Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Braun, czyli mistrz odpowiedzi na pytanie, którego nikt mu nie zadał.

mjk1 27.08.2026

 Marek Jakubiak rzucił Grzegorzowi Braunowi propozycję, której trudno nie zauważyć: gdyby powstał rząd Mateusza Morawieckiego, Braun mógłby dostać zadanie rozliczania Donalda Tuska. Wizja może komuś odpowiadać, komuś innemu nie, ale jedno jest pewne: padła konkretna propozycja dotycząca odpowiedzialności za państwo.
 Magdalena Ogórek zrobiła więc rzecz, którą dziennikarz powinien robić zawsze. Zapytała Brauna, co on na to. I wtedy rozpoczął się spektakl, bo gdyby Braun powiedział: „Tak, jestem gotów wejść do rządu i wziąć odpowiedzialność za konkretne sprawy” - mielibyśmy jasność. Gdyby powiedział: „Nie. Nie zamierzam wchodzić do żadnego rządu, chcę działać z pozycji opozycji” - również mielibyśmy jasność. Ale Braun nie wybrał ani jednej, ani drugiej odpowiedzi. Zamiast tego odpalił cały zestaw swoich politycznych zaklęć: „strategia odzyskiwania niepodległości”, „narodowe powstanie z kanapy”, „promesa niepodległości”, „wolni Polacy”, „ukropoliniacy”, „eurokołchoz”, „anglosaska kolonia”, „Kreml albo Biały Dom”. Słowem: zapytano go o wejście do rządu, a on odpowiedział programem politycznym. To trochę tak, jakby ktoś zapytał kierowcę: „Czy poprowadzisz ten autobus?”, a kierowca odpowiedział: „Polacy muszą odzyskać kontrolę nad transportem narodowym i zdecydować, czy chcą być wolnymi pasażerami, czy eurokołchoźnikami”. Tylko że pasażer nadal nie wie, czy kierowca w ogóle zamierza usiąść za kierownicą.
 I właśnie tutaj zaczyna się najciekawsza część braunowskiej hipokryzji. Braun bardzo chętnie mówi o odzyskiwaniu Polski, naprawianiu państwa, rozliczaniu innych i konieczności dokonania wielkiego narodowego wyboru. Tyle że kiedy przychodzi moment, w którym trzeba powiedzieć: „Dobrze, a co ja konkretnie zrobię, jeśli dostanę możliwość rządzenia?”, nagle pojawia się mgła patriotycznych sloganów. Rządzenie to nie jest wiec. Rządzenie to nie jest efektowna riposta. Rządzenie to nie jest możliwość powiedzenia „a nie mówiłem”, kiedy coś pójdzie źle. Rządzenie oznacza podpis pod decyzją, odpowiedzialność za budżet, gospodarkę, wojsko, policję, administrację, służbę zdrowia, politykę zagraniczną i setki innych rzeczy. Oznacza także odpowiedzialność za skutki własnych decyzji, a tutaj mamy człowieka, który od lat występuje w roli bezkompromisowego recenzenta rzeczywistości, ale kiedy rzeczywistość pyta go: „Dobrze, to weź odpowiedzialność”, zaczyna się opowieść o „woli rodaków”.
 Oczywiście, wszystko zależy od Polaków. To zdanie jest prawdziwe - ale również niezwykle wygodne, bo można przecież powiedzieć: „Jeżeli Polacy wybiorą niepodległość, będziemy działać”. A jeżeli nie wybiorą?
Wtedy można powiedzieć: „Naród nie był jeszcze gotowy”. I problem rozwiązany. Braun pozostaje czysty, nieskazitelny i niezależny. Nie musi współrządzić, nie musi zawierać kompromisów, nie musi odpowiadać za niepopularne decyzje. Nadal może z bezpiecznej pozycji mówić wszystkim, co robią źle. To politycznie bardzo komfortowa pozycja. Najłatwiej być bezkompromisowym, kiedy nie trzeba niczego kompromisem załatwić.
 Wystarczyłoby przecież zadać Braunowi kilka banalnie prostych pytań. Czy jeśli po wyborach będzie miał możliwość wejścia do rządu, to wejdzie? Czy przyjmie stanowisko ministra? Czy weźmie odpowiedzialność za konkretny resort? Czy będzie współpracował z politykami, z którymi nie zgadza się w stu procentach, jeżeli dzięki temu będzie mógł zrealizować część swojego programu? Czy jeżeli dostanie realną możliwość rozliczenia poprzedniej władzy, to podejmie tę odpowiedzialność? I najważniejsze: czy chce rządzić Polską, czy tylko ją komentować?
 Na te pytania nie trzeba odpowiadać traktatem o niepodległości. Wystarczy: tak albo nie, ale wtedy skończyłaby się cała magia, bo może się okazać, że za tymi wszystkimi wielkimi słowami kryje się polityk, który znacznie lepiej czuje się w roli trybuna, demaskatora i podpalacza politycznego fermentu niż człowieka, który następnego ranka musi wejść do ministerstwa i podjąć decyzję, za którą ktoś będzie odpowiadał.
I być może właśnie dlatego jego najbardziej oddani zwolennicy tak bardzo lubią tę formułę.
 Braun nigdy nie musi przegrać. Jeżeli nie zdobędzie władzy - winni będą Polacy, którzy wybrali „eurokołchoz”. Jeżeli nie wejdzie do rządu - powie, że nie było odpowiednich warunków. Jeżeli nie zrealizuje programu - można wskazać na system, media, obce wpływy albo niedostateczną wolę narodu. A gdyby jednak znalazł się w rządzie i poniósł odpowiedzialność za jego decyzje, skończyłaby się najwygodniejsza część jego politycznej kariery: możliwość krytykowania wszystkich bez konieczności pokazania, jak sam rozwiązałby problemy, kiedy naprawdę dostałby klucze do państwa.
 Dlatego odpowiedź Brauna dla Ogórek jest bardzo wymowna. Nie dlatego, że powiedział coś szczególnie nowego. Właśnie dlatego, że nie powiedział tego, o co został zapytany. I można oczywiście godzinami mówić o niepodległości. Można mówić o wolności. Można mówić o Polakach, eurokołchozie, obcych interesach i narodowym powstaniu z kanapy, ale państwo nie potrzebuje wyłącznie ludzi, którzy potrafią efektownie krzyczeć, że trzeba je odzyskać. Potrzebuje również ludzi, którzy potrafią powiedzieć:
„Dobrze. Dajcie mi odpowiedzialność. Jutro rano zaczynam.”
 I właśnie tego jednego zdania Grzegorz Braun jakoś nie potrafił z siebie wydusić. Może dlatego, że łatwiej być prorokiem na kanapie niż ministrem przy biurku. A jeszcze łatwiej po wyborach powiedzieć:
„Ja chciałem. To Polacy nie chcieli”.
 I wtedy wszystko znów będzie się zgadzać. Braun pozostanie Braunem, jego zwolennicy pozostaną zachwyceni, a Polska, jak zwykle, będzie musiała poczekać na kogoś, kto poza wielkimi słowami będzie miał również odwagę wziąć za nią odpowiedzialność.

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 29
u2

u2

27.08.2026 08:52

„ukropoliniacy”

A Braun, jako że jego rodzina pochodzi z terenów współczesnej Ukrainy, konkretnie ze Lwowa, nie uważa siebie za takiego ukropoliniaka? Poliniak to pogardliwe określenie Polaka od żydowskiej nazwy Polin.

AI Overview

Poliniak to pogardliwe określenie używane wobec Polaka, który – zdaniem osób stosujących ten termin – jest ślepo uległy poprawności politycznej lub obcym wpłyvom. [1, 2]

Pochodzenie i znaczenie

  • Etymologia: Słowo pochodzi od nazwy „Polin” (hebrajskiej nazwy Polski).
  • Kontekst: Jest używane w publicystyce internetowej i środowiskach narodowych bądź krytycznych wobec rządzących, najczęściej jako zarzut braku patriotyzmu lub nadmiernej uległości. [1]

Czy chcesz dowiedzieć się więcej o innych współneologizmach z polskiej publicystyki politycznej?

share.google

mjk1
Zawód:
mjk1

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 238
Liczba wyświetleń: 301 424
Liczba komentarzy: 4 519

Ostatnie wpisy blogera

  • Kto stworzył Boga? Dwa proste pytania o rzeczy wcale nieproste.
  • Nie drugi Kaczyński, lecz pierwszy Nawrocki. Czy właśnie powstaje nowy model polskiej prawicy?
  • Kto naprawdę przykrywa afery KO? Czy polska prawica nie stała się własnym największym problemem?

Moje ostatnie komentarze

  • Do Ciebie jak i całej waszej sekty nigdy nie dojdzie, że Brunatny nie tylko nie wygra wyborów, ale po tych wyborach zrobi wszystko aby do żadnego rządu nie przystąpić. Wyraźnie to powiedział zapytany…
  • Ponad 35 lat po tym komunistycznym syfie a tamte łgarstwa dalej funkcjonują. Jak można zuchwałą kradzież nazywać nacjonalizacją. A do Autora mam osobne pytanie: dlaczego, rząd zjednoczonej prawicy…
  • Jak ludzie pozwalają sobie, żeby im srano na łby to tylko ich wina, nikogo innego.

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Wotum zaufania
  • Jakiego Państwa tak naprawdę chcemy?
  • Czy za rządzenie odpowiedzialny jest rząd?

Ostatnio komentowane

  • u2, „ukropoliniacy”A Braun, jako że jego rodzina pochodzi z terenów współczesnej Ukrainy, konkretnie ze Lwowa, nie uważa siebie za takiego ukropoliniaka? Poliniak to pogardliwe określenie Polaka od…
  • u2, Bóg Bogiem, kamień kamieniem, a zasada dźwigni do dzisiaj obowiązuje i się ją stosuje w praktyce. Prawo wyporu również.AI OverviewArchimedes odkrył prawo wyporu (prawo Archimedesa) oraz dokładnie…
  • Grzegorz GPS Świderski, Tu nowy odcinek o twoim chamstwie: naszeblogi.pl/77464-spike-kluczowy-cham-naszych-blogow 

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności