Właśnie czytam, że w Szwajcarii wpadli na pomysł, który bardzo im się spodobał, by ograniczyć liczbę ludności do 10 milionów w 2050 roku. Na razie jest ich 9 więc masarnie jeszcze nie zacierają rąk, akcje na giełdach mięsnych stoją w miejscu, jak widły w gnoju, ale czas szybko płynie.
I mnie zastanowiło, jak to zrobią technicznie - czy śmierć starego pozwoli urodzić nowego Szwajcara, czy też po narodzeniu nowego jednego starego się wykopie?
Pierwsze jest niewygodne, bo bachory nie schodzą z taśmy zbyt rytmicznie więc musi być sytuacja numer (nie bójmy się liczb) dwa. Ależejak? Hycle z siatkami wsród spacerowiczów czekający na narodziny dające sygnał do złapania odpadu, a może lista kolejowa, która obejmie wszystkie Szwajcarskie Sztuki Ludzkie? Minister kolejki zaprasza w dniu jutrzejszym, do najbliższego zakładu przetwórstwa, następujące numery... Zobaczymy.
Żona wczoraj mówi, że jakoś nie chce do Stanów. Że może tylko do NY, do opery, może posłuchać filharmoników, ale dalej nie chce. No to mówię, że skoro nie tam, to może siam i do Chin? Mało ze skór nie wyskoczyli, tak, tak, do Chin!!! Młody już robi listę, co przywiezie...
A więc na Wschód. Tam musi być jakaś cywilizacja.