Komunistyczne zbrodnie, dokonane często za przyzwoleniem „wolnego świata", pozostały nieukarane i nierozliczone. W samej Rosji i wielu państwach świata, upiór „czerwonej rewolucji” żyje nadal, przepoczwarza się i zbiera siły, oczekując swojego czasu. Wciąż zatem realna jest obawa, że gdy pozornie dziś skłóceni - wyznawcy Lenina, Trockiego, Che Guevary i Stalina - skupieni w rozlicznych organizacjach, grupach interesu i rządach państw, zjednoczą kiedyś swoje szeregi, symbolem ich wspólnoty stanie się ludzki czerep, przedziurawiony z tyłu, a patronem tego przymierza major bezpieczeństwa państwowego Wasilij Błochin.
Aleksander Ścios – „Polityka jak strzał w potylicę”.
ANATOLIJ GOLICYN I KATASTROFA SMOLEŃSKA
Anatolij Golicyn, chyba najważniejszy dla Zachodu uciekinier z Sowietów, wyjaśnia w pierwszej części „Nowych kłamstw w miejsce starych…” na czym polega wdrażana od drugiej połowy lat ’50 XX w. sowiecka koncepcja „działań aktywnych”, dezinformacji strategicznej. Ten rodzaj operacji ma za cel, oprócz osiągnięcia pewnych realnych, niejako „fizycznych” celów politycznych, także zmianę percepcji postrzegania rzeczywistości, mające sprowokować u strony atakowanej zachowanie autonomiczne, często zachowania jak najbardziej normalne i adekwatne do sytuacji, ale jednocześnie możliwie jak najbardziej wkalkulowane w osiągnięcie celów operacji. Operację aktywną można łatwo zaplanować i zainicjować, jednak trudno jest kontrolować jej przebieg i końcowy efekt. Przebieg z powodów oczywistych kształtowany jest przez dynamikę wydarzeń oraz kontrakcje, a wykonywanie operacji jest na bieżąco modyfikowane przez decydenta i bezpośredniego wykonawcę, przewidujących wiele wariantów rozwoju sytuacji. Operacjami aktywnymi opisywanymi w rzeczonej książce Golicyna były m.in. „destalinizacja” w roku 1956,
[...USUNIĘTO: zbyt długa wklejka...]
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
- Odsłony: 1812