Kanada, Australia, Dania, Słowenia, Węgry… Co łączy te kraje? Fakt, że we wszystkich przegrali wybory politycy, często niespodziewanie, jak w Ottawie i Lubljanie, których popierał prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki Donald Trump. Można by, nieco upraszczając powiedzieć, że jedynym chlubnym wyjątkiem w tej nieszczęsnej statystyce jest Polska, bo u nas wspierany przez Biały Dom Karol Nawrocki jednak wygrał. Najmniejszą liczba głosów w historii powszechnych wyborów prezydenckich w Polsce - ale jednak. Trudno też określić, że to kwestia chronologii, bo wybory parlamentarne w Kanadzie miały miejsce miesiąc i parę dni po wyborach prezydenckich w naszym kraju.
Oczywiście każdy przypadek jest inny. Zmęczenie wyborców na Węgrzech szesnastoma latami rządzenia przez FIDESZ (i to pod rząd) trudno porównywać z sytuacją za amerykańską miedzą, czyli w Kanadzie, gdzie konserwatystom wspieranym przez lokatora Białego Domu zaszkodziła arogancka koncepcja Donalda Trumpa uczynienia z tego państwa 51 stanu USA. Oburzeni Kanadyjczycy woleli kontynuację dziesięcioletnich rządów kontrowersyjnego premiera Justina Trudeau i wybrali ponownie, mimo zmęczenia dekadą jej władzy Liberalna Partię Kanady. Tymczasem jej lider i od roku premier Mark Carney stał się, skądinąd najostrzejszym, krytykiem Trumpa na arenie międzynarodowej.
Trochę inny przypadek to Rumunia ,gdzie wybory prezydenckie dość niespodziewanie po pierwszej świetnej turze w której miał 20% przewagi nad rywalem przegrał lider prawicowej partii AUR George Simion. Rumuński polityk obecnie wiceprezydent partii Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy odwoływał się do Trumpa i Partii Republikanskiej, spotkał się nawet z sekretarzem stanu Markiem Rubio, ale wprost poparcia Waszyngtonu nie dostał mimo, że Elon Musk i J. D. Vance na X ostro krytykowali rumuński establishment.
Trzymam kciuki za Donalda Trumpa, gdy chodzi o politykę wewnętrzną USA : przywrócił normalność uznając, że są dwie płcie, odrzucając polityczna poprawność, bardzo znacząco obcinając fundusze na wspieranie środowisk liberalnych i lewicowych na świecie ,w tym w Europie, zakazał udziału mężczyzn udających kobiety w zawodach sportowych z prawdziwymi kobietami. Przestrzegałbym jednak przed bezrefleksyjnym korzystanie z jego wsparcia przy okazji wyborów w poszczególnych krajach. Jego wojenna aktywność i specyficzna retoryka mogą zaszkodzić i już szkodzą europejskiej prawicy. Dość wcześnie zobaczyła to konserwatywna premier Włoch Georgia Meloni, wcześniej uważana za największego sojusznika prezydenta Trumpa w Europie. Im szybciej zrozumie to polska prawica tym lepiej. Dobre relacje z administracją amerykańską to rzecz konieczna,ale popieranie w wyborach wprost przez Trumpa to dla europejskiej prawicy gra wielce ryzykowna.