Mamy " nowe Średniowiecze" w Unii Europejskiej a ściślej w euroestablishmencie. Nie chodzi bynajmniej o "Złota Jesień Średniowiecza" Holendra Johana Huizingi ,będąca peanem na cześć dorobku kulturowego okresu,które lewica chciała sportretowac jako epokę ciemnoty. Chodzi tylko o porównanie ery feudalizmu z erą...,no,właśnie, chyba nowego feudalizmu polityczno -ekonomicznego, jaka oferuje Unia Europejska.
Po kolei. Sześć,siedem, osiem wieków wstecz władca(król, książe) miał swoich wasali. Dziś Bruksela także. Jeśli w Sredniowieczu władca był mądry nie wymagał od swoich wasali,by robili wszystko,jak on. Wymagał tylko lojalności w kluczowych sprawach , pomocy zbrojnej podczas wypraw lub obrony kraju/ księstwa/ ziemi. Wypisz,wymaluj,jak teraz w przypadku Unii Europejskiej czy strefy euro i ich krajów członkowskich. Każdy wasal ma margines swobody i autonomii,zupełnie jak wieki temu. Na swoim poletku może prowadzić własną politykę,ale słuchać PANA w sprawach najważniejszych i robić to,co każe.
Na użytek tych rozważań podam przykłady dwóch krajów. Jednych z nich jest nasz. Jednak w obu przypadkach chodzi o to samo .
Bruksela zrobiła wszystko,aby odsunąć od władzy na Węgrzech FIDESZ i Viktora Orbana. Jednak , jak mówi stare amerykanskie powiedzenie polityczne "nie ma darmowych lunchow". Nic za darmo. Coś za coś. Nowy rząd Petera Magyara może sobie krytykować Ukrainę za dyskryminację węgierskiej mniejszości narodowej ,może nie dawać Kijowowi pomocy militarnej ,a także zaogniac stosunki ze Słowacją ,ale i tak w kluczowej sprawie ma wykonać zadanie : wtłoczyć Węgry do eurolandu. Dopiero co padła zresztą zapowiedzieć akcesu Budapesztu do strefy euro . Najwcześniej ma to być możliwe w roku 2031. I tak naprawdę właśnie to wciągnięcie Węgier do eurozony od początku było jednym z głównych celów operacji odsunięcia prawicy od władzy nad Dunajem.
I to również jest teraz celem euroestablishmentu wobec Polski. Operacja odsunięcia od władzy prawicy nad Wisłą była też przecieżby coś". Bruksela mocno wsparła politycznie -przez zamrożenie pieniędzy dla Polski - antyprawicowa koalicje ,ale jak klient płaci to i wymaga. Pieniądze -dziesiątki milionów euro dla NGO- sów - na kampanie profrekwencyjna latem i jesienią 2023 to inwestycja Brukseli,a nie działalność charytatywna. Cel dla koalicji 13 grudnia jest jasny : stworzyć formalne warunki pod wejście Polski do eurolandu. A przed samymi wyborami parlamentarnymi w roku 2027 -lub zaraz po nich, w zależności od nastrojów i sondaży - złożyć oficjalny wniosek o "poczekalnię" do węża monetarno- walutowego. O to będą te wybory. Po to była ta wspierana przez UE zmiana władzy w Polsce...
*Artykuł ukazał sie na portalu "Wgospodarce.pl"