Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

To nie akademicka dyskusja. To rozmowa o granicach możliwości.

mjk1, 19.01.2026

 Kilkakrotnie usłyszałem zarzut, że prowadzę akademickie dyskusje o ekonomii, zamiast zajmować się bieżącymi problemami kraju. Przyjmuję ten zarzut jako punkt wyjścia, bo być może rzeczywiście różnimy się w rozumieniu tego, czym jest bieżąca sprawa. Dla mnie bieżącą sprawą nie jest kolejny sondaż, kolejna awantura czy kolejne hasło. Bieżącą sprawą jest to, co realnie da się zrobić w ramach systemu, którego nie wybieraliśmy, ale w którym musimy żyć.

Zacznijmy więc od rzeczy podstawowej, bez złudzeń i bez ideologii.

Nie wprowadzimy systemu podwójnej waluty jak w Chinach.
Nie odzyskamy pełnej suwerenności monetarnej z dnia na dzień.
Nie wyjdziemy z systemu pieniądza dłużnego jednym aktem woli.

 Tkwimy w systemie, który jest wewnętrznie sprzeczny, bo opiera się na długu, który musi rosnąć szybciej niż realna gospodarka. To nie jest odkrycie XXI wieku. Wiedzieli o tym już starożytni, skoro co siedem lat umarzali długi, bo rozumieli, że inaczej system społeczny się rozpada. My tego mechanizmu nie mamy. Nie dlatego, że jesteśmy głupsi, tylko dlatego, że oddaliśmy kluczowe narzędzia.

Co z tego wynika w praktyce?

Że każda nowa władza, niezależnie od tego, czy będzie się nazywać konserwatywną, liberalną czy technokratyczną będzie musiała dosypać pieniędzy do służby zdrowia, będzie musiała finansować obronność, będzie musiała łatać demografię i będzie musiała obsługiwać rosnący dług.

Czyli zrobi dokładnie to samo, co robi obecna władza. Różnić się będą narracje, nie rachunki.

Jeśli to jest „akademickie”, to w takim razie rzeczywistość jest akademicka.

Skoro nie ma wyjścia z systemu, trzeba znaleźć dźwignię w jego wnętrzu.

Jeżeli nie możemy zmienić systemu, to jedyne rozsądne pytanie brzmi: gdzie w tym systemie jest punkt, który można nacisnąć, żeby uzyskać efekt realny, a nie propagandowy?

Dla mnie takim punktem jest energia.

Nie dlatego, że to modne.
Nie dlatego, że to ideologiczne.
Tylko dlatego, że energia jest kosztem absolutnie wszystkiego.

Nie ma taniego przemysłu bez taniej energii. Konkurencyjnego eksportu bez taniej energii Wysokich płac bez taniej energii i stabilnych finansów publicznych bez taniej energii. To nie jest teoria. To jest arytmetyka.

Tania energia to nie fanaberia, tylko ukryta polityka gospodarcza.

 Propozycja oparta na taniej energii, nawet dotowanej, spotyka się często z odruchem: „to się nie opłaca”, „to będzie kosztować”, „to powiększy dług”.

Otóż: wszystko kosztuje. Pytanie brzmi, czy koszt jest konsumpcją, czy inwestycją.

Dopłaty socjalne są kosztem konsumpcyjnym - pieniądz znika. 

Dopłaty do energii produkcyjnej są kosztem inwestycyjnym - pieniądz krąży.

Jeśli dzięki taniej energii firma produkuje więcej, inwestor lokuje kapitał a pracownik ma stabilną pracę, to państwo odzyskuje pieniądze w podatkach, zmniejsza presję na transfery socjalne i zwiększa bazę podatkową bez podnoszenia stawek.

To jest najbardziej „nieakademicka” polityka, jaką można sobie wyobrazić!

Własne zasoby to nie wstyd, to przewaga.

Polska ma węgiel kamienny, węgiel brunatny i jedne z najlepszych w Europie warunki geotermalne. To są fakty, nie poglądy. Oczywiście, że tania energia oparta na tych źródłach będzie wymagała dotacji, ochrony rynku i konfliktu z częścią unijnych dogmatów.

Ale alternatywa jest prosta droga energia, ucieczka przemysłu i trwałe zubożenie społeczeństwa.

Nie mówimy tu o powrocie do XIX wieku. Mówimy o okresie przejściowym, który pozwoli odbudować przemysł, zatrzymać kapitał i zwiększyć realną produktywność. Bez tego żadna zielona transformacja się nie wydarzy, bo transformację robią bogaci, a nie zubożali.

Dotować, ale mądrze i nie wszystkim.

Kluczowe zastrzeżenie jest takie, że tania energia nie może być rozdawana wszystkim po równo. Jeżeli dotujemy konsumpcję, nadmiar i nieproduktywne sektory, to efekt znika w inflacji. Dlatego tania energia powinna być:

- selektywna - dla produkcji, nie dla luksusu,

- warunkowa - w zamian za inwestycje i miejsca pracy,

- czasowa - z jasnym horyzontem.

To nie jest rozdawnictwo. To jest kontrakt państwo–gospodarka.

Co jeszcze, poza energią?

Skoro mamy rozmawiać o sprawach bieżących, to dodajmy kolejne elementy, które mieszczą się w ramach systemu, a nie wymagają rewolucji:

  1. Odbudowa przemysłu średniej technologii - nie marzenia o Dolinie Krzemowej, tylko maszyny, komponenty, przetwórstwo.
  2. Ciepłownictwo jako priorytet, bo to ono najbardziej obciąża gospodarstwa domowe i płace.
  3. Logistyka i infrastruktura, bo skracanie czasu i kosztów to najszybszy sposób zwiększania produktywności.
  4. Stabilność prawa gospodarczego. Kapitał nie ucieka przez podatki, tylko przez chaos.

To są rzeczy nudne. I właśnie dlatego skuteczne.

Na koniec: o rzekomej akademickości.

Akademickie jest udawanie, że da się żyć bez długu w systemie długu. Da się mieć wysokie płace przy drogich kosztach i da się rozwijać kraj bez taniej energii.

Realistyczne jest przyjęcie ograniczeń i szukanie najmniej złej drogi.

Nie proponuję cudów. Nie obiecuję raju. Nie twierdzę, że to rozwiąże wszystkie problemy.

Twierdzę tylko tyle - i aż tyle, że bez taniej energii i odbudowy realnej gospodarki nie rozwiążemy żadnego problemu, ani służby zdrowia, ani długu, ani demografii.

Jeśli to jest akademickie, to znaczy, że zbyt długo myliliśmy publicystykę z propagandą, a realizm z pesymizmem.

A ja uważam, że realizm jest dziś jedyną formą odpowiedzialnego optymizmu.

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 132
sake3

sake2020

19.01.2026 11:30

Wywołał mnie pan do tablicy? Tylko czy trzeba aż całego wywodu żeby zakończyć tym co wszyscy wiemy,że bez taniej energii i odbudowy realnej gospodarki nie rozwiążemy żadnego problemu.? Trzeba wskazać palcem  przyczynę ,konkretne obszary w których jest najgorzej,a przede wszystkim od czego zacząć przebudowę. Tu niestety trzeba wyjść poza sprawy gospodarcze i dojrzeć oraz zdiagnozować przyczynę a tą jest brak prawa w Polsce,odejście od Konstytucji i jej nadrzędności.Nie będzie dobrego zarządu ,nie będzie wzrostu gospodarki jeśli o niej nie decydują Polacy,prawo i przepisy już nie obowiązują a każdy z zewnątrz wydaje nam rozkazy i pouczenia. Jeśli nie ma przestrzegania prawa to znaczy ,że nie ma nic.Akademickie dyskusje które tu panowie ciągną od roku pokazują jedynie ,że macie imponujacą wiedzę,ale realiów nie widzicie. 

mjk1

mjk1

19.01.2026 15:30

Dodane przez sake3 w odpowiedzi na Wywołał mnie pan do tablicy?…

Zacznę od zgody Danusiu, bo zgoda jest tu fundamentalna. Bez państwa prawa, bez realnej nadrzędności konstytucji i bez decyzyjności społeczeństwa nie będzie ani dobrej gospodarki, ani skutecznego zarządzania. To nie jest punkt sporny. To jest aksjomat. Jeżeli prawo nie obowiązuje wszystkich jednakowo, jeśli instytucje są traktowane instrumentalnie, to każda strategia gospodarcza prędzej czy później rozbije się o chaos i arbitralność.

Różnica między nami nie dotyczy więc diagnozy ostatecznej, lecz kolejności i poziomu, na którym toczymy rozmowę.

Ty mówisz: najpierw prawo, potem gospodarka.
Ja mówię: bez minimalnej stabilności gospodarczej i materialnej nie da się utrzymać ani obronić porządku prawnego.

Historia, nie tylko Polski, pokazuje, że państwa najczęściej nie rozpadają się dlatego, że ktoś źle napisał konstytucję, lecz dlatego, że system przestaje być zdolny do zaspokajania podstawowych potrzeb społecznych. Wtedy prawo przestaje być postrzegane jako wspólne dobro, a zaczyna być traktowane jak narzędzie jednej ze stron. I dokładnie w tym miejscu dziś jesteśmy.

Piszesz, że wszyscy wiemy, iż bez taniej energii i realnej gospodarki nic się nie uda. Otóż problem polega na tym, że wszyscy to mówią, ale nikt nie wyciąga z tego konsekwencji. Konsekwencją nie jest hasło, tylko wskazanie konkretnego obszaru, od którego można zacząć w ramach istniejących ograniczeń - nawet przy niesprzyjającym otoczeniu prawnym i geopolitycznym.

Dlatego we wpisie skupiłem się na energii. Nie dlatego, że to jedyny problem, ale dlatego, że to jedyny obszar, w którym mamy własne zasoby. Możemy działać relatywnie szybko i możemy poprawić sytuację gospodarczą bez czekania na pełną rekonstrukcję ładu konstytucyjnego.

Naprawa państwa prawa to proces polityczny i społeczny rozpisany na lata. 

W tym czasie służba zdrowia musi działać, ludzie muszą mieć pracę, firmy muszą funkcjonować a państwo musi mieć dochody. Jeżeli tego nie zabezpieczymy, to nawet najlepiej sformułowane normy prawne nie będą miały czego regulować.

Nie twierdzę więc, że prawo jest mniej ważne. Twierdzę, że gospodarka i prawo są ze sobą sprzężone, a dziś jesteśmy w punkcie, w którym zaniedbanie materialnych podstaw państwa dodatkowo degraduje porządek prawny. Tania energia, odbudowa przemysłu, stabilne miejsca pracy, to nie są czysto gospodarcze postulaty. To są warunki wstępne suwerenności, także tej prawnej.

Na koniec jeszcze jedno. Zarzut akademickości pojawia się często wtedy, gdy rozmowa dotyka ograniczeń, a nie samych intencji. Łatwo powiedzieć, że trzeba przywrócić konstytucję i prawo. Trudniej odpowiedzieć na pytanie: jak utrzymać państwo w całości w czasie, gdy ten spór o prawo trwa.

Mój tekst nie miał być receptą na wszystko. Miał być próbą odpowiedzi na pytanie: od czego zacząć, żeby państwo miało siłę wrócić do normalności. I tu, niezależnie od różnic akcentów, wciąż uważam, że bez taniej energii i realnej gospodarki żadna odbudowa ładu prawnego nie będzie trwała.

Mrówka

Mrówka

19.01.2026 11:46

@mjk1 - Daremny Twój trud, ale pisać każdy może...

My, znaczy Polska tańczymy jak nam grają. Bez przełomu w w świadomości obywateli żadne złote środki ekonomiczne nie mają szansy realizacji. Skończyć z tradycją okrągłostołową, przepędzić "doradców" z kraju miłującego "pokój" aż do ostatniego Palestyńczyka, zdewaluować spolegliwość wobec niemieckiej dominacji i odciąć się od najbardziej skorumpowanego kraju jakim jest Ukraina. Wyjście z UE, a przynajmniej wypowiedzenie poszczególnych umów, programów i traktatów jest kluczowym elementem wyzwolenia się spod okupacji.

Jak tego dokonamy, wrócimy do Twych propozycji, i choć nie trawię ekonomii w skali makro, to ufam, że bajek tu nie wypisujesz.

Także pisz, pisać każdy może... ;)

mjk1

mjk1

19.01.2026 15:45

Dodane przez Mrówka w odpowiedzi na @mjk1 - Daremny Twój trud,…

Nie uważam swojego trudu za daremny Mrówka. Pisanie jest sposobem porządkowania rzeczywistości, a nie zaklinania jej. Ale do meritum.

Zgadzam się z jednym kluczowym punktem: bez zmiany świadomości obywatelskiej nie da się przeprowadzić żadnego trwałego zwrotu - ani politycznego, ani gospodarczego. Społeczeństwo, które nie rozumie własnych interesów i ograniczeń, zawsze będzie tańczyć tak, jak mu zagrają. Tu nie ma sporu.

Różnica między nami polega jednak na horyzoncie i kolejności działań.

Proponujesz rozwiązania zerowe. Wyjście z UE, zerwanie traktatów, odcięcie się od zewnętrznych wpływów, radykalną zmianę osi geopolitycznej. To są postulaty, które wymagają nie tylko zmiany świadomości, ale masowej zgody społecznej, stabilnego zaplecza gospodarczego i odporności państwa na wstrząs. Bez tego stają się hasłami, które, nawet jeśli słuszne w intencji, kończą się destabilizacją, a nie suwerennością. Pisałem Ci o tym przy okazji omawiania pustych haseł Brauna, które Ty nazywasz programem.

Mój punkt wyjścia jest inny: jak wzmocnić państwo zanim wejdziemy w fazę konfrontacyjną. Bo słabe państwo, uzależnione energetycznie, zadłużone i zdeindustrializowane, nie wyzwala się z układów. Ono po prostu wpada w jeszcze większą zależność, tylko od innych graczy.

Dlatego piszę o taniej energii, odbudowie realnej gospodarki, bazie materialnej. Nie jako celu ostatecznym, ale jako warunku wstępnym. Państwo bez przemysłu, bez własnych źródeł energii i bez stabilnych dochodów nie jest partnerem do renegocjacji traktatów. Jest petentem albo problemem do zarządzania.

Co do Unii Europejskiej. Wyjście lub wypowiedzenie umów to narzędzie, nie strategia. Narzędzie, z którego można skorzystać tylko wtedy, gdy ma się siłę negocjacyjną. Bez niej każdy jednostronny gest kończy się kosztami, które ponoszą zwykli obywatele, a nie elity polityczne.

Podobnie z doradcami czy wpływami zewnętrznymi. One znikają nie wtedy, gdy się je głośno potępia, lecz wtedy, gdy przestają być potrzebne. Gdy państwo potrafi samo planować, produkować i finansować swoje potrzeby.

Nie traktuję ekonomii makro jako bajki ani objawienia. Traktuję ją jak narzędzie opisu ograniczeń. Można jej nie lubić, można jej nie ufać, ale ignorowanie jej nie sprawi, że przestanie działać.

Dlatego piszę dalej. Nie dlatego, że każdy może, tylko dlatego, że bez rozmowy o realnych warunkach suwerenności łatwo pomylić wolę z możliwością. Jeśli kiedyś dojdziemy do momentu, w którym państwo będzie wystarczająco silne, by decydować o zerwaniu lub renegocjacji kluczowych układów, wtedy rzeczywiście wrócimy do innego etapu dyskusji.

Na razie jednak pytanie brzmi nie jak się wyzwolić, lecz jak nie osłabnąć jeszcze bardziej w trakcie tej próby.

rolnik z mazur

rolnik z mazur Waldek Bargłowski

19.01.2026 20:18

Mjk1

W pewnym sensie jest to co piszesz akademickie, gdyż jaki koń jest każdy widzi.

Rozwiązania są proste - wycofać się z etf -ow, postawić na krajowe źródła energii , która jest obecnie jednym z głównych czynników konkurencyjności gospodarki i olac brukselskie bzdury oraz ... myśleć w interesie Polski i Polaków. Nic więcej nie potrzeba.

A i jeszcze jedno rozwijać obronność kraju- wtedy Bruksela moze sobie machac groźnie palcem w bucie.

mjk1
Zawód:
mjk1

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 177
Liczba wyświetleń: 254,833
Liczba komentarzy: 2,908

Ostatnie wpisy blogera

  • Cisza, która mówi więcej niż konferencje prasowe.
  • Ile kosztuje litr z węgla? Liczby, które zmieniają całą dyskusję.
  • Samochody na węgiel? Tak. Tylko że nie na benzynę.

Moje ostatnie komentarze

  • Nie wydaje mi się. Gdyby chcieli wywołać burzę, to już wczoraj Sikorski obrabiałby to w usłużnych mediach. A tu cichuteńko, jak "makiem zasiał". Nawet na X nikt nie pyszczy.
  • Przeczytałem, dziękuję, tak przypuszczałem.
  • Mam pytanie. Wpis w którym obnażyłeś całą hipokryzję PiS-u podając link do artykułu na Salonie24 sam usunąłęś, czy Admin w ramach "wolności słowa" Ci go wywalił  razem z komentarzami?

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Wotum zaufania
  • Jakiego Państwa tak naprawdę chcemy?
  • Czy za rządzenie odpowiedzialny jest rząd?

Ostatnio komentowane

  • Ijontichy, "Tajemnica jest wtedy i tylko wtedy,gdy o czymś wie tylko jedna osoba. Gdy o czym wiedzą już nawet dwie osoby,to juz nie ma tajemnicy." gdzieś to wyczytałem w starociach..Rzym,Grecja? …
  • mjk1, Nie wydaje mi się. Gdyby chcieli wywołać burzę, to już wczoraj Sikorski obrabiałby to w usłużnych mediach. A tu cichuteńko, jak "makiem zasiał". Nawet na X nikt nie pyszczy.
  • sake2020, Może to cisza przed burzą? Wszak reżim dysponuje środkami i zasobami do jej wywoływania.

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności