Już po dziesięciu latach od złożenia obietnicy produkowania polskiego samochodu (elektrycznego) udało się znaleźć partnera, który to sfinansuje. Tajwański Foxconn. Żaden tam chińczyk.
I założę się o drugi litr mleka pełnotłustego, że i z tej, jakże śmiałej idei, nic nie wyjdzie. Dlaczego?
Dlatego, że osobiszcze okołokompetentne powiedziało z radością, że ze złożonej obietnicy miliona samochodów elektrycznych już teraz, dzięki wysiłkowi rządu, jeździ 250 tysięcy sztuk...
Żona moja znów kupi sobie kolejne Renault.
To są dwie różne sprawy:
Opcja nr 2 nie oznacza czegoś złego, tylko to nie to samo.
"...to nie jest Izera, a zupełnie nowy projekt, oparty o realne założenia. Tamten projekt, o niemal dziesięcioletniej historii, jest raczej symbolem nieudanych działań, na które wydano 600-800 mln zł" – powiedział Balczun podczas podpisania umowy inwestycyjnej na 4,5 mld zł pomiędzy EMP i NFOŚiGW."
dorzeczy.pl
"Polski samochód elektryczny ma otrzymać 4,5 mld zł z Krajowego Planu Odbudowy."
kresy.pl
Wiadomo, że pieniądze biorą się z bankomatu, a fikcyjna rzeczywistość ekonomiczna i ekologiczna z ideologii klimatycznej. Trudno więc się spodziewać, że kogokolwiek rozliczą za prywatyzację zysków i upaństwowienie kosztów.