Czas się przyznać - świat mi uciekł. Trendy, nowości, odkrycia, kiedyś moja wiedza szła krok w krok z postępem. Dziś, przeglądając Internet, wciąż trafiam na takie enklawy rzeczywistości, o których nie mam pojęcia. Są dla mnie tak nieznane jak głębiny Rowu Mariańskiego. I zadaję sobie pytanie, kiedy to się stało? Kiedy odjechał mi pociąg wiedzy, a ja nawet tego nie zauważyłam?
Ale teraz, gdy odzyskałam czas, bo szczęśliwe zakończyłam „przymus” pracy zawodowej i przeszłam na wielce zasłużoną emeryturę, postanowiłam ten świat dogonić. No cóż, zasoby jakie są takie są, więc próbuję go dogonić na drezynie i sklecić w całość nową mapę świata bez głębin niewiedzy.
I wiem, że nie da się. Postęp technologiczny, który zmienił ten świat we wszelkich sferach, jest tak ogromny, że już go nie ogarnę. Już go nie zrozumiem w całości, już zawsze będzie dla mnie w kawałkach.
A może właśnie świat taki jest w swej naturze? Może to, co uważałam za całość, było wyłącznie dobrze poznanym kawałkiem? I może dopiero teraz faktycznie rozumiem, a w zasadzie doświadczam, prawdziwego świata? Sama już nie wiem albo wiem, że nic nie wiem.
Nie poddaję się jednak i ruszam w nową przygodę. Będę zapuszczać się w głębiny nowych technologii, śledzić odkrycia, drążyć, czytać, pisać, dzielić się przemyśleniami. I nie będzie to polityka, której od kilku lat szczerze nie znoszę. Będzie to nauka.
Mam taką przypadłość, że odkrycia naukowe interesowały mnie od zawsze. Już jako wczesna nastolatka z zapartym tchem czytałam miesięcznik popularno-naukowy „Problemy” (który także z perspektywy czasu oceniam bardzo dobrze), potem „Wiedza i Życie”, „Wszechświat”, „Kosmos”, „Świat Nauki”, encyklopedia Larousse itd. Było tego dużo.
To właśnie z „Problemów” dowiedziałam się po raz pierwszy coś o kwantach. I jak na nowy początek przystało, doganianie świata zacznę też od kwantów.
Ale mam jeszcze jedną przypadłość – uwielbiam interdyscyplinarność oraz szukanie odpowiedzi na pytanie: jak coś się zaczęło? I dlaczego się zaczęło?
Dlatego na początek połączę kwanty (fizykę kwantową) z medycyną (takie mam wykształcenie) i nowymi technologiami, a to wszystko w kontekście tego, co już kiedyś było.
Bo rozwój wcale nie przebiega liniowo, on ma charakter spiralny. Wracamy wciąż do pewnych teorii, koncepcji, rozwiązań, a nawet odkryć, tylko na innym, bardziej szczegółowym poziomie.
Za tydzień więc będzie coś o kwantach w medycynie i jak to się ma do dawnych poglądów na zdrowie. Ahoj, naukowa przygodo! Gonię świat na drezynie!
_____
Zapraszam Cię przy okazji do mojego świata, który tworzę od 7 lat. Ten świat to OPOWIEŚCI WĘDROWNE. Znajdziesz tu wędrówki, przyrodę, historię, wierzenia, zdjęcia przyrodnicze, prozę i poezję. I zero polityki :-)
@ "A może właśnie świat taki jest w swej naturze? ... Sama już nie wiem albo wiem, że nic nie wiem. "
taki jest wlasnie ten nasz swiat doczesny. innego nie ma, chyba ze w wyobrazni lub snie.
warto sie uczyc cale zycie chocby po to zeby podtrzymywac sprawnosc umyslu. ale wyrafinowane technologie przetwarzania informacji doprowadzily obecnie do tego iz sokratejskie wiem ze nic nie wiem staje sie coraz bardziej aktualne. dylemat ten dotyka badaczy świata materialnego, ożywionego i nieożywionego wiec nie stresujmy sie kiedy mamy "zaleglosci" np. jako marni uzytkownicy jakichs technologi, ktore widocznie nie sa nam do szczescia koniecznie potrzebne.
Ale tylko drezynowy silnik tachion-owy da szanse zrozumienia tego współczesnego kantowania, tfu kwantowania ;-)
"„Problemy” (który także z perspektywy czasu oceniam bardzo dobrze)" Totalnie oświecony Bóg Ramtha przestrzega przed maniem jakichkolwiek "problemów". Inaczej nie możesz zostać Bogiem :) PS. Coś w tym jest. :)