W roku 2019 Rzepa opublikowała wypracowanie na temat tego, jak zmieni się dieta Brytyjczyków po Brexicie. Tekst tak głupi, że euroonanista, który go napisał wolał się nie podpisywać — choć analiza stylu nasuwa Nam podejrzenia, że napisała go jedna z redakcyjnych głupich cipek.
W wypracowaniu tym kreślili przerażającą wizję tego, jak to na Wyspach po Brexicie nie będzie świeżych warzyw, owoców ani pizzy, ani nawet frytek na fish and chips, bo to wszystko trzeba importować a — jeżeli dobrze rozumiemy autora — bez Unii nie ma importu. Oczywiście Brytyjczycy po wyjściu z Unii mieli też utracić dostęp do herbaty. Skąd w Anglii brała się herbata, zanim Wielka Brytania przystąpiła do Unii — pozostaje tajemnicą. Tak samo, jak tajemnicą pozostaje skąd biorą przez cały rok świeże warzywa kraje takie jak Kanada, które swoich warzyw mają mało a do Srunii Gejropejskiej nie należą.
Oczywiście — autor (lub raczej: autoreczka) owej "analizy" napisała też, że po Brexicie Brytyjczycy nie będą mieli francuskich serów. Skąd biorą się francuskie sery na półkach supermarketów w USA, które do Unii nie należą — nie jest do końca jasne.
Minęło parę lat od momentu, gdy Rzepa złowieszczo zapowiedziała, jaka to straszna przyszłość czeka Wielką Brytanię bez francuskich serów — a tu najnowszy The Economist donosi, że Wielka Brytania ma obecnie więcej serów niż Francja.
No jak to możliwe? Kto na to pozwolił? Bez dekretów Komisji Eurowszy!? Bez Srunii Gejropejskiej!? Te sery są nielegalne i ich nie ma i nie może być — a kto twierdzi inaczej — jest agentem Putina!
Schemat dobrze znany i powszechnie stosowany zarowno przez PiS jak I Koalicję wobec ich oglupionych wyznawcow. Infantylny I glupi, ale działa. Niestety.