Wiadomość o spotkaniu ministrów spraw zagranicznych Rosji i Niemiec Siergieja Ławrowa i Johanna Wadephula była dla wielu zaskoczeniem. Niesłusznie. Ja się dziwię, że ktoś się dziwi. Ten mini- szczyt Moskwa- Berlin był dla mnie spodziewaną „oczywistą oczywistością”. Był starannie przygotowywany przez wiele miesięcy poprzez nieformalne kanały komunikacyjne. Także przez spotkania na przykład polityków CDU i SPD (po części już emerytowanych: Niemcy wiedzą jak wykorzystywać takie kadry) w Azerbejdżanie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Akurat o takich spotkaniach wiemy . O ilu natomiast nie wiemy? Za spotkaniem Herr Wadephula i Gaspadina Ławrowa przyjdą następne, bo w polityce zagranicznej poważnych krajów liczy się konsekwencja. I cierpliwość. Warto podkreślić, że Niemcy były nie od razu, ale od przełomu lat 2022/ 2023 jednym z liderów „obozu sankcji” wobec Federacji Rosyjskiej w ramach Unii Europejskiej. Skądinąd to powtórka scenariusza z okresu 2014-2022 w czasie tzw. wojny niepełnoskalowej w Europie Wschodniej ,gdy Berlin z jednej strony rozmawiał z Moskwą i bilateralnie i w ramach Formatu Mińskiego (Niemcy, Francja , Rosja, Ukraina), a z drugiej strony kontrolował proces sankcyjny strojąc groźne miny, ale tak naprawdę dbając ,żeby Kremlowi nie stała się nadmierna krzywda ( odrzucając np. pomysł sankcji na rosyjskie banki). Zatem tak naprawdę „Nihil novi sub sole”. „Nic nowego pod słońcem" także ,gdy chodzi o strategię Rosji, która dba o to, aby rozmawiać z największymi graczami w Europie, a nie z całą Unią Europejską. Z Niemcami,potem Francją, kiedyś z Włochami łatwiej się dogadać niż z całą UE ,gdzie np. awanturują się Bałtowie, Skandynawowie czy Polacy.
Zwracam też uwagę na akcję oskrzydlającą Berlina. Zapewne nie przypadkiem i nie „sam z siebie” o kanclerzu Merzu jako negocjatorze rozmawiającym z Putinem w imieniu całej Unii mówił premier Czech, pragmatyczny biznesmen, technokrata, liberał - eurosceptyk Andrej Babisz. Finezyjna, o dziwo, gra Berlina polegała i polega bardzo często na tym ,aby do mówienia tego, co się samemu myśli wystawiać inne kraje. Taką rolę przez lata pełnił... premier Węgier Viktor Orban, którego retoryka wobec Rosji poszerzała pole manewru Berlina, choć się z nią oficjalnie nie zgadzał (za to w skrytości ducha jak najbardziej).
A Polska? Znowu zostaliśmy na spalonym. Dzięki nam Niemcy mogą grać rolę unijnego „dobrego policjanta”...
*Artkuł ukazał się na portalu "Dorzeczy.pl"
Coś z tym Krakówkiem jest ewidentnie nie tak
Gibała to kolega Palikota a ta feministka Piątkowska z tej samej stajni!
Stały wariant starej gry, tfu gwardii
A inteligencja Krakówka konfabuluje jak sztuczna 😉⚫️