II. Klechda Krakowska „ Na końcu będzie o bogini Kali „

Marek Mojsiewicz „Klechda Krakowska „

Rozdział pierwszy „ Dobre złego początki „

Rozdział drugi „ Na końcu którego będzie o bogi Kali „

Po czterdziestu minutach dojechali do domu Grażyny. Znajdował się on w najdroższej dzielnicy Krakowa , Woli Justowskiej . Miejsce to miało świetne pod każdym względem położenie . Niedaleko centrum miasta, a jednak od niego odseparowane . Cała praktycznie Wola jest położona na wzgórzu . Z jej wyższej część widać panoramę Błoń i starego Krakowa . Nic dziwnego ,że mieszkała tu elita miasta , polityczna , gospodarcza , Każdy w Krakowie , kto miał pieniądze , albo duże wpływy uznawał za swój punkt honoru tam mieszkać . Sekretarze partii sąsiadowali z bogatymi kamieniarzami , ci zaś ze słynnym kompozytorem, a obok nich swoją wille miał kierowca rajdowy . Kiedyś to były w większości wspaniałe rezydencje z dużymi parkami wokoło . Teraz to wciąż drogie, ale już spsiałe miejsce .Po upadku komuny , czy też jedynie przepoczwarzeniu się jej jak twierdzi Rymkiewicz piękne ogrody podzielono na działki , rozsprzedano , wszędzie pleniły się teraz niczym chwasty małe apartamentowce , krzykliwie pauperyzując całą okolicę Dom Grażyny stanowiła mała , stara willa , otoczona dużym ogrodem. Grażyna wysiadła z samochodu , otworzyła bramę i poprosiła kierowce , aby podjechał pod same drzwi . Przejeżdżali przez stary , piękny park . Potężne drzewa były wspaniale skomponowane z młodszymi drzewami , z krzewami i drobniejszym roślinami , takim jak wiele gatunków paproci .Widać było ,że ogród był starannie pielęgnowany . W jego głębi o, pośród zagajnika sosen widać było mały domek, który w zamierzchłych czasach świetności rezydencji był służbówką , teraz przerobioną na domek dla gości .

Po przejechaniu kilkudziesięciu metrów dojechali pod same drzwi . Grażyna uregulowała należność i zwróciła się do kierowcy
- Proszę pomóc mi go zanieść na górę. Sama sobie nie poradzę-
- Przy takim napiwku , jaki dała mi pani na początku to mógłbym szafę trzydrzwiową wnieść ,a co dopiero pani kolegę- zaśmiał się i razem za Grażyna wziąwszy nieprzytomnego Władka pod pachę zaczęli go taszczyć na górę. Kiedy dotarli na piętro taksówkarz zapytał .
- Gdzie teraz -
- Na lewo , do sypialni – zakomenderowała. Oboje z taksówkarzem byli zdyszani . Wniesienie zwłok , bo inaczej stanu Władka nie da się opisać wymagało jednak sporo wysiłku.
- To nie mogła sobie pani znaleźć lepszy wkład do łóżka , niż to co dźwigamy – zażartował –Piękna i pijany – zaśmiał się ucieszony ,że znalazł takie dowcipne nawiązanie do bajki Piękna i bestia .
Grażyna uśmiechnęła się do kierowcy . Spodobała się jej ta analogia z bestią , ale już mniej aluzja do łózka .Wtaszczyli Władka do sypialni Grażyny . Znajdowała się na zaadaptowanym na mieszkanie strychu willi . Było urządzona z wyszukanym , ekscentrycznym smakiem . Lokatorka tej sypialni nie była zwykła osobą , sądząc po jej wykończeniu . Grażyna swoje wyrafinowanie odciskała na wszystkim co ją otaczało
Wystrój całego strychowego mieszkania był niezwykle eklektyczny Rustykalizm tworzył kanwę dla dębu , mahoniu , granitu i mosiądzu z którego wykonane było wyposażenie . Przestrzeń ultranowoczesnej kuchni otwartej na salon łamały surowe belki dębowe przecinające cały sufit , a cedrowe pilary łączących podłogę z sufitem rozrzucone były niesymetrycznie po całym mieszkaniu Na nich były zamocowane doniczki z powojami, paprociami i jakimiś egzotycznymi kwiatami . Stare, piękne lampy stojące , kandelabry i liczne lustra tworzyły nastrój tego miejsca . Potężne okna dachowe wbudowały w architekturę apartamentu gwiazdy , deszcz ,śnieg i wiatr .Ten ostatni wyginał , zwłaszcza jesienią ,w czasie silnych porywów konary starych wysokich drzew otaczającego willę parku
Centrum sypialni stanowiło duże łóżko , które znajdowało się pod ukosem dachu , w którym było zamocowane ogromne okno . Zanim Grażyna włączyła oświetlenie łóżko było zalane światłem księżyca .Usytuowanie łózka Grażyny pozwalało leżącemu na nim patrzeć w niebo, czuć na sobie światło księżyca . Grażyna uwielbiała leżeć zimą , patrzyć przez nie , kiedy Księżyc był w pełni , a płatki śniegu opadały na okno .

Rzucili bezwładne ciało na łózko . Grażyna poprosiła jeszcze kierowcę, aby pomógł je zdjąć z Władka koszulę i odprowadziła go do drzwi
- Proszę pana – zwróciła się do kierowcy – Jak już pan wyjedzie za bramę , proszę ja przymknąć.
Wróciła na górę i weszła do sypialni . Z trudem zdjęła z Władka spodnie, z bielizną i skarpetkami było już łatwiej . Nagiego przykryła kołdrą . Zagasiła główna lampę , małą , śliczną , zrobioną z mosiądzu , której kształt był misternym zlepkiem małych powyginanych rzeźb .Grażyna pozostawiła jedynie zapalone kinkiety, dające wystarczająco dużo światła , tak aby wszystko było wyraźnie widoczne . Na chwile wyszła . Wróciła z małym bezprzewodowym zestawem kamery i mikrofony, który używała do rozmów na necie . Umieściła go na półce w rogu i zamaskowała kwiatami . Wyszła do drugiego pokoju, który służył jej za gabinet i podeszła do biurka , gdzie znajdował się komputer . Pokój pełen był regałów z książkami , chaotycznie , bez żadnej reguły poukładanymi na półkach . Włączyła komputer, sprawdziła , czy kamerka i mikrofon prawidłowo działają i włączyła nagrywanie . Na monitorze widać było wyraźnie cały pokój ,łóżko było w centrum planu .

Wyszła z sypialni , zastanowiła się krótko ile będzie spał , nastawiła budzik w telefonie po czym położyła się na kanapie w salonie . Przykryła się krótkim kocem . Nie mogła spać . Nad ranem z krótkiego , przerywanego snu wyrwał ją budzik telefonu . Przeszła do sypialni , sprawdziła , czy Władek śpi rozebrała się do naga i przykryła kołdra jak najdalej od niego . Po godzinie poczuła że się obudził . Katem oka zobaczyła,że spojrzał na nią. Odwróciła się do niego .
- Co jaj tutaj robię – zapytał się Grażyny – Był całkowicie zaskoczony i zdezorientowany
- Wczoraj sam zaproponowałeś, abyśmy do mnie przyjechali – Mówiąc to odwróciła się od niego i tak osunęła kołdrę,aby było widać jej gołe plecy i górną część pośladków . Musiał zobaczyć że była całkowicie naga , co nie pozostawiało mu złudzeń co do tego , co wczoraj razem robili. Władek pomimo strasznego kaca i ostrego bólu głowy był wstrząśnięty patrzą na prawie całkowicie odkryta Grażynę. Próbował usilnie sobie przypomnieć wczorajszy wieczór i sekwencje swoich działań ,ale bezskutecznie . Szamotał się teraz z wyrosłą nagle z alkoholowej mgły rzeczywistością w której widok nagiej leżącej obok niego dziewczyny huśtał boleśnie w górę i w dół jego depresję
- Nic nie pamiętam – wyjąkał Władek – czyja, czy my – nie mógł dalej nic wykrztusić .
- Tak . Pieprzyliśmy się wczoraj . Jeśli o to ci chodzi – skłamała Grażyna. Nie używała na co dzień takich wulgaryzmów, ale nie chciała użyć zwrotu „ kochaliśmy się” . Seks z pijaczkiem gdzieś tam pilnujący nocą paru cegieł na budowie w odczuciu Grażyny miałby w sobie coś szczególnie wulgarnego
Popatrzyła się w kierunku kamerę . Nienawidziła go tak bardzo za to co jej wczoraj zrobił , że jedynie co pragnęła to poniżyć go , upokorzyć przed całym światem , odebrać mu tę jego dumę abnegackiego alkoholika . Pokazać że jest zwykłym , obrzydliwym facetem , śliniącym się na widok byle dziewczyny ,że jest nikim , najzwyczajniej w świecie nikim . Takim nie mającym skrupułów małą podła gnidą . Obrzydliwym padlinożerca. . Nie wiedzieć dlaczego pijaną dziewczynę wyobraziła sobie jako padlinę, na pojawienie się której czatują tacy jak on beznadziejni , czający się w mroku , w cieniu prawdziwego świata

Przez prawie całą nieprzespaną noc zastanawiała się jak taki jak on facet z dolnej półki zareaguje na fakt ,że przespał się z tej klasy dziewczyną jak Grażyna . Duma samca odbierze mu rozum . Zacznie się ślinić, wypytywać ją czy było jej dobrze , zacznie szperać po jej ciele tym swoim oślizłym wzrokiem , w końcu będzie próbował ją obmacywać i proponować powtórkę seksu z wczoraj . Był atak pewna tego ,że już widziała jak wrzuca w sieć film z jego żałosnymi karesami .A potem., a potem , tak bardzo cieszyła się na samą myśl o tym , widok Włodka tak poniżonego ,że uciekającego na jej widok na druga stronę ulicy .Dobrze że nie widział jej twarzy. Żądza zemsty , taką naprawdę szczera chęć zemsty zmieniła jej twarz . Była piękna ,ale było to zimne , lodowate piękno wykute , wyrzeźbione prawdziwą ,pierwotną nienawiścią . Poczuła ,że Władek kołdra przykrywa jej pośladki i wspaniałe , klasyczne , teraz gołe plecy , z których była tak dumna i które tak bardzo lubiła odkrywać w swoich kreacjach
- Nie wiem jak to się mogło stać – usłyszała głos Włodka – Bardzo, ale to bardzo cię przepraszam .To się nie powinno zdarzyć. Nie wiem jak mogłem ciebie tak skrzywdzić . -
Grażyna odwróciła się .To nie tak miało być. Popatrzyła na jej twarz . To nie byłą twarz cwaniaka Widać było na niej przerażenie i jakąś taką bezradność .

- Masz takiego fajnego , sympatycznego chłopaka .Skrzywdziłem go .
- Byłego chłopaka – przewała mu Grażyna. - Byłam trochę wypita i odebrałam w czasie kiedy uprawialiśmy seks . Wszystko słyszał . Nie wykazał zrozumienia dla naszych zapałów .- Kłamała i drwiła jednocześnie .
.Do kurwy nędzy – zaklął – jak mogłem tak spierdolić wam życie – w tym jak klął słychać było silne tragające nim emocje
- – Oż kurwa , oż kurwa – jak do tego mogło dojść- klął miotając się bezradnie -. Zawsze gardziłem gnojami , którzy z cudzych żon , czy dziewczyn robią kurwy . Teraz okazało się ze jestem jednym z nich. To ciekawe- krzywo się uśmiechnął - Teraz mogę pogardzać samym sobą . Będę musiał w związku z tym powyrzucać kilka rzeczy z domu , tych parę luster, żebym nie musiał co chwila patrzyć w oczy jakiemuś śmieciowi .
Grażynę ostanie zdania zatkały . Zdumiała ją forma psychicznego samookaleczenia jakiego dokonywał na swoje psychice w jej obecności . Miała mętlik myśli . Jego wyjątkowa ekspiacja przykuła jej uwagę .Nie wiedziała też co robić dalej .
Władek odwrócił się i pośpiesznie pod kołdra włożył bieliznę i spodnie, tak , aby nie epatować dziewczyny swoja golizną . Wstał , podniósł z podłogi swoja starą ,wyszczępioną a teraz dodatkowo poplamioną koszulę i założył ją na plecy . Zrobił to tak niezdarnie , że kołnierz zawinął się do środka .
- Idę . Na pewno źle się czujesz w obecności takiego gnojka jak ja – Włoży skarpetki i buty,był już prawie w drzwiach sypialni ,kiedy coś sobie przypomniał , a przypomniał sobie że Grażyna była wczoraj w pełni swoje kobiecości , pomiędzy dwoma wylewami Nilu jak mówili Egipcjanie i że ta noc ma duże szanse skończyć się jej ciążą .Odwrócił się do niej – Gdybyś zaszła w ciąże – zrobił pauzę , widać było ,że nie wie jak wyrazić swoją myśl – To dziecko sam wychowam .Przynajmniej tyle mogę zrobić, aby do końca nie spieprzyć ci życia .

Pieprzony świr .Pomyślała o nim Grażyna . Przecież jakby nawet ze sobą się przespali to co .” One night stand „ jak mówią w Ameryce , przygodny seks jak mówią w Polsce. Grażyna nigdy czegoś takiego nie zrobiła , ale cale mnóstwo jej koleżanek , mężatek i tych w stałych związkach z chłopakami , kiedy tylko nadarzyła się okazja , a miały ochotę to ściągały majtki i szły , czasem z byle kim . A potem wracały jakby nic do swoich mężów , chłopaków . Jako opowiadały jej potem , czasem ich przygodny seks tak ja podkręcał ,że zgadzały się największe wyuzdanie , przychodziły czasem całe obolałe , jak powiedział homoseksualny lider jej środowiska 'Jak pupa boli , to znaczy że był dobrze” . Grażyna aż wzdrygnęła się z obrzydzenia na sama myśl ,że ktoś to z nią by robił. Co do ciąży to najwyżej by usunęła. Też problem .

Nasz biedy stróż nocny zamyślił się , zawiesił na chwilę , wpatrując się nieobecnym wzrokiem w podłogę gdzieś tam pod ścianą .Po chwili jego oczy oderwały się od podłogi , wróciło w nie życie

- Może to i dobrze ,że twój chłopak wie co się tutaj wczoraj wydarzyło. To może być jedyna dobra rzecz jaka się tobie przytrafiła –
Grażyna słysząc to usta otworzyła ze zdziwienia . Co mogłoby być w tym dobrego że chłopak przyłapał ją na w końcu nic nie znaczącej zdradzie , na drobnym skoku w bok .A jeszcze ten żałosny błazen twierdzi ,że to ona jest na tym najbardziej wygrana . Już miała coś powiedzieć, powstrzymała się ostatniej chwili

- Pomyśl tylko – kontynuował – Jakby nigdy nic w wracasz do swojego ukochanego chłopaka , traktujesz to jako błąd , nic nie znaczącą pomyłkę . Okazuje się że jesteś w ciąży . Planujecie w związku z tym szybki ślub . Jesteś prawie pewna że on jest ojcem . Ale tylko prawie . Zaczynasz się bać . Najpierw tego ,że pochwale się zdobyczą , że opowiem ze zmyślonymi szczegółami komu tylko będę mógł o tym jak ciebie obracałem i jak strasznie byłaś na mnie napalona . A o twoim wyuzdaniu zaczną w tym gronie krążyć legendy .Będziesz bała się ,ze do tego dodam jakieś jakieś twoje wyznania o tym że twój chłopak jest do niczego ,że smak prawdziwego seksu poznałaś dopiero ze mną . Będziesz się bała ,że ktoś z życzliwych w końcu się tymi plotami podzieli z dopiero co poślubiony mężem . Strach , uczucie , które od teraz już zawsze będzie ci towarzyszyć . Całe twoje życie będzie narracją odmierzaną strachem, niepewnością i lękiem .Będziesz z niepokojem czekała rozwiązanie bojąc się że grupa krwi dziecka nie będzie zgodna z grupa krwi twojego męża , potem będziesz przeglądała ciało dziecka, czy nie ma żadnych znaków szczególnych , czy jest podobne . Przerażenie będzie ci ogarniać przy jakichkolwiek pytaniach lekarzy o choroby i skłonności dziedziczne,. Nie zmrużysz oczu przez całą noc , kiedy dziecko powie ci że w szkole , czy na uczelni robią z socjologii badania i on zgodziło się przejść badania genetyczne . Ale to nie wszystko . Droga do Piekła ma ma na imię strach . Każda, każdy krok będzie cię do niego przybliżał . Strach to chwast , który zagłuszy wszystko co dobre w waszym małżeństwie .Miłość , zaufanie , szczerość , serdeczność . A na tym ugorze wkrótce wyrośnie nienawiść. Zaczniesz nienawidzić swojego męża . Za to co mu zrobiłaś , za to że się boisz że któregoś dnia się dowie .

- Pieprzysz - wyrwało się Grażynie .
- Opowiem ci bajkę – oczy miał zmrużone , wargi wykrzywione w gorzki wyraz - O Knypsie z Czubkiem . Tak właśnie się ta bajka nazywa . Napisał ją jakiś Holender., a może Duńczyk , już nie pamiętam . Za lasami, za górami, dawno temu , tak że tylko najstarsi ludzie to pamiętają ,istniały dwa królestwa . Toczyły między ciągłe wojny ,a ta która miała teraz nastąpić miała być tą najstraszniejszą , tą w której wszystkie rzeki miały płynąć samą krwią . Wiedźma o imieniu Jaga nie mogła już patrzyć jak nawzajem się mordują i wezwała do siebie obu królów. Kiedy ci przybyli na jej zamek ugościła ich mięsiwem i trunkami wszelakimi .Kiedy już dobrze pojedli i wypili przedstawiła im pomysł na trwały pokój . - Ty królu masz masz bardzo mądrego i bywałego na znamienitych uniwersytetach Knypsa a ty wasza wysokość masz córkę , urodziwą nad wyraz . Dlaczego ich nie pożenić i nie połączyć na zawsze oba królestwa. Pokój i dobrobyt by wszędzie zagościł . - Myśleliśmy o tym - odrzekli władcy . Mój Knyps nawet nie chce o niej słyszeć – odezwał się ojciec księcia , mówi że z białogłową tak prostego umysłu on żyć nie będzie .-A co na to Kunegunda zapytała Jaga .
- Kiedy powiedziałem jej że chciałbym Knypsa za zięcia to śmiała się przez kilka dni . Powiedziała że za tego niskiego kuternogę , a książę Knyps rzeczywiście kulał , z włosami , które zawsze układają się w cudaczny czub nigdy nie wyjdzie .-Nie przystoi mi pokazywać się z kimś kto ma wygląd parobka . Wolę raczej do rzeki z murów się rzucić- Tak mi zagroziła rozżalił się król .
- Nie ma rady – musimy szykować się na straszną wojnę – rzekli smutno monarchowie .
- Czy pozwolicie mi uczynić zaklęcie i rzucić go na wasze dzieci – zapytała się wiedźma - to zakończy wojnę
Królowie porozumieli się wzrokiem ,pokiwali do siebie głowami i jeden z nich odpowiedział
- Nie mamy wyjścia. Zrób co uważasz za słuszne , bylebyś je w jakie zwierza nie pozamieniała
- Za tydzień wyprawcie wspólny bal na który musi przybyć Knyps i Kunegunda – powiedziała Jaga i odprawiła ruchem ręki gości . Po czym udałą się do tajemnej komnaty w której zaczęła odczyniać uroki . Zaczęła mamrotając rzucać czary . Piana szła jej z ust . Wzrok jej stał się oszalały . W końcu straszliwie wyczerpana ,resztką sił rzuciła silne i straszne zaklęcie na księcia i księżniczkę .
Królowie zgodnie z wolą jagi urządzili bal na który przyszedł Knyps i Kinegunda .Władcy zadbali przy tym , aby ich dzieci zasiadły razem przy jednym stole . Po jakiej pół godziny młody książę gwałtownie wstaje od stołu i biegnie do ojca .Ten czeka przestraszony gwałtowną reakcja syna
-Ojcze – wyrzucił z siebie Knyps – tylko ją chcę poślubić .Jest taka piękna i dobra. Tak pięknie opowiada o kwiatach , ludziach , ja tego nigdy wcześniej nie dostrzegałem . A w tym knującym wężowisku żmij jaką tworzą dworzanie widzi samych dobrych ludzi. To wręcz niewiarygodne. Tylko z nią, mój ojcze, będę szczęśliwy .
W tym czasie księżniczka Kunegunda podbiegła do swojego rodzica
- Ojcze . Chcę , abyś już dzisiaj ogłosił moje zrękowiny z Knypsem . Chcę jak najszybciej zostać jego żona. Jest tak inteligentny . Tak dużo wie , kiedy mówi o zamorskich krainach zamieniam się cała w słuch . I nie jest wcale taki niski . Jak założę mu buty na obcasach to będzie prawie tak wysoki jak ja . I zobaczy jaki ma lok na głowie. Dodaje mu dzikości . A jak dystyngowanie wygląda
kiedy tak idzie podpierając się swoją laseczką .Nie żal ci go - dysząc lekko wyrzucała z siebie kolejne słowa- , popatrz jak on utyka . Jak już będziemy małżeństwem , kiedy będziemy gdziekolwiek szli wezmę go pod ramię , on oprze się na mnie i chodzenie będzie dla niego rzeczą łatwą . Widzisz sam tatusiu , jak ten biedaczek beze mnie cierpi .
Widząc to wszystko Jaga skinieniem ręki przywołała do siebie obu królów. Ci ze szczęścia padli je do nóg
- Co żeś uczyniła wielmożna Jago- zapytali się wieźmy - że się tak zmienili . Jakie zaklęcie na nich rzuciłaś .
Wiedźma popatrzyła się swoimi mądrymi oczyma na klęczących u jej stóp władców i na jej ustach wykwitł ciepły uśmiech .
- Zaklęcie miłości
Grażyna słuchała z zaciekawieniem , co ja samą zaskoczyło.
- Dlaczego opowiadasz mi tą historyjkę – zapytała
- Bo to jest historia o tobie i twoim chłopaku. - odparł Władek – Wiedźma ani księcia nie uczyniła przystojniejszym , ani księżniczki mądrzejsza .To miłość sprawia ,że tych których kochamy widzimy lepszymi niż są w rzeczywistości ,widzimy wyraźnie ich zalety , a na wady patrzymy z wyrozumiałością , tak że stają się dzięki temu się tak niewidoczne ,że aż umykają naszej uwadze , nawet nałogi stają się tylko przywarami . Wzajemna życzliwość powoduje ,że oboje chcą być lepsi dal siebie. Ale tam gdzie pożywia się strach tam miłość umiera . A wtedy dzieje się rzecz straszna. W swoim ukochanym zobaczysz same wady , które urosną w twoich oczach do monstrualnych rozmiarów , jego zalety własnymi butami wciśniesz w błoto . Zobaczysz w nim potwora , który zniszczył twoje życie. Tak naprawę twój mąż stanie się lustrem ,w którym będzie odbijał się twój umysł , lustrem w którym będzie się przeglądał twój Strach .

Władek przerwał . Cisz się przedłużała . Na coś czekał . Grażyna popatrzyła na niego . Jego oczy były zwężone, górne powieki oparły się dopiero na źrenicach . Tak samo jak wtedy wczoraj , kiedy tak upokorzył ją przy wszystkich . Bestia siedząca w jego umyśle obudziła się ,pczuła krew . Grażyna przymknęła oczy . Zaczął z nią grę, tak jak ze Starskim . Znowu zobaczyła jak mówiąc do niej , opowiadając całą tą historię porozrzucał myśli , które zaczęły zakrzywiać jej punkt widzenia , oplatać ja niczym sieć rybę w wodzie. Za chwilę wyciągnie ja na brzeg , a tam będzie już tylko walczyć o każdy łyk powietrza .

Grażyna czuła że stała się jego zabawka. On sobie nawet z tego nie zdawał sprawy , po prostu jego umysł postanowił się rozerwać , bestia wymknęła się na polowanie. A teraz bawi się z nią jak kot z myszką. W każdej chwili może zabić , ale będzie wolał dręczyć ofiarę .
- On tylko czek abym coś powiedziała – pomyślała do siebie - , cokolwiek , aby mógł bawić się nią w swojej grze . Demolować jej świadomość , kruszyć jej monument jaki sobie tam zbudowała . Bała się go , potrafił ranić , nawet ta bajka temu służyła . Nawet jeśli mu powie że jest najgorszym menelem, zwyzywa go od skurwysynów , to nic nie da , on tylko to wykorzysta do wiwisekcji jej psychiki . Czułą się bezbronna . Nienawiść do niego dotarła w tym momencie do wszystkich zakamarków umysłu jej umysłu . Spuściła nisko głowę i milczała .Tylko to może go powstrzymać .

Po dłuższej chwili oczy Władka przestały błyszczeć i na powrót stał się tym pełnym poczucia winy tak gruncie rzeczy nieprzystosowanym do życia okularnikiem .

- Nie będziesz musiał na nie płacić alimentów – odezwał się –Co prawda dziecko potrzebuje matki , normalnej rodziny,ale w tych okolicznościach ..-nie dokończył .Jakaś myśl przykula jego uwagę Będę musiał całkowicie odrzucić alkohol – ciągnął – Tylko co będzie z moim życiem Jak ja w takich warunkach będę żył ? Świat bez wódy nie będzie już taki sam .

Grażyna o mało nie wybuchnęła śmiechem . „” Świat bez wódy nie będzie już taki sam „ Zamiast tego rozpłakała się . Płacz był tak gwałtowny ,że aż podrywało jej ramiona. Ten drań tak strasznie upokorzył wczoraj , zrobił z niej pośmiewisko na całej uczelni , bo plotki o tym zachowała się prawie jak dziwka z szybkością błyskawicy od wczoraj już się rozchodzą , doprowadził , nieświadomie , ale jednak do rozstania się z jej chłopakiem , odbrązowił , a raczej sponiewierał wizerunek Starskiego jako intelektualnego guru , wyrzucił jej pracę doktorską do kosza . A teraz to. Tak bardzo chciała go upokorzyć , zniszczyć , wrzucić do rynsztok, Chciała zobaczyć jak się wije po tym jakby wszyscy oglądnęli film w internecie z nim , jakże żałosnym , obleśnym i podłym cwaniaczkiem . Rozpłakała się bo cały plan legł w gruzach . Gdyby wpuściła do internetu to co tutaj się nagadał , to wszyscy by się z niego śmiali , ale zamiast pogardy każdy by mu współczuł, stałby się symbolem naiwniaka, takiego prostaczka ze wsi zupełnie nie przystosowanego do realiów współczesnego miasta . A ona znowu by się ośmieszyła . Rozbieranki, podchody , prostacka intryga. I do tego niechcący , ale szczery wyznał ,że ona idąc kimś przygodnym, czyli nim do łóżka jest zwykłą .... Nie dokończyła myśli . Ręce zacisnęła tak mocno w pieści ,że jej długie paznokcie wbiły się ciało aż do krwi

- Za żadna cenę nie może stąd wyjść - huczało jej w głowie .Jej wzrok spoczął na ciężkiej rzeźbie , stojącej na pięknej , zrobionej z mahoniu i czerwonego granitu toaletce . Stojąca na niej figura wykonana z niebieskiego marmuru przedstawiała hinduską boginie Kali , Panią czasu i śmierci , ośmioręczną demoniczna formę pierwiastka żeńskiego . Na jej szyi wisiał naszyjnik z ludzkich czaszek , a wijące się wokół jej sylwetki węże potęgowały diaboliczną aurę . Bogini błogosławiła tym , którzy składali jej ofiary z ludzi , jest nienasycona ich krwi .A co byłoby lepsza ofiarą dla kobiety demona niż uderzenie figurą w ludzką głowę i zbryzganie jej idola jego mózgiem . Kali przykuła do siebie wzrok Grażyny ,usta bogini rozchyliły się ,a jej ohydny język wił się po wystających potężnych kłach , zlizując skapującą z nich czerwoną posokę .

Koniec rozdziału drugiego
Rozdział trzeci „ Nie należy nerwosolu pić na oko „

Drugi fragment skończony . Przepraszam za niedoróbki ,ale niestety nie mogę tej opowieści poświęcić tyle czasu ile bym chciał . Pianie bloga i praca nie pozostawia mi za wiele wolnego czasu Zacząłem pisać trzeci rozdział , ale nie wiem kiedy go skończę . Aby tym z państwa , których ta historia zainteresowała ułatwić życie utworzyłem stronę na Facebooku , dzięki polubieniu której otrzymacie drodzy czytelnicy natychmiastowe powiadomienie o zakończeniu i publikacji trzeciego rozdziału , który roboczo zatytułowałem „ Przychodzi koza do woza „
Subskrypcja Facebook „ Klechda Krakowska „

Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy przez dwa pierwsze rozdziały się przedarli
Marek Mojsiewicz

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Efendi

27-04-2014 [21:51] - Efendi | Link:

Super, czyta sie jednym tchem, niestety nie uzywam facebooka :)
Pozdrowienia