Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentujący
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Prawica śpi, a polityka dzieje się naprawdę.

mjk1 23.10.2026

 Są ludzie, którzy potrafią przez pół dnia kłócić się o politykę, a wieczorem nie wiedzą, co właściwie wydarzyło się w państwie. Za to doskonale wiedzą, kto jest zdrajcą, kto agentem, kto głupcem, a komu należałoby zmierzyć pewne części ciała. Polska szkoła może nie zawsze uczy rzeczy przydatnych w życiu, ale przynajmniej niektórym jej absolwentom pozostawiła imponującą znajomość obelg. Przekonałem się o tym na własnym blogu. Zadałem pytanie o pakt senacki prawicy i możliwe przyczyny niechęci Jarosława Kaczyńskiego do porozumienia obejmującego wszystkie jej środowiska. Pytanie dotyczyło interesów politycznych, przyszłego układu sił i pozycji prezydenta Karola Nawrockiego. Odpowiedzi merytorycznych jak na lekarstwo. Za to pojawiły się obelgi, polityczne etykietki i wyjaśnienia, że Braun jest taki, Nawrocki owaki, a autor wpisu najwyraźniej nie rozumie rzeczywistości. Jednym słowem, tradycyjna uczta intelektualna. Gdyby od liczby wyzwisk zależała jakość demokracji, bylibyśmy już europejskim, albo nawet światowym mocarstwem. Tymczasem polityka nie czeka, aż komentatorzy skończą się obrażać.

Kiedy ważne rzeczy dzieją się poza boiskiem.

 Na Interii ukazał się materiał o planach obozu rządzącego wobec Trybunału Konstytucyjnego. Zacytowano w nim anonimowego przedstawiciela otoczenia premiera, według którego do stycznia Trybunał ma zostać wyzerowany i zacząć normalnie działać. Artykuł opisuje działania prawne i organizacyjne, które mogą zmienić układ sił w tej instytucji. To nie jest drobna sprzeczka o stanowiska. Trybunał Konstytucyjny ma rozstrzygać, czy prawo uchwalane przez władzę jest zgodne z Konstytucją. Jeżeli zmienia się układ sił w Trybunale, zmieniają się również warunki, w jakich będą oceniane decyzje rządzących. Można oczywiście spierać się o to, kto ponosi odpowiedzialność za obecny kryzys i jak należy go rozwiązać. I trzeba to robić, ale kiedy przedstawiciele obozu władzy mówią o planie doprowadzenia sprawy do końca w ciągu dwóch miesięcy, obywatel powinien zapytać: na jakiej podstawie prawnej, jakimi metodami i z jakimi konsekwencjami dla niezależności tej instytucji? Tymczasem część prawicowej publiczności woli zajmować się tym, kto kogo obraził, kto komu nie podał ręki i kto powinien zostać wyrzucony z polityki. Trybunał? Nuda. Konstytucja? Trudne słowo. Za to można jeszcze raz wyjaśnić, że wszyscy poza naszym obozem są zdrajcami. A potem przychodzi zdziwienie, że państwo nie działa tak, jak byśmy chcieli.

Ordynacja, czyli rzecz znacznie ważniejsza niż kolejna awantura.

 Drugi materiał Interii dotyczył weta prezydenta Nawrockiego wobec nowelizacji Kodeksu wyborczego. Jednym z jej ważnych elementów była korekta liczby mandatów przypadających na poszczególne okręgi, uwzględniająca zmiany demograficzne. Obowiązujący podział nie był aktualizowany od 2011 roku, a za brak zmian odpowiadają kolejne parlamenty, również te z czasów rządów PiS. Weto prezydenta oznacza, że ta konkretna nowelizacja nie wejdzie w życie w przyjętej postaci. Nie dowodzi to samo w sobie, że rząd chciał zapewnić sobie zwycięstwo w następnych wyborach. Nie dowodzi również, że prezydent działał wyłącznie z troski o demokrację. Do takich wniosków potrzebna jest analiza konkretnych przepisów i intencji, a nie wiara w nieomylność własnego obozu. Właśnie dlatego sprawa jest poważna. Zasady wyborów określają, w jaki sposób głosy ludzi przekładają się na mandaty. Kto nie interesuje się tym, jak są ustalane, może obudzić się dopiero po wyborach, kiedy wynik okaże się dla niego niekorzystny. Wtedy oczywiście będzie można krzyczeć o manipulacji, tylko że rozsądniej byłoby zainteresować się regułami gry, zanim sędzia zagwiżdże koniec meczu.

 I tu mam pytanie do tych, którzy tak gorliwie bronią prawicy: ilu z nich przeczytało zawetowaną ustawę? Ilu sprawdziło, co dokładnie miało się zmienić? Ilu potrafi wyjaśnić, jakie skutki ma korekta demograficzna, a jakie pozostałe przepisy? Ilu po prostu przyjęło, że skoro prezydent zawetował ustawę, to wszystko jest jasne, bo nasz prezydent na pewno wie lepiej? Nie oczekuję, że każdy zostanie prawnikiem konstytucjonalistą. Oczekuję jedynie, że obywatel będzie chciał wiedzieć, o co toczy się gra. To naprawdę nie jest wygórowane wymaganie.

Kibic nie pyta, świadomy wyborca powinien.

 I tu dochodzimy do problemu znacznie większego niż PiS, KO, Konfederacja czy Braun. Kibic chce, żeby jego drużyna wygrała. Nie musi wiedzieć, czy trener popełnił błąd, czy zawodnicy realizują dobrą taktykę ani czy klub nie zadłuża się ponad miarę. Wystarczy, że wierzy w swoich i nienawidzi tamtych. Wyborca nie ma takiego komfortu. Jeśli jego partia popełnia błąd, skutki ponosi również on. Jeśli politycy zmieniają reguły działania instytucji państwa, konsekwencje dotyczą wszystkich. Jeśli ktoś z jego obozu popełnia nadużycie, nie przestaje ono być nadużyciem tylko dlatego, że popełnił je nasz człowiek. A jednak w polityce partyjna lojalność często działa jak zatyczki do uszu. Można pokazać komuś dokument, przytoczyć wypowiedź jego ulubionego polityka, wskazać sprzeczność w programie, a on i tak odpowie, że Tusk jest gorszy. Być może jest. Tylko co z tego wynika dla sprawy, o której rozmawiamy? To tak, jakby pacjentowi lekarz powiedział, że ma złamaną nogę, a pacjent odpowiedział, że sąsiad ma złamane obydwie. Sąsiad może mieć nawet złamane nogi i ręce, ale od tego własna noga nie zrośnie się ani trochę szybciej.

 Nie twierdzę też, że tylko prawicowy elektorat cierpi na tę przypadłość. Partyjne zaślepienie występuje po różnych stronach. Jednak na prawicy szczególnie interesuje mnie dziś pewien paradoks: ludzie, którzy tak często mówią o suwerenności, niepodległości i dobru Polski, potrafią bez większego sprzeciwu podporządkować własne myślenie interesom jednego partyjnego przywódcy. Można być patriotą i głosować na PiS. Można popierać Nawrockiego, Brauna albo Konfederację. Nie ma w tym niczego nagannego, ale czy patriotyzm wymaga również gotowości do zadawania trudnych pytań własnym liderom? Czy może wystarczy odpowiednio głośno krzyczeć na przeciwników?

Kto właściwie pilnuje interesu Polski?

 Spójrzmy na obecną sytuację. Rządzący próbują rozwiązać kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent wetuje zmiany w prawie wyborczym. Na prawicy trwa dyskusja o pakcie senackim, przywództwie i tym, kto z kim może usiąść przy jednym stole. To są sprawy, które zasługują na rzeczową analizę. Nie oznacza to, że wszystkie działania rządu są złe, wszystkie decyzje prezydenta słuszne, a każde porozumienie prawicy byłoby zbawieniem dla kraju. Oznacza to jedynie, że trzeba wiedzieć, co się dzieje, i umieć ocenić skutki konkretnych decyzji. Tymczasem łatwiej znaleźć dziesiątki komentarzy o tym, kto jest zdrajcą, niż kilka rzeczowych odpowiedzi na pytanie, jakie rozwiązanie ustrojowe byłoby najlepsze dla Polski. Łatwiej oskarżyć rozmówcę o sprzyjanie Tuskowi, niż wykazać, w którym miejscu jego argument jest błędny. Łatwiej obronić lidera przed każdym pytaniem, niż sprawdzić, czy lider rzeczywiście działa w interesie swoich wyborców. A politycy? Politycy mogą tylko zacierać ręce. Wyborca, który sam analizuje, jest wymagający. Wyborca, który tylko kibicuje, jest przewidywalny. Wystarczy odpowiednie hasło, odpowiednio wskazany wróg i odpowiednia porcja oburzenia. Nie trzeba nawet przekonywać go, że własna drużyna ma rację. Wystarczy przekonać go, że każda wątpliwość jest atakiem ze strony przeciwnika.

Świadectwo to jeszcze nie dojrzałość.

 Może więc problem nie zaczyna się w dniu wyborów. Może zaczyna się znacznie wcześniej, kiedy uczymy się, że ważniejsze od zrozumienia sprawy jest zajęcie właściwego stanowiska. Że przyznanie racji przeciwnikowi jest słabością. Że pytanie o błędy własnego obozu oznacza nielojalność. Że lepiej mieć gotową odpowiedź niż przyznać, że czegoś się nie wie. Szkoła może wystawić świadectwo, wpisać oceny i odhaczyć zrealizowany program, ale czy potrafi przygotować człowieka do sytuacji, w której musi samodzielnie ocenić sprzeczne informacje, rozpoznać polityczny interes i podjąć decyzję bez podpowiedzi partyjnego przewodnika? To pytanie zostawiam na początek kolejnego cyklu. Na razie wystarczy jedna obserwacja: państwo nie staje się mądrzejsze od tego, że jego obywatele potrafią głośniej krzyczeć. Demokracja nie staje się silniejsza od tego, że każda partia ma wierny tłum a patriotyzm nie polega na tym, że własnym politykom wolno wszystko, bo przecież tamci są jeszcze gorsi. Można całe życie kibicować swojej drużynie i nigdy nie zrozumieć zasad gry. Można też mieć świadectwo z dobrymi ocenami, a mimo to nie umieć odróżnić argumentu od obelgi. I wtedy politycy mogą spać spokojnie. Nie dlatego, że dobrze rządzą, lecz dlatego, że zbyt wielu ludzi zamiast patrzeć im na ręce, patrzy na ręce swoim przeciwnikom. A gdy wreszcie zorientujemy się, że stawką nie była kolejna partyjna awantura, lecz kształt państwa, może się okazać, że najważniejsze decyzje już zapadły. Wtedy pozostanie nam już  tylko tradycyjna polska pociecha - przynajmniej nasi przegrali z godnością. O ile oczywiście zdążymy ustalić, kto jest nasz”. 

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 28
mjk1
Zawód:
mjk1

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 256
Liczba wyświetleń: 318 473
Liczba komentarzy: 5 133

Ostatnie wpisy blogera

  • Pytanie, na które prawica nie chce odpowiedzieć.
  • Kiedy partia staje się rodziną, a argument obrazą.
  • Morawiecki i robot, którego nikt nie zauważył.

Moje ostatnie komentarze

  • Z Twoimi wpisami nie mam zamiaru polemizować bo są alogiczne Droga Sake.  Chciałbym jednak abyś jedno mi wyjaśniła: na jakiej podstawie uznałaś mnie tym razem za zwolennika Brauna? Sposób…
  • Ty dalej nic nie rozumiesz, czy świadomie rżniesz głupa? Ja pytam dlaczego Kaczyński gra przeciw prezydentowi? Bez porozumienia z prezydentem Tusk ma gwarancję drugiej kadencji. Tak przy okazji,…
  • Tak dla mnie winien jest przede wszystkim Kaczyński, bo tylko od niego , czyli na dziś, od największej partii opozycyjnej zależy pakt senacki. Paktu senackiego zaś nie można osiągnąć bez porozumienia…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Wotum zaufania
  • Jakiego Państwa tak naprawdę chcemy?
  • Czy za rządzenie odpowiedzialny jest rząd?

Ostatnio komentowane

  • mjk1, Droga Sake. Wystarczy nie komentować moich blogów, czyli czegoś, czego nie rozumiesz, wtedy ja nie będę musiał tłumaczyć Ci dlaczego niczego nie kumasz. Przecież to jest prostsze od budowy cepa. 
  • u2, @Sake... Nec Kaczyński contra plures :) Czyli tłumacząc na polski, rządzi antypis i skutki widać w fatalnym budżecie. Aby przykryć swoją nieudolność reżim Tuska robi polowania na Polaków, których…
  • sake2020, @mkj1....Ja z kolei pisałam wielokrotnie aby pan do mnie nie pisał .Nic.Nie zamierzam znosić pana braku kultury a tym bardziej złośliwych inwektyw czy wmawiania mi prowadzenia tu rozmów na temat…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności