręgu 10-mandatowym oddano
łącznie 173 000 głosów na cztery listy wyborcze:
A = 83 000
B = 56 000
C = 26 000
D = 8 000
przy czym iloraz wyborczy = 17 300.
Oznacza to, że:
– lista A uzyskuje 83 000 : 17 300 = 4,797, tj. 4 mandaty,
– lista B uzyskuje 56 000 : 17 300 = 3,236, tj. 3 mandaty,
– lista C uzyskuje 26 000 : 17 300 = 1,502, tj. 1 mandat,
– lista D uzyskuje 8 000 : 17 300 = 0,462, tj. bez mandatu.
Ponieważ z 10 mandatów obsadzono 8, pozostałe dwa przydziela się zgodnie
z regułą najwyższej reszty.
Pierwszy mandat otrzyma lista A (reszta 0,797), drugi – lista C (reszta 0,502).
Wynik ostatecznego podziału mandatów jest następujący:
– lista A – 5 mandatów,
– lista B – 3 mandaty,
– lista C – 2 mandaty,
– lista D – bez mandatu.
c. Metodę największej reszty stosuje się w wielu krajach Ameryki Łacińskiej. Do
1993 r. obowiązywała we Włoszech.
 
(Stosowano też analogicznie metodę największej średniej, ale tego już nie wklejam.)
 
Metoda d’Hondta
a. Belgijski matematyk V. d’Hondt założył, że liczbę głosów oddanych na każdą z list
dzieli się przez kolejne, całkowite liczby naturalne.
b. Otrzymane w ten sposób ilorazy porządkuje się od największego do najmniejszego.
c. O przyznaniu mandatów liście decyduje kolejność największych ilorazów.
Na ww. przykładzie:
w okręgu jest 10 mandatów do rozdzielenia:
Iloraz lista A (83000)     lista B (56000)    lista C (26000)     lista D (8 000)
1       83 000                 56 000                  26 000                  8 000
2       41 500                 28 000                  13 000             4 000
3       27 666                18 666                   8 666               2 666
4       20 750                14 000                   6 500               2 000
5       16 600                11 200                   5 200              1 600
6       13 833                9 333                     4 333              1 333
 
Znajdujemy 10 największych ilorazów, tj.:83 000, 56 000, 41 500, 28 000,
27 666, 26 000, 20 750, 18 666, 16 600, 14 000.
Wynik ostatecznego podziału mandatów jest następujący:
– lista A – 5 mandatów,
– lista B – 4 mandaty,
– lista C – 1 mandat,
– lista D – bez mandatu.
d. System d’Hondta stosowany jest m.in. w Belgii i Niemczech. W Polsce
przewidywała go ordynacja wyborcza do Sejmu z 28 maja 1993 r. (w wyborach
1993-1997) oraz ordynacja samorządowa w wyborach do rad gmin liczących
powyżej 20 000 mieszkańców, rad powiatów oraz sejmików województw.

 
(Czemu takie założenie przyjął? A tak sobie wydumał.)
 
Metoda Saint-Laquë’a
System ten wykazuje duże podobieństwo do systemu d’Hondta. Stosowany jest w dwóch
wersjach: podstawowej i zmodyfikowanej.
A.
a. Wersja podstawowa przyjmuje, że liczba głosów oddana na każdą z list podlega
dzieleniu nie przez kolejne liczby naturalne, lecz przez kolejne liczby nieparzyste.
b. Otrzymane w ten sposób ilorazy porządkuje się od największego do najmniejszego.
c. O przyznaniu mandatów liście decyduje kolejność największych ilorazów.
B.
a. Wersja zmodyfikowana przyjmuje, że liczba głosów oddanych na każdą z list
podlega dzieleniu przez liczby nieparzyste, z tym że pierwszym dzielnikiem jest
1,4.

b. Otrzymane w ten sposób ilorazy porządkuje się od największego do najmniejszego.
c. O przyznaniu mandatów liście decyduje kolejność największych ilorazów.
Na ww. przykładzie:
w okręgu jest 10 mandatów do rozdzielenia:

(Czemu takie założenie przyjął i czemu nasi włodarze taki system przyjęli? A tak sobie wydumali.)
 
Znajdujemy 10 największych ilorazów, tj.:59 285, 40 000, 27 666, 18 666, 18 571,
16 666, 11 857, 11 200, 9 222, 8 666.
Wynik ostatecznego podziału mandatów jest następujący:
– lista A – 5 mandatów,
– lista B – 3 mandaty,
– lista C – 2 mandaty,
– lista D – bez mandatu.
d. W wersji zmodyfikowanej system ten był stosowany w ordynacji wyborczej do rad
gmin z 1990 r. oraz w ordynacji wyborczej do Sejmu z 1991 r., ale tylko przy
podziale mandatów z list ogólnopolskich. Obowiązywał również w wyborach do
Sejmu na podstawie ordynacji z 12 kwietnia 2001 r.

 
*Korzystałem obficie z esencjonalnej książki „Partie i systemy partyjne” – Wojciech Sokół, więc już nie streszczałem, bo z drugiej strony niby jak? To jest najściślej ujęta „prostota” systemu proporcjonalnego. Wstawki w nawiasach - moje.
 
Podstawowych modeli w systemie proporcjonalnym jest ok. 10. a mogą one dowolnie byc modyfikowane mutowane, w zależności, co programiści od inżynierii społecznej i od strategii wyborczej obmyślą.
 
Powodzenia życzę, żeby za nimi nadążyć i skontrolować, do czego jesteśmy niby uprawnieni i zobowiązani.



Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika NASZ_HENRY

16-05-2015 [18:25] - NASZ_HENRY | Link:

"Oddałbym wszystkie pieniądze..."
Podać konto czy gotówką ;-)

Obrazek użytkownika JacBiel

16-05-2015 [18:36] - JacBiel | Link:

Podac rozwiązanie :-))

Obrazek użytkownika alchymista

17-05-2015 [10:36] - alchymista | Link:

Wszyscy się zgadzamy, że obecna ordynacja jest fatalna. Proponowałbym jednak nie uprawiać ping-ponga i nie porównywać jej z ordynacją większościową, bo to nie ma sensu. Te przeliczniki Hondta i innych baranów są istotnie trudne do ogarnięcia. Natomiast w przypadku JOW bardzo łatwo uchwycić wszystkie ich wady i zalety.
Podstawową zaletą jest prostota i transparentność. Podstawową wadą jest uzależnienie posłów od lokalnych sitw, układów, układzików, wyeliminowanie 2/3 wyborców w okręgach (cenzus wyborczy: posłowie tylko dla lokalnej mafii, reszta wyborców w roli poddanych mafii), petryfikacja wojny polsko-polskiej w formie zinstytucjonalizowanej (JOWy utrwalą partyjność w formie skrajnej), utrwalenie podziału kraju na Zachód i Wschód (ukrainizacja Polski, czyli wyodrębnienie obszarów podobnych do DOnbasu, które mozna łatwo wykroić z "postawu sukna"), wreszcie wysoka przewaga liczby posłów związanych z jakąś formacją post-PO, która wykrystalizuje się w ciągu kilku najbliższych lat. To jest wszystko to, o czym Pan nie pisze, a co jednak trzeba brać pod uwagę. Pan mówi: wyborcy przede wszystkim. A ja mówię: Polska przede wszystkim.
Doświadczenia historyczne z czasów niepodległości (II RP) wskazują na to, że ordynacja proporcjonalna była wówczas powszechnie akceptowana - frekwencja między 68 a 90%. Po zmianie ordynacji na cenzusową w 1935 roku, frekwencja spadła do 46%. Taki stan rzeczy mieliśmy również od roku 1991. Cenzus polegał tu na zawłaszczeniu życia publicznego przez partie kanapowe, które nie miały powszechnego poparcia - stąd niska frekwencja. Pan zamiast tego proponuje cenzus wyborczy dla lokalnych mafii. Boli mnie brak realizmu w Pańskim rozumowaniu. Problemem nie jest sama ordynacja wyborcza i przepisy, ale sytuacja społeczna. Pan miesza łyżeczką w szklance z herbatą, ale cukru od tego nie przybędzie. Zaklinam i proszę o symulację JOW!

Obrazek użytkownika Jabe

17-05-2015 [11:47] - Jabe | Link:

Dlaczego uzależnienie od lokalnych sitw jest gorsze od uzależnienia od sitw ogólnokrajowych? No i skąd wiadomo, że znaczna część posłów wybieranych w JOW-ach będzie od lokalnych układów zależna?

Obrazek użytkownika JacBiel

17-05-2015 [12:46] - JacBiel | Link:

Wszystko będzie w odpowiednim czasie (symulacje). Na raz nie ma sensu o tym pisac ze względu na łączną objętośc.
Wszystkie Pańskie argumenty są do zbicia. Mam nadzieje, że na koniec tej dyskusji (o JOW, czyli o syst. wyborczym, mówiąc ogólnie) przyzna mi Pan rację.

Tymczasem zasygnalizuję tylko, że podawana przez Pana proporcja 2/3 wyeliminowanych w JOW to czysta propaganda, czyli kłamstwo medialne bezmyślnie powtarzane.

Prawdziwa liczba to 5 do 30% w zależności od państwa, a w przypadku ordynacji prop. wychodzi piękny wskaźnik 1 do 5%, ale nie mówi się o tym, że doborem samej metody (jednej z proporcjonalnych)można wpłynąc na podział mandatów w zakresie do 20 - 25% "w lewo lub w prawo".

Tutaj ukryta jest więc najwieksza manipulacja i oszukiwanie naiwnego mięsa wyborczego, gdyż analizując łącznie owe wady systemowe nie można jednoznacznie stwierdzic, że JOW w większym stopniu niż ord. prop. wyklucza wyborców.

O czym szerzej w kolejnym wpisie się napisze.
Pozdcrawiam