Po przeszło dwóch dekadach od ostatniej wizyty wiceprezydenta USA Dicka Cheneya w Azerbejdżanie do tego kraju przyjedzie za dwa tygodnie wiceprezydent D.J. Vance. Biały Dom słusznie uznał, że regionem, w którym prezydent Donald Trump rzeczywiście najbardziej prawdopodobnie może wymusić pokój jest Kaukaz Południowy . To dlatego USA inicjowaly ,a potem otworzyły parasol nad rozmowami Baku - Erywań. W ten sposób pozbawiły Rosję funkcji rozgrywającego w tym regionie. Bo przecież przez lata Putin zapraszał, na przykład do Soczi, prezydentów Armenii i Azerbejdżanu i tam wysłuchiwał ich racji niczym bożek Światowid o wielu twarzach: raz brał rację Ormian (znacznie częściej), raz Azerów (historycy radzą aby mówić : Azerbejdżan) w myśl zasady „Divide et impera” - „dziel i rządź”. W buty Putina chciał wejść poprzedni szef Rady Europejskiej ,były premier Belgii Charles Michel, ale ostatecznie przegrał te rozgrywkę z prezydentem Rosji . Trump był skuteczniejszy i od lidera UE i od przywódcy Federacji Rosyjskiej .
Po szczycie USA- Azerbejdżan -Armenia w dniu 8 sierpnia 2025 już po dwóch tygodniach przedstawiciele amerykańskiej administracji udali się do Baku i Erywania. Był sierpień i środek wakacji w UE : instytucje unijne w oczywisty sposób, jak zawsze o tej porze roku nie pracowały. Ten amerykański aktywizm w zderzeniu z unijnym lenistwem, poczuciem ,że "jakoś to będzie" , ale też arogancją i uznaniem,iż Bruksela może być jednocześnie nauczycielem, prokuratorem i sędzią na Południowym Kaukazie był czytelnym sygnałem dla całego obszaru postsowieckiego, że z Amerykanami warto grać...
Baku ma teraz świetne relacje z Waszyngtonem. 47 prezydent USA spotykał się już z prezydentem Ilhanem Alijewem na rozmowach bilateralnych ku radości Turcji, która w sprawie Syrii może liczyć na poparcie Waszyngtonu, robiącego to nawet wbrew Tel-Awiwowi. Ankara zaś od lat rozwija nad Baku polityczny parasol. Nie tylko polityczny , skoro to właśnie turecka broń rozstrzygnęła na rzecz Azerbejdżanu krótką wojnę z Armenią posługującą się z kolei rosyjskim uzbrojeniem.
Azerbejdżan mądrze lewarował swoją pozycję wobec Białego Domu. Oto bowiem wiosną 2025 Baku zawarło daleko idące porozumienie handlowo- gospodarcze z Chinami. I jakoś nie spotkało się to z wyraźnym sprzeciwem Jankesów. Co więcej okazało się, że w ten sposób ów bogaty dzięki ropie , ale przecież niezbyt duży pod względem liczby ludności kraj (10 milionów mieszkańców) skutecznie realizuje politykę „balance of power”. Porozumieniem z Pekinem tak naprawdę Azerbejdżan wzmocnił sobie pozycję negocjacyjną w rozmowach ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki . Teraz,a konkretnie wiosną 2026 roku , analogiczne strategiczne porozumienie Baku zawrze - już zapadła taka decyzja - z Waszyngtonem. Zatem Azerbejdżan umiejętnie potrafi "lewarowac" swoje miejsce w geopolitycznej rozgrywce z USA.
Czy nie jest to czasem dobry przykład dla nas?
*Artykuł ukazał się na portalu "Dorzeczy.pl"