Najlepszy siatkarz wicemistrza świata -Bułgarii , jeden z dwóch braci Nikolowow w czasie meczu z Polakami ma mistrzostwach Europy wykonał w trakcie tie-breaka gest podrzynania gardła. Bułgarzy ten mecz,który o niczym nie decydował ,bo Biało -Czerwoni i tak zajęli pierwsze miejsce w grupie - ostatecznie wygrali 3 -2. Po meczu butnie twierdzili ,że chcą ponownie grać z Polakami w cwiercfinale . I tu czas na polskie przysłowie:" już był w ogródku,już witał się z gąską...". Albo inna nasza sarmacka mądrość :" myślał indyk o niedzieli ,a w sobotę łeb ucieli". Tak,to drugie też pasuje znakomicie . Oto bowiem drużyna z Bałkanów niespodziewanie w walce o 1/4 uległa Niemcom. Tak,tej samej reprezentacji,którą do niedawna trenował polski.mistrz świata z roku 2014 -Michal Winiarski. Z nią w ćwierćfinale Igrzysk Olimpijskich w Paryżu Anno Domini 2024 omal nie wyeliminowal gospodarzy, późniejszych mistrzów Francję -zabrakło mu wtedy mniej niż mało.
Zatem w rozgrywanych także w Bułgarii mistrzostwach Starego Kontynentu nasi dalsi słowiańscy sąsiedzi dostali łomot zanim zagrali z Polakami "o coś" . Jednocześnie była to lekcja pokory. Czy ja odrobią ? Okaże się "w praniu". I na użytek tej właśnie sprawy - choć to kolejne powiedzenie pasuje również świetnie do różnych naszych prywatnych zamiarów . Oto one : "Pan Bóg się śmieje,jak słyszy ,że ludzie mają jakieś plany".
A co do Nikolowa,który potem tłumaczył ,że gestem podcinania gardła ...nie chcial nikogo urazić (sic !) to karma do niego i jego reprezentacji wróciła bardzo szybko. Bo karma wraca zawsze. Pytanie jest nie "czy wróci" tylko."kiedy wróci?". Karma.wraca w sporcie, w polityce, biznesie i chyba też w życiu prywatnym. A przynajmniej trzeba w to wierzyć . Wszak ,jak mówi inne stare polskie przysłowie " wiara góry przenosi". Otóż to . Nic dodać ,nic ująć. Howgh !
*Artykuł ukazał się w "Gazecie Olsztyńskiej"