Niniejszy tekst nie jest mojego autorstwa. Napisała go człowiek, który zna i kocha Szamotuły. Z pewnych względów pragnie jednak pozostać anonimowy...
Nim przystąpimy do zanalizowania szczególnego wątku korupcyjnego rozkwitającego na Ziemi Szamotulskiej przyjrzyjmy się kilku klasycznym definicjom korupcji i przełóżmy je na działalność wybitnego szamotulskiego samorządowca Pawła Kowzana. Analizie poddaliśmy tylko niewielką część zagadnienia. Co to zatem jest za zwierz ? Korupcja ma miejsce wówczas gdy ktoś chce osiągnąć dla siebie jakiś cel i obiecuje, proponuje lub wręcza korzyść majątkową, osobistą lub inną osobie, która piastuje funkcje publiczne lub gospodarcze po to by cel ten uzyskać. Nie jest ważne czy proceder ten odbywa się osobiście, czy z pomocą pośredników. Tak więc osoba sprzedajna przyjmuje jakiś przedmiot, dokument, gratyfikację. Albo oczekuje na drogocenny prezent. Może też zażądać takiej korzyści. Daje do zrozumienia, że osoba zajmie się naszą sprawę (lub jej zaniecha - jeśli spełnimy jej żądanie). Za każdym razem zobowiązana jest - ze względu na swoją funkcję publiczną lub stanowisko świadczyć tę czynność bezpłatnie. Prawo wymienia jeszcze jedno, szczególne, przestępstwo korupcyjne. To korupcja wyborcza. Szczególność tego procederu polega na tym, że to funkcjonariusz publiczny oferuje korzyści w zamian za poparcie dla siebie, a "zwykły człowiek" z tych korzyści korzysta. Mogą to być przeróżne sytuacje. Od najbardziej prymitywnych: zdobywania przychylności wyborców dzięki suto zastawionym stołom, aż do szczególnych obietnic pracy, awansu, załatwienia sprawy. Osoba, która oddaje głos wyborczy "przehandlowuje" swoje poparcie w zamian za określone korzyści. Mam nadzieję, że niektórzy złotouści radni powiatowi choć lekko się zasmucą. Tu szczególny ukłon w stronę Pana Ludwika „Narząd” Błajeta i Józefa „Myśl” Kwaśniewicza. Szcze
[...USUNIĘTO: zbyt długa wklejka...]
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
- Odsłony: 16703
Z drugiej zaś strony uznając prawo jednego z "bohaterów" jego tekstu do odpowiedzi, zamieszczam tekst jego maila, który został przez niego wysłany do redakcji portalu naszeblogi.pl
Szkoda, że sam nie próbuje on zamieścić sprostowania do tekstu w formie komentarza, ale usiłuje straszyć postępowaniem sądowym. Tym bardziej przykro, że postępuje tak były dziennikarz.
Na waszych stronach, a konkretnie na stronie o po niższym linku: naszeblogi.pl ukazał się obszerny tekst pod tytułem: „W Szamotułach czyli nigdzie - O gloryfikacji próżniactwa”.
Nie wnikając w szczegóły tego tekstu, zawierającego szereg przekłamań, dowolnie interpretowanych cytatów z moich artykułów etc., zwracam Państwa uwagę na obelgi pod moim adresem. Stwierdzenia te narażają mnie, jako osobę pełniącą funkcje publiczne – rzecznika prasowego Starostwa Powiatowego w Szamotułach oraz radnego - na utratę zaufania publicznego niezbędnego do wypełniania zawodowych i społecznych obowiązków.
W artykule użyto względem mnie wielu obraźliwych i wulgarnych określeń. Ewidentnie nieprawdziwe jest stwierdzenie, że Starosta Paweł Kowzan założył mi za pieniądze publiczne własną gazetę. Kategorycznie oświadczam, że ani ja, ani nikt z moich bliskich, nigdy nie posiadał własnego tytułu prasowego. Ani ja, ani nikt z moich bliskich nie zakładał żadnej działalności gospodarczej przy udziale publicznych pieniędzy – tym bardziej przyznanych decyzją Starosty Szamotulskiego, który od roku 2008 jest moim przełożonym.
Proszę o natychmiastowe usunięcie ww. artykułu z Internetu i informuję, że rozważam dalsze kroki w sprawie zaistniałego incydentu. Wobec braku informacji o faktycznym autorze tekstu, mogę być zmuszony do występowania na drogę prawną wobec autora bloga i właściciela strony naszeblogi.pl. Domyślając się, że nie są to osoby bezpośrednio winne obelg i przekłamań, proponuję polubowne załatwienie sprawy poprzez usunięcie spornych treści. Nadmieniam, że jako były dziennikarz, a obecnie rzecznik prasowy, rozumiem idee wolności słowa i nigdy dotąd nie występowałem do sądu w podobnych sprawach. Mój list nie jest powodowany stwierdzeniem krytyki, powszechnie uznawanej za dopuszczalną, lecz ewidentnych i anonimowych obelg i przekłamań.
Z poważaniem
Maciej Fliger