Witaj: Niezalogowany | LOGOWANIE | REJESTRACJA
Świadomość religijna i więź kościelna
Wysłane przez izabela w 08-12-2011 [09:54]
To tytuł bardzo grubej książki Leszka Kołakowskiego poświęconej jak sam pisze;” studiom nad chrześcijaństwem bezwyznaniowym siedemnastego wieku”. Swego czasu do dobrego tonu należało posiadanie tej książki na półce. Niewielu jednak zdołało ją przeczytać, bo liczy sobie przeszło 650 stron.
Zresztą dobry ton nie wymagał wówczas czytania książek, lecz należało je posiadać. Żelazną pozycją na inteligenckiej półce było na przykład „Być i mieć?” Gabriela Marcel. Niektórzy przewrotnie dodawali: „Żeby być, trzeba mieć” Dotyczyło to również książek. Żeby być ( w środowisku) trzeba było książki mieć.
Nic w tym dziwnego- książki były trudno dostępne, kupowało się je spod lady.
Ciekawa jestem ile osób zabijających się żeby kupić „Ulissesa” naprawdę przebrnęło przez ten grubaśny, niebieski tom?
Wracając do „Świadomości..”. Jest to książka fascynująca, dobrze udokumentowana, pozwalająca zrozumieć na czym polega sekciarstwo w kościele i z jakimi cechami charakterologicznymi jest związana zdumiewająca dla mnie potrzeba toczenia zaciekłych walk o imponderabilia. W dawnym i nowym sensie tego słowa. Kiedyś to słowo oznaczało nieistotne drobiazgi. Potem jego znaczenie ewoluowało. Teraz oznacza rzeczy najistotniejsze. Często są to jednak drobiazgi, które z niezrozumiałych powodów dla niektórych są najistotniejsze.
Czytając na przykład rozdział poświęcony pewnemu człowiekowi, który był autorem około 150 dzieł teologicznych, który przeszedł przez prawie wszystkie główne formacje religijne swej epoki- jezuityzm, jansenizm, kalwinizm, mistykę, aby stać się twórcą nowej sekty chiliastycznej można odnaleźć zarówno w jego rozwoju jak i projekcie religijnym model „sekciarza doskonałego”. Ten człowiek to Jean Labadie. Typowa i pouczająca historia Labdie’ego to mówiąc w skrócie- historia nadziei na kościół widzialny, który utożsami się z niewidzialnym za sprawą, że tak powiem podwójnej predestynacji. Za sprawą wyjątkowej misji, którą – jak wierzył- powierzył mu Bóg i wyjątkowych łask, którymi go w związku z tym obdarzył.
Bardzo łatwo zwekslować zdumiewający fenomen rozwoju chrześcijaństwa bezwyznaniowego w kierunku taniego psychologizowania, doszukując się w mistycyzmie kompensacji erotycznej. Przyczyniły się do tego filmy i powieści na temat afery w Loudun. („Matka Joanna od aniołów”). To banalna trywializacja opisywanego zjawiska.
Obiecywałam sobie, że nie będę na tym forum poruszać trzech tematów. Jednym z nich jest metodyka nauczania. Jak to bywa z uzależnieniami wystarczył ten jeden, jedyny raz, żeby wpaść w ciąg. Drugim tematem tabu była religia. Obecnie jest mi już wszystko jedno, więc szybko sformułuję to co chciałam przekazać, a potem się zaszyję. W mazurskim lesie, bez laptopa.
Otóż Kołakowski powiedział kiedyś, że ten kto twierdzi, że wszystkie kultury są równowartościowe, żadnej z nich nie traktuje poważnie. Nie miał tu na myśli konkretnie religii, była to raczej reakcja na antropologię strukturalną z jej obsesją nie wyrażania sądów wartościujących wobec kultur, ale twierdzenie to religii również dotyczy.
Jeżeli ktoś twierdzi, że równie wspaniały jest islam, judaizm, buddyzm, praktyki woodoo i okadzanie dymem znaczy, że traktuje to wszystko jak folklor. Piękny jest kujawiak, ale góralski też nam się podoba. Czy przyszłoby nam jednak do głowy umierać za kujawiaka?
Jest to nieusuwalna antynomia. Każdy wierzący musi być przekonany, że jego religia jest jedynie prawdziwa, w pełnej świadomości, że wyznawcy innych religii mają nie tylko prawo, lecz wręcz obowiązek twierdzić tak samo. Inaczej wierzący nie jest naprawdę wierzący, a jest raczej religioznawcą, albo podróżnikiem po religiach i kulturach i ich kolekcjonerem.
Ekumenizm, religia synkretyczna są w świetle tego zupełnie bez sensu. To gorzej niż folklor, to Cepelia. To tak jakby porównywać autentyczne góralskie pieśni oparte na gamie 12 tonowej z przyśpiewkami ceprów.
Jeżeli przyjmiemy, że wszystkie drogi prowadzą do tego samego Boga, który bywa tylko różnie nazywany, rodzi się pokusa, żeby wybrać sobie ścieżkę własną, najłatwiejszą, najmniej kamienistą. Nie trzeba przestrzegać żadnych zasad. Przecież nikt nie jest święty, a wszyscy jesteśmy „w drodze”.
Prowadzi to do całkowitej laicyzacji życia, albo do tworzenia własnych religii. Ich liczba zarówno w opisywanym przez Kołakowskiego XVII wieku jak i obecnie, na przykład w Stanach Zjednoczonych, świadczy, że nikt w tej dziedzinie nie traktował nigdy poważnie propozycji Ockhama czyli intelektualnej zasady nie mnożenia bytów ponad potrzebę.
A w zrozumieniu tej nieusuwalnej antynomii, w zrozumieniu, że każdy naprawdę wierzący musi swoją religię uważać za jedynie prawdziwą, realizuje się tolerancja, chrześcijańskie miłosierdzie i przeświadczenie, że niezbadane są wyroki Boskie.
Komentarze
08-12-2011 [14:37] - Paweł Chojecki | Link: Z przyjemnością przeczytałem Pani tekst!
Spodziewałem się jakiegoś "zadęcia religijnego" i nie miałem nawet zamiaru otwierać wpisu. Przełamałem się jednak, by zobaczyć, co o tych sprawach myślą inni patrioci. Spotkała mnie wspaniała niespodzianka "spotkania myślami". Ten fragment to perełka: "Ekumenizm, religia synkretyczna są w świetle tego zupełnie bez sensu. To gorzej niż folklor, to Cepelia."
Pisuję na ten temat od wielu lat, ale żeby Pani nie zanudzać, zasygnalizuję tylko jeden z ostatnich tekstów: "Ekumenistom dedykuję" http://www.knp.lublin.pl/pl/bl...(link is external)
Z poważaniem
Paweł Chojecki
PS
Kołakowskiego na półce nie miałem.
08-12-2011 [23:14] - izabela | Link: @chojecki
Kołakowski ma wśród patriotów złe notowania. Natomiast "Świadomość.." jest bardzo rzetelna, udokumentowana i stylistycznie nawet różna od jego późniejszych intelektualnych wygibasów. Czytałam ją bardzo dawno po raz pierwszy. Dzięki tej książce udało mi się być może lepiej zrozumieć zjawisko mnożenia się sekt i kościołów współcześnie. Dziękuję za link, regularnie czytuję Pana teksty. Pozdrawiam.
09-12-2011 [13:19] - leszek hapunik (niezweryfikowany) | Link: samo życie
natura nie stworzyła jeszcze człowieka mającego wyłączność na jedynie słuszny ogląd tego świata. To samo jest z Kołakowskim.Oglądałem w TV cykl jego wykładów.Fantastycznych, gdyż czynił to z wielką zwadą i niezłą argumentacją. Z niektórymi poglądami się zgadzałem, inne budziły mój sprzeciw.Tak samo jest z Pani blogiem.Do niektórych spraw mnie Pani przekonuje ,do innych, choć nielicznych, nie. Tu ma Pani racje na 100%.Mała dygresja.Boję się ludzi, którzy "pozjadali wszystkie rozumy".Są niebezpieczni dla innych, gdy dostaną choć trochę władzy .
08-12-2011 [15:15] - leda (niezweryfikowany) | Link: swiadomosc religijna i wiez koscielna
ksiazek Kolakowskiego nie mam w domu na polce,bo tam mam tylko te ksiazki ktore czytam,a ten filozof "nie jest z mojej bajki" Dlatego nie mam takich jak on zawirowan swiatopogladowych.Jak mowie Credo to z pelnym przekonaniem,a jak czytam to jasne wywody Sp.ks. prof. Mieczyslawa Krapca. leda
08-12-2011 [23:22] - izabela | Link: @leda
A jednak Kołakowski napisał wiele ciekawych książek. To jest problem,o którym wspominałam. Czy flirt Heidegera z nazizmem unieważnia jego późniejsze prace? Pozdrawiam.
16-12-2011 [07:22] - Dyletant (niezweryfikowany) | Link: Nie przesadzajmy; Krapca
Nie przesadzajmy; Krapca wywody nigdy jasne nie byly (chociaz cenie go bardzo). A przy tym, dziwie sie troche Pani, ze mozna odrzucac filozofa jako kogos "nie z mojej bajki". Owszem, mozna nie miec czasu, czy checi na czytanie pewnych tradycji filozoficznych, ale jasno trzeba powiedziec, ze z gory odrzucac jakakolwiek racjonalna literature filozoficzna, czyni z wlasnej filozofii ideologie.
19-12-2011 [07:58] - izabela | Link: @Dyletant
Dziękuję za głos rozsądku. Wiele razy spotkałam się z tezą, że należy ignorować teksty osób uważanych za wrogie ideowo. Zupełnie się z tym nie zgadzam. Tak jak nie zgadzam się z jakkolwiek rozumianymi indeksami książek. Chyba, że założymy, że jesteśmy społeczeństwem głupców i mądrzejsi muszą pilnować, żeby nas nie demoralizowano. Nawet Mein Kampf ( nota bene nudna) trzeba ocenić, a nie z góry odrzucać.
08-12-2011 [15:43] - stokolesny (niezweryfikowany) | Link: Swiadomosc
jak zwykle temat poruszony i przedstawiony po mistrzowsku
z wyrazami szacunku
stokolesny
08-12-2011 [23:23] - izabela | Link: @stokolesny
Dziękuję i serdecznie pozdrawiam.
08-12-2011 [19:18] - joawa (niezweryfikowany) | Link: Mój Boże...
Dziękuję za ten czysty i trafny tekst. Ekumenizm od bardzo dawna wydawał mi się złą drogą dla chrześcijaństwa. Gdy o tym nieśmiało wspominałam - słuchacze reagowali co najmniej surowym zmarszczeniem brwi , lub sykaniem. Pewnie dlatego, że nie potrafiłam precyzyjnie uzasadnić swojej niechęci, a raczej niepokoju co do entuzjastycznych poczynań kościoła na niwie ekumenizmu. Proszę pisać często i dużo. Ja czytam wszystko , ale bardzo rzadko mam śmiałość dodawać komentarze.
p.s Przyznam ,że z trudem udało mi się przeczytać jakieś 30 stron
"OBECNOŚCI MITU" zanim radykalnie nie zrezygnowałam z przebrnięcia przez dżunglę bez Piętaszka i maczety...
08-12-2011 [23:27] - izabela | Link: @joawa
Ja nie bardzo mam śmiałość pisać o religii. Sprowokowały mnie do tego dyskusje- bardzo zaciekłe i bardzo dzielące Polaków. A przecież i tak jesteśmy wystarczająco podzieleni. Wojna religijna pomiędzy chrześcijanami wydaje mi się czymś absurdalnym. Ale ekumenizm jako lekarstwo na wojnę jeszcze bardziej. Serdecznie pozdrawiam.
08-12-2011 [20:10] - zdzichu z Polski (niezweryfikowany) | Link: ekumenizm jest obrzydliwy
wiedzą o tym najlepiej chrześcijanie w Indiach i Pakistanie. Jakakolwiek próba nawiązania relacji równoprawnej pomiędzy religiami jest niczym rzucanie pereł przed wieprze, a tu trzeba kamieni na szaniec. Świat potrzebuje męczenników, kto chętny ?
08-12-2011 [23:30] - izabela | Link: @zdzichu z Polski
Drogi Panie Zdzichu. Dlaczego pan jest taki zgryźliwy? Czy czymś się Panu naraziłam? Czy ja nawołuję do rzucania kamieniami? Do męczeństwa ? Czasem mam wrażenie, że polemizuje Pan ze sobą samym.
11-12-2011 [23:25] - zdzichu z Polski (niezweryfikowany) | Link: Proponuję by dokładnie
przeczytała Pani własne słowa nim pochopnie kliknie " enter "
"Ekumenizm, religia synkretyczna są w świetle tego zupełnie bez sensu. To gorzej niż folklor, to Cepelia."
Nie mam wymienionego przez Panią dzieła Kołkowskiego mam natomiast równie opasły tom - Katechizm Kościoła Katolickiego. Sięgam do niego zawsze gdy usłyszę lub przeczytam wypowiedzi osób formułujących na podstawie węchu zdania odnoszące się do działań i zjawisk będących udziałem Kościoła - struktury hierarchicznej i Kościoła - wspólnoty wiernych / oczywiście że jedno i drugie to, to samo, ale nie zawsze działania pierwszego członu są rozumiane przez człon drugi /
Wymieniła Pani słowo ekumenizm w jednym ciągu z religią synkretyczną w dodatku nazywając to cepelią.
Zalecam by Pani zapoznała się wnikliwie z paragrafem trzecim KKK.
"Jeżeli ktoś twierdzi, że równie wspaniały jest islam, judaizm, buddyzm, praktyki woodoo i okadzanie dymem znaczy, że traktuje to wszystko jak folklor. Piękny jest kujawiak, ale góralski też nam się podoba. Czy przyszłoby nam jednak do głowy umierać za kujawiaka?"
Ten sposób myślenia ma sens, gdy żyje się w takim miejscu, gdzie do poczucie wolności wystarcza możliwość wyboru pomiędzy sałatką anchois, a sibką z świńskim tłuszczem. Gdy żyje się tam gdzie za noszenie krzyżyka można zostać skazany na śmierć nabiera się zupełnie innego stosunku do tz dialogu czy też działań ekumenicznych. Otóż tylko skończony bałwan ma przyjemność umierania za religię. Działania zmierzające do przynajmniej wzajemnej akceptacji i zrozumienia między wyznawcami różnych religii są niezbędne nie tylko dla wolności religijnej chrześcijan mieszkających tam idzie stanowią oni małe enklawy ale wręcz niezbędne dla ich fizycznego istnienia w ogóle. Te działania są niekiedy wręcz sprowadzające do roli petenta chcących dialogu, ale taki jest nakaz religijny, czasy krzyżowców minęły - co nie oznacza, że nie wrócą.
Niech Pani się obudzi. Świat nie zaczyna się i nie kończy na piciu wina w sylwestrową noc z przyjaciółmi.
12-12-2011 [05:57] - izabela | Link: @zdzichu z Polski
Proponuję czytanie ze zrozumieniem zanim Pan weźmie się do flekowania bliźnich. Nikt nie nawołuje do wojen religijnych. Wręcz przeciwnie, do zrozumienia, że człowiek naprawdę wierzący nie może wybierać sobie pomiędzy religiami jak pomiędzy gatunkami win. I dlatego niech każdy wierzy w swoje.
Ekumenizm wynikły z ducha Vaticanum II nie wpłynie na sytuację chrześcijan. Przeciwnicy chrześcijaństwa nie akceptują ekumenizmu. Wynikiem Vaticanum II jest laicyzacja społeczeństw. Jeżeli wszystkie drogi są równowartościowe to można chwalić Pana na różne sposoby. Nie jest do tego potrzebny kościół hierarchiczny, a tyle jest wspólnot (czyli sekt) ile pomysłów na taką wspólnotę.
Picie czy nie picie wina nie jest w żadnej relacji do tych problemów. Ja nie wyciągam wniosków dotyczących stanu Pana umysłu z faktu, że kiedyś w Bieszczadach ukradł Pan z głodu kurczaka.
12-12-2011 [12:17] - zdzichu z Polski (niezweryfikowany) | Link: Przyjmijmy że jest
tak jak Pani określiła. Że nie czytam ze zrozumieniem. Wobec tego niech Pani się łaskawie pochyli nad moim nierozumieniem i przedstawi konkretne rozdziały dokumentów Soboru II, rozdziałów w KKK i tych działań Kościoła, które Pani zdaniem przyczyniają się do wzrostu laicyzacji.
Wdzięcznym bym był również za przedstawienie źródła tezy o traktowaniu równowartościowymi dróg prowadzących do zbawienia - bo o to tak w ogóle chodzi, jest to transakcja miedzy Bogiem o jego wyznawcami. Teza ta, ma Pani zdaniem, źródło w Kościele Katolickim, czy ewentualnie jest przezeń rozpowszechniana???
"Przeciwnicy ekumenizmu nie akceptują chrześcijaństwa"
Konkretnie, jaki adresat działań ekumenicznych KK nie akceptuje chrześcijan.
"I dlatego niech każdy wierzy w swoje"
Dla mnie to czyste kuriozum, zwłaszcza w tekście odnoszącym się z dezaprobatą - chyba że się mylę - do II Vaticanum
13-12-2011 [00:39] - izabela | Link: @zdzichu z Polski
Napisałam :"przeciwnicy chrześcijaństwa nie akceptują ekumenizmu" . pan przerobił na : " przeciwnicy ekumenizmu nie akceptują chrześcijaństwa" i z tym polemizuje. Czy nie rozumie Pan, że to nie to samo.?Tak można dyskutować baaardzo długo.
13-12-2011 [01:26] - zdzichu z Polski (niezweryfikowany) | Link: fakt
Wobec tego.
1.Kim są przeciwnicy chrześcijaństwa, będący jednocześnie adresatami działań ekumenicznych ze strony Kościoła Katolickiego?
Zakładając nawet, że pod pojęciem ekumenizmu rozumiemy nie tylko dialog pomiędzy religiami chrześcijańskimi.
2.Cały czas zakładam, że jest Pani wyznania katolickiego i w związku z tym wie Pani o tym że dogmatem katolickim jest istnienie Kościoła Powszechnego - Katolickiego obejmującego wszystkich ludzi bez względu na ich rasę i obecne wyznanie, poza tym wiara katolicka nakłada na wiernych działanie misyjne mające na celu zgromadzenie wszystkich ludzi dookoła Chrystusa, którego to jedynym spadkobiercą w pełni realizującym Jego nauki jest Kościół Katolicki. Odsyłam choćby do Credo
3. Pani tekst "I dlatego niech każdy wierzy w swoje"
jest praktyczne żywcem wziętym z wypowiedzi Mateczki Kozłowskiej, którą bazując na Pani wypowiedziach, trudno nazwać inaczej jak twórczynią sekty.
Pozostaję z szacunkiem.
zdzichu
16-12-2011 [06:58] - Dyletant (niezweryfikowany) | Link: zlituj sie czlowieku! Czy ty
zlituj sie czlowieku! Czy ty nie rozumiesz kontekstu "niech kazdy wierz w swoje"? A moze nie zauwazylez innego zdania autorki, to jest, "kazdy musi myslec, ze ma racje, bo inaczej bedzie wybieral religie tak jak gatunki win" i dlatego nie rozumiesz sensu tej wypowiedzi?
16-12-2011 [13:45] - zdzichu z Polski (niezweryfikowany) | Link: niech każdy mówi za siebie
jak rozumie kontekst słów które wypowiedział lub napisał.
Jeśli się w jednej wypowiedzi składa deklaracje o uznawaniu autorytetu papieskiego w sprawach wiary, to co najmniej ciekawe jest: co leży u podstaw krytycznego stosunku do działań Kościoła - ekumenizmu i dialogu. Uwaga! Działań Kościoła wynikających z dogmatów.
Zanim się zaczniesz wypowiadać polecam Tobie przeczytanie przynajmniej wersów z Katechizmu Kościoła Katolickiego od 820 do 849. Katechizmu powstałego w oparciu o Sobór II Watykański, który korzystał z intelektualnego wsparcia zarówno JPII jak i BXVI wówczas jeszcze kardynałów.
Obaj już jako Papieże, uznawali, a jeden z nich uznaje, zarówno obecny KKK jak i tezy Vaticanum II za wytyczne dla działania i rozumienia swojego jak i całego Kościoła, intencji i zaleceń Boskich.
17-12-2011 [19:46] - Dyletant (niezweryfikowany) | Link: Dzieki za troske o moje
Dzieki za troske o moje pozostawanie w sferze Koscielnej dyscypliny, chociaz nie rozumiem jak to sie ma do mojego poprzedniego komentarza.
09-12-2011 [12:54] - leszek hapunik (niezweryfikowany) | Link: Oj Zdzichu
Ekumenizm jest formą dialogu między wyznawcami jednej religii /chrześcijańskiej/ i nie ma nic wspólnego z prześladowaniem chrześcijan przez muzułmanów w dalekich Indiach. Warto o tym wiedzieć zanim zabierze się głos . Wiedza z "wybiórczej" nie wystarczy.
09-12-2011 [00:15] - mmkkmmkk (niezweryfikowany) | Link: Jako wierzący staram się się z tą antynomią
radzić w następujący sposób :-) . Uważam każdą religię za jakieś spojrzenie na rzeczywistość transcendentalną . Tylko to pewnie jest tak jak z fotografowaniem obiektu trójwymiarowego . Można anfas ,z boku , z tyłu ,od spodu ,z góry . Każda fotografia jest prawdziwa ,ale łączenie nie ma sensu -więc problem synkretyzmu odpada :-) . Także nie mam problemu z wartościowaniem , bo przecież np. spojrzenie w twarz ,to nie to samo co oglądanie pleców :-)
09-12-2011 [22:41] - izabela | Link: @mmkkmmkk
Bardzo ciekawa metafora. Pozdrawiam.
16-12-2011 [06:51] - Dyletant (niezweryfikowany) | Link: Tyle, ze suponuje ta metafora
Tyle, ze suponuje ta metafora racjonalnosc wszystkich religii. A to, niestaty nie jest faktem. Gdyby bowiem religie byly na wsktos racjonalne (w sensie nie tylko spojnosci, ale i mozliwosci sprawdzenia), to nie bylyby religiami. Skoro jednak takie nie sa, to metafora obmacywania slonia przaz slepcow sensu miec nie moze, bo wszyscy razem (a pieciu ich bylo chyba w tej metaforze) tegoz slonia do kupy nie zloza ze swojej czastkowej "wiedzy". "Zlozenie slonia do kupy" zaklada bowiem racjonalnosc czastkowej wiedzy o sloniu.
09-12-2011 [11:43] - Andrzej (niezweryfikowany) | Link: Potrzebny tekst
Bardzo dobry tekst: prosty, zrozumialy i uczciwy.
09-12-2011 [22:41] - izabela | Link: @Andrzej
Dziękuję!
13-12-2011 [01:11] - Irvandir (niezweryfikowany) | Link: Dygresja
Nie rozumiem czego wszyscy chcą od "Ulissesa". Mnie się bardzo podobał. Ale ja jestem matematykiem i przemawia do mnie struktura, a nie tylko bajka. O tym, że z wymieszania wszystkiego w jedneym worku nie powstaje nowa jakość pisał już Umberto Eco w "Semiologii życia codziennego". Dla mnie ekumenizm polega na szacunku dla innego wyznania, podobnie jak szanuję dyskutanta, który ma argumenty na poparcie swojej tezy, ale w mojej ocenie zbyt słabe. Ma prawo do własnego osądu, podobnie jak ewangelik augsburski ma prawo do uważania, że jego wyznanie jest najlepsze. Ale myślę, że aby to uznać, trzeba najpierw być pewnym słuszności własnego wyboru, bo wojny w ramach chrześcijaństwa biorą się ze strachu, że może jednak tamci są lepsi. Kołakowski nie obserwował dzisiejszego walczącego prawosławia i zazdrosnego grekokatolicyzmu.Zresztą anglikanie chyba też nie są zachwyceni masowym przechodzeniem na katolicyzm swoich braci, ale, trzeba przyznać, że sami na to sobie zapracowali.
13-12-2011 [11:38] - izabela | Link: @Irvandir
Mi się tez Ulisses Podobał. Ale na półkach znajomych bywał w koszulce, nie otwarty.:)