Araby czystej polskiej krwi

Generatory Rzeczywistości Urojonej straszą mnie permanentnie totalitarną władzą. Na jesień wieszczą pospolite ruszenie, powszechny wybuch gniewu jakiego nie widział świat. Ulice zaroją się od nauczycieli, lekarzy rezydentów, pielęgniarek, że o stałych bywalcach bruków nie wspomnę. Za granicą szaleją terroryści… Positivum reklamowane przez panią Małgosię nie pomaga. Piasek do skrywania głowy okupują plażowicze. Jak więc, do kroćset, mam się odstresować?!
Na szczęście na łące pod lasem radośnie brykają źrebaki. Obserwuję ich beztroskie harce. Być może myślenie o tych szlachetnych zwierzętach pozwoli mi choć na chwilę błogostanu.
Ponoć obecnie w Anglii żyje więcej koni(i kobył, uzupełnią radykalne feministki) niż w XIX wieku. Precyzując, te zawzięte, wymachujące parasolkami użyłyby raczej określenia klacze. No cóż, jeśli klacze to i ogiery przynajmniej w trakcie amorów i rumaki w salonie. Szkoda, że elyty III RP nie czerpią wzorców z koni i w salonach roi się od szkap, wałachów i ochwatów.
Ciekawe, że proporcje w stajni są zgoła odmienne niż na pokojach. Przy żłobie szkap i ochwatów jak na lekarstwo. Dominuje zdrowy koński plebs, którego jednak nie należy dziś utożsamiać z Łyskiem z pokładu Idy czy z siwkami tyrającymi w polu i na trasie do Morskiego Oka. Massa tabulettae stanowią niestety konie rzeźne. Wyżej w hierarchii stoją wierzchowce dla niedzielnych jeźdźców, w większości(?) szpanerów. Oficerki, bryczesy, dżokejka i koniecznie siodło. Zwyczaj jazdy na oklep, mimo inspirujących literackich i malarskich tradycji, że wspomnę „Szał” Podkowińskiego, jakoś zaginął.
I wreszcie na szczycie tej czworonożnej społeczności „stępa, galopuje, kłusa”(cytat z Mickiewicza) rasowa arystokracja pełnej krwi angielskiej i czystej krwi arabskiej. A wokół roztacza się zapach… Obroku? Ależ skąd, wielkiego szmalu. I tylko trzeba baczyć, by nie obudzić się z obciętym łbem swego droższego od mercedesa pupila na kołdrze. Kłania się „Ojciec chrzestny”.
O anglikach, pomijając graczy na Służewcu, słychać u nas niewiele. Przyznam, że sam jestem w tej dziedzinie profanem. Ale z punktu widzenia miłośnika koni i sportu śmiem twierdzić, że gonitwy na torze są zaledwie nieco mniej nudne od oracji Grzegorza Schetyny. Co innego Wielka Pardubicka.
I tak oto, snując dygresyjki, dobrnąłem do kresu krótkiej chwili wytchnienia, choć nie pozbawionego gorzkich akcentów na myśl o Łysku, rzeźni czy katordze tatrzańskiej wspinaczki. Przede mną arena rodeo.
W Janowie Podlaskim nie słychać już wprawdzie szczęku polemicznego oręża  i rżenia koni, ale emocje nakręcane przez Generatory Rzeczywistości Urojonej buzują nadal. Nastawiam więc ucha. Otóż wedle głosicieli prawdy objawionej całą dobę doroczna aukcja koni czystej krwi arabskiej okazała się blamażem kompromitującym nowych włodarzy stadniny. Dyletanci narzuceni przez ministra Jurgiela zdołali sprzedać na aukcji zaledwie 6 koni za niewiele ponad 450  tysięcy euro osiągając najgorszy wynik w całej historii tego przedsięwzięcia. Rekord ponad dziesięciokrotnie przebijający tę nędzną sumkę padł bodaj w 2015 roku. Ale za czasów demokracji liberyjnej do Janowa ściągała cała światowa śmietanka admiratorów tej rasy. A konto każdego z potencjalnych kupców wystarczyłoby na roczne utrzymanie sporego powiatu. Tym razem tuzy, zniechęcone przez życzliwych, olały imprezę. Najwyraźniej opozycja zna nie tylko brukselskie adresy.
Dlatego poprzedni właściciele, sorry, jedynie szefowie stadniny zamierzają zorganizować we wrześniu pod Krakowem wzorcową aukcję(wystawę?) na cztery fajerki. Ciekawe skąd wytrzasną super klacze i ogiery, jeśli krajowa czołówka zniszczona ich zdaniem(bossów rzecz jasna, bo koni nikt o nic nie pytał) została skundlona przez nieudaczników Jurgiela. Uff!
Racje obecnych szefów zagłusza kanonada generatorów. Mam na szczęście dobry słuch. I tak, w Janowie sprzedano  w sumie kilkanaście koni za ponad 650 tysięcy euro, bo aukcja trwała dwa dni. W niedzielę pod firmą Pride of Poland, w poniedziałek zaś jako Summer Sale. Faktycznie jednak rezultaty nie powalają. Warto wszak zważyć, że Janów to obecnie jedna z trzydziestu imprez tego typu na świecie. Niby tak jest nie od dziś, lecz ekskluzywnych stadnin wciąż przybywa, a target potencjalnych nabywców nie rośnie w tym samym tempie. Za to z roku na rok staje się coraz bardziej wybredny.
Tymczasem dawna ekipa w pogoni za zyskiem zredukowała liczbę gatunków rdzennie polskich arabów, tak zwanych Pure Polish, z siedmiu do pięciu. W żyłach owych koni nadal płynęła czysta krew arabska, lecz z coraz mniejszą domieszką miejscowej, decydującej o klasie konia. Bo z arabami jest jak z winem. Dla znawców, smakoszy, a zwłaszcza kiperów nie istnieje na przykład czerwone wino wytrawne jako takie. Liczą się szczepy, lokalizacja winnic, roczniki i takie tam detale. I bez zachowania reżymu hodowlanego polskie araby mogłyby się roztopić w arabskim żywiole tracąc swą wyjątkowość. A koń czystej krwi arabskiej jako taki przypomina seryjną brykę, znacznie tańszą od ekskluzywnej limuzyny dopieszczonej do ostatniej śrubki. Tymczasem włodarze stadniny twierdzą, że kupcy chcieli płacić za perfekcyjne genetycznie wierzchowce, zarodowe klacze i ogiery gwarantujące rasowe potomstwo, jak za nołnejmy z tabunu.
Do pogłosek, że poprzedni zarząd traktował stadninę niczym prywatny folwark nie potrafię się odnieść. Od tego są wyspecjalizowane służby.
Łąka opustoszała. Źrebaki wróciły do stajni. Rozglądam się na czym by tu teraz skupić uwagę. Po stawie pływają kaczki. Istna sielanka. Kaczki?! Chyba mi odbija?!
 
Sekator
 
PS.
- Dlaczego? - Pyta mój komputer.
- Co, dlaczego?
- No, czemu ci odbija?
- Bo chciałbym wreszcie odetchnąć od politycznych aluzji.
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Domasuł

19-08-2017 [13:55] - Domasuł | Link:

TVN-y i cala reszta tego badziewia wykorzystają kazda okazje, żeby dowalic rządowi - wykorzystując nawet tematy o których normalni ludzie nie maja zielonego pojęcia i nic ich to nie interesuje.