Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Dwa płuca dla Polski. Morawiecki i Nawrocki - różne drogi, wspólny kierunek.

mjk1, 07.08.2026

 W poprzednim wpisie postawiłem tezę, która dla części czytelników była zapewne zaskakująca: decyzja Jarosława Kaczyńskiego o odsunięciu Mateusza Morawieckiego i jego środowiska od PiS wcale nie musi oznaczać końca tej części polskiej prawicy. Przeciwnie. Może się okazać początkiem czegoś, czego polska prawica potrzebuje od dawna - poważnej zmiany sposobu myślenia o państwie, gospodarce i przyszłości Polski. Dzisiaj chciałbym tę myśl rozszerzyć, bo obok Mateusza Morawieckiego pojawił się jeszcze jeden element tej układanki, który może mieć dużo większe znaczenie, niż wynikałoby to z codziennego politycznego jazgotu. To prezydent Karol Nawrocki i jego próba stworzenia szerokiego zaplecza ludzi nauki, ekspertów i specjalistów, którzy społecznie pracują nad myśleniem o rozwoju Polski. I właśnie tutaj widzę powód do ostrożnego, ale całkiem realnego optymizmu.

Polska potrzebuje czegoś więcej niż kolejnej wojny.

 Od wielu lat polska polityka cierpi na tę samą chorobę. Każda partia ma przeciwnika. Każda partia ma listę jego win. Każda ma swoich ekspertów od udowadniania, że tamci są beznadziejni. Każda ma też własne media, własne sondaże, własne interpretacje i własne grono ludzi, którzy każdego wieczora mogą sobie wzajemnie potwierdzić, że ich obóz ma rację. Tylko gdzie w tym wszystkim jest Polska za dziesięć, dwadzieścia czy trzydzieści lat? Gdzie jest odpowiedź na pytanie, jaki przemysł chcemy mieć? Jaką energetykę? Jakie technologie? Jaką armię? Jaką naukę? Jakie uczelnie? Jak zatrzymać najbardziej zdolnych młodych ludzi? Jak wykorzystać sztuczną inteligencję? Jak zbudować polskie firmy zdolne konkurować na świecie? Jak zwiększyć produktywność? Jak wykorzystać położenie Polski pomiędzy Zachodem a Wschodem? Jak zbudować własne przewagi gospodarcze? Jak sprawić, żeby Polska nie była tylko wielkim rynkiem zbytu dla cudzych produktów, lecz również miejscem, w którym powstają technologie, kapitał i przedsiębiorstwa zdolne podbijać świat? To są pytania znacznie ważniejsze niż kolejna awantura o to, kto kogo obraził w telewizji. I dlatego od dawna powtarzam: prawica nie wygra przyszłości Polski samym krytykowaniem Tuska. Może wygrać dopiero wtedy, kiedy przekona Polaków, że ma lepszy pomysł na ich przyszłość.

Morawiecki pokazał jedną drogę.

 Właśnie dlatego tak ważne było dla mnie wystąpienie Mateusza Morawieckiego, kiedy mówił o „dwóch płucach”. Nie chodziło przecież o stworzenie dwóch konkurencyjnych partii. Chodziło o coś znacznie prostszego i jednocześnie znacznie trudniejszego: o możliwość jednoczesnego prowadzenia normalnej działalności politycznej oraz budowania szerokiego zaplecza zdolnego docierać do ludzi, którzy dzisiaj prawicy nie popierają. To była próba wyjścia poza własną bańkę. Poza język partyjnych sporów. Poza przekonanie, że wystarczy codziennie pokazać pięć kolejnych błędów Tuska i sześć kolejnych powodów do oburzenia. Morawiecki rozumiał, że współczesna polityka musi mieć także język rozwoju, że młody człowiek niekoniecznie chce przez cały dzień słuchać o tym, co zrobił Tusk. On chce wiedzieć, czy za dziesięć lat będzie miał dobrze płatną pracę. Czy będzie mógł założyć firmę. Czy jego dzieci będą miały dobrą szkołę. Czy Polska będzie miała własne technologie. Czy będziemy mieli tanią i stabilną energię. Czy państwo będzie bezpieczne. Czy Polska będzie krajem, z którego młodzi wyjeżdżają, czy krajem, do którego będą przyjeżdżali ludzie z całej Europy, bo tutaj będą dobre miejsca pracy. To jest zupełnie inny poziom rozmowy. I właśnie dlatego uważam, że odsunięcie Morawieckiego od PiS może paradoksalnie okazać się dla niego politycznie korzystne. Od tej chwili może bowiem powiedzieć:

Nie odpowiadam już za każdą decyzję partyjnego kierownictwa. Teraz pokażę, co sam proponuję. To ogromna różnica.

I tutaj pojawia się Karol Nawrocki.

 Prezydent Karol Nawrocki może do tej układanki wnieść coś innego. Nie konkurencyjny program partyjny. Nie kolejną frakcję. Nie kolejną partię, lecz szerokie środowisko ludzi, którzy potrafią myśleć o Polsce w kategoriach wykraczających poza jedną kadencję parlamentu. W swoim pierwszym roku urzędowania Nawrocki mocno podkreślał znaczenie nauki, niezależności środowisk akademickich i wykorzystania polskiego potencjału intelektualnego. Podczas uroczystości wręczania nominacji profesorskich mówił o wielowiekowej tradycji polskiej nauki i o tym, że uczelnie powinny tworzyć rozwiązania dobre dla polskiego społeczeństwa. Teraz dochodzi do tego jeszcze ważniejsza inicjatywa - szerokie, kilkusetosobowe środowisko ekspertów i naukowców pracujących społecznie nad propozycjami dotyczącymi przyszłości Polski. I właśnie to jest dla mnie niezwykle interesujące, bo jeśli potraktować tę inicjatywę poważnie, można stworzyć coś, czego polska polityka bardzo potrzebuje: stałe intelektualne zaplecze państwa. Nie zaplecze jednej partii. Nie grupę ludzi wynajętych do pisania kolejnych spotów wyborczych. Nie kolejny sztab do produkowania memów, tylko ludzi, którzy wiedzą, jak działa gospodarka, przemysł, nauka, energetyka, obronność, finanse, demografia, nowe technologie i administracja.

Niech eksperci wreszcie zaczną ze sobą rozmawiać.

 I tutaj widzę ogromną możliwość. Wyobraźmy sobie, że człowiek od finansów publicznych rozmawia z człowiekiem od energetyki. Człowiek od sztucznej inteligencji z przedsiębiorcą. Ekonomista z demografem. Specjalista od obronności z inżynierem. Naukowiec z menedżerem. Rolnik z technologiem. Człowiek od infrastruktury z urbanistą a wszyscy razem próbują odpowiedzieć na jedno pytanie:

Co zrobić, żeby Polska za dwadzieścia lat była znacznie silniejsza niż dzisiaj?

 To jest polityka, której chciałbym. Nie polityka bez sporów. Spory są potrzebne, ale spory o rozwiązania, a nie wyłącznie o intencje przeciwnika. 

Morawiecki i Nawrocki nie muszą być konkurentami. 

 I właśnie tutaj dochodzimy do najważniejszego. Nie widzę żadnego powodu, żeby środowisko Morawieckiego i środowisko prezydenta Nawrockiego musiały się wzajemnie zwalczać. Wręcz przeciwnie. Mogą się uzupełniać. Morawiecki ma doświadczenie w zarządzaniu państwem, finansach, gospodarce i polityce międzynarodowej. Nawrocki ma mandat społeczny wynikający z wyborów prezydenckich i może budować znacznie szerszą płaszczyznę rozmowy społecznej. Jedni mogą przynosić doświadczenie praktyczne. Drudzy - szerokie zaplecze eksperckie. Jedni mogą patrzeć na gospodarkę z perspektywy państwa, które trzeba było realnie prowadzić. Drudzy mogą tworzyć długofalowe strategie. I nie widzę w tym żadnej sprzeczności. Przeciwnie.

Polska jest na tyle duża, że potrzebuje więcej niż jednego ośrodka myślenia.

Najważniejsza zmiana może dokonać się poza Sejmem.

 Być może największym błędem polskiej polityki jest przekonanie, że wszystko zaczyna się od partii politycznej. Nie. Partia powinna być końcowym wykonawcą pewnej idei. Najpierw musi być myśl. Potem strategia. Potem program. Potem ludzie zdolni ten program zrealizować. Dopiero na końcu powinna pojawić się walka wyborcza. Tymczasem u nas często wygląda to dokładnie odwrotnie. Najpierw jest sondaż. Potem hasło. Potem spot. Potem atak na przeciwnika a kiedy ktoś zapyta: „A co będziecie robić po wyborach?”, zaczyna się ... gorączkowe pisanie programu. To powinno się skończyć.

I właśnie dlatego jestem dziś bardziej optymistą.

 Nie dlatego, że nagle wszystkie problemy polskiej prawicy zniknęły. Nie zniknęły. Nie dlatego, że wierzę, iż Mateusz Morawiecki jest człowiekiem bez błędów. Nie jest. Nie dlatego, że uważam, iż Karol Nawrocki ma już gotową receptę na wszystkie problemy Polski. Nie ma, ale dlatego, że po raz pierwszy od dawna widzę możliwość powstania dwóch różnych, ale potencjalnie uzupełniających się sposobów myślenia o państwie.

 Morawiecki może próbować zbudować środowisko nastawione na rozwój, gospodarkę, przedsiębiorczość, inwestycje i pozyskiwanie nowych wyborców. Nawrocki może budować szerokie społeczne i eksperckie zaplecze, w którym nad przyszłością Polski będą mogli pracować ludzie niekoniecznie należący do jakiejkolwiek partii. I jeżeli oba te nurty zamiast ze sobą walczyć zaczną ze sobą rozmawiać, możemy dostać coś naprawdę wartościowego. Nie kolejną prawicową wojnę. Nie kolejną frakcyjną awanturę. Nie kolejną licytację na patriotyczne hasła, tylko konkurencję pomysłów na Polskę. A tego właśnie potrzebujemy, by Polska naprawdę odniosła sukces.

 I tutaj chciałbym powiedzieć coś, co często ginie w codziennej politycznej awanturze. Nie jesteśmy krajem przegranym. Nie jesteśmy krajem skazanym na wieczne narzekanie. Przez ostatnie trzydzieści kilka lat Polska wykonała gigantyczny skok cywilizacyjny. Zbudowaliśmy drogi. Rozwinęliśmy przemysł. Powstały tysiące przedsiębiorstw. Weszliśmy do europejskich łańcuchów produkcyjnych. Rozwinęliśmy eksport. Zmodernizowaliśmy miasta. Zbudowaliśmy infrastrukturę, o której wcześniej można było tylko marzyć. Polacy są dziś znacznie zamożniejsi niż pokolenie rozpoczynające transformację. I właśnie dlatego nie powinniśmy myśleć o Polsce jak o kraju, który trzeba dopiero „uratować”. Polskę trzeba przyspieszyć. To zupełnie inna filozofia. Nie odbudowa z ruin, tylko wejście na następny poziom.

Następny etap: od imitacji do tworzenia.

 Przez pierwsze dekady transformacji bardzo dużo korzystaliśmy z tego, co już wymyślili inni. I bardzo dobrze. Trzeba było nadrobić ogromne zapóźnienia, ale teraz nadchodzi moment, kiedy sama imitacja przestaje wystarczać. Musimy coraz częściej sami wymyślać. Polska powinna produkować nie tylko części dla zagranicznych koncernów, ale również własne technologie. Nie tylko być miejscem montażu. Nie tylko dostarczać dobrze wykształconych pracowników. Nie tylko być atrakcyjnym rynkiem dla zagranicznego kapitału. Musimy budować własny kapitał, własne technologie, własne marki i własne przewagi a do tego potrzebujemy nauki. Potrzebujemy przedsiębiorców. Potrzebujemy państwa. Potrzebujemy ludzi, którzy potrafią myśleć długoterminowo. I właśnie dlatego tak interesuje mnie inicjatywa budowania szerokiego zaplecza ekspertów przy prezydencie. Jeżeli zostanie potraktowana poważnie, może być jednym z ważniejszych elementów tej zmiany.

Największym kapitałem Polski są Polacy.

 Nie wierzę w Polskę skazaną na wieczne kompleksy. Nie wierzę też w Polskę, którą trzeba bez końca przekonywać, że „nic się nie da”. Da się. Pokazaliśmy to przez ostatnie trzydzieści kilka lat. Problem polega na tym, że musimy teraz przejść z etapu nadrabiania zaległości do etapu budowania przewagi a to wymaga zupełnie innego myślenia. Potrzebujemy młodych ludzi. Potrzebujemy ambitnych przedsiębiorców. Potrzebujemy naukowców, którzy nie chcą tylko zdobywać grantów, ale chcą tworzyć technologie. Potrzebujemy urzędników, którzy rozumieją, że ich zadaniem jest pomagać, a nie przeszkadzać. Potrzebujemy polityków, którzy potrafią powiedzieć nie tylko „Tusk zrobił źle”, lecz przede wszystkim: „My zrobimy to lepiej - i oto dokładnie jak.”

To może być początek dobrej zmiany na prawicy.

 I dlatego nie traktuję obecnej sytuacji wyłącznie jako kolejnego rozłamu. Być może jest to bolesny etap porządkowania polskiej prawicy. Być może po raz pierwszy od dawna różne środowiska będą musiały udowodnić swoją wartość nie poprzez lojalność wobec jednego lidera, ale poprzez zdolność przekonania ludzi. To może być bardzo zdrowa konkurencja. Morawiecki będzie musiał pokazać, że potrafi zbudować coś większego niż własne środowisko. Nawrocki będzie musiał pokazać, że szerokie zaplecze eksperckie potrafi przełożyć swoje pomysły na realną politykę. PiS będzie musiał pokazać, że potrafi wyjść poza własny elektorat a wszystkie te środowiska będą musiały w końcu odpowiedzieć na pytanie najważniejsze:

Co proponujecie Polsce?

 Nie Tuskowi. Nie sobie nawzajem. Nie komentatorom. Polsce. I właśnie wtedy zacznie się prawdziwa polityka. Zamiast wiecznej wojny - wielki projekt Może więc paradoksalnie obecne zamieszanie jest początkiem czegoś dobrego. Może zamiast jednej prawicy zamkniętej w jednym partyjnym pokoju będziemy mieli kilka środowisk konkurujących ze sobą pomysłami. Może jedni będą mocniejsi w gospodarce. Inni w bezpieczeństwie. Jeszcze inni w nauce. Jeszcze inni w polityce społecznej a najlepsze pomysły będą mogły się ze sobą spotkać. To byłaby naprawdę dobra konkurencja, bo Polsce nie potrzeba dzisiaj kolejnej wojny wszystkich ze wszystkimi. Polsce potrzeba wyścigu o to, kto pierwszy wymyśli lepszą Polskę. I tutaj właśnie widzę największą szansę. Mateusz Morawiecki może być jednym z ludzi, którzy wniosą do tej debaty doświadczenie państwowe, gospodarcze i międzynarodowe. Karol Nawrocki może być jednym z ludzi, którzy stworzą dla tej debaty szerokie społeczne i eksperckie zaplecze. Nie muszą iść tą samą drogą. Nie muszą nawet we wszystkim się zgadzać, ale jeżeli ich drogi będą prowadziły do jednego celu - silnej, nowoczesnej, bogatej i bezpiecznej Polski - to może się okazać, że właśnie różnorodność będzie ich siłą a wtedy rzeczywiście może się wydarzyć coś, na co czekam od dawna.

 Polityka przestanie być przede wszystkim pytaniem: „Kogo dzisiaj zaatakujemy?” A stanie się pytaniem: „Co możemy jutro zbudować?” I jeżeli polska prawica nauczy się wreszcie zadawać to drugie pytanie, będę miał powód do optymizmu, bo Polska nie potrzebuje już polityków, którzy obiecają jej przetrwanie.

Polska potrzebuje ludzi, którzy odważą się zaproponować jej następne trzydzieści lat rozwoju.

I być może właśnie zaczyna się czas, w którym takich ludzi będzie więcej.

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 230
u2

u2

07.08.2026 11:11

"Morawiecki i Nawrocki nie muszą być konkurentami. "

Ba. Nie mogą być konkurentami, bo Konstytucja tego zabrania Prezydentowi, który jest bezpartyjny i stoi na straży Konstytucji.

Prezydent to osoba wykształcona i kulturalna, wbrew temu co twierdzą o nim jego antypolscy przeciwnicy rodem z PRL i różnych zagranicznych agentur. Padają określenia sutener, alfons, ćpun, kibol. Nazywają go Batyr, choć nie wiedzą, że to pochwała, bo to pseudonim powstańczy Witkiewicza, dziadka Witkacego :)

mjk1

mjk1

07.08.2026 15:17

Dodane przez u2 w odpowiedzi na "Morawiecki i Nawrocki nie…

Mam wrażenie, że tym razem przeczytałeś pierwsze zdanie mojego tekstu, a resztę dopisałeś sobie według własnego uznania U2. Nigdzie nie twierdziłem, że Morawiecki i Nawrocki mają być konkurentami politycznymi. Wręcz przeciwnie - cały sens mojego wpisu jest dokładnie odwrotny. Uważam, że mogą być wartościowi właśnie dlatego, że działają w różnych rolach i dysponują innymi atutami. Konstytucyjna bezpartyjność prezydenta nie oznacza przecież, że prezydent ma być politycznie niemy, nie może mieć własnych poglądów, inicjować debat dotyczących rozwoju państwa czy współpracować z ludźmi mającymi pomysły na przyszłość Polski. Oznacza natomiast, że urząd prezydenta nie jest partyjnym stanowiskiem. I właśnie dlatego w moim tekście pisałem o kilkusetosobowej Radzie Społecznej i pracach nad programem rozwoju Polski. To jest zupełnie inny poziom rozmowy niż partyjna wojna: naukowcy, eksperci z różnych dziedzin, gospodarka, technologie, inwestycje, edukacja, bezpieczeństwo i długofalowa strategia państwa.

Morawiecki z kolei ma doświadczenie w zarządzaniu państwem, finansach, gospodarce i polityce międzynarodowej. Można krytykować jego konkretne decyzje - sam wielokrotnie to robiłem, ale trudno udawać, że takiego doświadczenia nie posiada. Dlatego właśnie napisałem, że razem można więcej. Nie „Morawiecki przeciw Nawrockiemu”, tylko prezydent dysponujący zapleczem społecznym i eksperckim oraz politycy posiadający doświadczenie w zarządzaniu państwem mogą się wzajemnie uzupełniać.

Co do reszty Twojego komentarza: lista epitetów kierowanych pod adresem Nawrockiego i rozważania, czy „Batyr” jest pseudonimem Witkacego, nie są argumentem przeciwko temu, co napisałem. To jest po prostu kolejny przykład naszej polskiej specjalności: zamiast rozmawiać o tym, jak rozwijać państwo, zaczynamy rozstrzygać, kto kogo nazwał ćpunem, kibolem albo agentem a przecież właśnie przed takim sposobem prowadzenia polityki przestrzegałem. Jeżeli mamy wreszcie zacząć rozmawiać o Polsce za 10–20 lat, to naprawdę szkoda czasu na kolejną wojnę o epitety. Mnie znacznie bardziej interesuje to, co ci ludzie chcą zbudować, niż to, jakimi przezwiskami obrzucają ich przeciwnicy.

u2

u2

07.08.2026 15:28

Dodane przez mjk1 w odpowiedzi na Mam wrażenie, że tym razem…

"Nigdzie nie twierdziłem, że Morawiecki i Nawrocki mają być konkurentami politycznymi."

A ja nigdzie nie twierdziłem, że ty tak twierdziłeś. Odniosłem się do możliwej rywalizacji Prezydenta z partiami poilitycznymi, co jest sprzeczne z Konstytucją. 

Ba. Twierdzę nawet, że Prezydent może nawet owocnie współpracować z rządzącą kałolicją 13 grudnia. Nie widzę przeszkód do takiej współpracy, o ile rządząca kałolicja będzie respektowała decyzje Prezydenta, a nie obchodziła je uchwałami i "dekretami" Tuska. Takie są reguły demokratycznego świata, że są urzędy i urzędnicy, że są partie i są politycy. Jeśli jedna partia chce zawładnąć całą sceną polityczną nie licząc się z wybranymi przedstawicielami społeczeństwa to mamy to co mamy, czyli zamach stanu.

mjk1

mjk1

07.08.2026 16:04

Dodane przez u2 w odpowiedzi na "Nigdzie nie twierdziłem, że…

Właśnie potwierdziłeś mój zarzut, że polemizujesz z tezą, której nie postawiłem. Napisałem, że Morawiecki i Nawrocki mogą się uzupełniać przy pracy nad programem rozwoju Polski. Ty odpowiadasz, że prezydent nie może rywalizować z partiami politycznymi. Tylko że ja nigdzie nie twierdziłem, że ma z nimi rywalizować, tworzyć partię czy przejmować PiS. To trochę jak odpowiedzieć na pytanie o budowę domu wykładem o zasadach ruchu drogowego.

O „koalicji 13 grudnia”, dekretach Tuska i zamachu stanu również nie pisałem. To są już Twoje własne rozważania, a nie odpowiedź na mój tekst.

Sedno jest proste: prezydent może być bezpartyjny, Morawiecki może działać politycznie, a obaj mogą jednocześnie współpracować przy sprawach ważnych dla państwa. Nie ma tu żadnej sprzeczności z Konstytucją ani potrzeby budowania teorii o rywalizacji.

Naprawdę warto najpierw przeczytać, co autor napisał, a dopiero potem z tym polemizować.

u2

u2

07.08.2026 16:24

Dodane przez mjk1 w odpowiedzi na Właśnie potwierdziłeś mój…

"prezydent może być bezpartyjny"

W obecnym stanie prawnym Prezydent jest skazany na bycie ponadpartyjnym politykiem. Ponad politycznymi podziałami. Liberałowie-aferałowie chętnie by wszystko sprzedali, a ludzi wysłałi na szparagi i do althausów, aby Polacken podcierali 4 litery SS-manom. Z kolei komuniści by wszystko znacjonalizowali, aby nic się nie opłacało i panowała bieda z nędzą. Rozwiązaniem są propaństwowcy, którzy realizują ideę taniego, ale sprawnie działającego państwa, którzy zwiększają wpływy do budżetu i dzięki temu przeprowadzają programy strategiczne, a nie tylko gadają o nich jak Tusk bredzący o statku kosmicznym. Wydatek niepotrzebny, bo nie wyśle się w kosmos wszystkich aferałów i wszystkich komunistów. Propaństwowcy zawsze mają kasę na wszystko, w odróżnieniu od liberałów-aferałów i komunistów, którzy nigdy na nic nie mają kasy.

mjk1

mjk1

07.08.2026 16:30

Dodane przez u2 w odpowiedzi na "prezydent może być…

Myślę U2, że właśnie doszliśmy do momentu, w którym dalsza dyskusja nie ma już większego sensu.

Mój wpis dotyczył współpracy i wzajemnego uzupełniania się różnych środowisk prawicy oraz tego, jak mogą one przekonać do siebie wyborców. Ty natomiast zdążyłeś przejść od konstytucyjnej roli prezydenta, przez liberałów wysyłających Polaków na szparagi, komunistów nacjonalizujących wszystko, aż po „propaństwowców, którzy zawsze mają pieniądze na wszystko”.

To już jest zupełnie inna rozmowa.

Zostanę więc przy swoim tekście, a Tobie życzę powodzenia w dalszej walce z liberałami, komunistami i szparagami. Ja na tym etapie wysiadam.

u2

u2

07.08.2026 16:53

Dodane przez mjk1 w odpowiedzi na Myślę U2, że właśnie…

"Mój wpis dotyczył współpracy i wzajemnego uzupełniania się różnych środowisk prawicy"

Ale polska scena polityczna to nie tylko prawica, ale również fałszywa prawica typu Braun czy Memtzem oraz liberałowie-aferałowie oraz nie bawmy się w półsłówka i nazwijmy lewiznę jak zasługują, czyli jako komunistów. Wałęsają się też ludowcy, ale im chodzi tylko o posadki swoim ludziom, stąd skrót PSL. Tutaj rzeczywiście nie ma co dyskutować, tylko należy wyrywać chwasty z korzeniami, ewentualnie niszczyć round-upem, ale tutaj trzeba uważać, bo randap jest bronią obosieczną i może zaszkodzić stosującemu randap :)

Alina@Warszawa

Alina@Warszawa

07.08.2026 17:27

Dodane przez u2 w odpowiedzi na "Mój wpis dotyczył…

@u2  Kto wg u2 jest w Polsce prawicą, kto "fałszywą prawicą", kto centrum, kto lewica? 

Uprzejmie proszę o oświecenie, bo pomimo doświadczenia życiowego mam z tą klasyfikacją wciąż te same problemy. Dla mnie są ugrupowania PROPOLSKIE i antypolskie. Które są jakie - widać jak na dłoni - po czynach!

u2

u2

07.08.2026 19:32

Dodane przez Alina@Warszawa w odpowiedzi na @u2  Kto wg u2 jest w Polsce…

Fałszywa prawica typu Braun, czy Memtzem, nie czyni niczego dobrego dla Polski, z prostej przyczyny. Bo nie rządzi. Polityka to w ich wykonaniu to ciągłe atakowanie polskich patriotów w niewybredny sposób. W ten sposób są naturalnymi sojusznikami Tuska i jego antypolskiej kałolicji.

AŁTORYDET

AŁTORYDET

07.08.2026 11:38

Bzdura. To są różne drogi i różne kierunki. Przykładem sąt ostatnie "korzystne" propozycje Morawieckiego, dotyczące zastąpienia *800+" i babciowego, pensją rodzinną (3600 PLN), dla dzieci poniżej 3 lat. Rożnica jest fundamentalna: 800+ (mnożone przez liczbę dzieci) i babciowe, są wypłacane bezwarunkowo, a pensja rodzinna, narzuca wybór pomiędzy własną pracą, a "rodzinną". To zwykły, banksterski myk, mający na celu zabranie świadczeń rodzicom zarabiającym więcej niż średnia. O to w tym wszystkim chodzi. Propozycja niekorzystna, mętna i groźna. Nic dziwnego, że Elżbieta Rafalska się po niej przejechała. Morawiecki ma niewiele wspólnego z PiS-em i dobrze by było, by wykluczyć możliwość wspólnego startu "rozwoju" z PiS-em. 

mjk1

mjk1

07.08.2026 15:33

Dodane przez AŁTORYDET w odpowiedzi na Bzdura. To są różne drogi i…

Zanim ogłosisz propozycję Morawieckiego „mętną, groźną i banksterskim mykiem”, wypadałoby najpierw dokładnie ustalić, co Morawiecki rzeczywiście zaproponował Drogi Ałtorytecie. Na razie w Twoim komentarzu widzę bardzo szczegółową interpretację, ale nie widzę podstawowego elementu: źródła tej interpretacji. 800+ rzeczywiście jest świadczeniem powszechnym i obecnie przysługuje na każde dziecko do 18. roku życia, niezależnie od dochodu rodziny. Jeżeli więc Morawiecki rzeczywiście zaproponował zastąpienie 800+ oraz „babciowego” jednym świadczeniem w wysokości 3600 zł dla dzieci do trzeciego roku życia, to jest to bardzo konkretna propozycja i można ją bardzo konkretnie analizować, ale wtedy proszę podać wypowiedź Morawieckiego albo dokument, w którym to zostało przedstawione, bo na razie wykonujesz ciekawy manewr: najpierw przypisujesz Morawieckiemu określoną konstrukcję programu, następnie sam ustalasz jej konsekwencje, a na końcu ogłaszasz, że jest to „banksterski myk”. To trochę tak, jakby najpierw napisać komuś projekt ustawy, potem go za niego uchwalić, a na końcu skrytykować.

Jeszcze ciekawsza jest sprawa Elżbiety Rafalskiej. Owszem, Rafalska krytykowała pomysły ograniczania 800+ - na przykład pomysł, aby świadczenie przysługiwało tylko pracującym rodzicom, ale to nie jest dowód, że skrytykowała właśnie tę konkretną propozycję Morawieckiego dotyczącą „pensji rodzinnej” w wysokości 3600 zł. Skoro już używasz jej nazwiska jako argumentu, to warto podać dokładny cytat i źródło. Inaczej wychodzi z tego kolejna polityczna legenda: „Rafalska skrytykowała”, więc sprawa załatwiona.

Ja w swoim tekście nie pisałem, że każda propozycja Morawieckiego jest z definicji dobra. Pisałem o czymś zupełnie innym: że Morawiecki i środowisko związane z rozwojem mogą stanowić jeden z elementów szerszej układanki, która potrzebuje zarówno doświadczenia państwowego, jak i nowego myślenia o gospodarce i przyszłości Polski. Jeżeli więc masz argument przeciwko konkretnej propozycji Morawieckiego - bardzo proszę. Chętnie go rozważę, ale najpierw ustalmy, co rzeczywiście zaproponował, a dopiero później będziemy się spierać, czy jest to dobre, złe, liberalne, socjalne czy „banksterskie”, bo krytykowanie własnej wersji cudzego programu jest trochę łatwiejsze niż krytykowanie programu, który ten ktoś rzeczywiście przedstawił.

spike

spike

07.08.2026 12:22

"PiS będzie musiał pokazać, że potrafi wyjść poza własny elektorat ..." - - - to ciekawe zdanie, otwiera otchłań nieznanego, co może oznaczać, przyjęcie lewackiej ideologii LGBT?, uzależnienie się od Brukseli, wprowadzając Ojro, czy inne ośrodki władzy jak sądownictwo, prokuraturę, do rezygnacji z własnej Konstytucji? lista jest długa, a i podobne poglądy i działania realizuje ta opcja spoza PiSu, co jest powodem braku "zdolności koalicyjnej" PiSu z tym środowiskiem, oczywiście "hamulcowym" jest Kaczyński, dzięki niemu i Opatrzności Niebios, że jest, Smoleńsk jest tego dowodem, w ostatniej chwili, nie wsiadł do samolotu, "gdzieś nie poleciał" dzięki czemu aż tak wiele się nie zmieniło, jak chcieli ci, co to zaplanowali, dzięki temu Polska jeszcze istnieje z nadzieją, że w końcu wygra, możliwe że nadchodzące wybory będą rozstrzygające.
mjk1

mjk1

07.08.2026 15:49

Dodane przez spike w odpowiedzi na "PiS będzie musiał pokazać,…

Obawiam się Spike, że znowu przypisujesz mi znaczenie, którego w moim zdaniu po prostu nie ma. Zdanie „PiS musi wyjść poza własny elektorat” nie oznacza ani przyjęcia ideologii LGBT, ani euro, ani rezygnacji z Konstytucji, ani podporządkowania się Brukseli. Oznacza dokładnie to, co oznacza: jeżeli partia chce zdobyć większość, musi przekonać również ludzi, którzy dzisiaj na nią nie głosują. Naprawdę nie ma w tym żadnej „otchłani nieznanego”.

Jeżeli ktoś uważa, że wyjście poza własny elektorat oznacza automatycznie porzucenie własnych wartości, to właściwie zakłada, że jego partia jest zdolna rozmawiać wyłącznie z ludźmi, którzy już się z nią zgadzają. To byłaby raczej definicja politycznej bańki niż strategii wyborczej. Można przecież jednocześnie bronić własnego programu i próbować przekonać nowych ludzi. Można mówić o bezpieczeństwie, gospodarce, demografii, energetyce, inwestycjach, podatkach czy suwerenności państwa, nie zamieniając każdej wypowiedzi w test lojalności ideologicznej. I właśnie tego dotyczył mój tekst. Nie pisałem: „PiS ma stać się podobny do swoich przeciwników”. Pisałem: „PiS musi znaleźć sposób, żeby przekonać ludzi, którzy dzisiaj wybierają inaczej albo w ogóle nie chcą na PiS głosować”. To jest zasadnicza różnica.

Co do „zdolności koalicyjnej” - tutaj również warto zejść z poziomu wielkich słów na ziemię. Partia może mieć rację w wielu sprawach, a jednocześnie nie być zdolna do zawierania trwałych porozumień. I właśnie dlatego każda kolejna wojna na prawicy może być korzystna przede wszystkim dla przeciwnika.

Naprawdę nie wiem, jaki związek ma moje zdanie o konieczności poszerzenia elektoratu PiS z tym, że Jarosław Kaczyński w 2010 roku nie poleciał samolotem do Smoleńska. To już jest zupełnie inna rozmowa i nie widzę powodu, żeby robić z niej argument w dyskusji o strategii wyborczej. Tym bardziej że kiedy do każdego politycznego problemu zaczynamy dopisywać Brukselę, euro, LGBT, sądownictwo, Konstytucję, Smoleńsk, Opatrzność i „tych, co to zaplanowali”, to po pewnym czasie przestajemy analizować politykę, a zaczynamy budować związek przyczynowy między wszystkim a wszystkim.

A mój tekst był znacznie prostszy.

Jeżeli PiS chce ponownie rządzić Polską, musi przekonać także tych, którzy dzisiaj nie chcą na PiS głosować.

Jeżeli ktoś uważa, że jest to postulat lewicowy, brukselski albo antypolski, to naprawdę mamy już problem nie z moim tekstem, tylko ze znaczeniem słów.

spike

spike

07.08.2026 17:32

Dodane przez mjk1 w odpowiedzi na Obawiam się Spike, że znowu…

Znowu to samo - "Jeżeli nie potrafisz czegoś prosto wyjaśnić - to znaczy, że niewystarczająco to rozumiesz." , w twoim kolego przypadku, piszesz ogólnikowo, a wtedy można przypisać dowolną treść. Nie trzeba napisać zdania, tylko wystarczy określić jego zakres pojęcia, by go rozumieć. 
W Polsce średnio połowa obywateli głosuje, reszta to lekceważy, a z tego prosty wniosek, którego ty nie rozumiesz, wyjście poza swój elektorat, oznacza przyciągnięcie wyborców pozostałych partii do siebie, czyli patrząc na koalicję rządzącą, oznacza to, że trzeba przeciągnąć na swoją stronę to, czym się  jako katolicy brzydzimy, tobie to nie przeszkadza, to już wiem.
Ja ci nic nie przypisałem, jedynie co się kryje pod tymi słowami, a tu jest nie mój problem.

sake3

sake2020

07.08.2026 15:59

Dodane przez spike w odpowiedzi na "PiS będzie musiał pokazać,…

PiS będzie musiał pokazać,że potrafi wyjść poza swój elektorat''....Nie wygra się przyszłości Polski samym krytykowaniem Tuska co autor zarzuca Kaczyńskiemu uważając że odsunięcie Morawieckiego od,,trędowatej'' części PiS-u okaże się korzystne dla Morawieckiego i Polski.Wreszce będzie czas na pytania o Polskę,o rozwój,o dobrą szkołę,o technologię bez mówienia o aferach,przestępstwach,nieprawidłowościach.Tylko jak autor wyobraża sobie te wszystkie budujące rozmowy i zamierzenia jężeli nie pokaże się palcem gdzie tkwi zło?Przypuszczam,że autor obwiniając PiS o krytykę tego zła chce zamieść pod dywan wszystko,polożyć grubą kreskę niczym Mazowiecki,nie mówić o aferach, o łamaniu prawa ,o złodziejstwie ,skorumpowanych sądach na telefon,o niszczeniu opozycji,o niby demokracji którą należy rozumieć tak jak to chce Tusk. Żeby cokolwiek zmieniać i przyspieszyć rozwój to niestety trzeba krytykować nawet ostrzej niż robi to poniewierany Kaczyński. Co można zmienić i po co skoro jest tak dobrze w reżimie?Autor chciałby zamknąć usta krytykantom i pokazać,że to co robią jest złe i przejść płynnie do ,,naprawy'' Polski wg swojej recepty mówienia tylko o przyszłości.Czy upragnione przez autora notki wyrzucenie Kaczyńskiego poza nawias życia publicznego jest tym wyjściem? I czy laurki pod adresem Morawieckiego nie są przedwczesne? Prezydent podkreślił wyraźnie ,że chce rozmawiać ze wszystkimi środowiskami a nie tylko z grupą Morawieckiego w sprawie jedności prawicy. Obawiam się,że ludzie nienawidzący Kaczyńskiego będą swoim jątrzeniem dążyć do jej rozbicia,oskarżać Kaczyńskiego o wrogi stosunek do prezydenta co na NB stało się natychmiast po wygranej Nawrockiego.

u2

u2

07.08.2026 16:10

Dodane przez sake3 w odpowiedzi na PiS będzie musiał pokazać,że…

"ludzie nienawidzący Kaczyńskiego będą swoim jątrzeniem dążyć do jej rozbicia,oskarżać Kaczyńskiego"

To nic osobistego, tak działają najęci hejterzy, czy to w sieci komputerowej, czy w mediach publicznych. 

Dlatego rozłam PiS jest... dobry. Prof. Czarnek może zdobyć nowy elektorat, który obecnie jest zagubiony i woli głosować na Niemców typu Braun i Mentzen, bo są radykalni i obiecują gruszki na wierzbie jak niemiecki namiestnik Tusk, ale nie są Tuskiem, tylko nowym narybkiem niemieckiej Agentur.

A na Morawieckiego zagłosują ludzie umiarkowani, tacy jak ja. Którym podoba się spokojna polityka oparta nie na wzajemnym hejtowaniu, tylko na rozwoju.

sake3

sake2020

07.08.2026 19:08

Dodane przez u2 w odpowiedzi na "ludzie nienawidzący…

@u2....Skąd przekonanie,że Mrawiecki chce prowadzić spokojną politykę?Widzę,że to magiczne słowo ,,rozwój'' stało się wizytówką ekipy Morawieckiego mające ich odrózniać od grupy Kaczyńskiego któremu oprócz popełnienia wszelakich zbrodni świata zarzuca się jeszcze hejtowanie i rozłam.Wydaje mi się,że sprawa jest prostsza,-jak nie wiadomo o co chodzi to pewnie chodzi o pieniądze.Jak wiadomo Tusk zamierza obciąć subwencje PiS-owi,stąd szybka ewakuacja z szeregów PiS grupy Morawieckiego.Owi działacze mają już dość ustawicznego rozliczania PiS, wyzywania i gnojenia PiS.Mają rodziny ,niektórzy żony celebrytki,też chcą mieć jachty,pełne konta i przywileje o których jako opozycja mogą tylko pomarzyć. Stąd udawany ,,przymus'' do odejścia.Niewiadomo dlaczego uważa się że ta grupa ma niewyobrażalny potencjał,że wszelkie inwestycje,projekty z przeszłości są wyłącznie ich zasługą. Tylko dlaczego przy takich przymiotach zachowują się w mediach jako wrogowie PiS. Z niesmakiem słuchalam posła Jakubiaka, Marka Jurka czy Terleckiego.Nieprawdopodobne,że przyjaciel Kaczyńskiego Terlecki którego nazywali nawet,,butaprenem'' pielgrzymuje po mediach przedstawiając dokumenty z tajnych posiedzen w partii ,Marek Jurek zwierza się że stowarzyszenie rozważa kurs w kierunku lewicowym co przeczy słowom o dwu płucach.a Jakubiak otwarcie atakuje Kaczyńskiego.Nie wygląda to na spokojną politykę, a raczej na intrygę w celu przejęcia elektoratu.

u2

u2

07.08.2026 19:36

Dodane przez sake3 w odpowiedzi na @u2....Skąd przekonanie,że…

"Skąd przekonanie,że Mrawiecki chce prowadzić spokojną politykę?'

Bo taką do tej pory prowadził. Bez hejtowania. Bez wulgaryzmów. Posłowie Jakubiak, Jurek, czy Terlecki też są dobrze wychowani i nie hejtują. 

Wolę po prostu politykę opartą na spokoju, a nie na ciągłej wojence polsko-polskiej. Prowadzą ją zresztą dwaj starsi politycy nie z mojego pokolenia. Choć kibicuję PJK, to nie widzę większych szans na jego wygraną z PDT. Jest po prostu za stary.

mjk1

mjk1

07.08.2026 16:25

Dodane przez sake3 w odpowiedzi na PiS będzie musiał pokazać,że…

Po raz kolejny przypisujesz mi poglądy, których nie wyraziłem Droga Sake. Tym razem jednak sprawa jest już naprawdę prosta.

Ja nigdzie nie napisałem, że PiS ma przestać krytykować Tuska, przemilczać afery, nieprawidłowości czy łamanie prawa. Jeżeli ktoś złamał prawo, powinien za to odpowiedzieć. Nie ma tu żadnej „grubej kreski” i nie wiem, skąd ją sobie dopisałaś. Napisałem coś zupełnie innego: samo ciągłe wskazywanie zła nie wystarczy do wygrania wyborów!!!

Jeżeli przez kilka lat głównym przekazem jest: Tusk, afera, przestępstwo, komisja, więzienie, rozliczenie, reżim, znowu afera, znowu rozliczenie, to można mieć rację w każdej z tych spraw, a jednocześnie nie przekonać ani jednego nowego wyborcy. I właśnie o tym piszę.

Pytasz: „Jak można mówić o rozwoju, jeśli nie pokaże się, gdzie tkwi zło?”. Odpowiedź jest banalna: można robić jedno i drugie. Można powiedzieć: „Za konkretne naruszenia prawa będą konsekwencje”, a następnie przez większość czasu rozmawiać o tym, jak będzie wyglądała Polska za 10–15 lat. O szkołach, technologii, energetyce, przedsiębiorczości, inwestycjach, demografii i bezpieczeństwie, bo wyborca nie idzie do urny po to, żeby wybrać najlepszego prokuratora.

Idzie po to, żeby wybrać ludzi, którym powierzy przyszłość państwa!!!

I tu dochodzimy do sedna mojego tekstu. Co z tego, że prawica będzie coraz ostrzej rozliczać przeciwników, jeśli jednocześnie będzie odstraszać ludzi, których potrzebuje do zwycięstwa? Przez takie postępowanie Jarosław Kaczyński właśnie roztrwonił poparcie PiS i sondaże spadły o połowę. O POŁOWĘ!!!

Właśnie dlatego słowa prezydenta o zgodzie i zakończeniu nieustannej wojny politycznej są istotne. Nie oznaczają bezkarności. Oznaczają próbę wyjścia z sytuacji, w której całe życie publiczne składa się z odwetu na poprzednikach.

Ty znowu robisz dokładnie to, przed czym przestrzegam: zamiast odpowiedzieć na pytanie „jak prawica ma zdobyć nowych wyborców?”, odpowiadasz Pani na pytanie „czy Tusk zasługuje na krytykę?”. Oczywiście, że zasługuje, jeśli robi coś złego. Tylko że to są dwa różne pytania.

I jeszcze jedno: nigdzie nie postulowałem „wyrzucenia Kaczyńskiego poza nawias życia publicznego”. Krytykuję jego decyzje polityczne i oceniam ich skutki. To chyba jednak wolno robić bez natychmiastowego przypisywania komuś chęci likwidacji Kaczyńskiego.

Jeżeli zaś chodzi o Morawieckiego, nie wystawiam mu żadnej „laurki”. Sam wielokrotnie pisałem o jego błędach i bagażu poprzednich rządów. Uważam natomiast, że jego potencjał polityczny i gospodarczy warto wykorzystać, zamiast udawać, że go nie ma.

Krótko mówiąc: nie proponuję prawicy milczenia. Proponuję zmianę proporcji. Mniej polityki opartej na nieustannym wskazywaniu wroga, więcej polityki pokazującej, dokąd chcemy doprowadzić Polskę, bo naprawdę można jednocześnie rozliczać tych, którzy złamali prawo, i budować przyszłość.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy ktoś uważa, że bez końca trzeba wybierać tylko jedno: albo rozliczenia, albo rozwój.

sake3

sake2020

07.08.2026 20:51

Dodane przez mjk1 w odpowiedzi na Po raz kolejny przypisujesz…

@mjk1....40 mln euro na pokonanie PiS-u i Orbana przeznaczyła wyschnięta brukselska mumia.Te pieniądze przekazane organizacjom pozarządowym miały służyć nie tylko promowaniu ,,wartości europejskich''(ciekawe jakich) ,do kształtowania debaty politycznej w państwach pozostających w sporze z Brukselą.Niemiecki ,,Berliner Zeitung'' opublikował wywiad z Thomasem Fanzi który twierdzi że te pieniądze z Brukseli walnie przyczyniły się do zmiany władzy w Polsce w 2023 roku. No własnie jak nie wiadomo o co chodzi to pewnie o pieniądze. Wiadomo już kto opłacił tego szampańskiego grilla jako ,,debatę polityczną'' o rozwoju plus i skąd taka determinacja trzódki Mateuszka. Przed panem też ważna misja-przekonać i pogaworzyć na NB o energetyce,dobrych szkołach,dobrej pracy .  

mjk1

mjk1

07.08.2026 21:16

Dodane przez sake3 w odpowiedzi na @mjk1....40 mln euro na…

Znowu dokładnie to samo Droga Sake. Mój wpis dotyczy możliwej współpracy Morawieckiego z prezydentem Nawrockim i tego, dlaczego oba środowiska nie muszą być dla siebie konkurencją, tylko mogą się wzajemnie uzupełniać a Ty po raz kolejny odpowiadasz o Brukseli, 40 milionach euro, grillach, organizacjach pozarządowych i swoich podejrzeniach dotyczących Morawieckiego. To wszystko może być osobnym tematem, ale proszę mi w takim razie powiedzieć konkretnie: co z tego ma wynikać dla Nawrockiego? Co prezydent ma zrobić z tymi 40 milionami? Dlaczego miałby nie współpracować z ludźmi Morawieckiego? I gdzie w moim tekście znalazłaś tezę, że należy bezkrytycznie poprzeć wszystko, co robi Morawiecki?

Jeżeli Morawiecki się Tobie nie podoba - dobrze, to jest Twoje święte prawo, ale tekst nie był o tym, czy Sake lubi Morawieckiego. Był o tym, czy jego potencjał polityczny i gospodarczy można wykorzystać razem z potencjałem prezydenta Nawrockiego dla Polski. Naprawdę trudno dyskutować z argumentem, którego się nie postawiło a jeszcze trudniej z kolejnym komentarzem, który po raz kolejny omija temat wpisu szerokim łukiem.

Jeżeli chcesz rozmawiać o Morawieckim - proszę bardzo. Jeżeli o Nawrockim - jeszcze lepiej, ale może tym razem spróbujmy porozmawiać o tym, co rzeczywiście napisałem.

sake3

sake2020

07.08.2026 22:09

Dodane przez mjk1 w odpowiedzi na Znowu dokładnie to samo…

Te 40 mln przeznaczono na walkę z Pis-em i prezydentem a nie prezydentowi. I dlaczego pan uważa ,że piszę nie na temat? Bo w pana ciasnym światku nawet przecinek ma by na swoim miejscu? Powoli zbliżają się wybory a więc to jest sygnał,że Bruksela będzie ingerować w jej wyniki. To chyba arcyważna wiadomość ,ważniejsza od proponowania bicia piany na NB.Wyraźnie wskazałam, że potencjał prezydenta nie jest zbieżny z potencjałem Morawieckiego ,inne są ich spojrzenia na Polskę.Nawrocki mówi ,,tylko Polska ,tylko Polacy'',Morawiecki ma tylko ambicje i wielkie zadęcie przykryte gadką o rozwoju i trosce o Polskę.Jego człowiek Marek Jurek wczoraj w Polsce24.pl przyznał,że rozważają obranie kursu na lewicę. więc chyba nie ma zbieżności ani możliwości dwu płuc z prezydentem.Naszym zadaniem dziś jest stać przy prezydencie któremu wojnę wypowiedziała Bruksela,Niemcy,Ukraina i wróg wewnętrzny. wywierać presję na rządzących by dobre projekty prezydenckie nie trafiały do kosza czy zamrażarki, walczyć jako prawica o senat i reagować gdy media a właściwie każdy który z woli Tuska ma prawo obrażąć prezydenta poniósł konsekwencję swego chamstwa. Zamiast pozorów sztucznego podobieństwa patrzenia na Polskę przez prezydenta i Morawieckiego umacniajmy prezydenta w sprawowaniu urzędu.

mjk1

mjk1

07.08.2026 23:11

Dodane przez sake3 w odpowiedzi na Te 40 mln przeznaczono na…

Chyba rzeczywiście dalsza dyskusja z Tobą Droga Sake nie ma już większego sensu, bo po raz kolejny rozmawiamy o czymś zupełnie innym.

Mój tekst dotyczył możliwości współpracy Nawrockiego i Morawieckiego oraz tego, czy ich potencjały mogą się wzajemnie uzupełniać. Ty odpowiadasz o 40 milionach z Brukseli, wojnie Brukseli z prezydentem, obrażaniu Nawrockiego, Marku Jurku, Senacie i „wrogu wewnętrznym”.

To są całkowicie odrębne tematy.

Co więcej, przypisujesz mi po raz kolejny poglądy, których nie wyraziłem. Nigdzie nie pisałem, że należy osłabiać prezydenta, „stać przeciwko Nawrockiemu” czy ignorować jego projekty. Wręcz przeciwnie - uważam, że dobrze wykorzystany potencjał prezydenta i potencjał Morawieckiego mogą się wzajemnie wzmacniać.

Możemy oczywiście dyskutować o tym, czy Morawiecki rzeczywiście zmierza w stronę lewicy, czy Marek Jurek rzeczywiście coś takiego powiedział i co dokładnie oznacza „drugie płuco”, ale to już byłaby zupełnie inna dyskusja.

Dlatego zostawmy może na chwilę Brukselę, Tuska, NGO-sy, Niemcy i wszystkie pozostałe wątki. Jeśli chcesz porozmawiać o tym, czy Nawrocki i Morawiecki mogą wspólnie zrobić coś dobrego dla Polski, bardzo chętnie. Jeśli nie - chyba rzeczywiście szkoda naszego czasu na kolejne rozmijanie się z tematem.

Romuald

Romuald

07.08.2026 19:19

Dodane przez spike w odpowiedzi na "PiS będzie musiał pokazać,…

Co do wyjścia poza swój elektorat, to zastanawia mnie niezmienne to, czy społeczność LGBT żyje w alternatywnej rzeczywistości i nie płaci rachunków ani nie pracuje, a żyje tylko z grantów? Jakaś nieznaczna część zapewne tak, ale przecież nie wszyscy. Gdybym nagle sam postanowił zostać katapugonem, zapewne wciąż bym miał takie poglądy jakie mam i płacił te same podatki co wszyscy. Dlatego też nie widzę powodu by nie mogło istnieć prawicowe skrzydło społeczności LGTB. Mam świadomość, że brzmi to prowokacyjnie, choć zapewne nie jest to niemożliwe.

mjk1
Zawód:
mjk1

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 234
Liczba wyświetleń: 297,800
Liczba komentarzy: 4,465

Ostatnie wpisy blogera

  • Paradoks Morawieckiego. Dlaczego decyzja Kaczyńskiego może okazać się początkiem odbudowy polskiej prawicy.
  • Największym problemem PiS nie jest Tusk. Największym problemem PiS jest własna propaganda.
  • Najsmutniejszy dzień polskiej prawicy. PiS właśnie przegrał coś znacznie ważniejszego niż wewnętrzny spór.

Moje ostatnie komentarze

  • Chyba rzeczywiście dalsza dyskusja z Tobą Droga Sake nie ma już większego sensu, bo po raz kolejny rozmawiamy o czymś zupełnie innym.Mój tekst dotyczył możliwości współpracy Nawrockiego i…
  • Przeczytałem Pański tekst uważnie i mam wrażenie, że zaczyna Pan od zasadnego pytania o wizję Polski, ale później odpowiada na nie z góry przyjętą tezą.Można oczywiście i należy krytykować pierwszy…
  • Problem w tym Uboot, że nie odpowiedziałeś na pytanie. Skąd te 8 mld ludzi weźmie szmal, jak pracy do zarabiania tego szmalu nie będzie. Gdzie np. piekarz zarobi pieniądze, jak  wszystkie…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Wotum zaufania
  • Jakiego Państwa tak naprawdę chcemy?
  • Czy za rządzenie odpowiedzialny jest rząd?

Ostatnio komentowane

  • mjk1, Chyba rzeczywiście dalsza dyskusja z Tobą Droga Sake nie ma już większego sensu, bo po raz kolejny rozmawiamy o czymś zupełnie innym.Mój tekst dotyczył możliwości współpracy Nawrockiego i…
  • sake2020, Te 40 mln przeznaczono na walkę z Pis-em i prezydentem a nie prezydentowi. I dlaczego pan uważa ,że piszę nie na temat? Bo w pana ciasnym światku nawet przecinek ma by na swoim miejscu? Powoli…
  • mjk1, Znowu dokładnie to samo Droga Sake. Mój wpis dotyczy możliwej współpracy Morawieckiego z prezydentem Nawrockim i tego, dlaczego oba środowiska nie muszą być dla siebie konkurencją, tylko mogą się…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności