Jeszcze kilka miesięcy temu wierzyłem, że Prawo i Sprawiedliwość stoi przed historyczną szansą. Nie chodziło o zmianę programu, bo ten w wielu obszarach pozostaje aktualny. Nie chodziło nawet o zmianę ludzi na stanowiskach. Chodziło o coś znacznie ważniejszego - o zmianę pokoleniową i zmianę sposobu myślenia o polityce. Dzisiaj tej nadziei praktycznie już nie ma.
Po konferencji Mateusza Morawieckiego trudno oprzeć się wrażeniu, że nie był to konflikt o ambicje ani o stanowiska. Był to spór o przyszłość całej formacji. Morawiecki mówił o czymś, co z politycznego punktu widzenia brzmiało całkowicie racjonalnie. Przypomniał, że wcześniej uzgodniono model dwóch "płuc" Prawa i Sprawiedliwości. Jedno miało prowadzić klasyczną działalność partyjną, drugie miało otwierać partię na ludzi, którzy od lat pozostają poza jej zasięgiem - przede wszystkim młodszych wyborców.
Czy naprawdę ktoś uważa, że był to zły pomysł?
Przecież właśnie tego PiS najbardziej potrzebował. Od kilku lat partia doskonale mobilizuje własny elektorat. Problem polega na tym, że niemal wcale nie poszerza swojego poparcia. Kolejne konferencje prasowe pokazujące błędy rządu, kolejne afery, kolejne kompromitacje obecnej koalicji nie przekładają się na trwały wzrost poparcia. To oznacza, że problem nie leży wyłącznie po stronie rządu. Problem leży również po stronie sposobu komunikacji opozycji. I dokładnie o tym pisałem od wielu miesięcy. Można mieć rację. Można trafnie diagnozować błędy przeciwnika. Można punktować afery a mimo to nie przekonywać nowych ludzi. To nie jest kwestia prawdy. To jest kwestia skuteczności. I właśnie Mateusz Morawiecki wydaje się to rozumieć. Nie proponował przecież porzucenia programu PiS. Nie proponował kapitulacji wobec Unii Europejskiej ani pojednania z Donaldem Tuskiem. Proponował coś znacznie prostszego. Nowy język, nową energię i nowe środowiska. Próbę wyjścia poza własną bańkę. Dokładnie to, czego od dawna brakuje całej polskiej prawicy.
Najbardziej uderzające było jednak coś zupełnie innego. Do samego końca swojej konferencji Morawiecki nie nawoływał do rozłamu. Nie ogłaszał nowej partii i nie wzywał do wojny z PiS. Przeciwnie. Kilka razy apelował o jedność i o opamiętanie. Cały czas powtarzał, że chce pozostać w Prawie i Sprawiedliwości. Trudno więc pogodzić ten przekaz z narracją, że od początku planował rozbicie partii. Jeżeli rzeczywiście wcześniej uzgodniono model współpracy dwóch środowisk, to nasuwa się pytanie: Co takiego wydarzyło się później? Dlaczego nagle uzgodniony model przestał obowiązywać? Dlaczego zamiast wykorzystać potencjał nowych środowisk rozpoczęto wewnętrzną wojnę? Tego dziś nie wiemy, ale skutki tej decyzji mogą być bardzo poważne.
Niepokoi mnie również coś jeszcze. To nie pierwszy raz, gdy politycy próbujący zaproponować nowe otwarcie bardzo szybko stają się celem wewnętrznych ataków. Najpierw pojawił się Zbigniew Bogucki. Później bardzo szybko temat zniknął. Teraz podobna sytuacja spotyka Mateusza Morawieckiego. Przypadek? Być może, ale takich przypadków zaczyna być zbyt wiele.
Mam też wrażenie, że w Prawie i Sprawiedliwości coraz silniejsze staje się środowisko, które nie proponuje praktycznie żadnej własnej wizji rozwoju partii. Jego głównym celem wydaje się utrzymanie obecnego układu wpływów. Status quo. Brak zmian i brak ryzyka. Problem polega jednak na tym, że polityka nie znosi bezruchu. Jeżeli partia nie zmienia się sama, zmieniają ją wyborcy. Najczęściej bardzo brutalnie.
Od dawna powtarzam jedną rzecz. Bez zmiany pokoleniowej Prawo i Sprawiedliwość najprawdopodobniej nie wygra kolejnych wyborów parlamentarnych. Nie dlatego, że Jarosław Kaczyński przestał być wybitnym strategiem swojej epoki, ale dlatego, że Polska się zmieniła. Zmieniło się społeczeństwo, zmieniły się media, zmieniły się sposoby komunikacji i zmieniły się oczekiwania młodych ludzi. Partia, która chce rządzić przez następne dwadzieścia lat, nie może prowadzić kampanii tak, jak prowadziła ją dwadzieścia lat temu. I nie jest to krytyka prezesa. To jest zwykłe stwierdzenie politycznej rzeczywistości.
Najbardziej boli mnie jednak coś jeszcze. Dzisiaj, gdy rząd Donalda Tuska zmaga się z kolejnymi problemami, aferami i narastającym zmęczeniem społecznym, największa partia opozycyjna zajmuje się sama sobą. Nie budową alternatywy, nie przygotowaniem programu, nie poszerzaniem elektoratu, lecz wewnętrzną wojną. Jeżeli ktoś miał wymarzyć sobie taki scenariusz, trudno wyobrazić sobie lepszy prezent dla obecnej koalicji rządzącej. To oczywiście moja ocena, ale patrząc na ostatnie wydarzenia, coraz trudniej oprzeć się wrażeniu, że największym przeciwnikiem Prawa i Sprawiedliwości przestaje być dziś Donald Tusk. Staje się nim własna niezdolność do odnowy.
Żadna partia nie przegrywa dlatego, że się zmienia. Partie przegrywają wtedy, gdy przestają rozumieć, że świat zmienia się szybciej od nich. I właśnie tego najbardziej obawiam się po dzisiejszym dniu. Nie dlatego, że odszedł jeden polityk. Nie dlatego, że doszło do kolejnego konfliktu. Obawiam się, że razem z nim z Prawa i Sprawiedliwości może odejść ostatnia realna szansa na spokojną zmianę pokoleniową. Jeśli tak się stanie, to największym beneficjentem tej decyzji nie będzie ani Mateusz Morawiecki, ani Jarosław Kaczyński. Będzie nim Donald Tusk. I to on może za kilka lat podziękować swoim politycznym przeciwnikom za to, że wykonali za niego najtrudniejszą robotę.
"Chodziło o coś znacznie ważniejszego - o zmianę pokoleniową i zmianę sposobu myślenia o polityce. Dzisiaj tej nadziei praktycznie już nie ma."
Moim zdaniem odejście premiera Morawieckiego oznacza, że wziął na klatę niepowodzenie w wyborach parlamentarnych i niemożność utworzenia koalicji np. z ludowcami. To wyznacza przyszłe kierunki działania PiS. Jak premier Morawiecki zupełnie się nie wycofa z polityki, to może utworzyć silną partię, która bedzie przeciwwagą do pseudo-polskich ugrupowań Brauna czy Mentzena. Bo to że zostanie ministrem w koalicji 13 grudnia raczej nie wierzę. Tusk musi mieć wrogów w Polakach :)
Mateusz Morawiecki na pewno nie wycofa się z polityki U2. Wręcz przeciwnie – potraktuje obecną sytuację jako początek nowego etapu. To polityk ambitny, pracowity i mający doświadczenie, którego dziś po prawej stronie trudno szukać u kogokolwiek innego. Nie wierzę też w scenariusz współpracy z KO czy PSL. Różnice programowe i polityczne są zbyt głębokie, a sam Morawiecki wielokrotnie jasno określał swoje miejsce po prawej stronie sceny politycznej.
Jeżeli natomiast spojrzymy chłodno na obecną prawicę, to moim zdaniem wciąż nie widać polityka lepiej przygotowanego do pełnienia funkcji premiera. Można krytykować wiele jego decyzji z czasów rządów PiS, ale doświadczenia w zarządzaniu państwem nie da się mu odmówić.
Pytanie brzmi raczej nie „czy Morawiecki wróci do polityki?”, lecz „w jakiej formule będzie próbował odbudować poparcie dla swojego środowiska?”. Jestem przekonany, że będzie próbował. Zbyt wiele zainwestował w swoją polityczną drogę, żeby po prostu zejść ze sceny.
u2 24.07.2026 20:07
Jestem po obejrzeniu rozmowy Marcina Wikły z Jarosławem Kaczyńskim. Teraz trwa ciekawa dyskusja po wywiadzie. Okazuje się, że nowa partia Morawieckiego jest planowana od marca tego roku. Były już rozmowy z PSL i Polską 2050. Więc stosując logikę spiskową Prezes wysłał Premiera, aby szukać koalicjantów wśród koalicji 13 grudnia. Jest to gra w dwa ognie :)
I - moim zdaniem ważne - jeszcze jedno. Prezes powiedział, ze zwolennicy Morawieckiego sami odeszli z PIS. To nie jest przejęzyczenie, to jest kłamliwy sposób interpretacji faktów, ktore są takie, że zwyczajnie nie ulegli szantażowi. Dostali ultimatum, odrzucili je i zgodzili się na jego cenę. To nie jest unik, wycofanie się tylko świadoma relacja decyzja-konsekwencja.
Prezes uciekający się do języka z obszaru kłamstwa nie ma szans na budowę. To jest niewykonalne.
Wygląda na zaplanowaną akcję premiera Morawieckiego. To że dostali ultimatum to wzięło się z tego faktu, że stowarzyszenie Rozwój+ to twór zewnętrzny, ale należą tam sami politycy, którzy chcą odejść. A jeśli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Zwłaszcza o pieniądze na finansowanie partii, które partia może stracić zpowodu tego stowarzyszenia.
Czy to była ustawka Prezesa z Premierem jak twierdzą na kanale ZERO? Całkiem możliwe. Na pewno akcja przygotowana od dłuższego czasu.
@spike
Mówiłem o czym innym. Gdybym chciał o kuropatwach i Hołowni, to bym o nich mówil.
W sumie dobrze się stało. Morawiecki ma mój głos w wyborach.
Jestem po obejrzeniu rozmowy Marcina Wikły z Jarosławem Kaczyńskim. Teraz trwa ciekawa dyskusja po wywiadzie. Okazuje się, że nowa partia Morawieckiego jest planowana od marca tego roku. Były już rozmowy z PSL i Polską 2050. Więc stosując logikę spiskową Prezes wysłał Premiera, aby szukać koalicjantów wśród koalicji 13 grudnia. Jest to gra w dwa ognie :)
Myślę Tri, że dotknąłeś tutaj sprawy znacznie ważniejszej niż sam konflikt personalny. Jeżeli komuś stawia się ultimatum: „albo zrobisz to, czego żądam, albo przestajesz być członkiem partii”, to trudno później mówić, że „sam odszedł”. To nie jest dobrowolna rezygnacja, lecz konsekwencja odmowy podporządkowania się postawionym warunkom. To zasadnicza różnica. W polityce słowa mają znaczenie. Sposób opisywania wydarzeń często jest równie ważny jak same wydarzenia. Dlatego uważam, że przedstawianie tej sytuacji jako „dobrowolnego odejścia” nie oddaje jej rzeczywistego przebiegu.
Najbardziej martwi mnie jednak coś innego. W momencie, gdy rząd Donalda Tuska zmaga się z coraz większymi problemami i krytyką, największa partia opozycyjna zajmuje się przede wszystkim konfliktem wewnętrznym. Trudno dostrzec w tym polityczną logikę. Bez względu na sympatie personalne, prawica potrzebuje dziś wiarygodności, jedności i przekazu skierowanego do nowych wyborców. Wewnętrzne ultimata i spory o lojalność prowadzą dokładnie w przeciwnym kierunku.
Tak, partia moze stawiać warunki i wymagać ich przestrzegania. I jeśli ktoś tych warunków nie przestrzega, to po ultimatum trzeba powiedzieć jasno, że zostal usunięty na skutek nieprzestrzegania zasad. Często sam powtarzasz, że mowa ma być tak-tak, nie-nie.
Prosta sprawa: decyzja - konsekwencja. Złamałeś zasady wiec wylatujesz.
A nie, że sam chciałeś odejść. Nie, Morawiecki nie chciał odejść, został wyrzucony.
Niestety kolego, twoja mowa - logika, jest "ponadto ", wyrzucenie jest wbrew woli wyrzuconego, jeżeli masz wolny wybór, wybierasz daną swoją opcję, to sam siebie wyrzucasz, odchodzisz w swoją drogę. Podam ci przykład:
- Raj, Bóg określił Adamowi i Ewie pewne warunki ich beztroskiej egzystencji , ale dali się namówić i omamić, świadomie je złamali, potem już nie mieli wyboru, dobry Bóg nie dał im szansy, zostali natychmiast wyrzuceni z Raju.
Coś mi wychodzi, że podobnie jest z Morawieckim, poczuł się zmarginalizowany, że nie został namaszczony na przyszłego premiera, a resztę dokonało jego otoczenie, jego żony bym nie pomijał, żony wielu wielkich tego świata, potrafiły zmieniać bieg historii, więc dał się omamić, że dorówna Prezesowi i przejmie władzę w PiS, to się nie udało, więc zdecydował, wybrał opcję odejścia z partii.
Ciekawa i przewrotna jest twoja deklaracja głosowania na Morawieckiego, jak pamiętam obwiniałeś go za Covid, szczepionki, "nadmiarowe" zgony, maseczki, koklusz i stonki, nie wyłączając Izery, a tu taka deklaracja, przyznam że ci nie wierzę, zagłosujesz na każdego, złodzieja czy zboka, byle nie rządził Kaczyński.
@spike
Nie mówie o Adamie i Ewie. Widzę, że nie masz argumentów do rozmowy, to dokladasz temat zastępczy.
Masz też słabą pamięć - kłóciłem sie z Kamińskim, ktory wyśmiewał maseczki, ja przeciwnie. Koklusz pominę ze względów powyżej. Covid, no cóż, w domu lekarskim choroba ma status śrubokręta w warsztacie, bez emocji. Zboki, przez grzeczność jak wyżej. Izera to stan mozliwosci narodowych czyli gadać zamiast zrobić, Morawiecki jest tylko emanacją tej niemocy.
Czy zagłosuje na PIS? Nie. Ostatnie wydarzenia tylko mnie utwierdzają w wyborze.
Cóż poddaję się, widać że się starzejesz, objawem jest nierozumienie tekstu, a kolejny raz analogii, a twojej kłótni o maseczki nie mam obowiązku pamiętać, z pewnością wtedy nie byłem na forum w tym czasie, pamiętać co piszesz to twoja domena, co do maseczek, większość nie tylko tu, łykała brednie konfiarskiej propagandy jak pelikany, nawet dowody naukowe nie docierały.
Dobra, miłej niedzieli, możesz otworzyć sobie szampana, albo specjalne piwo na okoliczność, że PiS się rozpada, tylko nie przesadzaj, bo się możesz przeliczyć. :)))))
Złośliwość nie jest nam potrzebna, starzejemy się wszyscy. Życzę Ci także udanego wypoczynku.
Jutro idę popływać po Odrze...
Dla pana to nie był smutny dzień a tylko dzień triumfu. Nawet zdążyl mi pan przypaprać że nie ,,ogarniam'' zapominając,że nie musimy wszyscy jednakowo oceniać ostatnie wydarzenia. Kaczyński już lata tkwi w polityce a jego walka o jedność jest słuszna i ma oparcie w doświadczeniach podczas rządów z Giertychem i Lepperem. Pamiętam wywijasy Giertycha i Leppera kiedy niemal codzień występowali z żądaniami ,podpisywano nowe umowy o współpracy, żeby je w krótkim czasie zerwać a Giertych co rusz biegał do Radia Maryja(dziś już przez niego znienawidzone) ze swoimi żalami.Tak samo było z Gowinem i jego fochami ,z Ziobrą i częścią posłów którzy deklarując wspólnotę wychodząc natychmiast zakładali inne partie.Giertych i Gowin nawet chwalili się,że w PiS-ie był kretem.Te przepychanki dezorganizowały pracę rządu Kaczyńskiego i samej partii.Teraz zanosi się na podobny scenariusz.Pragmatyczna czterdziestka widząc,że tkwienie w nieustannie atakowanym PiS-ie nie daje szans na wybicie się i karierę postanowiła zrobić z siebie ofiarę partyjnych intryg by mieć pretekst do wyjścia.Morawiecki natomiast nie chce już dłużej czekać i teraz zostać hegemonem. Jego patetyczne zapewnienia o dwu płucach, ,że nic go nie jest w stanie poróznić z Kaczyńskim brzmią fałszywie i nieprzekonująco.Odchodzący posłowie już od dawna nie płacili składek co świadczy ,że ten plan odejścia nie ma związku z ultimatum a już był był wcześniej uzgodniony i opracowany. To nie ma żadnego związku ze zmianą pokoleniową tylko z prozaicznym podejściem .Reżim coraz bardziej groźny i opresyjny nie daje im szans więc jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma.Morawiecki chwali się postępowością swej drużyny złożonej podobno z samych ekspertów którą wniesie we wianie tak jakby pozostała część partii była analfabetami.
"plan odejścia nie ma związku z ultimatum a już był był wcześniej uzgodniony i opracowany"
To tylko o rozłamowcach dobrze świadczy. A czy wyjdą z tarczą, czy na tarczy, to pokażą kolejne wybory, o ile wcześniej Tuskowi nie uda się zdelegalizować PiS i będzie rządzić do końca świata i o jeden dzień dłużej :)
Znowu opisujesz inną sytuację niż ta, o której dyskutujemy. Nikt nie kwestionuje, że Jarosław Kaczyński miał trudne doświadczenia z Lepperem, Giertychem, Gowinem czy Ziobrą. Tyle że tamte konflikty polegały na tym, że koalicjanci lub politycy wychodzili z własnymi żądaniami albo tworzyli konkurencyjne partie. Proszę wskazać choć jedną wypowiedź Mateusza Morawieckiego, w której zapowiadał rozbicie PiS, założenie własnej partii albo walkę z Jarosławem Kaczyńskim. Ja słyszałem coś dokładnie odwrotnego. Na konferencji prasowej wielokrotnie mówił o jedności, o pozostaniu w PiS i o realizacji wcześniej uzgodnionej koncepcji „dwóch płuc”, która miała poszerzać elektorat partii. Nawet po podjętej wobec niego decyzji apelował o opamiętanie i jedność.
Tak nie zachowuje się człowiek, który od miesięcy szykował ucieczkę.
Piszesz, że „czterdziestka chciała zrobić karierę”. Tylko jaką? Wyjście z PiS nie daje dziś żadnej gwarancji sukcesu. Wręcz przeciwnie - politycznie jest to ruch bardzo ryzykowny. Gdyby chodziło wyłącznie o wygodne kariery, najbezpieczniej byłoby podporządkować się ultimatum i pozostać na swoich stanowiskach. Nie zgadzam się również z tezą, że wszystko sprowadza się do ambicji Morawieckiego. Problem polega na czymś znacznie głębszym. Od dawna twierdzę, że PiS potrzebuje zmiany pokoleniowej i zmiany sposobu prowadzenia polityki. Nie dlatego, że starsi politycy są z natury gorsi, ale dlatego, że od kilku lat ta sama strategia nie przynosi zwycięstw. Ciągle słyszymy o błędach rządu Tuska, a mimo to nie przybywa nowych wyborców. To oznacza, że problem nie leży wyłącznie po stronie przeciwnika, ale także we własnym przekazie.
I tu dochodzimy do sedna. Moim zdaniem między środowiskiem skupionym wokół Mateusza Morawieckiego a otoczeniem prezesa istnieje ogromna różnica. Nie chodzi wyłącznie o wiek. Chodzi o sposób myślenia o państwie, gospodarce, komunikacji i przyszłości partii. Dlatego uważam, że Jarosław Kaczyński popełnił być może największy błąd polityczny w swojej karierze. Zamiast postawić na polityka, który, niezależnie od swoich błędów, ma doświadczenie premiera, rozpoznawalność międzynarodową i potencjał do poszerzenia elektoratu, wybrał ludzi, którzy od lat przede wszystkim potwierdzają jego decyzje. Lojalność jest ważna, ale partia polityczna nie wygrywa wyborów samą lojalnością. Wygrywa zdolnością przekonywania nowych wyborców. I właśnie tego najbardziej dziś PiS brakuje.
mjk1...Rozumiem,że pan uważa,że przyczyną rozłamu są różnice w postrzeganiu myślenia o gospodarce,państwie ,komunikacji .To tylko pana sugestie podbudowane niechęcią do grupy pozostałej przy Kaczyńskim by tłumaczyć,że wszelkie dotychczasowe dobre decyzje za czasów rządów PiS-u są wyłączną zasługą Morawieckiego i jego rozłamowców. Szkoda że tyle projektów ,rozpoczetych inwestycji za czasów PiS nie uważa pan za sukces partii a tylko wybranych ludzi. Skąd pana przeświadczenie że otoczenie Kaczyńskiego składa się z ludzi nie nadających się do polityki, pewno głupimi ,bez doświadczenia i są tylko wiernymi potakiewiczami.Pan po prostu od początku Kaczyńskiego nie znosił,szkalował go z całych sił uważając ,że każdy niech rządzi byle nie PiS. Dziś jest pana wielki dzień,tylko że polityka niczym fortuna bywa zmienna,a polityk sekowany i atakowany po latach jest uznany za wybitnego.Rozłamowcy zresztą nie będą mieli łatwego zadania,ani łatwego życia po wyborach. Koalicja z Polską 2050,KOnfederacją,PSL może nie wypalić i wtedy trzeba będzie albo uśmiechnąć się do ,,głupków i potakiwaczy ''albo wejść w koalicję z Tuskiem i jego furią.Serdecznie im tego tego życzę.
Ty z uporem maniaka cały czas odpowiadasz na tezy, których nie postawiłem Droga Sake. Nigdzie nie napisałem, że wszystkie sukcesy rządów PiS są wyłączną zasługą Mateusza Morawieckiego. Byłoby to równie nieprawdziwe, jak twierdzenie, że są wyłączną zasługą Jarosława Kaczyńskiego. Rządziło całe PiS i każdy miał w tych sukcesach swój udział. W porażkach zresztą też.
Od dawna twierdzę zupełnie coś innego. Uważam, że za większością projektów rozwojowych, inwestycyjnych i gospodarczych stała konkretna grupa ludzi myślących kategoriami rozwoju państwa. I dziś właśnie ta grupa znalazła się w konflikcie z otoczeniem prezesa. To nie jest kwestia mojej sympatii czy antypatii. To jest moja subiektywna ocena polityczna i można się z nią zgadzać lub nie. Musu nie ma.
Uważam też, że obecne otoczenie Jarosława Kaczyńskiego w ogromnej części składa się z ludzi, którzy przede wszystkim potwierdzają jego decyzje, zamiast proponować nowe rozwiązania. Nie twierdzę, że są głupi. Twierdzę, że od lat nie pokazali żadnej nowej wizji, która pozwoliłaby PiS odzyskać nowych wyborców. I właśnie dlatego od długiego czasu piszę o konieczności zmiany pokoleniowej.
Piszesz, że to mój „wielki dzień”. Wręcz przeciwnie. To jeden z najsmutniejszych dni dla polskiej prawicy. Wielokrotnie pisałem, że rozbicie PiS będzie prezentem dla Donalda Tuska. Nadal tak uważam. Dlatego od miesięcy apelowałem o zmianę przywództwa w sposób uporządkowany, a nie poprzez wewnętrzną wojnę.
Nie zgadzam się również z zarzutem, że „szkalowałem” Jarosława Kaczyńskiego. Ja krytykowałem konkretne decyzje. Tak samo krytykowałem Mateusza Morawieckiego za ustępstwa wobec Unii Europejskiej, za błędy covidowe czy za inne decyzje, które uważałem za niewłaściwe.
Nigdy nie krytykowałem ludzi bez wskazywania konkretnych powodów. Nigdy!
Co do rzekomej koalicji Morawieckiego z PSL, Polską 2050 czy Tuskiem - na dziś nie widzę żadnych faktów, które by to potwierdzały. To są hipotezy, powtarzane tylko przez przeciwników Morawieckiego.
Faktem natomiast jest zupełnie coś innego. Od chwili wybuchu konfliktu Mateusz Morawiecki konsekwentnie mówi o jedności prawicy, nie atakuje personalnie Jarosława Kaczyńskiego i nie zapowiada współpracy z obecną koalicją rządzącą. Z kolei druga strona rozpoczęła od dyskredytowania jego intencji. Dlatego na razie pozostaję przy swojej ocenie, ale nie zamykam się na zmianę zdania. Politykę oceniam po czynach, a nie po deklaracjach. Za kilka tygodni będziemy wiedzieli znacznie więcej niż dziś. I wtedy wrócimy do tej dyskusji, opierając się już nie na przypuszczeniach, lecz na faktach.
Rozpad PiSu otwiera drogę do stabilnej większości: Morawiecki+Tusk — i przed wyborami i po. Oni się już o służby specjalne nie pokłócą, tak jak to było u zarania POPiSu. W ten sposób gnicie socjaldemokracji przedłuży się o kolejną dekadę.
Cały dzień słyszę w mediach różnych polityków i komentatorów, pustosłowie zalewa kanały informacyjne. Zupełny brak konkretnych powodów całej tej szopki, bo podpisywanie jakichś tam lojalek nie wiadomo jakich to jeszcze nie powód do rozpirzenia jednej mafii partyjnej na dwie.
Jak nie wiadomo o co chodzi to wiadomo, że chodzi o pieniądze! Ale akurat kwestia finansowa nie jest poruszana wcale, chociaż ona może tu być zasadnicza. Walka o władzę w takiej partii jak PiS, czy PO, to władza o konto, czyli na co mają iść pieniądze w najbliższych wyborach. Nie wiadomo, czy Tusk nie doprowadził PiS-u do bankructwa, czego powinni się dowiedzieć dziennikarze.
Cała awantura z udziałem PiS-owców, rozdzielonych na posłów Kaczyńskiego i Morawieckiego, zasłoniła zupełnie wszystkie kompromitacje rządu Tuska tak szczelnie, że dziś nikt nie miał szansy dowiedzieć się co robi rząd. Wygląda, jakby wszyscy urzędnicy i politycy PO/KO poszli do synagogi, albo wyjechali nad morze....
Jak się obrazicie na pana Kaczyńskiego (nie wszyscy) bo zrobił porządek w partii, to głosujcie na Platformę. Będzie się wam żyło lekko i przyjemnie ! Nieważne, że paliwo może być po 15 zł, zadłużenie będzie rosło w postępie geometrycznym, że dzieci będą uczone seksu od przedszkola a historia będzie napisana pod dyktando sąsiadów. Na końcu usłyszymy
hasło które już znamy "pieniędzy nie ma i nie będzie".
Jest wybór !
Pytanie retoryczne - czy w Platformie była zmiana pokoleniowa czy dopiero będzie!
I po co ten defetyzm?
Skoro
"Nie chodziło o zmianę programu, bo ten w wielu obszarach pozostaje aktualny. Nie chodziło nawet o zmianę ludzi na stanowiskach. Chodziło o coś znacznie ważniejszego - o zmianę pokoleniową i zmianę sposobu myślenia o polityce.",
to jest nadzieja.
Więcej! Jest gwarancja zrównoważonego rozwoju.
Już za tydzień wszystkie niedowiarki się przekonają, że dla niezrównoważonego rozwoju jest konstruktywna alternatywa:
"Rozwój Plus Wy"
Nie mylić z Rozwojem Pluskwy, bo Google przekierowuje.
Pisałem już o tym: naszeblogi.pl
Porzućmy defetyzm. Jesteśmy dojrzałą demokracją, w której raz Tusk, raz Morawiecki, potem Tusk, potem znowu Morawiecki. Czego chcieć więcej? Chleba?
I znowu kolejne komunały o Morawieckim jak mężu opatrznościowym i jako jedynym ratunku dla Polski.
Przecież Morawiecki odstawiał ten cyrk tylko dlatego, że lepiej w jego sytuacji być z PiSu wyrzuconym aniżeli samemu odejść i mieć opinie rozłamowca i zdrajcy.
Poza tym PiS się już skończył! Ta partia jest w stagnacji i jest niereformowalna. Czas na powstanie czegoś nowego.
Toż właśnie ta nowa jakoś powstaje.
Chyba nie chce Pan powiedzieć, że Prezes wyrzucił Mateusza Morawieckiego o wiele lat za późno, bo przecież nawet go porządnie nie wyrzucił...
@Chatar Leon...Niech pan wykorzysta ten czas i założy partię antyszczepionkowców i antymaseczkowców. Będzie okazja do rozliczeń i wieszania o co tak żeście często i gorąco apelowali na NB.
Może to nie jest najsmutniejszy dzień, lecz wręcz przeciwnie? Koniec układów i szansa dla tych co jeszcze nie rządzili? Dla tych, którzy chcą prowadzić POLSKĄ gospodarkę, a nie wykonywać rozkazy zagranicznych mafii i rządów:
"BRAUN WYJECHAŁ Z GRUBEJ RURY! ODWAŻNA INICJATYWA, KTÓRA WŁADZY NIE MIEŚCI SIĘ W GŁOWACH!" - posłowie mówią o problemach energetycznych i coraz większych cenach.
Siedzimy na rurociągu "Przyjaźń", którym ruska ropa płynie na Zachód, a sami kupujemy arabską ropę, która musi przypłynąć pokonawszy cieśninę Ormuz, i która kosztuje coraz drożej. W tym samym czasie nawet USA utrzymują stosunki z Putinem!
Węgiel importujemy z całego świata zamiast zgazowywać własny węgiel!
Braun mówi wprost:
"Polacy, sprzedani przez zdrajców i durniów w Warszawie w niewolę eurokołchozową – płacą i płacą..." - lektura obowiązkowa!
Czy Braun już zaczął domagać się degermanizacji Polski i reparacji od Niemiec? Jak nie, to niech spada na drzewo banany prostować :)
@u2 Każdy oprócz @u2 wie, że Braun jeszcze nie rządził i nie miał żadnych prawnych narzędzi, żeby upominać się o tego typu sprawy.
@u2 - dlaczego nie pytasz tych co rządzili i RZĄDZĄ w Polsce - kiedy wystąpili do Niemiec o reparacje i odszkodowania? Jedyne odszkodowania dla przymusowych robotników z II wś. załatwił rząd Jana Olszewskiego, w którym sprawami odszkodowań zajmował się chyba Jan Parys.
Załóżmy Droga Alino, że Grzegorz Braun wygrywa wybory. I co dalej? Kogo powoła na premiera? Grzegorza Brauna. Kogo na ministra spraw zagranicznych? Pewnie też Grzegorza Brauna. Kogo na ministra finansów? Nie widzę nikogo innego oprócz Grzegorza Brauna. Minister zdrowia? Grzegorz Braun. Rolnictwa? Grzegorz Braun. Cyfryzacji? Dla odmiany... Grzegorz Braun. A gdyby zabrakło rąk do pracy, zawsze zostaje plan B – zaprzysiężenie gaśnicy.
Polityka to nie tylko wygrywanie wyborów. Trzeba jeszcze mieć ludzi zdolnych stworzyć rząd, kierować ministerstwami, negocjować ustawy i utrzymać większość parlamentarną. To właśnie odróżnia internetowe marzenia od realnego rządzenia państwem.
Podobnie z Konfederacją. Nawet gdyby razem z Koroną uzyskała świetny wynik, to kto miałby tworzyć rząd? Bosak i Mentzen wielokrotnie podkreślali, że nie palą się do obejmowania funkcji rządowych, a poza kilkoma rozpoznawalnymi nazwiskami kadrowo jest tam dość nędznie.
Łatwo powiedzieć: „Braun powinien rządzić”. Znacznie trudniej odpowiedzieć na dużo prostsze pytanie: z kim konkretnie? Państwem nie rządzi jeden człowiek. Państwem rządzi kilkuset ludzi - ministrowie, wiceministrowie, wojewodowie, prezesi instytucji, eksperci i całe zaplecze administracyjne. Dlatego między hasłem „niech Braun wygra” a rzeczywistym rządzeniem Polską jest jeszcze kawał bardzo twardej politycznej rzeczywistości.
@mjk1 Ten Twój komentarz świadczy tylko o jednym - że nie masz pojęcia o zarządzaniu, a tym bardziej o polityce.
Skąd się wziął obecny minister zdrowia, gospodarki, i inni ministrowie i wice? Braun znajdzie na pewno większych fachowców (o ile już nie ma gotowego rządu), a jego bezpośrednie otoczenie i posłowie o tym najlepiej świadczą. Mam nadzieję, że zmiana rządu nastapi szybciej niż za rok, bo jak przed paroma chwilami temu w programie "Rewolwer" w TV Republika dziennikarze mówili wprost, że Tusk to nie jest zdrajca, ale delegat Niemiec zadaniowany do likwidacji państwa, czyli Polski, co robi z dużym zaangażowaniem, a biedy nie ma, bo jego wynagrodzenie jako premiera i emerytury, które dostaje, to ponad 70 000 miesięcznie... Dziennikarze zauważają tylko ten problem, że wyborcy Tuska jeszcze tego nie widzą.
Polecam ten program (na stronie TV Republika), szczególnie ostatnie 45 minut, które udało mi się obejrzeć.
Teraz na żywo red. Klarenbach prowadzi wywiad z Mateuszem Mazowieckim!
@mjk1
A nie sądzisz, że to gra chytrego Prezesa JK?
Właśnie przed chwilą usłyszałem Morawieckiego, że NIGDY nie odejdą od jednej spójnej prawicy. Może narobili szumu byśmy odetchnęli z radością, a lewacy znowu wyjdą na idiotów.
Pozdrawiam
@ jazgdyni.
Taki scenariusz oczywiście jest możliwy i polityka zna wiele zaskakujących zwrotów, więc całkowicie go nie wykluczam. Na razie jednak widzę więcej faktów przemawiających za tym, że konflikt jest realny a nie starannie wyreżyserowany spektakl. Najbliższe tygodnie pokażą, kto miał rację.
Na razie dostrzegam wyraźną różnicę w sposobie prowadzenia tej sytuacji. Mateusz Morawiecki konsekwentnie mówi o jedności prawicy, nie atakuje personalnie Jarosława Kaczyńskiego i podkreśla, że jego celem jest poszerzenie elektoratu, a nie rozbijanie obozu. Z kolei środowisko, nazwijmy je umownie „grupą Sasina”, rozpoczęło od podważania wiarygodności Morawieckiego i przypisywania mu najgorszych intencji. Taka strategia zwykle bardziej pogłębia konflikt, niż go rozwiązuje. Jeżeli Morawiecki utrzyma obecny kurs - spokojny, merytoryczny i nastawiony na jedność, to moim zdaniem będzie zyskiwał. Jeżeli natomiast druga strona będzie odpowiadała głównie kolejnymi personalnymi atakami, to z czasem może na tym więcej stracić niż zyskać.
Dlatego, zamiast przesądzać wynik już dziś, proponuję obserwować fakty. Polityka ma to do siebie, że emocje szybko opadają, a zostają czyny. To one pokażą, czy był to przemyślany plan, czy rzeczywiście początek głębokiej zmiany na prawicy.
Już Ziobro i Kurski odchodzili na zawsze od PJK i co? Wrócili :) Co prawda pytanie, czy PJK dożyje setki? Życzę Mu jak najlepiej! :)
Opcji jest multum . Od partii prezydenckiej po samodzielny start . Co najważniejsze ma kadry do rządzenia . Będzie odczytywany też jako nowa siła , być może jako realna nowa trzecia droga nie noga . Jest opcja przyciągnięcia niestałego elektoratu przystawek KO i jej samej , konfederacje też będą nadgryzione . Myśle że pierwszym ruchem bedzie partia samodzielna . Morawiecki nie jest graczem z krótkim lontem , on myśli perspektywicznie i trochę dalej jak następne wybory . Do wyborów ponad rok a do kampanii niecały . Najpierw było "buźki" , teraz będzie kamasutra .
Będzie się działo .
@Tomaszek....No i rośnie grono sympatyków nowego ,,stowarzyszenia'' czy też już ,,partii'' jak dowiedzieliśmy się wczoraj. Do grona rozłamowców zamierza dołączyć ze swoim bagażem zasług ,,prorozwojowych'' pańcia Jachira o nienachalnej urodzie tudzież intelekcie zwana posłem. Tylko pogratulować nowego nabytku. Postęp ruszy z kopyta.
Spokojnie Sake . Chciec podobnie jak spiewać każdy może . kiedyś był taki kawał
Chciałbym jeszcze raz polecieć do USA .
A co już byłeś ?
Nie , ale raz chciałem .
Musimy odróżniać fake od prawdy:
1. Donek niemiecki namiestnik- fake
2. PJK ruska onuca- prawda
3. Donek milioner-fake
4. Prezes krezus-prawda
5. Donek fiut- fake
6. Kaczor kutas- prawda
7. tvn24- prawda
8. tv Republika i wPolsce24- fake
Mam nadzieję, że pomogłem
Nie fake, tylko f*ck :)
PS. Kaczorem Donaldem wiadomo kogo nazywano w szkole. Bynajmniej nie Kaczyńskiego :)
Konfederacja z Braunem maksymalnie 14-15%
Po rozwodzie obie partie mają łącznie 25%
Rozłam w PiS oznacza, że Tuskowi na 100% nie uda się zdefiniować najbliższych wyborów jako walki z PiSem, a to oznacza pogłębienie już głębokiej demobilizacji jego elektoratu.
Tusk przegra sromotnie najbliższe wybory.
Ostatnie wybory Tusk przecież przegrał. A rządzi do dziś.
Naprawdę chcesz, by znów przegrał?
O, bardzo podoba mi się wypowiedź Cejrowskiego: Tusk i Morawiecki to dwie nerki wypełnione tym samym moczem.
Sorry za obcesową trochę ocenę,ale z częściowo tylko (tak jak je opisałeś) poprawnych obserwacji działalności samego Morawieckiego, jak i Pis, wyciągnąłeś masę nietrafionych wniosków. Rozumiem przy tym intencje, ale nie mogę zaakceptować ignorowania faktów które doprowadziły Pis do obecnej sytuacji.
Późno już, więc do samego tekstu jak i dyskusji zszokowanych wydarzeniami komentatorów,która eksplodowała -jak widzę- pod nim postaram się odnieść jutro.
Chętnie poznam Twój punk widzenia i na pewno się odniosę. Może trochę później, bo mamy słoneczny dzień i jest okazja na skoszenie trawnika.
@mjk1..,,Do samego końca swojej konferencji Morawiecki nie nawoływał do rozłamu,nie ogłaszał nowej partii i nie wzywał do wojny z PiS''.No jasne-takich działań nie robi się publicznie tylko w białych rękawiczkach, zakulisowo,zachowując pozory lojalności wobec partii i dobrych intencji.Doprawdy uśmiałam się z pańskiej naiwnej wiary.I nie wiem na jakiej podstawie wysnuwa pan wnioski,,że środowisko pozostałe przy Kaczynskim nie ma wizji rozwoju kraju,nie myśli propaństwowo,blokowało czy blokuje postęp.Proszę wskazać takiego hamulcowego.Ja natomiast przytoczę nazwiska posłów znanych z zaangażowania dla prorozwojowych rozwiązań do których jeśli nie doszło to za przyczyną Tuska,by nic co ,,pisoskie'' nie było realizowane a jeśli już to pod szyldem Koalicji .To b.minister Gróbarczyk i poseł Ayadhur,chyba słyszał pan o nich? Zostali przy niedobrym Kaczyńskim uznani przez pana i wasze środowisko jako beton i niepoprawnie twardogłowi.Ale teraz po gościnnych występach rozłamowców propaganda będzie takich jak oni lekceważyć ,,bo mądrzy i rozwojowi to jesteśmy tylko my''.Morawiecki i jego trupa przewidzieli,że sprawa nie przycichnie i to o to im chodziło, bo dziś już o tym piszą światowe media.Pani i panowie rozłamowcy pod przewodem swego guru liczyli i liczą,że odejście tak widowiskowe ukróci ataki na nich ze strony reżimu i pozwoli na szybsze kariery.To niestety jak zwykle -osobiste korzyści,bo chyba Tusk doceni ich wysiłki a nie żadne prorozwojowe działania dla Polski wzięły tu górę.Uśmiałam się jak norka widząc ,,prorozwojową'' trupę z teatralnymi ,marsowymi minami stojącą za plecami dyrektora teatrzyku. Przypomina mi się dzień po wygranych przez Tuska wyborach,kiedy KOnfederacja usłużnie meldowała,że trzeba zdelegalizować PiS by przejąć elektorat .To chyba też chce przeprowadzić ,,grupa rozwojowa''.
Znowu to samo, po raz kolejny polemizujesz nie z moim tekstem, tylko z własnym wyobrażeniem moich poglądów Droga Sake.
Po pierwsze - piszesz, że Morawiecki na pewno wszystko zaplanował „zakulisowo”, tylko publicznie tego nie powiedział. Przepraszam, ale to nie jest argument. To jest hipoteza, której nie da się ani potwierdzić, ani obalić. Jeżeli zaczniemy udowadniać czyjeś intencje wyłącznie słowami „na pewno tak było”, to można udowodnić dosłownie wszystko.
Po drugie - pytasz, skąd wniosek, że środowisko skupione dziś wokół Sasina nie przedstawia wizji rozwoju. Odpowiadam bardzo prosto. Proszę wskazać choć jedną nową, dużą propozycję programową, która wyszła w ostatnich miesiącach właśnie z tego środowiska. Jedną. Nie krytykę Tuska. Nie konferencję prasową. Nie kolejną listę afer. Tylko własny pomysł na Polskę za pięć czy dziesięć lat. Ja takiego projektu po prostu nie widzę.
Po trzecie - przywołujesz nazwiska ministrów Gróbarczyka i Gajadhura. Nigdy o nich nie pisałem. Nigdy ich nie krytykowałem. Nigdy nie nazwałem ich „betonem”. To są kolejne tezy, które dopisujesz do mojego tekstu.
Po czwarte - twierdzisz, że „rozłamowcy” liczą na kariery dzięki Tuskowi. Na jakiej podstawie? Mateusz Morawiecki podczas całej konferencji ani razu nie zaproponował współpracy z Tuskiem. Ani razu. Przeciwnie - wielokrotnie mówił o jedności obozu prawicy i apelował o opamiętanie. Dzisiaj powiedział jasno i wyraźnie, że nie widzi współpracy ani z Polska 2050 ani z PSL-em co insynuują akurat "Sasinowcy". To są fakty. Reszta jest interpretacją. Twoją interpretacja.
Po piąte - piszesz o „guru”, „trupie”, „teatrzyku”. Tak oczywiście można napisać. Tylko co z tego wynika dla przyszłości prawicy? Właśnie o tym był mój tekst. Nie o tym, kto kogo bardziej wyśmieje. Tylko o tym, kto ma większą szansę wygrać następne wybory.
I tutaj dochodzimy do sedna. Od wielu miesięcy obserwuję dwa zupełnie różne sposoby myślenia. Pierwszy mówi: „wystarczy codziennie punktować błędy Tuska”. Drugi mówi: „to za mało, trzeba jeszcze pokazać ludziom własną wizję przyszłości”. Ja stoję po stronie tego drugiego podejścia.
I jeszcze jedno. Piszesz, że środowisko Morawieckiego niczym nie różni się od pozostałych. Ja uważam dokładnie odwrotnie. Między ludźmi skupionymi wokół Morawieckiego a grupą skupioną wokół Sasina istnieje ogromna różnica - nie tylko pokoleniowa, ale przede wszystkim intelektualna i organizacyjna. To właśnie z tego środowiska wychodziły najważniejsze projekty gospodarcze ostatnich lat, podczas gdy druga strona kojarzy się głównie z administrowaniem istniejącym układem i obroną status quo. Możesz się z tym nie zgadzać, ale proszę nie przypisywać mi poglądów, których nigdy nie wyraziłem. Dyskutujmy z tym, co naprawdę napisałem, a nie z tym, co – jak sama zakładasz – „na pewno miałem na myśli”, bo dopiero wtedy taka dyskusja ma sens. :
@mjk1...Jakież to powtarzalne....Pan mkj1 w pigułce- stale pouczający,stale dzielący ludzi na tych intelektem stojących wyżej i tych głupszych,stale wypominający jakieś różnice międzypokoleniowe i geriatrię.Próbkę tych złotych myśli mamy na NB w stosunku do niektórych komentatorów którym zawsze okazuje swoją wyższość w dość niewyszukany sposób. Kiedy w komentarzu podałam nazwiska panów Gróbarczyka i Ayandura -prężnych i aktywnych działaczy natychmiast okazuje się,że pan mkj1 o nich nawet nie słyszał ani o ich działaniach w partii i czy mają jakieś zasługi, ale doskonale się orientuje że całe otoczenie Kaczyńskiego to sami starcy,pozbawieni inwencji i rozumu umiejący tylko administrować.To kto tam jest taki stary i taki beznadziejny że pan się wypowiada z taką pogardą? Pan stale coś mówi,obraża potem twierdzi ,że nic takiego nie powiedział. Tą kulturę wypowiedzi przejął pan zapewne od reżimowców.
Mam wrażenie Droga Sake, że od kilku dni prowadzisz dyskusję nie ze mną, tylko z własnym wyobrażeniem moich poglądów. Piszesz, że „dzielę ludzi na mądrych i głupich”. Proszę więc wskazać, gdzie w moim tekście napisałem coś takiego.
Krytykuję konkretne decyzje polityczne i konkretne sposoby myślenia o polityce.
To nie jest to samo co ocenianie wartości człowieka.
Piszesz, że obrażam starszych ludzi. Nieprawda. Napisałem o potrzebie zmiany pokoleniowej w kierownictwie partii. To dwie zupełnie różne rzeczy. W każdej demokracji przychodzi moment, kiedy wieloletni lider przekazuje ster młodszemu pokoleniu. To nie jest obraza, tylko naturalny proces.
Przywołujesz nazwiska panów Gróbarczyka i Gajadhura. Odpowiedziałem uczciwie, że nigdy o nich nie pisałem i nie zamierzam udawać eksperta od polityków, których działalności dokładnie nie śledziłem. To chyba lepsze niż wygłaszanie stanowczych opinii na temat osób, o których niewiele się wie. Doskonale natomiast wiem, kto od miesięcy występuje publicznie w imieniu obecnego kierownictwa PiS. I właśnie po ich wypowiedziach oceniam poziom debaty oraz brak nowej wizji politycznej. To są fakty, a nie uprzedzenia.
Piszesz też o mojej rzekomej pogardzie. Tymczasem ja od wielu miesięcy powtarzam jedno: PiS nie przegra dlatego, że jest PiS-em. Przegra, jeśli nie będzie potrafił się zmienić i dotrzeć do nowych wyborców. To nie jest pogarda. To jest diagnoza.
I na koniec najważniejsze. Nie odpowiadasz na zasadnicze pytanie mojego felietonu.
Jeżeli odrzucamy kierunek proponowany przez Morawieckiego, to jaka jest alternatywa?
Jaki nowy program?
Jaka nowa strategia?
Jaki nowy sposób zdobycia większości?
Na razie słyszę głównie, że nie wolno nic zmieniać, nie wolno krytykować kierownictwa i nie wolno mieć innego zdania. Tylko że polityki nie wygrywa się samą lojalnością wobec prezesa. Wygrywa się przekonując większość społeczeństwa. I właśnie o tym od początku piszę.
No no! Świetnie się dobraliście mjk1 i sake2020!
Tylko mam prośbę - wymieńcie się telefonami, albo mailami, bo szkoda mi czasu na czytanie waszej prywatnej korespondencji, nie wnoszącej niczego istotnego do tematu.
@mjk1....Oczywiście pan zamknięty w swoim małym światku oczekuje jednego-potwierdzenia pana racji,a jeśli ktoś się nie dostosuje to.....pisze nie na temat,albo przedstawia swoje wyobrażenia.W poprzednim komentarzu pisze pan,że -,,między ludźmi Morawieckiego a grupą Sasina istnieje ogromna różnica-pokoleniowa,intelektualna i organizacyjna. No więc podzielił pan ich na mądrych i głupich, myślacych i bezmyślnych, dbających o Polskę i tkwiących w bezruchu. Kiedy wymieniłam nazwiska tych których pan zalicza do głupich okazuje się że nic pan o nich nie wie.O Obajtku pan też zapewne w życiu nie słyszał.Też pewnie jest głupi choć potrafił przeorganizować firmę taką jak Orlen,by przynosiła zyski czy inwestycje na Bąłtyku. Kolejny głupiec to pewnie Błaszczak,który pierwszemu wojakowi Kosiniakowi-Kamyszowi niegodzien butów czyścić,albo jak tu porównać taką miernotę jak Gliński z pańcią ,,od kultury''Cienkowską likwidującą muzea. Przed panem jeszcze rok intensywnej pracy do przekonywania społeczeństwa ,by te miernoty skupione wokół PiS rozbić w pył przy wyborach.Seria programów PiS pod hasłem,,Myśląc Polska:Alternatywa 2.0'' też powinna trafić do kosza?.Odbyło się kilka konferencji poświęconych propozycjom zmian w obszarach rolnictwa,obronności,zdrowia,edukacji,gospodarki,samorządu terytorialnego.Ostatnio Glński z PiS postuluje powołanie Ministerstwa Polski i Polaków za granicą.Co ciekawe na tej konferencji w Węgrowie były obecne zainteresowane inicjatywą posłanki Koc,Machałek,Stachowiak -Różańska. Niepotrzebnie pan tworzy przepasć i nastawia wrogo do jednych a gloryfikuje drugich.
Wszyscy zapomnieli że gdyby nie Prezes Kaczyński nie byłoby Premiera Morawieckiego, nie było by Prezydenta Nawrockiego i nie byłoby już niepodległej Polski
Ale wierzę, że wszystko skończy się dobrze. Czasem wbrew pozorom ciche dni, a nawet dłuższa separacja są potrzebne, żeby oczyścić atmosferę i obu stronom wychodzą na dobre
@Siberian Husky....Niestety nie skończy się tylko na cichych dniach jak w małżeństwie.W światowych mediach aż huczy,ale pokazuje się wyłacznie poeszechną radość z ,,puczu'' w wykonaniu Morawieckiego i jego drużyny.Skąd poszło zlecenie na promowanie takiego przekazu?
PiS przez lata był partią idei, partią uczciwej Polski. Dlatego miał szerokie poparcie. Propaganda 13-grudnia zaczęła robić z nich złodziei, żeby podważyć ideowość.
I to się udało.
Resztę politycy PiS zrobili sami. Prawica jest obecnie w rozsypce.
Ratunkiem partia prezydencka
Piszesz: "PiS przez lata był partią idei, partią uczciwej Polski" i masz racje, bo taka była "narracja i wielu patriotów cieszyło się, ze ma swoich reprezentantów. Wprawdzie były zajawki, że coś tu może być nie tak, kiedy PiS nie bardzo chciał wchodzić w koalicję z Ligą Polskich Rodzin, która była patriotyczna nawet w nazwie. Dopiero akcja G. Brauna pokazała czego dotyczy PiS-owski patriotyzm - kiedy nastąpiło zgaszenie świec chanukowych w Sejmie i kiedy okazało się, że święto Chanuki wprowadził do pałacu prezydenckiego Lech Kaczyński, a do sejmu jeden z posłów PiS-u. No. teraz mamy większą świadomość kto i co reprezentuje.
I żeby nie było, że PiS taki zły, czapeczkowy i mafijny, to formacji gorszej od PO chyba nie było po 1990 roku. Co widać najlepiej po stanie państwa, stanie budżetu, bezrobociu, własności, podatkach. To PO i Tusk dopuścił do władzy w Polsce w 2023 roku starych komuchów, którzy powinni siedzieć w pierdlu, a nie w fotelu marszałka sejmu! Dno!