"Zapadł wyrok w sprawie prezentowania drastycznych materiałów w przestrzeni publicznej przez fundację pro-life. Wyrok jest nieprawomocny, a sprawa może mieć dalszy ciąg.
O zakończeniu postępowania poinformowała w mediach społecznościowych Agnieszka Kossowska, mieszkanka woj. opolskiego. Sprawa rozpoczęła się sześć lat temu, gdy jej syn Franek miał zetknąć się w przestrzeni publicznej z drastycznymi obrazami prezentowanymi przez osoby związane z Fundacją Pro-Prawo do Życia.
Drastyczne obrazy w przestrzeni publicznej
Kossowska zdecydowała się dochodzić swoich praw przed sądem. Początkowo postępowanie miało charakter wykroczeniowy. Jak relacjonuje, kolejne rozprawy i rozstrzygnięcia sprawiały, że coraz mniej wierzyła w pomyślne zakończenie sprawy.
Ostatecznie zdecydowała się jednak kontynuować postępowanie. Jak podkreśla, zrobiła to między innymi ze względu na syna.
– Jeśli Franek nie będzie mógł liczyć na swoich rodziców, to na kogo może? – napisała w swoim wpisie.
Według Kossowskiej najnowszy wyrok jest pierwszym tego rodzaju rozstrzygnięciem w Polsce. Ten nie jest jednak prawomocny.
Kossowska: Dzieci nie powinny oglądać takich rzeczy
Sprawa dotyczy szerszego problemu obecności drastycznych materiałów w przestrzeni publicznej, w tym sytuacji, w których mogą mieć z nimi kontakt dzieci. Kossowska argumentuje, że dorośli powinni mieć możliwość ochrony swoich dzieci przed tego rodzaju treściami, niezależnie od celu, jaki przyświeca osobom prezentującym takie materiały.
W swoim wpisie podziękowała m.in. pełnomocnikowi, mecenasowi Andrzejowi Sieradzkiemu, osobom wspierającym ją w nagłaśnianiu sprawy oraz specjalistkom zajmującym się jej synem. Wskazała również na zaangażowanie Rzeczniczki Praw Dziecka Moniki Hornej-Cieślak w postępowanie cywilne.
Sąd nakazał fundacji i jej koordynatorowi usunięcie z przestrzeni publicznej billboardów zawierających zdjęcia zakrwawionych, martwych płodów ludzkich. Chodzi o banery przy drodze krajowej nr 46, na trasie wyjazdowej z Opola w kierunku zjazdu na autostradę A4 w Prądach oraz przy 212. km autostrady A4, z kierunku Opola w stronę Wrocławia, na wysokości Magnuszowic, w gminie Niemodlin. Pozwani mają również zapłacić powodowi 50 tys. zł z ustawowymi odsetkami.
Kossowska zaznacza jednocześnie, że spodziewa się odwołania strony przeciwnej." (Źródło)
Zwolennicy aborcji chwytają się wszelakich metod, by proceder mordowania nienarodzonych dzieci trwał nadal. "Opiekuńcza" matka, miast wytłumaczyć dziecku zło aborcji, podłość jakimi kierują się wszelakie "Jagielskie", wskazać jak mógłby wyglądać jej Franek w przypadku zamordowania w jej łonie - walczy z fundacją.(FB)
Czy na gruncie art. 5 KC może ona, ta "obrończyni" Franka dochodzić jakichkolwiek pieniędzy od fundacji? Moim zdaniem nie może.
Wspierałem i nadal będę wspierał, również wymiernie pro-life.pl ale także wolnosciwlasnosc.pl
Ilu z Was, mentorzy NB pomaga zwalczać zło rozpychające się w Polsce? Kaczysta nie musi się odzywać, wszelako wiadomym jest kim jest.
Właściwie, to Franek powinien się cieszyć, że żyje.
Skoro "aborcja jest okej" to drastyczne zdjęcia jej efektów nie powinny być problemem, to tak jakby przejmować się wyrwanym zębem czy rozdeptanym żołędziem - ale już tak na zupełnie poważnie. A wszystkich urażonych proszę o wybaczenie, użyte zwroty pochodzą z zasłyszanych argumentów aborcjonisstów. Dodam, że temat jest bliski mi osobiście, bowiem pewien znany Wrocławski ginekolog chciał mnie wyskrobać w 3 miesiącu życia płodowego z powodu rzekomego nie rokowania na utrzymanie ciąży i życie płodu - i tylko dzięki uporowi mojej Mamy oraz Łasce Bożej żyję.
Dostępna jest powszechnie, zaawansowana i prosta w użyciu antykoncepcja, skuteczna prawie w 100% do tego świadomość swojego ciała kobiety i troska partnera gwarantuje uniknięcie nieplanowanej ciąży. Zastanawiam się przy takich okazjach, jak to możliwe, że samoświadome kobiety o feministycznym nastawieniu dopuszczają do zbliżeń z samcami w okresie potencjalnego zagrożenia ciążą oraz darami Wenery i to bez zabezpieczenia, skoro nie chcą mieć młodych z tymi samcami - celowo używam języka rodem z chowu zwierząt domowych - skoro są prawa reprodukcyjne i dobrostan, to jest to język adekwatny.
Kolejną sprawą jest religia, zasadniczo każda z nich, a także dalekowschodnie systemy religijno-filozoficzne, podobno bliższe lib-leftowi niż chrześcijaństwo, traktują zabicie poczętego dziecka w łonie matki jak czyn nieetyczny, wyrok bez winy podyktowany wyłącznie zachcianką pary - bo choć kobieta nosi i rodzi to do poczęcia trzeba dwojga.
Inna sprawa, że nie można zmusić do noszenia, rodzenia i wychowywania, a każdy z nas sam odpowiada przed Bogiem (w jakiego by nie wierzył) za swoje czyny.