Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentujący
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Elektoraty na ławie oskarżonych. Dużo wiary, mało rozumu.

mjk1 02.09.2026

 Po przeczytaniu dyskusji pod moim poprzednim wpisem dochodzę do wniosku, że problem jest znacznie szerszy niż sam Grzegorz Braun. Mój poprzedni tekst miał być próbą postawienia prostego pytania: co właściwie proponują politycy i jak zamierzają swoje propozycje zrealizować? Nie chodziło mi o to, żeby każdy polityk przynosił wyborcy arkusz Excela z prognozą PKB na 2031 rok, tabelą wszystkich możliwych skutków społecznych i kosztorysem każdej złotówki. Chodziło o coś znacznie bardziej elementarnego: jeżeli ktoś proponuje poważną zmianę, to powinien umieć powiedzieć przynajmniej co konkretnie zmieni, czym zastąpi obecne rozwiązanie, w jakiej kolejności to zrobi i z czego sfinansuje okres przejściowy. I właśnie odpowiedzi na te pytania zabrakło mi najbardziej. Co ciekawe, dyskusja pokazała przy okazji coś jeszcze bardziej niepokojącego. Nie jest to wyłącznie problem elektoratu Brauna. To problem znacznej części polskiego elektoratu jako takiego.

BRAUN: WIARA ZAMIAST ODPOWIEDZI.

 W przypadku zwolenników Brauna było to najbardziej widoczne. Kiedy pytam o konkretne rozwiązanie, bardzo szybko pojawia się suwerenność. Kiedy pytam o gospodarkę - pojawia się Unia Europejska. Kiedy pytam o finansowanie - pojawia się „likwidacja socjalizmu”. Kiedy pytam o mechanizm reformy - słyszę, że najpierw trzeba „odzyskać Polskę”. Oczywiście można uważać, że Polska powinna być bardziej suwerenna. Można być przeciwnikiem obecnego modelu UE. Można chcieć radykalnego ograniczenia biurokracji, zmian podatkowych czy zupełnie innego modelu państwa, ale to wszystko nadal nie jest odpowiedzią na pytanie „jak?” KKP ma przecież obecnie oficjalny program i prezentowała go podczas kongresu programowego w styczniu 2026 roku.  Tym bardziej więc można oczekiwać, że dyskusja będzie dotyczyła konkretnych zapisów tego programu, a nie wyłącznie wiary w jego autora.
 I tu pojawia się najbardziej charakterystyczna cecha części tego elektoratu: krytyka Brauna jest traktowana niemal jak atak na wartości, a nie jak normalne pytanie o wykonalność jego propozycji. To już nie jest racjonalna debata polityczna. To zaczyna przypominać debatę religijną. Nie pytaj. Nie podważaj. Uwierz.
A jeśli nie wierzysz -jesteś zdrajcą, naiwniakiem, lemingiem albo człowiekiem, który „niczego nie rozumie”.

CZY INNI SĄ LEPSI?
 Niestety nie. W dyskusji pojawiają się również zwolennicy PiS, którzy potrafią z taką samą pewnością opowiadać o swoich przeciwnikach rzeczy, których nie potrafią udowodnić. Jedna z komentujących kreśli niemal apokaliptyczny obraz Polski zmierzającej do dyktatury, używając kolejnych oskarżeń i sugestii jako dowodów samych w sobie. Nie trzeba nawet przywoływać jej pseudonimu. Mechanizm jest ważniejszy od osoby. Jeżeli ktoś uważa, że rząd zmierza w kierunku dyktatury, ma oczywiście prawo tak uważać, ale wtedy powinien wskazać konkretne działania, konkretne decyzje, konkretne przepisy i konkretne mechanizmy, które uzasadniają tak poważną tezę. Samo powtarzanie: „oni chcą dyktatury”, „oni niszczą demokrację”, „oni są zdrajcami” nie staje się argumentem tylko dlatego, że powtarzamy to tysiące razy. I dokładnie ten sam błąd popełniają zwolennicy wszystkich stron. Jedni mają Brauna. Drudzy mają Kaczyńskiego. Trzeci Nawrockiego.
Każdy jest przekonany, że jego polityczny obóz posiada monopol na prawdę, patriotyzm i zdrowy rozsądek.

NAWROCKI - I TU JEST NAJCIEKAWSZY EKSPERYMENT.

 W moim poprzednim tekście podałem przykład, który, moim zdaniem, powinien był stać się punktem wyjścia do zupełnie innej dyskusji. Karol Nawrocki nie poprzestał na opowiadaniu, że „trzeba coś zrobić”.
Przedstawił konkretne inicjatywy ustawodawcze. Można je oczywiście krytykować. Można twierdzić, że są złe, za drogie, niewystarczające albo niemożliwe do przeprowadzenia, ale właśnie dlatego są dobrym materiałem do normalnej debaty. Prezydencka inicjatywa „Tani prąd - 33%” jest konkretnym projektem, a nie tylko hasłem o potrzebie taniej energii.  Podobnie projekt „Godna emerytura” został przedstawiony jako konkretna inicjatywa ustawodawcza i skierowany do Sejmu.
I co najbardziej znamienne? Nikt z komentujących - nawet zwolenników Nawrockiego - nie powiedział: „Oto przykład, że jednak można. Prezydent pokazał konkretny projekt, więc porównajmy jego rozwiązania z propozycjami innych polityków”. Dlaczego? Bo najwyraźniej ważniejsze od wyciągnięcia wniosków z argumentu jest udowodnienie, że moja drużyna jest dobra, a tamta zła. A przecież właśnie przykład Nawrockiego pokazuje, że można przejść od ogólnego hasła do konkretu: jest problem, jest propozycja rozwiązania, jest projekt ustawy, można analizować skutki i można się z nim zgadzać albo nie.
 W pierwszym roku prezydentury Nawrocki złożył 22 inicjatywy ustawodawcze - niezależnie od tego, jak oceniamy ich jakość i losy w Sejmie. To jest materiał do dyskusji a nie do kultu.

I WŁAŚNIE TEGO MI BRAKUJE.

 Brakuje mi człowieka, który napisze: „Jestem zwolennikiem Brauna, ale w tym punkcie jego programu widzę problem. Tutaj brakuje źródła finansowania, tutaj okres przejściowy jest niedopracowany, a tutaj rozwiązanie uważam za bardzo dobre”. Brakuje mi zwolennika PiS, który napisze: „Popieram PiS, ale w tej sprawie poprzedni rząd popełnił błąd”.  Brakuje mi zwolennika Nawrockiego, który napisze: „To jest dobry projekt prezydenta, ale ten konkretny element wymaga poprawki”. Tak wyglądałaby normalna rozmowa obywatelska. Tymczasem znacznie częściej dostajemy coś zupełnie innego. „Mój jest dobry, twój jest zły”. „Mój patriota, twój zdrajca”. „Mój polityk jest genialny, twój jest idiotą”. „Moja partia ma rację, bo ma rację” a kiedy pojawia się pytanie o szczegóły, następuje natychmiastowa zmiana tematu.

MYŚLENIE SEKCIARSKIE.

 I tutaj dochodzę do określenia, które może zabrzmieć ostro, ale po tej dyskusji trudno mi znaleźć łagodniejsze. Myślenie sekciarskie. Nie mam oczywiście na myśli każdego wyborcy konkretnej partii. W każdej grupie są ludzie rozsądni, którzy potrafią przyznać, że ich polityk się pomylił. Problem w tym, że tych głosów jest zdecydowanie za mało. Dominują natomiast mechanizmy charakterystyczne dla wiary: „Nasz przywódca wie”. „Nasz program jest słuszny”. „Jeżeli czegoś nie rozumiesz, to znaczy, że jesteś głupi albo zmanipulowany”. „Jeżeli ktoś krytykuje naszego lidera, to działa przeciwko Polsce”. To jest niezwykle wygodne, bo wiara zwalnia z konieczności sprawdzania. Jeżeli wierzę, nie muszę analizować. Jeżeli jestem przekonany, że „mój” człowiek jest patriotą, nie muszę sprawdzać jego argumentów. Jeżeli jestem przekonany, że „tamci” są zdrajcami, nie muszę już czytać ich propozycji. I właśnie w ten sposób polityka przestaje być sztuką rozwiązywania problemów, a staje się religią plemienną.

NAJGORSZE JEST TO, ŻE WSZYSCY ROBIMY TO SAMO.

 Zwolennicy Brauna mają swoje świętości. Zwolennicy PiS mają swoje. Zwolennicy Konfederacji mają swoje. Zwolennicy Nawrockiego również mogą wpaść w tę samą pułapkę. Różnią się przedmiotem wiary, ale mechanizm pozostaje ten sam. I dlatego mój poprzedni wpis nie powinien być dziś odczytywany wyłącznie jako krytyka Brauna. Braun był tylko pretekstem. Prawdziwym tematem jest kondycja polskiego wyborcy, bo politycy są dokładnie tacy, jakich wyborców sobie wychowali. Jeżeli wyborca nie pyta o wykonanie programu, polityk może spokojnie poprzestać na haśle. Jeżeli wyborca nie pyta o pieniądze, polityk może obiecać wszystko. Jeżeli wyborca nie wymaga odpowiedzialności, polityk może przerzucić odpowiedzialność na poprzedników, Unię, media, opozycję, rynki albo „układ”. Jeżeli wyborca reaguje agresją na każde niewygodne pytanie, to po co polityk miałby na nie odpowiadać?

NIE POTRZEBUJEMY WIĘCEJ WYZNAWCÓW.

 Potrzebujemy wyborców. Takich, którzy mogą jednego dnia zagłosować na Nawrockiego, następnego skrytykować PiS, a przy okazji uznać, że jeden z postulatów Brauna jest sensowny. Takich, którzy nie pytają najpierw: „Kto to powiedział?” tylko: „Czy to jest prawda?” Nie: „Czy to jest mój polityk?” lecz: „Czy to jest dobre rozwiązanie?” I przede wszystkim nie: „Czy mam w to uwierzyć?” lecz: „Jak to konkretnie zrobić?”
To jest właśnie różnica między obywatelem a wyznawcą.
 I po tej dyskusji mam niestety wrażenie, że tych pierwszych jest w polskiej polityce zdecydowanie za mało.
Za dużo jest wiary. Za dużo plemienności. Za dużo emocji. Za dużo politycznego kultu a zdrowego rozsądku, zwykłego sprawdzania faktów i uczciwego przyznania „tu mój polityk nie ma racji” - stanowczo za mało.
I dopóki wyborca będzie bardziej zainteresowany obroną swojego wodza niż sprawdzeniem, czy jego obietnice są wykonalne, dopóty będziemy mieli dokładnie taką politykę, na jaką sami sobie zasłużyliśmy.

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 70
Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

02.09.2026 18:19

" Brakuje mi człowieka, który napisze: „Jestem zwolennikiem Brauna, ale w tym punkcie jego programu widzę problem."

No przecież właśnie to Ci napisałem w naszej dyskusji. Brakuje Ci mnie, mimo że jestem?

u2

u2

02.09.2026 18:57

"rząd zmierza w kierunku dyktatury"

share.google

W debacie publicznej wokół trzeciego rządu Donalda Tuska (urzędującego od grudnia 2023 roku) zarzuty o skłonności autorytarne, „pełzającą dyktaturę” czy „łamanie praworządności” są jednymi z głównych punktów krytyki ze strony opozycji (głównie Prawa i Sprawiedliwości oraz Suwerennej Polski), prezydenta Andrzeja Dudy oraz części konserwatywnych organizacji i publicystów. [1, 2]

Główne oskarżenia wobec rządu Donalda Tuska koncentrują się wokół następujących obszarów:

1. Przejmowanie instytucji państwowych za pomocą uchwał i decyzji ministerialnych

Krytycy oskarżają rząd o omijanie ścieżki ustawowej (ze względu na spodziewane weto prezydenta) i dokonywanie głębokich zmian kadrowych przy użyciu uchwał Sejmu lub decyzji ministrów. [1]

  • Media publiczne: Pierwszym dużym punktem zapalnym było przejęcie TVP, Polskiego Radia i PAP w grudniu 2023 roku na podstawie decyzji Ministra Kultury o postawieniu spółek w stan likwidacji, co opozycja nazwała „siłowym i bezprawnym zamachem na wolne media”.
  • Prokuratura Krajowa: Zmiana na stanowisku Prokuratora Krajowego (odsunięcie Dariusza Barskiego przez Ministra Sprawiedliwości Adama Bodnara) została uznana przez opozycję oraz część środowiska sędziowskiego za rażące złamanie procedur. [3]

2. Ignorowanie i nieuznawanie instytucji prawnych

Rządowi zarzuca się arbitralne decydowanie o tym, które instytucje państwowe oraz wyroki sądowe są legalne, a które nie. [4]

  • Trybunał Konstytucyjny: Rząd nie uznaje orzeczeń TK (uznając go za organ całkowicie upolityczniony przez poprzednią władzę) i odmawia publikacji części jego wyroków w Rządowym Centrum Legislacji. [4]
  • Sąd Najwyższy: Kwestionowanie legalności Izby Nadzwyczajnej oraz Izby Karnej SN (i sędziów powołanych po 2018 roku, tzw. „neosędziów”) jest przez krytyków opisywane jako wybiórcze stosowanie prawa. [5]

3. Koncepcja „Demokracji Walczącej”

Szerokie kontrowersje wywołało sformułowanie Donalda Tuska z września 2024 roku, kiedy stwierdził, że w procesie przywracania praworządności rząd musi działać w warunkach „demokracji walczącej”. [6]

  • Zarzut: Premier wprost zapowiedział, że jego decyzje mogą nie w pełni podobać się „purystom prawnym”, co opozycja i krytyczni komentatorzy zinterpretowali jako oficjalne przyzwolenie na świadome łamanie lub naginanie przepisów konstytucyjnych w imię celów politycznych. [6]

4. Rozliczenia polityczne i oskarżenia o „represje”

Działania prokuratury i służb wymierzone w urzędników i polityków poprzedniej władzy (m.in. przeszukania u polityków Suwerennej Polski, aresztowania w związku z Funduszem Sprawiedliwości czy śledztwa wokół Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych) są przez opozycję nazywane „polityczną zemstą”, „polowaniem na czarownice” oraz stosowaniem metod państwa policyjnego. [3]

Stanowisko i obrona rządu

Donald Tusk oraz ministrowie jego gabinetu kategorycznie odrzucają oskarżenia o autorytaryzm, argumentując swoje działania odwrotnie: [7]

  • „Przywracanie, a nie łamanie praworządności”: Rząd stoi na stanowisku, że poprzednia władza (PiS) zniszczyła porządek konstytucyjny w Polsce, instalując w instytucjach (jak TK, KRS, media) osoby powołane wadliwie prawnie. W tej optyce działania rządu nie są bezprawiem, lecz „usuwaniem skutków bezprawia”.
  • Konieczność rozliczenia nadużyć: Władze podkreślają, że śledztwa prokuratorskie i audyty w ministerstwach są realizacją obietnic wyborczych oraz standardowym działaniem państwa prawa wobec podejrzeń o gigantyczną korupcję i marnowanie środków publicznych.
  • Mandat społeczny: Premier Tusk podkreśla, że koalicja rządząca posiada pełny mandat demokratyczny uzyskany w wyborach o rekordowej frekwencji, a jej celem jest odbudowanie silnej pozycji Polski w strukturach demokratycznego Zachodu (UE i NATO). [1, 8, 9]

[1] https://ordoiuris.pl

[2] https://wiadomosci.wp.pl

[3] https://www.facebook.com

[4] https://naszdziennik.pl

[5] https://wiadomosci.onet.pl

[6] https://wpolityce.pl

[7] https://xyz.pl

[8] https://tvn24.pl

[9] https://naszdziennik.pl

PS. Dodaję krótki opis SI co to jest dyktatura:

share.google

Kwestia tego, czy dany rząd zmierza w kierunku dyktatury lub autorytaryzmu, jest stałym elementem debaty publicznej i politologicznej, w której pojawiają się skrajnie różne oceny.

Analitycy, opozycja oraz organizacje pozarządowe często formułują takie ostrzeżenia na podstawie konkretnych działań władzy. Do głównych argumentów przemawiających za rosnącym autorytaryzmem zalicza się zazwyczaj:

  • Osłabianie trójpodziału władzy – podporządkowywanie sądownictwa i instytucji kontrolnych partii rządzącej.
  • Ograniczanie wolności mediów – przejmowanie mediów publicznych lub naciski na redakcje niezależne.
  • Zmiany w prawie wyborczym – modyfikacje przepisów utrudniające opozycji równe konkurowanie w wyborach.
  • Centralizację władzy – ograniczanie kompetencji samorządów na rzecz administracji rządowej.

Z kolei zwolennicy rządu oraz sami rządzący odrzucają te zarzuty, argumentując swoje działania w zupełnie inny sposób. Wśród ich głównych argumentów znajdują się:

  • Realizacja mandatu demokratycznego – wprowadzanie reform obiecanych w kampanii wyborczej, które zyskały poparcie większości obywateli.
  • Naprawa instytucji – usprawnianie działania sądów lub urzędów, które w ich ocenie funkcjonowały wadliwie lub były upolitycznione przez poprzedników.
  • Ochrona suwerenności – wzmacnianie pozycji państwa i dbanie o bezpieczeństwo narodowe w obliczu kryzysów zewnętrznych.
  • Pluralizm opinii – wskazywanie, że obywatele nadal mają swobodny dostęp do krytycznych wobec władzy źródeł informacji i mogą brać udział w protestach.

W politologii rzadko dochodzi do nagłego wprowadzenia dyktatury; częściej badacze mówią o procesie "demokratycznego regresu" (ang. democratic backsliding), którego ostateczna ocena zależy od interpretacji intencji i skutków wprowadzanych zmian prawnych.

Jeśli interesuje Cię ten temat, możemy przyjrzeć się konkretnym przykładom. Możemy omówić:

  • Raporty międzynarodowe (np. Freedom House, V-Dem) oceniające stan demokracji.
  • Konkretne reformy prawne, które budzą największe kontrowersje w kraju lub na świecie.
  • Historyczne mechanizmy, jakimi demokracje przekształcały się w systemy autorytarne.

Daj znać, który z tych obszarów chciałbyś głębiej przeanalizować.

sake3

sake2020

02.09.2026 20:18

No właśnie. Dlaczego więc  tego nie robią komentujący?Co bowiem słyszymy najczęściej na NB?Ciągnięte w nieskończoność długie epistoły o niczym, byle nie ruszyć prezydenta jakby był trędowaty,teraz akurat panu Zbyszkowi zachciało się pisać o ogórku albo AI jakby nie było innych ważnych tematów,nudnych i tych samych pytań o Brauna albo nie kończące sie rozmówki o o dostępie KSeF przez metadane. Żaden ważny temat nie jest nawet poruszony,choćby o tak wielkiej bezczelności jakiegoś mieszkającego w Polsce Ukraińca chcącego zabić prezydenta. Jest źle ,nawet już całkiem tragicznie kiedy widzimy panoszącego się jak indor w Sejmie marszałkiszcza o wyglądzie ćmy trupiej główki. Doszło do tego,że obrzydliwa gnida Szczepkowska nazwała go c...jem. Ale co nas to obchodzi,zrzucamy to na karb bezwstydu, a będziemy ,,rozmawiać'' o gospodarce,nauce, technologiach jakby nasz rząd był nawet tym zainteresowany.Czy nas obchodzi chociaż to,jak wytrzymamy przy obecnej służbie zdrowia epidemie które roznoszą nadpływający imigranci którzy przecież będą się ,,integrowac''  wkrótce z nami,albo o zagrożeniach wynikłych z pazerności unijnej.co już słychać.

Alina@Warszawa

Alina@Warszawa

02.09.2026 21:54

@mjk1 Jednak moja diagnoza wydaje się najtrafniejsza: powinieneś czym prędzej udać się do dobrego psychiatry. Może Cię wyleczy z natręctwa pisania artykułów i komentarzy na NB. Może gdyby miały one jakąś wartość poznawczą - ale NIE MAJĄ ŻADNEJ WARTOŚCI.... Więc leczenie jest konieczne! Oby było skuteczne.

Chatar Leon

chatar Leon

02.09.2026 21:59

Śmieszy mnie to obsesyjne napierniczanie w Brauna.

Skąd wzięło się poparcie dla Brauna?

W sporej części wyborcy Brauna to elektorat PiS, który ślepo wierzył prezesowi Kaczyńskiemu i wierzył w hasła naprawy państwa.

A potem rozdziawiał paszcze, gdy widział, co odstawia były doradca Tuska, pajac Morawiecki (którym to pajacem prezes Kaczyński zastąpił zupełnie niezłą panią Szydło). PiS poprzez rząd Morawieckiego gnoił swoich wyborców, wprowadzając ustawy klimatyczne i otwierające możliwość tworzenia  "stref czystego transportu", bredził o strasznej pandemii, o tym, że "poczekajmy dwa tygodnie w tych maseczkach", "poczekajmy kolejne tygodnie w tych maseczkach", a potem terroryzował "cudowną dwudawkową szczepionką bez skutków ubocznych" z trzecią i czwartą dawką... Kolejny firmowany przez PiS psychopata Niedzielski wysłał na tamten świat ponad 200 tysięcy ludzi, wyrzucając ich ze szpitali i doprowadzając do niezdiagnozowania i nieoperowania poważnych nowotworów.

A potem miliony dawek "cudownej szczepionki" trzeba było zutylizować.

Ileż można gnoić najwierniejszy elektorat, wyzywając go od szurów i płaskoziemców? Ileż lat ci wyborcy mają mieć syndrom sztokholmski?

Braun jest po prostu politykiem, który ten elektorat zagospodarował.

u2

u2

02.09.2026 23:06

W odpowiedzi do: chatar Leon

"Skąd wzięło się poparcie dla Brauna?"

Ja mam inne spostrzeżenia. Na Brauna głosują ci, którzy zawiedli się na PO. Zrozumieli, że to obciach głosować na patologicznego kłamcę Tuska. Znaleźli nowego guru, który obiecuje cięcia, gięcia i rozliczenia poprzedniej władzy, wcale nie PO, tylko PiS.

To osoby głęboko sfrustrowane, nie potrafiące cieszyć się życiem. Dlatego lubią ponuraka takiego jak Braun.

mjk1
Zawód:
mjk1

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 241
Liczba wyświetleń: 305 079
Liczba komentarzy: 4 696

Ostatnie wpisy blogera

  • BRAUN I JEGO WYZNAWCY: DUŻO GNIEWU, MAŁO ODPOWIEDZI
  • Braun chce naprawić Polskę. Tylko jak konkretnie?
  • Braun, czyli mistrz odpowiedzi na pytanie, którego nikt mu nie zadał.

Moje ostatnie komentarze

  • Mam wrażenie, że nie zrozumiał Pan wpisu i moich odpowiedzi na komentarze pod nim Panie Bartoszu. Ja przecież nie napisałem, że Braun nie ma programu. Napisałem coś znacznie bardziej konkretnego: że…
  • Siejesz defetyzm i mieszasz kilka różnych spraw w jedną historię Droga Sake.Na Campusie wystąpił Tusk i mówił m.in. o zbyt wolnym tempie rozliczeń poprzedniej władzy. Tyle że z tego jeszcze nijak nie…
  • Właśnie dlatego Droga Sake warto „czytać”, ale również odróżniać to, co jest faktem, od tego, co jest polityczną plotką albo interpretacją. To, że „coraz częściej się mówi”, iż Morawiecki zamierza…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Wotum zaufania
  • Jakiego Państwa tak naprawdę chcemy?
  • Czy za rządzenie odpowiedzialny jest rząd?

Ostatnio komentowane

  • u2, "Skąd wzięło się poparcie dla Brauna?"Ja mam inne spostrzeżenia. Na Brauna głosują ci, którzy zawiedli się na PO. Zrozumieli, że to obciach głosować na patologicznego kłamcę Tuska. Znaleźli nowego…
  • chatar Leon, Śmieszy mnie to obsesyjne napierniczanie w Brauna.Skąd wzięło się poparcie dla Brauna?W sporej części wyborcy Brauna to elektorat PiS, który ślepo wierzył prezesowi Kaczyńskiemu i wierzył w hasła…
  • Alina@Warszawa, @mjk1 Jednak moja diagnoza wydaje się najtrafniejsza: powinieneś czym prędzej udać się do dobrego psychiatry. Może Cię wyleczy z natręctwa pisania artykułów i komentarzy na NB. Może gdyby miały one…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności