"Naród" żydowski?... Jaki naród, Panie (P)AD!

Od jakiegoś czasu, ale coraz bardziej wprost, coraz głośniej i coraz częściej,
w NASZEJ – POLSKIEJ przestrzeni publicznej, głoszony jest przekaz, że NASZA historia, historia Polski liczy tysiąc lat i jest historią tworzoną przez dwa narody: polski i żydowski.
Aby nie być gołosłownym cytaty – kilka z wielu powszechnie dostępnych.

(P)AD, przemawiając na Zgromadzeniu Narodowym w Poznaniu z okazji 1050-lecia Chrztu Polski:
"Chrzest Mieszka jest najważniejszym wydarzeniem w całych dziejach państwa i Narodu Polskiego...(...)... to wtedy też narodziła się Polska"
(https://wpolityce.pl/polityka/288927-andrzej-duda-chrzest-mieszka-jest-najwazniejszym-wydarzeniem-w-calych-dziejach-i-narodu-polskiego-to-wtedy-narodzila-sie-polska-przemowienie?strona=1 )

(P)AD w Muzeum Historii Żydów Polskich ((3 marca 2016 roku):
Wystawa w muzeum pokazuje:

  • "...dziewięćset udokumentowanych lat wspólnej historii, poczynając od wyprawy Ibrahima ibn Jakuba...."
  • "...coś, co można nazwać Rzeczypospolitą przyjaciół, to znaczy dwóch narodów: polskiego i żydowskiego, które żyły razem, których historia przez te 900 lat przeplotła się, wielokrotnie oczywiście z lepszymi i gorszymi momentami, ale która była generalnie historią dobrego współistnienia dwóch narodów na terenie Polski..."

"... Państwo Izrael zniknęło swego czasu zniszczone i żydzi rozproszyli się po całym świecie. Najwięcej ich potem skupiło się właśnie w naszym kraju i współistniało z Polakami..."
(https://www.youtube.com/watch?v=MQKOcZjN4MY)

Spuśćmy tu litościwie zasłonę na "szkolne" błędy: historyczny i matematyczny, które jednak w kiepskim świetle stawiają osobę po liceum w klasie humanistycznej i prawnika.
Wyprawa handlarza niewolników Ibrahima Ibn Jakuba - który urodził się w latach 912/913, a zmarł po 966 roku - do Polski miała miejsce ponad tysiąc lat temu.
Pozostałymi, dużo bardziej poważnymi, błędami, zajmiemy się za chwilę.

(P)AD w Kielcach – 4 lipca 2016 roku:
"Polacy i Żydzi na tych ziemiach to tysiącletnia tradycja współżycia dwóch narodów, kultur, często małżeństw, pokrewieństwa, przyjaźni, znajomości. 1000 lat wspólnej historii i trwania razem – w Polin, ziemi przyjaznej żydowskiemu narodowi"
( https://wpolityce.pl/historia/299301-prezydent-duda-na-obchodach-70-rocznicy-pogromu-kieleckiego-nie-ma-usprawiedliwienia-dla-antysemickiej-zbrodni-nie-ma-i-nie-bedzie-przemowienie?strona=2)

(P)AD podczas wizyty w Izraelu - 17 stycznia 2017 roku:
"Więzi łączące nasze narody mają tysiącletnią historię..."

https://wpolityce.pl/swiat/323656-prezydent-andrzej-duda-w-izraelu-wiezi-laczace-nasze-narody-maja-tysiacletnia-historie-to-relacja-opleciona-wiezami-rodzinnymi-i-kulturowymi)

Wypowiedź B. Szydło na konferencji poświęconej Polakom ratującym żydów, zorganizowanej przez fundację T. Rydzyka "Lux Veritatis" oraz fundację"From the Depths" – nowego rozgrywającego w polskiej polityce - Jonny Danielsa :
"... świat poznaje prawdę o tym, że żydzi i Polacy, wspólnie razem mieszkali tutaj w Polsce, nad Wisłą, budowali polskie państwo..."
"...niemiecka okupacja, niemiecka bestialska wojna, która przede wszystkim chciała zniszczyć nasze narody, nasze państwo, nasze wspólne państwo..."
(https://web.facebook.com/azog.mordor.18/videos/161945827888893/)

Powyższy przekaz: że tysiącletnie państwo polskie jest - od samego początku i przez cały czas - historią dwóch narodów: polskiego i żydowskiego, utrwalany jest nachalnie przez różne osoby, ale najczęściej przez jakąś część PISu, w tym szczególnie przez (P)ADa. Jednak w polską przestrzeń publiczną wpuszczane są przekazy dużo dalej idące.

W dniach 11-13 maja 2012 roku odbywał się w Berlinie "kongres" "ruchu odrodzenia żydowskiego w Polsce". Jego uczestnicy usłyszeli, na przykład, taką "legendę":

"Jak głosi stara żydowska legenda: to było w lesie, kiedy pierwsi żydowscy podróżnicy do Polski odkryli dany im przez boga dom (podkr. i wyr. moje).
Zgodnie z legendą, wchodząc do lasu zobaczyli fragment z talmudu wyryty na każdym drzewie i wiedzieli, że przybyli do ziemi, gdzie mieszkali ich przodkowie.
I nazwali to miejsce "po-lin", co po hebrajsku oznacza: "tu znajdziesz niebo".
https://www.youtube.com/watch?v=9OTUN-edEso&feature=youtu.be

Jak, na razie, (P)AD i osoby głoszące tezy o tysiącletniej historii państwa polskiego, jako historii dwóch narodów: polskiego i żydowskiego, jeszcze tak daleko idących "przekazów" nie wygłaszają.
Ale, kto wie, jakie kłamstwa zaczną głosić, gdy uda im się wystarczająco mocno utrwalić dotychczasowy "przekaz"?

A więc po kolei.
KŁAMSTWO PIERWSZE mówiące, że państwo polskie ma "tysiąc lat" i że zaczęło się w 966 roku wraz z chrztem Polski.
I nie będę tu odkrywał żadnej "ameryki", tylko przywołam powszechnie już znane w nauce fakty.

W chwili "chrztu Polski" Państwo Polan było już ukształtowanym, silnym organizmem państwowym. I to na tyle silnym, że w ciągu kilkudziesięciu lat było w stanie zjednoczyć większość plemion lechickich, włączyć ziemie Słowian Łużyckich (Milsko i Łużyce), zająć Czechy i Ruś Kijowską.

Można się spierać, kiedy "rozpoczęło" się Państwo Polan, ale na pewno głoszenie tezy, że miało to miejsce w 966 roku jest zwykłym kłamstwem.
Co więcej, państwo polskie ma wiele innych "historycznych korzeni" – jest nimi Państwo Wiślan istniejące już w IX wieku, być może wcześniej, a także szereg innych państewek plemiennych, istniejących przed 966r.
Prace archeologiczne, prowadzone w ostatnich kilkudziesięciu latach, pokazują, że przed 966 rokiem Polska nie była żadną pustynią – jak głosili i, jak widać, nadal głoszą, co poniektórzy.

Zresztą istnieje szereg dowodów pośrednich, które dowodzą istnienia silnych, także pod względem wojskowym, ośrodków państwowych na ziemiach polskich w tamtym okresie.
Na przykład, jeśli prześledzimy trasy grabieżczych wypraw Wikingów w ostatnich wiekach I tysiąclecia, to "dziwnym trafem" okaże się, że wędrowali po całej Europie i łupili wszystkich, ale ziemie polskie są pod tym względem "białą plamą".
Historycy znajdują, co prawda, dowody, na istnienie silnych ośrodków, gdzie osiedlili się także Wikingowie: na Wolinie i w okolicach Elbląga, czyli na obrzeżach ziem polskich, ale miały one raczej charakter handlowy.
Nie ma natomiast żadnych znaczących śladów ich obecności w głębi kraju, ani śladów wykorzystywania Wisły i Bugu, a także Odry, do ich łupieżczych wypraw.
A przecież szlakiem Wisły i Bugu wiedzie najkrótsza droga ze Skandynawii do Bizancjum, z którym Wikingowie utrzymywali kontakty o różnym charakterze; między innymi stanowili oni korpus straży nadwornej.

Do niedawna duża część historyków polskich – jak papugi utrwalających tezy historyków niemieckich – głosiło, że przodkowie Polaków pojawili się nad Wisłą gdzieś w połowie I tysiąclecia.
Badania genetyczne, które są pewną nowością w nauce, udowodniły, że jest to kłamstwo.
Dzisiaj już wiemy, że nasi przodkowie mieszkali na terenach Polski, co najmniej od kilku tysięcy lat.
Zestawiając ten fakt z wiedzą o zlodowaceniach na tym terenie, wcale prawdopodobna jest teza, że mieszkamy tu "od zawsze".

KŁAMSTWO DRUGIE związane jest z tezą, że żydzi współistnieli z Polakami od początku polskiej państwowości.
Do XIV wieku obecność wyznawców judaizmu w Polsce była śladowa - pewnie nie więcej niż 1 promil ogółu ludności.
W żadnym wypadku nie było to "współistnienie" "dwóch narodów".
(pomijam przy tym tu także takie kwestie "dodatkowe", jak obecność przybyszy o innych narodowościach, np. z terenów Niemiec).

Udokumentowany krótkotrwały pobyt pierwszej grupy wyznawców judaizmu dotyczy XI wieku i Przemyśla, a więc jednego z Grodów Czerwieńskich, utraconych zresztą w pierwszej połowie XI wieku przez państwo polskie na rzecz władców kijowskich.
(dalej w tekście więcej o genezie wyznawców judaizmu na obszarach wchodzących także w skład Rusi Kijowskiej)

W XIV wieku liczba osób wyznania "mojżeszowego" w Polsce wzrosła w wyniku:

  • odzyskania Grodów Czerwieńskich przez Kazimierza Wielkiego;
  • unii personalnej z Litwą (która obejmowała też ogromne obszary dzisiejszej Białorusi i dzisiejszej Ukrainy).
  • przybycia wyznawców judaizmu (jakiejś ich części), wypędzonych z Węgier i z Niemiec.

Na Wschodzie Europy mieszkała ludność wyznająca judaizm, będąca potomkami różnych plemion: Alanów, Gotów, Bułgarów, Madziarów, Pieczyngów, Rusów, Onguzów, podbitych w VII wieku przez Chazarów – lud pochodzenia tureckiego, przybyły z Azji.
Na ogromnych terenach między Morzem Kaspijskim i Morzem Czarnym, nad Wołgą, na terenach sięgajacych aż do Dniepru i po Kijów, Chazarowie utworzyli państwo, którego spoiwem była siła wojskowa (przemoc).
Ludność wyznawała różne religie: w tym chrześcijaństwo, islam, animizm, szamanizm, ale bardzo silne, szczególnie w warstwie rządzącej, były wpływy judaizmu.
Religia ta została ostatecznie w IX i X wieku - jako jeden z elementów centralizacji państwa - odgórnie narzucona przez władców Chazarii jako religia państwowa (podobnie jak chrześcijaństwo w Polsce).
Była to, zresztą, jedna z przyczyn walk wewnętrznych, a z czasem także jedna z przyczyn upadku państwa Chazarów.

Państwo Chazarów upadło w X wieku, a wyznawcy judaizmu rozproszyli się po Wschodniej Europie.
Ich część, najprawdopodobniej wraz z Madziarami, dotarła nad Dunaj (skąd w XIV wieku zostali wygnani i ich część trafiła do Polski), a także do południowych Niemiec, gdzie na bazie jednego z dialektów germańskich wykształcił się język zwany "jidisz".

Paradoks historii sprawił, że ogromna część potomków wyznawców judaizmu, mieszkających kiedyś na terenach Chazarii, ostatecznie w XIX więku znalazła się na terenach byłej Rzeczypospolitej w zaborze rosyjskim.
Najpierw stało się to za sprawą rozrostu terytorialnego I Rzeczypospolitej na wschód
(włączenie do Korony "terenów ruskich", wcześniej należących do Wielkiego Księstwa Litewskiego).
Ostatecznie doprowadziła do tego polityka władz carskich, m.in. polegająca na wyznaczaniu żydom tzw. "stref osiedlenia", właśnie głównie na terenach byłej I RP.
Pierwszą "strefę osiedlenia" ustanowiła Katarzyna II ukazem z 23 grudnia 1791 roku. Wszyscy żydzi zostali tym samym wypędzeni z Rosji.
Ten odgórnie administracyjnie wymuszony proces (czasami zawieszany) migracji wyznawców judaizmu z terenów Rosji na tereny byłej Pierwszej Rzeczypospolitej został znacznie wzmocniony przez - inspirowane w dużej mierze przez carską "ochranę" - wystąpienia antyżydowskie w Rosji w II połowie XIX wieku.

Oprócz żydów, którzy do Polski dotarli ze wschodu (tzw. żydzi aszkenazyjscy), do Polski od II połowy XIV wieku stopniowo trafiali wyznawcy judaizmu praktycznie z wszystkich państw zachodniej i południowej Europy, skąd byli wyganiani chyba ze sto razy (ogółem). Z niektórych państw i miast kilkukrotnie.

Wszystkich ich Polska przyjmowała, zapewniała ochronę prawną i dawała warunki do życia, jakich nie mieli nigdzie indziej na świecie.
Nie jest przesadą twierdzenie, głoszone przez samych żydów, że wyznawcy judaizmu przetrwali tylko dlatego, że znaleźli schronienie w Polsce.

W państwie polskim w XVI i XVII wieku, a więc już po przyjęciu większości żydów wypędzonych z innych krajów zachodniej i południowej Europy, żydzi stanowili około 2% ludności, przy czym "żydzi aszkenazyjscy" (wschodnioeuropejscy) kilkukrotnie przewyższali liczebnie "żydów sefardyjskich", pochodzących pierwotnie z terenów byłego cesarstwa rzymskiego, głównie z Półwyspu Iberyjskiego.
Mimo sporych wahań liczby wyznawców judaizmu w tym okresie (powstanie Chmielnickiego, potop szwedzki), to przez cały ten okres ich "procent" w państwie polskim w stosunku do pozostałej ludności był podobny (czyli właśnie około 2 %)

Polacy stanowili w tym okresie prawie połowę mieszkańców całej I Rzeczypospolitej - w 1618 roku było to 4,5 miliona osób.

Ludność wyznająca judaizm, nazywana w Polsce "żydami", mimo że była to prawie cała ówczesna populacja wyznawców judaizmu na świecie, w I Rzeczypospolitej stanowiła – tylko i wyłącznie – jedną z mniejszości napływowych.
I to wcale nie najbardziej liczną, bo liczniejsi byli Niemcy.
Najliczniejszą mniejszością napływową żydzi stali się w Polsce dopiero w końcówce XVIII wieku i taki "status" utrzymali przez cały wiek XIX – aż do wymordowania około 90% ich populacji przez Niemców w czasie II Wojny Światowej.

I Rzeczypospolita, co prawda, w sensie prawnym była państwem dwóch narodów: ale polskiego i litewskiego.
Faktycznie natomiast była państwem trzech narodów, ponieważ ludność rusińska była tak samo liczna, jak Polacy, a szlachta ruska miała swój udział w rządzeniu państwem (de facto szlachta polska, litewska i ruska z czasem stała się jednym stanem szlacheckim).

KŁAMSTWO TRZECIE polega na głoszeniu – bardzo już ugruntowanej przez ostatnie sto lat – tezy, że żydzi są narodem.
I to tym samym narodem, który istniał w Starożytności na Bliskim Wschodzie!
(Patrz powyżej – wypowiedź PADa o upadku Izraela i rozproszeniu się żydów po świecie)

Jak głoszą wyznawcy judaizmu, ale co potwierdza także obecna wiedza historyczna, tereny uznawane za "etnicznie żydowskie" w dzisiejszej Palestynie zdobyli oni w drodze podboju pod koniec II tysiąclecia p.ne. Po zjednoczeniu przez króla Saula i po pokonaniu Filistynów utworzyli państwo, które w stanie niepodzielonym istniało zaledwie do około 930 r. p.n.e., czyli przez około "wiek z okładem".
Jego stolicą była Jerozolima, zdobyta przez króla Dawida w 1003 r. p. n.e.
Po śmierci następcy króla Dawida, czyli króla Salomona, państwo to rozpadło się na 2 państewka: Judę ze stolicą w Jerozolimie, rządzoną przez potomków króla Dawida i na Izrael ze stolicą w Samarii, które zresztą chłonęło obce wpływy kulturowe i obce wierzenia (w mniejszym stopniu miało to miejsce także w Judzie).

Państwo Izrael zostało zniszczone w 722 r. p.n.e. przez Asyryjczyków.
Państwo Juda zostało ostatecznie zniszczone w 587 r. p.n. e. przez Babilończyków, kiedy to zdobyli oni i spalili też Jerozolimę.

Od nazwy tego państwa pochodzi późniejsza nazwa prowincji w monarchiach hellenistycznych i w Starożytnym Rzymie: Juda – Judea, nazwa religii – judaizm, a także nazwa języka żydów aszkenazyjskich, czyli "jidisz" oraz polska nazwa wyznawców judaizmu, czyli słowo "żyd".

Nigdy potem wyznawcy judaizmu w Judei nie mieli w pełni niezależnego państwa, choć po powstaniu Machabeuszy przez okres około stu lat cieszyli się dużą autonomią - najpierw w ramach Syrii, potem jako lennicy Rzymu.
W 63 r. p. n.e Judea administracyjnie została włączona do Rzymu, chociaż "okrutnik z Biblii", czyli Herod, nosił tytuł "króla" - ale został mu on nadany przez rzymski senat.

Współcześni wyznawcy judaizmu, a także ci, których przodkowie wyznawali judaizm, głoszą, że są potomkami ludzi wypędzonych z Judei przez Rzymian po upadku powstania z lat 66-73 r. n.e., w trakcie którego została zniszczona (zburzona) Jerozolima oraz spalona świątynia (tzw. "druga świątynia").
Wypędzenie to miało dotyczyć całego "narodu".
I to ten fakt ma być podstawą "prawną" (po 2 tysiącach lat!) do wypędzenia teraz setek tysięcy współczesnych mieszkańców Palestyny z ich domów i zajęcia ich ziemi!!!

To tak, jakby wyznawcy prawosławia zaczęli domagać się terenów dzisiejszej Turcji – bo to przecież było kiedyś Bizancjum: pierwsza stolica prawosławia!

Równie dobrze My – Polacy moglibyśmy domagać się od Niemców terenów między Odrą i Łabą, bo tam mieszkali też nasi pobratymcy – plemiona lechickie. Tam, gdzie dzisiaj jest Berlin, jeszcze w XII wieku była stolica plemienia słowiańskiego, którego władcą był Jaksa z Kopanicy!
Nasze roszczenia byłyby przecież równie zasadne.

Zresztą – lepszy przykład!
Indianie obu Ameryk, a także Aborygeni w Australii, mogliby się domagać, aby wszyscy potomkowie kolonizatorów opuścili ich tereny.
Paradoksalnie – ich prawo do takich żądań jest nieporównywalnie bardziej "udowadnialne", bo nikt nie jest w stanie przecież (nie ośmieszając się) zakwestionować faktu, że Indianie do 1492 roku (ale i później na wielu terenach), byli jedynymi właścicielami obu Ameryk, a Aborygeni jeszcze długo później byli jedynymi i wyłącznymi właścicielami Australii!

Pomijąc podstawy "prawne" istnienia współczesnego Izraela – historia, jako nauka, nie potwierdza w żaden sposób zaistnienia faktu wypędzenia wyznawców judaizmu z Judei, choć po jednym z powstań zostali oni wypędzeni z Jerozolimy (w 135 roku). W ogromnej większości pozostali jednak "w okolicy", w tej samej prowincji.

Owszem, w wyniku powstań została kilkukrotnie zniszczona Jerozolima, a także wiele innych miast i osad.
Ludność Jerozolimy została praktycznie wybita w 70 r. przez Rzymian w trakcie powstania, a po kolejnym powstaniu Bar-Kochby Judejczycy mogli przybywać do Jerozolimy tylko raz w roku, podczas jednego ze świąt.

Rzymianie nigdzie w swym imperium nie stosowali wypędzeń całego plemienia, jako kary za bunt.
Zresztą kolejne bunty, które miały miejsce już po tym rzekomym wypędzeniu, na przykład w latach 132-135, w 197 r., w latach 351 – 352 (!!!) , dowodzą bezapelacyjnie, że taki fakt w stosunku do mieszkańców Judei – wyznawców judaizmu nie miał miejsca.

Rzymianie mieli wypracowane przez kilka wieków - i to na różnych terenach - bardziej "pragmatyczne" metody działań w takich sytuacjach.
Najpierw bunt dławili, a opornych mordowali.
Mordowali także wielu wziętych do niewoli, szczególnie przywódców buntu.
Wziętych do niewoli wysyłali do kopalń, do cyrków, wlekli do Rzymu, aby pokazać ich ludowi rzymskiemu w trakcie tzw. triumfu lub sprzedawali jako niewolników.

Inne represje miały charakter "administracyjny" i polegały, na przykład, na likwidacji odrębności administracyjnej danych prowincji, czy byłych państewek, a także zakładaniu rzymskich osad na terenie zniszczonych miast..
Tak też stało się z Judeą, która od 135 roku nosiła nazwę "Syria Palaestina" oraz z Jerozolimą, gdzie powstało rzymskie miasto "Aelia Capitolina".

Po powstaniu z lat 66 - 73 wyznawcy judaizmu w Judei, którzy nadal chcieli praktykować swoją wiarę, zostali zmuszeni do płacenia specjalnego podatku, który dzisiaj w literaturze nazywa się – błędnie – "podatkiem od żydów" (bo w Judei nie było żydów, byli Judejczycy).
Po łacinie podatek ten nazywał się "Fiscus Iudaicus".

I to była jedyna kara o "indywidualnym" charakterze – czyli dotycząca tylko tej grupy ludności.

Skoro Judejczycy – wyznawcy judaizmu nie zostali wypędzeni z terenów dzisiejszej Palestyny, to co się z nimi stało?
Przecież w XIX wieku, ale też przez wiele wieków wstecz, na terenach obecnej Palestyny nie było praktycznie wcale wyznawców judaizmu!

Najlepiej na to pytanie odpowiedział profesor historii uniwersytetu w Tel Awiwie, Szlomo Sand, autor "głośnej książki": "The Invention of the Jewish People" ("Kiedy i jak wynaleziono naród żydowski"). Oto fragment wywiadu z nim:

" Skoro nie było takiego wydarzenia jak wypędzenie Żydów z Palestyny, to gdzie się ci Żydzi podziali?
Nigdzie. Nadal mieszkają na swojej ziemi w Palestynie. Potomkowie starożytnych Żydów to dzisiejsi Palestyńczycy. Ludzie ci zostali bowiem zarabizowani po tym, gdy w VII wieku Palestyna została podbita przez Arabów. Nie ma się im zresztą co dziwić. Arabowie ogłosili, że każdy, kto uzna Mahometa za proroka, zostanie zwolniony od podatków. Myślę, że gdyby ktoś coś takiego zaproponował dzisiejszym Izraelczykom, zapewne duża część z nich też by się nawróciła na wiarę Allaha. (śmiech)

Ale Palestyńczycy wyglądają przecież jak Arabowie. Nie różnią się od Egipcjan czy Irakijczyków.
Trudno, żeby po tylu stuleciach taki mały naród zachował etniczną czystość. Palestyńczycy często pytają mnie: czyli to my jesteśmy prawdziwymi Żydami? Nie, odpowiadam, jesteście tylko ich potomkami. Żyjecie bowiem w miejscu świata, przez które przechodziło wielu zdobywców i wszyscy zostawiali tu swoją spermę. Podbój arabski był również podbojem biologicznym. Nie zmienia to jednak faktu, że członek Hamasu z Hebronu jest bliżej spokrewniony z antycznymi Żydami niż izraelski żołnierz, z którym walczy.

Palestyńczycy nie są chyba zachwyceni, gdy mówi im pan, że w ich żyłach płynie żydowska krew?
Rzeczywiście, nie lubią o tym słuchać. (śmiech) To chyba najlepszy dowód na to, że nie jestem agentem Hamasu i nie napisałem swojej książki na zlecenie Arabów."
W tym momencie rodzi się pytanie: skoro Judejczycy "w swej masie" zostali w Palestynie, to skąd wzięli się wyznawcy judaizmu w Europie (jeszcze inni niż żydzi aszkenazyjscy – chazarscy, o których była już mowa)?

Oto kolejny fragment wywiadu profesora Sanda:
" Ale przecież to jest fakt – w Europie, Afryce i w Azji istniały lub nadal istnieją skupiska Żydów.
Tak, ale wszyscy ci ludzie nie są wcale potomkami wypędzonych Żydów z Palestyny. Mało tego, w sensie etnicznym wcale nie są Żydami. To przedstawiciele rozmaitych innych ludów i narodów, których przodkowie przed wiekami nawrócili się na religię judaistyczną. Żydzi znaleźli się na całym świecie nie dzięki jakiejś mitycznej wędrówce ludów, tylko dzięki masowemu nawracaniu! Bycie Żydem w Europie czy Afryce nie miało nic wspólnego z narodowością. Żydami byli po prostu wyznawcy judaizmu."
(https://palestyna.wordpress.com/2009/12/09/narod-zydowski-zostal-wymyslony/)
(Polecam cały wywiad, bo warto przeczytać, chociaż Profesor Sand używa błędnie tego samego określenia "Żyd", zarówno w stosunku do Judejczyków – mieszkańców Judei, jak i do współczesnych wyznawców judaizmu i ich potomków, a także popełnia kilka innych błędów, szczególnie dotyczących historii wschodnich terenów I RP).

Judaizm, jeszcze zanim narodziło się chrześcijaństwo, był religią misyjną i to bardzo ekspansywną. Wiele pism judaistycznych, z Talmudem włącznie, zachęca do poszukiwania nowych wyznawców. W cesarstwie rzymskim poszukiwanie konwertytów ustało dopiero po ustanowieniu chrześcijaństwa religią państwową i po wprowadzeniu kar za konwersję na judaizm.

Dla pełni obrazu trzeba dodać, że Judejczycy nie tylko "nawracali", ale także sami byli "nawracani".
Obce wpływy i obce religie były mniej lub bardziej silne już w antycznych państewkach utworzonych przez wyznawców judaizmu, szczególnie w państwie Izrael (wpływy filistyńskie i inne).
Po podboju Persji (której częścią była prowincja Juda) przez Aleksandra Macedońskiego wielu Judejczyków ulegało hellenizacji; szczególnie dotyczy to Judejczyków, którzy wyemigrowali z Judei, czyli którzy osiedlili się, na przykład, w takich miastach jak Aleksandria – ówczesnym centrum kulturowym, ze sławną do dzisiaj biblioteką.
Podobnie było później, kiedy Judea – Syria Palaestina stała się prowincją rzymską.
Z jednej strony – zdobycie obywatelstwa rzymskiego dawało liczne przywileje.
Z drugiej strony – od lat osiemdziesiątych naszej ery wyznawcy judaizmu musieli płacić wspomniany wcześniej podatek"Fiscus Iudaicus" .
I nawet, jeśli przez jakiś czas, praktykowali w tajemnicy swoje obrządki, a w duchu poczuwali się do swojej odrębności plemiennej, to w którymś pokoleniu ta odrębność – religijna i plemienna – zanikała.

Konwersja z judaizmu na inne wyznania nie tylko w czasach starożytnych była częsta. W chrześcijańskiej Europie wielu wyznawców judaizmu dokonywało konwersji na katolicyzm, na protestantyzm i na prawosławie.

W Polsce najliczniejsza grupowa konwersja z judaizmu miała miejsce na początku XIX wieku wieku, kiedy to kilka – kilkanaście tysięcy zwolenników Jakuba Franka, po licznych perypetiach, w których jednym z etapów było także przejście na islam, ostatecznie przeszło na katolicyzm. Jednak zdaniem wielu ta ich konwersja nie była szczera, co znalazło swe odzwierciedlenie w obrazie "obozu przechrztów" w "Nie – Boskiej komedii" Zygmunta Krasińskiego
.
Jednak żadna konwersja nie była tak liczna jak zamiana dokonana przez żydów rosyjskich. Judaizm zamienili najpierw na marksizm - leninizm, a potem na stalinizm (zaledwie "odprysk" tej neofickiej gorliwości doznaliśmy w Polsce od 1944 roku).

Jak pokazuje historia, to mieszkańcy Judei byli jednak prekursorami tej zapalczywości poglądów, nie tylko religijnych. Możemy to zaobserwować, na przykład, w trakcie powstania z lat 66 – 73 n.e. Z jednej strony przejawiało się to w fanatycznym poświęceniu w walce i nieuznawaniu żadnych "obcych" reguł; dlatego, na przykład, Rzymianie w trakcie oblężenia Jerozolimy przestali brać jeńców, bo ci wszelkimi sposobami nadal chcieli szkodzić swoim wrogom: zatruwając wodę, dokonując skrytobójstw żołnierzy rzymskich itd. Dlatego też obrońcy ostatniej (górskiej) twierdzy: Masady woleli popełnić zbiorowe samobójstwo niż poddać się Rzymianom.
Z drugiej strony przejawiało się to w tworzeniu wrogich sobie stronnictw i walkach wewnątrz plemiennych. W trakcie oblężenia Jerozolimy w 70 r. przez Rzymian, dopiero bezpośredni atak na mury słonił trzy zwalczające się stronnictwa judejskie, zajmujące trzy różne części Jerozolmy, do współpracy.
Po wchłonięciu Judei przez Rzym judaizm uzyskał możliwość rozprzestrzeniania się w całym basenie Morza Śródziemnego.
Po powstaniu chrześcijaństwa – które przecież pierwotnie także było "odłamem" judaizmu – judaizm konkurował z nim bardzo skutecznie o pozyskiwanie nowych wyznawców.
Po ustanowieniu chrześcijaństwa religią panującą w cesarstwie rzymskim aktywność wyznawców judaizmu w pozyskiwaniu konwertytów przeniosła się na inne tereny, przy czym najbardziej spektakularne sukcesy polegały na wprowadzeniu judaizmu jako religii panującej w całych państwach lub państewkach.

W V/VI wieku judaizm został wprowadzony w królestwie Himjarytów (tereny obecnego Jemenu). Ostatni ich władca Dhu Nawas podjął nawet zbrojną ofensywę przeciw wpływom chrześcijańskim na Półwyspie Arabskim.
O wprowadzeniu judaizmu, jako religii panujacej w państwie Chazarów, była już mowa w tym tekście.

W Etiopii przetrwało do czasów współczesnych plemię Felaszów, którzy na judaizm przeszli najprawdopodobniej w połowie I tysiąclecia. Nie znali oni Talmudu i języka hebrajskiego (w liturgii używali języka gyyz, w życiu codziennym języka gwara), swoje wierzenia opierali zaś na Torze.

W ostatnich kilkudziesięciu latach większość "żydów" z tych terenów (w cudzysłowie, bo, na przykład, "żydzi" z Rosji od kilkudziesięciu lat wyznawali komunizm, a nie judaizm) zostało przetransportowanych do Izraela, najczęściej drogą powietrzną i dość często w tajemnicy przed opinią publiczną, za to przy współdziałaniu CIA.

W Polsce, za rządów Mazowieckiego miała miejsce operacja "Most", o której polska opinia publiczna nie miała "zielonego pojęcia". W jej wyniku 100 tys. "żydów" rosyjskich zostało przetransportowanych drogą powietrzna do Izraela.
Via "Lotnisko Chopina" w Warszawie.
Dla osłony antyterrorystycznej tej operacji powstała jednostka specjalna "Grom".

Chrześcijaństwo rekrutowało swych nowych wyznawców najczęściej spośród warstw niższych, często także niewolników.
Judaizm wprost przeciwnie – dużo częściej niż chrześcijaństwo był przyjmowany przez osoby z warstw rządzących. Tak było, na przykład, w Rzymie do początków IV wieku, tak było u Himjarytów i u Chazarów.
Koncepcja plemienia wybranego przez boga, a więc i wizja przynależności do grupy osób wybranych przez boga, czyli uprzywilejowanych i "lepszych" od wszystkich innych, była dla wielu osób bardzo kusząca. Szczególnie jeżeli już zajmowali uprzywilejowaną pozycję w swym państwie - państewku, a dzięki przejściu na judaizm ta ich pozycja była wpisywana w boski porządek.

Podobne zjawisko obserwujemy dzisiaj w Polsce, gdzie wiele osób, nie wyznających judaizmu, ale których jakichś przodek nawet w odległej przeszłości był żydem, nagle zaczęło uznawać siebie za żydów.
Proces ten został zapoczątkowany w latach osiemdziesiątych po spotkaniach Wojciecha Jaruzelskiego, najpierw z Donaldem Rockefellerem, a potem z Gorgem Sorosem i po zainstalowaniu w Polsce różnych podmiotów, finansowanych przez tego ostatniego.
Oczywiście, takie były początki tego procesu. Dzisiaj możemy obserwować już bardziej zaawansowany etap tego procesu, wspieranego z zewnątrz choćby przez takich lobbystów jak Jonny Daniels.
Oczywiście, osoby te najczęściej kryją się z uzewnętrznianiem tej swojej nowej tożsamości.
I, oczywiście, są katolikami!
No bo przecież wyborcy – gdyby poznali taką skrywaną tajemnicę – mogliby, na przykład, jednak nie zagłosować na nich w wyborach.

Ludzie nazywani współcześnie zbiorczo "żydami", a więc współcześni wyznawcy judaizmu - a także osoby mające przodków (jednego lub więcej) wyznających kiedyś tę religię, którzy sami nie praktykują judaizmu, ale którzy sami siebie uważają za "żydów" - w ogromnej większości nie mają żadnych związków genetycznych z antycznymi wyznawcami judaizmu w Judei/Palestynie.
Tak jest, na przykład, w przypadku potomków osób - które przyjęły i wyznawały judaizm – należących kiedyś do plemion wchodzących w skład państwa Chazarów.
Tak jest też w przypadku potomków Himjarytów, w przypadku Felaszy itd.
Owszem, pierwotnie gminy judaistyczne poza Judą – Izraelem,a potem poza Judeą/Palestyną były tworzone przez wyznawców tej religii z terenów nazywanych dzisiaj Palestyną. Potem jednak to głównie byli konwertyci pozyskiwali kolejnych konwertytów. Taki proces miał miejsce na Bliskim Wschodzie, w Północnej Afryce, a także w całym cesarstwie rzymskim, aż do IV wieku.
I taki jest też rodowód "żydów sefardyjskich", którzy są potomkami bardzo wielu plemion, a tylko w jakiejś minimalnej części, może nawet mniejszej od promila, potomkami Judejczyków.

Osoby, które współcześnie zbiorczo nazywa się "żydami", nie spełniają nie tylko podstawowego kryterium wyróżniającego dany naród, czyli pochodzenie "w swej przeważającej masie" od wspólnych przodków, ale nie spełniają też żadnego innego kryterium powszechnie wiązanego z pojęciem narodu.
O kryteriach wyróżnienia narodu etnicznego i narodu obywatelskiego pisałem niedawno w artykule "POLSKA DLA POLAKÓW - czy tego Pan chce, czy nie, Panie (P)AD" (http://naszeblogi.pl/48767-polska-dla-polakow-czy-tego-pan-chce-czy-nie-panie-pad)

W odniesieniu do narodu etnicznego, powszechnie przyjmowanymi kryteriami jego wyodrębnienia, poza pochodzeniem od wspólnych przodków, są, co najmniej: wspólny język, wspólna historia, wspólna kultura.

Ludzie nazywani "żydami" mówili w ciągu wieków bardzo wieloma językami; w Polsce głównie był to jidisz i... język polski. Nie ma potrzeby omawiania szerzej tego problemu; każdy może sam to sobie sprawdzić wbijając w internecie hasło: "języki żydowskie".

Oczywiście "żydzi" nie mieli też ani wspólnej historii, ani wspólnej kultury.

Ktoś pewnie w tym miejscu zgłosi zastrzeżenie, że ich "zwornikiem" była ta sama religia.
I to jest kolejny fałsz.
Dla wszystkich żydów chyba jedynie wiara w "Jahwe" była wspólna. Poza tym judaizm przeszedł tak wiele przeobrażeń i tak wiele podziałów, że trudno mówić o "jednym" judaizmie. Podział chrześcijaństwa na katolicyzm, prawosławie i kościoły protestanckie ma się nijak do przeobrażeń i podziałów w judaizmie.
Taka ciekawostka – jest też judaizm mesjanistyczny, wyznawany przez półtora miliona "żydów", którzy jednak przez innych "żydów" nie są raczej uznawani za "żydów", ale za odłam chrześcijaństwa.

Ludzie nazywani "żydami" nie są i nie byli narodem etnicznym – pomimo, że z określonych przyczyn i dla określonych celów – rozpowszechniają od ponad półtora wieku taki przekaz.
Badanie, czy przypadkiem nie tworzyli narodu obywatelskiego byłoby tutaj zupełnie bezprzedmiotowe (nie tworzyli jednego państwa).

Owszem, dzisiaj na terenie Palestyny w drodze podboju tworzy się nowy naród – jest to jednak naród izraelski, nie żydowski. I jest to właśnie klasyczny "naród obywatelski". W jego skład wchodzą ludzie nazywający siebie "żydami" (około 5,5 miliona), z których 4/5 urodziło się już w tym kraju, ale także około 1,5 miliona Arabów.
W ostatnim czasie premier Netanjahu forsuje projekt deklaracji, że Izrael jest państwem "żydowskim". Napotyka to jednak na sprzeciw nie tylko Arabów, ale także sporej części Izraelczyków, ponieważ wiązałoby się to z wykluczeniem z tego państwa – a więc z dyskryminacją o charakterze "narodowościowym"/religijnym – dużej części obywateli.

Izrael nie jest jednak tematem tego tekstu.

Ogromna większość żydów - a więc wyznawców judaizmu mieszkających w Polsce – obywateli polskich, została wymordowana przez Niemców w bestialski sposób w trakcie okupacji. Tak samo, jak jeszcze kilka milionów obywateli II Rzeczypospolitej innych wyznań: katolików, prawosławnych, protestantów, w tym ponad 3 miliony Polaków.
Duża część żydów ocalałych z zagłady, po wojnie wyjechała do Izraela. Zostało ich niewielu.

Dzisiaj jednak do "bycia żydem" przyznaje się coraz więcej potomków osób, które w 1944/1945 zostało przetransportowanych do Polski "na bagnetach" sowieckiej armii. Oczywiście, osoby te - "zaprowadzacze" i "utrwalacze" sowieckich porządków w naszym kraju, ulokowani wyjątkowo licznie w resortach siłowych (wojsko, milicja, bezpieka), a także w sądownictwie i prokuraturze – nie wyznawali judaizmu, ale nie "zapominali" o swym "żydowskim" pochodzeniu.

Dzisiaj potomkowie tych osób w ogromnej części także nie wyznają judaizmu. Ale za to coraz częściej uważają się za "żydów" w sensie "narodowościowym"!
Co więcej ten wydumany "żydowski nacjonalizm" wcale nie przeszkadza im, z jednej strony, w zwalczaniu przejawów polskiego patriotyzmu (to jakoś nie dziwi, patrząc na dokonania przodków), z drugiej strony, w głoszeniu lewackich haseł i w nawoływaniu do przyjmowania w Polsce islamskich imigrantów (chore rozumienie "wolności" i "równości").

Na koniec kwestia zasadnicza – głoszenie kłamliwych przekazów o historii Polski, jako historii dwóch narodów: polskiego i żydowskiego, nie dziwi, kiedy jest "dziełem" takich osób, jak powyżej opisane.

Mam jednak pytanie zasadnicze: dlaczego ten sam KŁAMLIWY PRZEKAZ utrwala (P)AD, była premier Szydło, a także wiele innych osób, w tym sporo osób związanych z PIS-em?
Być może się mylę i jeszcze inne osoby z "elyty" są bardziej w to zaangażowane, jednak jeżeli nawet tak jest, to PIS jest partią rządzącą i z tego względu słowa osób z tego ugrupowania są nie tylko bardziej słyszalne, ale mają też dużo większą wagę.
Mam też pytanie drugie – jaki jest związek pomiędzy głoszeniem tego KŁAMLIWEGO PRZEKAZU, a wyjątkowym zwiększeniem w ostatnim czasie w naszej przestrzeni publicznej aktywności osób związanych z Izraelem, choćby wspomnianego wcześniej Jonny Danielsa?
Czy za chwilę nie zostanie przekroczona pewna bardzo cienka, ale i bardzo wyrazista, linia?
A może już została przekroczona?

..........
Inne artykuły autora na:
http://grudziecki.salon24.pl/
http://naszeblogi.pl/blog/5461
http://niepoprawni.pl/blogi/da...
http://www.mpolska24.pl/blog/d...

 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

15-12-2017 [17:47] - Imć Waszeć | Link:

Głoszenie tego "kłamliwego przekazu" jest najlepiej widoczne wśród tzw. ruchów odnowy i neokatechumenatu. W zasadzie można już mówić o pewnej sekcie wyłaniającej się na oczach episkopatu. Dokonuje ona w polskim kościele katolickim karkołomnej, lecz nachalnej operacji judeizacji wiary. Dowodem są chociażby żarliwe przemowy ze spotkań wspólnot akademickich. W miejsce znanego z prowincjonalnych kościołów nauczania na podstawie Nowego Testamentu, sufluje się tam wyjaśnienia na podstawie Starego Testamentu. Powraca się namolnie do historii ludu żydowskiego i jego historycznych władców. Historia opisana w Starym Testamencie staje się wręcz dominującym motywem tego nauczania. Cytowanie fragmentów Starego Testamentu nazywa się teraz "ewangelizacją" i aż strach pomyśleć, kiedy Ewangelią stanie się sama Tora.

To nie jest przypadek i Pan właśnie w swoim artykule podał szczegóły dotyczące trwającego od wielu lat "religijnego" najazdu diaspory i państwa Izrael na Polskę. Z drugiej strony, a ja sądzę, że jest to ten sam megatrend, mamy do czynienia z rozmaitymi ruchami odśrodkowymi inspirowanymi protestantyzmem, co można zauważyć na przykład śledząc postępy w upowszechnianiu w polskim kościele idei "inteligentnego projektu" oraz kreacjonizmu. Wiele lat temu trafiłem na pewną dyskusję naukową z dziedziny fizyki, gdzie profesor fizyki Jacyna-Onyszkiewicz przedstawiał..... naukowy model Boga jako trzech Miłości. Ksiądz Życiński był w takim stopniu podniecony tym wykładem, że powiedział:

"Sądzę, że czymś interesującym, czy wręcz pasjonującym jest to, że przebiliśmy Hegla w wierze w racjonalność. No i że udało się nam przedstawić dowód, który skądinąd jest ciekawy z racji trynitarnej natury Boga. Ja osobiście uważam, że to jest zasadnicza różnica w chrześcijańskiej wizji, iż Bóg jest stwórcą logiki. Jako taki, gdyby chciał stworzyłby takie zasady wynikania, że nie moglibyśmy nic Mu dyktować. Na przykład czy w Nim mają być trzy Osoby, czy pięć Osób czy jedna, bo od Niego pochodzi wszelka logika."

Jeśli ktoś nie widzi niestosowności w upychaniu Istoty Boskiej do Maszyny Turinga, a w najlepszym razie do systemu aksjomatycznego, to ja już na to nic nie poradzę. Przecież to jest właśnie kwintesencja wiary gnostycznej i masońskiej, a czym mówił na wykładach sam wielki mistrz loży polskiej, Tadeusz Cegielski. Czy pamięta Pan jeszcze wysyp Kaszpirowskich i zaklinaczy butelek z wodą w latach 90-tych? To obecne wydaje się dużym krokiem dalej, w przepaść.

1. Modele Boga: http://www.staff.amu.edu.pl/~z...
2. Tadeusz Cegielski: https://pl.wikipedia.org/wiki/...
3. Nowe sekty: https://www.youtube.com/watch?...
4. Miałem gdzieś ten płomienny wykład bractwa akademickiego na podstawie Tory, ale chwilowo zgubiłem ślad. Znajdę może później.

Obrazek użytkownika damascen

15-12-2017 [18:14] - damascen | Link:

Bardzo klarowny, zrównoważony tekst, wolny od publicystycznych zacietrzewień (które niestety przeważają w tym nurcie); gdyby odjąć z niego wstępne uwagi dot. aktualnych polskich deklaracji politycznych, a pozostawić przedstawiony tak szeroko (i budzący pewność obiektywizmu) rys historyczny - mógłby być wstępem do popularnej książki, wszelako z jednym zastrzeżeniem: musiałaby ona ODWRÓCIĆ NARRACJĘ, którą się nam narzuca! I to już w tytule (także ze względu na ew. popularność właśnie) - bo tytuł musiałby brzmieć: 200 LAT ŻYDOSTWA W POLSCE.
Walka z fałszywą, narzuconą narracją ("dwa narody", "tysiąc lat") jest bezproduktywna - stajemy się w niej agresorami; natomiast WŁASNY PRZEKAZ HISTORYCZNY czyni agresorem fałszerzy!

Pozdrawiam

Obrazek użytkownika smieciu

15-12-2017 [18:47] - smieciu | Link:

Ciekawe, kto zna prawdę o Żydach. Jest tam masa zagadek. Mimo wszystko jednak zadziwiająca okazała się ich odporność na asymilację. Kimkolwiek byliby ci Chazarzy itp. Tak mocno wczuli się w rolę? Naprawdę niesamowite. Tak czy owak stworzyli jednak rodzaj narodu choć lepszym określeniem jest stworzenie kultury. Zwłaszcza np. w sensie archeologicznym, gdzie ze względu na brak źródeł pisanych wyróżnia się kultury a nie narody. I właśnie to słowo świetnie pasuje: specyficzna kultura łącząca ludzi o być może najróżniejszym materiale genetycznym.
Chociaż jak na mój gust to mimo wszystko i pod tym względem potrafili zachować swoją odrębność. Przecież na różnych obrazach itd. utrwalony został obraz pokracznego Żyda z garbatym nosem itd.
Kiedyś natknąłem się na jakieś pamiętniki amerykańskiego ambasadora w Wiedniu na początku XXw. Poświęcił trochę uwagi Żydom stwierdzając że wyróżniają się wyglądem. Tzn ci z Austro-Węgier tworzą zwartą grupę, odmienną jednak zupełnie wyglądem od Żydów sefardyjskich. Dodatkowo stwierdził że jest wśród nich jakaś genetyczna właśnie cecha, która sprawia że nie podejmują się nigdy pracy na roli i mają jakiś przymus życia w miejskich gettach, w zamkniętej społeczności. Ogólnie naszkicował dość negatywny obraz takiego węgierskiego Żyda, zupełnie innego niż hiszpańskiego.
W każdym razie ja jednak skłaniam się do stwierdzenia że Żydzi wykształcili jakiś naród. Pal już licho prawdziwe korzenie. Ich odporność na asymilacje, tworzenie zamkniętych skupisk a zatem rozmnażanie się we własnym gronie wytworzyło na pewnym etapie dość zwartą i odmienną społeczność. Która być może dopiero dzisiaj, w dobie upadku religii czyli ich głównego spoiwa, zaczęła się rozmywać.
Niewątpliwie jednak wciąż istnieje jakiś stereotyp żydowskiego wyglądu i nawet we współczesnych żydowskich (hollywoodzkich) filmach zdarzają się teksty w stylu: wygląda na Żyda.

Chociaż oczywiście najważniejsze jest co innego. Ta cała istniejąca przecież wciąż społeczność i rytuały. Nieważne jak powierzchowne. Ale wciąż bardzo istotne o czym mówi chociażby przypadek Ivanki Trump. To wciąż żyje i stanowi konkretną siłę. Narodową. Dużo większą niż polskość na emigracji choć Polacy są narodem, który raczej długo czuje swoje korzenie.
W ostatecznym rachunku więc, kto wie, to chyba właśnie Żydzi paradoksalnie mogą stanowić najbardziej zwartą grupę narodowościową świata. A już na pewno kulturę, która w jakiś sposób przecież definiuje narodowość. I chyba nie ma sensu wnikać zbyt głęboko w genetykę bo jeszcze się okaże że Polacy są jedną ciekawszych mieszanin różnorakich narodów.

A jeśli chodzi o PiS i Żydów to ... Żyję w małym mieście i nie bywam na żydowskich salonach. Ale jednego prawdziwego Żyda jak z książki udało mi się raz na żywo zobaczyć. W biurze posła PiS :) No i na spotkaniu przed ostatnimi wyborami inny poseł PiS zdobył się na szczerość i stwierdził że problemu żydowskich odszkodowań nie da się przeskoczyć.

Obrazek użytkownika spike

16-12-2017 [01:01] - spike | Link:

"Przecież na różnych obrazach itd. utrwalony został obraz pokracznego Żyda z garbatym nosem itd."

praprapradziadem ich musiał być Pinokio, nie bez podstaw Talmud naucza, że gojów można okłamywać i nie tylko :)
a że się nie mieszają, cóż, to jedyny sposób, by nie zniknęli z tego świata, tak czyni wiele narodów, czy społeczności, sekt itd. nawet wiele polskich rodzin na emigracji.

Obrazek użytkownika marsie

15-12-2017 [23:35] - marsie | Link:

Dobre! Ale co z tego dla nas? Pozdrawiam!