Frekwencja wyborcza w PL wyższa niż w Holandii Timmermansa

Polecam lekturę spisanej wersji wywiadu radiowego ,jakiego udzieliłem PR 24. Rozmowę przeprowadził redaktor Grzegorz Jankowski. 
24 pytania „Rozmowa Poranka”. Może nawet więcej o kilka pytań, moim gościem jest Pan Ryszard Czarnecki, eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości, witam Pana serdecznie. 
-  Witam Pana, witam Państwa.
Dzień dobry, dzień dobry. Właśnie mam przed sobą tygodnik „Solidarność”, a  środku wywiad właśnie z Panem, tytuł brzmi: „Nikt nie zbuduje na antypolonizmie pozycji w Unii Europejskiej”. Jest antypolonizm w Unii, kto go reprezentuje? 
- W ostatnich pięciu latach bardzo spektakularnie pokazywał, że ma antypolską obsesje Frans Timmermans. I gdy doszło do wyborów na szefa Komisji Europejskiej, to został wskazany przez takie nieformalne „biuro polityczne” Unii Europejskiej, czyli przez Francję, Niemcy, z poparciem własnego kraju ,Holandii -gdzie uwaga, rząd liberalno-chadecki poparł socjalistę, poparł człowieka z innej opcji- i Hiszpanii. Te cztery kraje usiłowały narzucić reszcie państw europejskich kandydaturę Fransa Timmermansa na szefa Komisji Europejskiej. To wówczas polski rząd zainicjował akcję, nie tylko gdy chodzi o państwa naszego regionu, chociaż w dużej mierze, ale także kilka krajów z tzw. „starej” Unii, z EWG, z „Piętnastki” opowiedziało się przeciwko kandydaturze pana Timmermansa, m. in. na przykład Irlandia i Włochy i ta kandydatura upadła. A więc to jest przykład na to, że nikt , kto poważnie myśli o czołowych, kluczowych stanowiskach nie może swojej pozycji na antypolonizmie, na antypolskości budować.
Co teraz robi Timmermans właściwie? 
- Timmermans teraz będzie ponownie wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej, ale nie będzie zajmować się kwestią praworządności, tylko sprawami klimatycznymi – w tej mierze będzie kooperować z polskim komisarzem, który będzie zajmować się rolnictwem, panem Januszem Wojciechowskim. To będzie ciekawa współpraca.
Ponieważ ostatnio rozpoczęła się burza w sprawie maili Roberta Biedronia. I czytam fragment tego wywiadu: „(…) wejście pana Biedronia do Parlamentu Europejskiego sprawiło, że teraz anty-PiS nie dba o pozory.  Wcześniej szefowie opozycji zwalczali rząd bardziej w białych rękawiczkach, teraz już nie maja hamulców”. O co chodzi? 
- Chodzi o to, że gdy w PE nastąpiły wybory do prezydiów komisji, a  więc kluczowych struktur europarlamentu i gdy kandydowali Polacy, pani premier Beata Szydło, mówiący te słowa Ryszard Czarnecki, Witold Waszczykowski i Zdzisław Krasnodębski, wówczas, 10 lipca, konkretnie o godzinie 12:41 Robert Biedroń w imieniu delegacji „Wiosny” w Parlamencie Europejskim wysłał maila wzywającego zagranicznych europosłów, aby na jego rodaków, na Polaków nie głosować. Mam przed sobą skan tego waśnie maila, a pan Robert Biedroń zaprzeczał, że go wysłał, to ja pokazuję, proszę bardzo przekazuję Panu i chciałem powiedzieć, że oczekuję, żeby pan Robert Biedroń wycofał  się ze swoich słów, że ja kłamałem w tej kwestii. Tu jest dowód koronny. Jeżeli tego nie zrobi, to wytoczę mu sprawę sądową.
Tutaj jest napisane, drodzy Państwo przez szefa „Wiosny”, że zgodnie z linią naszej grupy… 
 - To jest napisane po angielsku
 … apelujemy, by nie popierać partii FIDESZU Orbana, węgierskiego premiera oraz „Law and Justice” czyli polskiej partii Prawa i Sprawiedliwości , czyli polskiej partii rządzącej. I tutaj wam wysyłam pełną listę kandydatów i są na niej Pan Waszczykowski, Pani Szydło, Pan Krasnodębski i Pan Czarnecki. Best regards, Robert Biedroń.  Czarno na białym. A autentyczność tego maila? 
- On został wysłany do, według mnie ,co najmniej stu parudziesięciu posłów z zagranicy i jak widać nie są szczelni ci europosłowie, skoro byli łaskawi mi to udostępnić.
No to w takim razie, teraz o Unii Europejskiej, ale też o sprawach polskich. Janusz Wojciechowski ma ogromne szanse zostać komisarzem do spraw rolnictwa. A czy jego celem będzie ściągnięcie do Polski pieniędzy tak, żeby polscy rolnicy dostali dopłaty na europejskim poziomie – to, co obiecywał ostatnio Jarosław Kaczyński? 
- Dobre pytanie, na razie na stole mamy budżet Komisji Europejskiej na następne siedem lat 2021-2027. I z przykrością stwierdzam, że Komisja Europejska Junckera i Timmermansa przygotowała budżet dla unijnego rolnictwa fatalny - minus 5% na CAP, Wspólną Politykę Rolną, na dopłaty minus 1 %, a pod tym podpisała się komisarz Elżbieta Bieńkowska. Mimo że jednym z większych beneficjentów Wspólnej Polityki Rolnej jest Polska, która jest największym po Grecji -procentowo -krajem ludzi zatrudnionych w rolnictwie. Szkoda, że pani komisarz Bieńkowska jednak pod takim antyrolniczym budżetem się podpisała. Teraz będziemy go korygować i to też jest zadanie nowego komisarza do spraw rolnictwa. Chociaż oczywiście na razie odbędą się przesłuchania w Parlamencie Europejskim, początek 30 września, koniec 8 października, a wcześniej poszczególne komisje, także  Komisja Rolnictwa, gdzie zresztą pan Janusz Wojciechowski przez parę kadencji  był wiceprzewodniczącym wystosowała do kandydatów na komisarzy pięć pytań pisemnych. Mają czas, żeby na nie odpowiedzieć do 26 września.
Ale o kandydatach jeszcze za chwilę, ale czy ta obietnica dopłat na europejskim poziomie opłat od 2021 roku, jak mówił prezes Kaczyński jest realna? Budżet jeszcze nie jest wynegocjowany do końca. 
- Tak, nie jest wynegocjowany, ale wynegocjowanie nastąpi w roku przyszłym. Pan Premier Morawiecki powiedział, że nastąpi to w pierwszej połowie roku 2020 roku. Mam nadzieję, że tak, być może, że to będzie w pierwszej połowie roku czyli podczas prezydencji Chorwacji. Może jednak w drugiej połowie roku za prezydencji Niemiec, bo zwykle te budżety siedmioletnie były negocjowane bardzo długo. Były to uciążliwe rokowania, które zwykle jednak kończyły się kilka tygodni przed rozpoczęciem tego okresu budżetowego, a  więc zwykle było to jesienią czy też późną jesienią w roku poprzedzającym rozpoczęcie roku budżetu siedmioletniego . Zatem teoretyczne może to być również jesienią przyszłego roku.
Jakie są szanse na te pełne dopłaty? 
- Polska tworzy koalicję – współtworzą ją kraje, dla których rolnictwo jest ważne i tutaj ponad podziałami politycznymi polski rząd wykazując pragmatyzm, podjął współpracę z krajami, które od nas się różnią, na przykład z Francją Macrona. W wielu sprawach różnimy się, ale w sprawach rolnictwa idziemy razem. Z socjalistyczną Hiszpanią jesteśmy w tej koalicji, z socjalistyczną Portugalią, gdy ta koalicja powstawała – w Grecji rządzili postkomuniści, teraz już rządzą konserwatyści. Ale rzeczywiście tutaj jest taka wielobarwna w sensie politycznym koalicja krajów, które chcą zwiększenia budżetu na rolnictwo i jestem przekonany, że to się uda. A co do dopłat, to liczymy, że te dopłaty na jeden hektar, konkretnie mówiąc, Panie Redaktorze wyniosą 280-290 euro.
280-290 euro – oby tak było. W takim razie przechodzimy już całkowicie do kraju. Co może się wydarzyć na finiszu kampanii do parlamentu, do  Sejmu i Senatu, żeby odebrać Wam zwycięstwo? 
- Z pokorą podchodzimy do tej kampanii, ja też dzisiaj w nocy wróciłem z objazdu Dolnego Śląska. Byłem wczoraj i we Wrocławiu  i w  Środzie Śląskiej i w Oleśnicy i w Trzebnicy i w Sycowie i w Ratowicach, powiat oławski. Dużo spotkań z wyborcami, walczymy o każdy głos, chcemy mobilizacji naszych wyborców, po to, żeby, jak wczoraj pan prezes Kaczyński mówił – właśnie też na Dolnym Śląsku -żeby nie było powrotu tego, co było , bo będzie nawet gorzej niż to, co było.  Walczymy o każdy głos, jesteśmy pełni nadziei, ale nie lekceważymy naszych przeciwników, oponentów politycznych, bo oni też prowadzą kampanię.
No właśnie, zsumowane poparcie opozycji, to tyle samo, a  może nawet ciut więcej niż Prawo i Sprawiedliwość, a jeśli jeszcze do Sejmu wejdzie Konfederacja, co wskazuje na przykład sondaż dla „Super Ekspresu”, to może się spełnić Wasz czarny sen. 
- Po pierwsze system d’Hondte’a jednak daje przywileje zwycięzcom, tej największej partii, która wygrywa. Po drugie frekwencja  wyborach krajowych zwykle jest wyższa lub dużo wyższa  w porównaniu z wyborami europarlamentarnymi, w  związku z tym ten próg wyborczy jest dużo wyższy niż w przypadku wyborów europejskich. Także te mniejsze partie mogą mieć problem z przekroczeniem progu, ale życie pokaże. Naprawdę z pełną pokorą i ciężko pracując podchodzimy do tej kampanii.
Prawie połowa poszła do głosowania, jeśli chodzi o wybory europejskie, był to skok ponad stuprocentowy. Jakiej frekwencji Pan się spodziewa? Pewnie dużej. I czy ta frekwencja działa na waszą korzyść. 
-  Większej frekwencji niż była w wyborach europejskich. Tak, rzeczywiście okazało się, że ta frekwencja działa na naszą korzyść. Przedtem bywało różnie. Ja jestem dumny z tego, że Polacy tak licznie poszli do urn w wyborach europejskich z prostego powodu: Polska, Panie Redaktorze ,była jednym z dwóch, jednym z trzech panstw w całej Unii z najniższa  frekwencję właśnie w wyborach do parlamentu w Strasburgu i Brukseli. Tak było w roku 2004, 2009, 2014 , obok Litwy i Słowacji byliśmy taką czerwoną latarnią w sensie wyborczym. Teraz jesteśmy w połowie stawki. Uwaga, frekwencja w Polsce była wyższa niż w ojczyźnie Pana Timmermansa – w Holandii, więc może pan Timmermans też by się zajął zwiększeniem frekwencji u siebie, a nie krytykowaniem Polski.
Timmermans czyli człowiek, którym się straszy dzieci w Polsce. 
- Nie, to jest stwierdzenie faktu, że pan Timmermans na przykład krytykując w Polsce funkcjonowanie Trybunału Konstytucyjnego zapomina, że w jego kraju Trybunału Konstytucyjnego w ogóle nie ma. Jakoś z tego tytułu Holandii krytyka nie spotyka.
No, a widzi Pan, polska lewica mówi, że jest to wielki przyjaciel Polski. 
- Definicja przyjaciela według lewicy przypomina mi to znane stare polskie powiedzenie :”Panie Boże ,chroń nas od przyjaciół, bo od wrogów obronimy się sami”.
Dlaczego po wyborach ma odbyć się jeszcze jedno posiedzenie Sejmu w starym składzie? O co tutaj chodzi, bo praktyka taka tutaj do tej pory nie była. 
- Chodzi o autorytet i powagę Sejmu. Sytuacja, w której opozycja chce zrobić z Sejmu RP, ustawodawcy taką maszynkę wybroczą, zakładnika w kampanii wyborczej opozycji, to jest rzecz niedopuszczalna i dbając o powagę Sejmu, o jego autorytet, taką decyzję podjęto. Ja uważam, że słusznie. Ja jestem europosłem, więc trudno mi się wtrącać w to, co dzieje się w Sejmie. Ale uważam, że to rzecz czysto funkcjonalna, ponieważ robienie z Sejmu takiej areny czysto kampanijnej, to nie jest rzecz mądra.
Czytałem taką plotkę. Gdzieś jeden z polityków ją przedstawiał, że jeżeli Prawo i Sprawiedliwość przegra wybory, może dojść do rozdzielenia funkcji prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości. Plotka? 
- Gdyby babcia miała wąsy, i tak dalej … To są plotki, proponuję wrócić do realu. A real jest taki, żeby nikt nie przesadzał wyniku wyborczego. I też na tym niech nikt nie buduje jakichś takich spekulacji.
To ja dokończę, drodzy Państwo. Gdyby babcia miała wąsy, to by była po prostu dziadkiem. Wracamy więc do realu - PiS postuluje płacę minimalną , dwie trzynastki w roku 2021 w roku dla emerytów, a  jeśli przyjdzie kryzys -  w Niemczech już teraz widoczne jest spowolnienie gospodarcze, a my jesteśmy powiązani gospodarczo z Niemcami. 
- Tak, to prawda, to jest nasz numer jeden, gdy chodzi o polski eksport. Również stamtąd głównie importujemy, ale zwracam uwagę, że dzięki polityce tego rządu, który umiejętnie wykorzystał koniunkturę gospodarczą ostatnich lat, który potrafił skierować duże środki do obywateli, a  obywatele skierowali te środki na rynek, właśnie wspierając rozwój gospodarczy kraju-spowolnienia w Polsce nie ma. I ta polityka polskiego rządu:  jednocześnie prorozwojowa i prospołeczna spowodowała, że nas to spowolnienie gospodarcze nie dotknęło. Jest ono nie tylko w  Niemczech, ale także w szeregu krajów Europy Zachodniej. Właśnie dlatego, że myśmy zadbali o to, ażeby cały czas utrzymywać tę koniunkturę wewnętrzna, ten popyt wewnętrzny, konsumpcyjny na produkty, na usługi. Okazało się, że te środki z 500 plus od drugiego dziecka, potem od pierwszego dziecka, te „trzynastki”, te wyprawki, spowodowały, że nasi obywatele mają wreszcie środki finansowe i mogą nimi gospodarować. Robiono  to  w sytuacji, gdy rząd walczył z deficytem budżetowym – i po raz pierwszy, uwaga, od 25 lat Polska będzie jakimś wyjątkiem w Europie, mając budżet bez deficytu. To wszystko powoduje, że to w  połączeniu ze spowolnieniem gospodarczym u naszych sąsiadów bliższych i dalszych, o którym Pan słusznie mówi  - to nas nie dotknęło, w związku z tym dobrze, że rząd prowadzi politykę nie tylko taką w perspektywie jednego roku naprzód, ale także kilku lat naprzód. Dobrze, ze Polacy wiedzą, co ich czeka pozytywnego. Nie tylko za parę miesięcy, ale za tych miesięcy kilkadziesiąt.
Jednym ze strategicznych celów rządu jest ściągnięcie Polaków, którzy mieszkają zagranicą, szczególnie w Wielkiej Brytanii najwięcej w tej chwili. Ma temu służyć podwyższona płaca minimalna w perspektywie czterech lat do 4 tysięcy złotych. Pana zdaniem, ściągnięcie Polaków z zagranicy jest realne? 
- W Wielkiej Brytanii konkretnie mieszka obecnie milion i 24 tysiące Polaków. Nieoficjalnie półtora miliona. Polacy są tam – uwaga - największa mniejszością narodową, ale nie tylko tam: także w Irlandii i uwaga, kraju poza Unią – Islandii. Po pierwsze Polacy już stamtąd wracają w jakiejś mierze. Głównie ze względu na bezpieczeństwo. Ja znam taki przykład moich przyjaciół, którzy wrócili po tym, jak w szkole ich syna w ciągu jednego tygodnia był dwa razy alarm bombowy. A to jedna z najlepszych szkół w Wielkiej Brytanii. Polacy już powoli wracają na przykład z krajów skandynawskich. Natomiast oczywiście chodzi o to, żeby ci ludzie z kapitałem, z  doświadczeniem, ze znajomością  języków obcych do Polski wracali. Ich miejsce jest w naszym kraju.
 Wrócą według Pana, realne? Dawno zapuścili tam korzenie, założyli rodziny, płacą tam podatki. 
- Jest jasne, że nie wrócą wszyscy, może nawet nie wróci większość, natomiast jako historyk powiem, że w naszych polskich dziejach wielka rolę odgrywali ludzie, którzy urodzili się poza krajem, albo ich rodzice urodzili się poza krajem w polskich rodzinach i jednak do Polski przyjechali. Tutaj żyli i dla Polski pracowali, więc wydaje mi się, że to jest słuszna metoda. Wydaje się, że sukces gospodarczy Niemiec, zanim nastąpiło spowolnienie polegał na tym, że Niemcy potrafiły ściągać ludzi, którzy nawet mieli dosyć odległe niemieckie pochodzenie i dzięki temu mieli ręce do pracy. Tutaj chodzi o to, żeby naszych rodaków, z krajów unijnych i nie tylko wykorzystać, dać im szansę. W moim przekonaniu Polska jest krajem dużych szans dla ludzi przedsiębiorczych – a oni swoją przedsiębiorczość pokazywali będąc właśnie w Anglii, Beneluksie czy innych krajach Europy Zachodniej.
To może powinniśmy też ściągać Polaków ze Wschodu, np. z Kazachstanu? 
- Pełna zgoda, mówi Pan do osoby, która jest zwolennikiem repatriacji Polaków. W Kazachstanie mieszkało jeszcze ćwierć wieku temu ponad 60 tysięcy Polaków. W tej chwili jest to mniej więcej 38 tysięcy. Ta akcja przyspieszyła  za tego rządu, ale uważam, że powinna być jeszcze bardziej ofensywnie prowadzona. Tak, w moim przekonaniu ci Polacy nie ze swojej winy znaleźli się poza granicami Polski i powinni mieć szansę w Polsce zamieszkać. Jeśli będzie taka ich oczywiście wola, bo część z nich woli mieć kartę Polaka, żyje u siebie, do Polski przyjeżdża, zna język polski, kultywuje polskość, ale chce żyć w krajach, gdzie osiedlili się ich rodzice, ich dziadkowie. I mają do tego prawo. Ale na pewno Polska powinna być, jak to powiedział kiedyś polski papież Jan Paweł II, zresztą na stadionie Crystal Palace w Londynie, na spotkaniu z polską emigracją, że Polacy poza Polską stanowią też Polskę i wydaje mi się, że powinniśmy właśnie w tych kategoriach myśleć.
Dziękuję Panu serdecznie, Ryszard Czarnecki był gościem Poranku Polskiego Radia 24. Dziękuję bardzo. 
- Dziękuję uprzejmie.
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika mmisiek

20-09-2019 [13:03] - mmisiek | Link:

A mnie do dzisiaj jakoś trudno uwierzyć, że mieszkańcy wsi i małych miasteczek głosowali na pederastów z takim samym zapałem jak największe miejskie homo-ośrodki. Może komuś bardzo zależało aby takie "środowisko" w Polsce mocniej zakotwiczyć?