To była ważna,także dlatego,że dość wyjątkowa konferencja . Odbyła się w ostatni weekend w dawnej stolicy Mołdawii (to tego kraju jest stąd raptem 50 kilometrów) ,ale też krótko stolicy Rumunii - Jassy. Konferencje zatytulowana była "Ex Oriente Lux"- i tytuł mowi tu wiele. Miałem zaszczyt być moderatorem pierwszego panelu na tym bardzo prestiżowym spotkaniu, zorganizowanym przez konserwatywna fundację "New Direction",działającą na szczeblu
europejskim, mająca siedzibę w Brukseli I związana z partią Europejskich Konserwatystow i Reformatorow. Cała konferencja "pilotowana" była przez reprezentanta Rumunii w zarzadzie "New Direction" -profesor prawa Marie Georgiane Teodorescu,poseł do Parlamentu Europejskiego z ramienia prawicowej AUR,a w moim panelu wystąpili : Vlad Muresan z Rumunii ,wykladowca na Uniwersytecie Babes Bolyai , Mario Fantini z Włoch, redaktor naczelny "European Conservative" oraz Andrej Kolarik ze Słowacji ,prawnik, sędzia (!) i dyrektor wykonawczy konserwatywnego "szczytu" , organizowanego przez Instytut Ladislava Hanusa
Konferencja w Rumunii była wyjątkowa ,bo dotyczyła nie polityki czy wyborów -co najbardziej interesuje polityków,ale czegoś może ważniejszego : kultury,cywilizacji, religii - a to przecież powinno interesować polityków najbardziej. Już Karol Marks -wybaczcie ,że cytuję go na portalu nie mającego nic wspólnego z lewica czy marksizmem - wiedział ,że obok gospodarczej "bazy" bardzo ważna jest ideologiczna "nadbudowa". Na "long -term", w dłuższym wymiarze czasowyn polityka konserwatywna ma sens tylko wtedy ,jeżeli będzie walczyć o tradycyjne wartości na uczelniach , w szkołach ,filmie, teatrze,literaturze. Jeśli tego my, konserwatysci nie będziemy robić to przegramy - nawet jeśli "z rozpędu" wygramy jeszcze jakieś wybory.
Cytowalem tu Marksa. I jest jak u Alfreda Hitchcocka : to było trzęsienie ziemi -a potem jest jeszcze bardziej dramatycznie,bo zacytuję szefa Komisji Europejskiej. Nie,spokojnie , nie Ursule Gertrud von der Leyen,ale
Jacquesa Delorsa, przez 10 lat przewodniczącego KE. Zapytany po zakończeniu swojej pracy w Brukseli , co by zrobił inaczej ,gdyby jeszcze raz mógł zacząć kierować Komisją Europejską - odpowiedzial,że największym błędem było to ,że nie zajmowano się kulturą. Nie powtarzajmy błędów eurokratów . Nie wchodźmy w buty Brukseli i jej liderów. I po to także była ta konferencja : żeby pokazać ,jak ważna dla Europy jest religia i kultura,dla której odniesieniem jest właśnie religia.
Kultura - szeroko rozumiana - jest czymś trwalszym niż polityka. Bez tej pierwszej nie ma poważnej, zmieniajacej życie ludzi i wspólnoty POLITYKI przez duże "P"... PS: W tekście zawarto tezy mojego wystąpienia na konferencji "New Direction" w Rumunii(Jassy)
*Artykuł ukazał się na portalu "DoRzeczy"