Właśnie obejrzałem krótki fragment w TVP Info w fałszywej likwidacji. Była tam wypowiedź p. Piotrowicza z 2015 roku, że Prezydent nie musi odbierać ślubowania od sędziów TK. Że tego nie ma w konstytucji i że w takim przypadku może ślubowanie odebrać marszałek Sejmu.
Dziennikarze TVP zarzucali p. Piotrowiczowi, że mówił to wiele razy. Sprawdziłem kiedy pojawił się zapis w ustawie o TK o ślubowaniu wobec Prezydenta. BINGO! Pojawił się dopiero w 2016 roku.
TVP w fałszywej likwidacji non-stop szczuje na Polaków.
Zapis o składaniu ślubowania przez sędziego Trybunału Konstytucyjnego „wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej” pojawił się w ustawie 30 listopada 2016 roku w Ustawie o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego (art. 4 ust. 1). [1]
Najważniejsze fakty dotyczące tego przepisu:
- Wejście w życie: Ustawa została uchwalona 30 listopada 2016 r., ogłoszona w Dzienniku Ustaw (poz. 2073), a weszła w życie na początku stycznia 2017 roku. [1, 2]
- Treść przepisu: Artykuł 4 ust. 1 stanowi, że osoba wybrana na stanowisko sędziego TK składa wobec Prezydenta RP ślubowanie o określonej treści (z opcjonalnym zdaniem „Tak mi dopomóż Bóg”). Z kolei art. 5 tejże ustawy wskazuje, że stosunek służbowy sędziego nawiązuje się dopiero po złożeniu tego ślubowania. [1, 2]
- Kontekst konstytucyjny: Sama Konstytucja RP z 1997 roku (art. 194 ust. 1) przewiduje jedynie wybór sędziów TK przez Sejm i nie zawiera wymogu składania ślubowania wobec Prezydenta RP. Wymóg ten został wprowadzony na poziomie ustawowym. [1, 2]
PS. Kumaty komentarz do podanego poniżej filmiku na YT:
Poseł Piotrowicz mówił w 2015 roku wyłącznie o projekcie zmiany ustawy, z którego szybko się wycofano, a nie o ignorowaniu obowiązującego prawa.
Odpowiedź na postawione na końcu pytanie o źródło uprawnień Prezydenta jest bardzo prosta i kryje się w jednym słowie z zacytowanego zdania. Tym słowem jest przysłówek „bezpośrednio”. Konstytucja nie reguluje ślubowania bezpośrednio w swoim tekście, bo w artykule 197 odsyła organizację Trybunału do ustawy zwykłej. Kiedy jednak ustawodawca wykonuje ten nakaz z artykułu 197 Konstytucji i w artykule 4 ustęp 1 ustawy o statusie sędziów TK powierza odbieranie ślubowania Prezydentowi RP, to głowa państwa nie działa już w próżni prawnej. Wchodzi w tę procedurę ze wszystkimi swoimi obowiązkami ustrojowymi z artykułu 126 ustęp 1 i 2 Konstytucji (czuwanie nad przestrzeganiem Konstytucji), z własną przysięgą wierności prawu z artykułu 130 oraz pod rygorem odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu z artykułu 145 Konstytucji.
Dlatego właśnie projekt z 17 grudnia 2015 roku upadł w komisji jeszcze przed głosowaniem. Prawnicy szybko wykazali, że odebranie tego uprawnienia głowie państwa zniszczyłoby mechanizm równowagi i hamowania władz z artykułu 10 ustęp 1 Konstytucji. Indywidualna uchwała Sejmu o wyborze sędziego nie podlega bowiem zaskarżeniu do TK w trybie artykułu 188 Konstytucji (co potwierdziło postanowienie U 4/16), ani kontroli żadnego sądu. Gdyby ślubowanie odbierał Marszałek Sejmu (czyli reprezentant tej samej większości poselskiej, która przed chwilą głosowała), zwykła większość sejmowa mogłaby bezkarnie wybrać osobę niespełniającą wymogów ustawowych, a w całym państwie nie istniałby żaden bezpiecznik zdolny zatrzymać wadliwą uchwałę.
Podobnie działają w Polsce dziesiątki innych instytucji. Konstytucja nie wymaga bezpośrednio chociażby dwuinstancyjnych sądów dyscyplinarnych w TK, ale dopóki wymaga ich ustawa, nikt nie może ich ominąć. Dopóki w artykule 4 i 5 ustawy o statusie sędziów TK widnieje Prezydent RP, głowa państwa ma obowiązek weryfikować ustawowe wymogi wobec kandydatów (co potwierdził wyrok K 10/17 oraz wyrok z 12 maja 2026 roku), a bez złożenia ślubowania przed Prezydentem nikt sędzią urzędującym po prostu nie zostaje.